Zło w pigułce
Kolejny raz jest szansa na to, żeby z lenistwa pseudo-liberalnego rządu Donalda Tuska wynikła jakaś korzyść. Najpierw Polska zabłysła, kiedy koalicja ociągała się z wprowadzaniem jakichkolwiek nadzwyczajnych akcji antykryzysowych a teraz mamy okazję oszczędzić nieco grosza i (co ważniejsze) zdrowie najsłabszych przedstawicieli populacji, jeśli nasz kraj nie pójdzie w ślady większości rządów europejskich, które wrzuciły grube miliardy Euro do wielkiego wora na pieniądze szwajcarskiego koncernu Roche, producenta szczepionki antygrypowej Tamiflu. Specyfik ten ma być remedium na chorobę roku, jaką “niezależne” media okrzyknęły w sezonie 2009/2010 “nową grypę” A/H1N1. Z tym że nie jest.
Mój znajomy lekarz, kiedy zapytałem go o to czy się szczepić czy nie, odparł krótko: “jak pan chce – ale ja się nigdy na grypę nie szczepiłem, jestem narażony na wszelkie choróbska Świata i jakoś nie choruję”. Można powiedzieć, że takie ciągłe narażanie się powoduje wzmocnienie systemu immunologicznego przemiłego pana doktora, ale my zwykli śmiertelnicy nie mamy tak odpornych organizmów i może jednak powinniśmy skorzystać z farmakologii? To brzmi rozsądnie, ale twarde fakty przemawiają jednak raczej za powstrzymaniem się od przyjęcia szczepionki:
- Na grypę choruje corocznie miliony ludzi, z tego kilkadziesiąt tysięcy umiera na pogrypowe powikłania. Ale z ostatnich raportów wynika, że tegoroczna grypa jest ŁAGODNIEJSZA niż poprzednie! Z kilkudziesięciu tysięcy zdiagnozowanych zachorowań w Europie, stwierdzono jedynie kilkadziesiąt przypadków zgonów.
- Masowe szczepienia – niezależnie od rodzaju szczepionki, zwłaszcza tzw. “grup ryzyka”, czyli osób starszych i najmłodszych dzieci, nie jest obojętne dla organizmów szczepionych. Mimo tego, że szczepionki na grypę w przeważającej większości powodują uodpornienie na chorobę (lub jej łagodniejszy przebieg), to w policzalnym procencie przypadków (wcale nie małym), powodują jednocześnie powikłania poszczepienne! Należy się w tym momencie zastanowić – czy warto wydawać górę pieniędzy na masowe szczepienia przeciwko grypie, która jak się okazuje nie jest wcale taka groźna i gros osób na nią chorujących sama sobie z nią radzi, a przy okazji narażać się na konieczność walki z powikłaniami poszczepiennymi? W efekcie skumulowana liczba ofiar może być wyższa, niż była by bez masowych (przymusowych!) szczepień.
- Nie istnieje jeszcze sprawdzona szczepionka na tzw. “nową grypę”. Te które są oferowane nie przeszły jeszcze wszelkich testów klinicznych. Jak wcześniej napisałem, Tamiflu nie jest skuteczne na nowego wirusa. Polska wysłała ostatnio duży zapas tego specyfiku do ogarniętej epidemią paniki (bo nie można napisać, że faktyczną epidemią grypy) Ukrainy, ale skutek jego użycia (zwłaszcza teraz, kiedy ilość zachorowań już osiąga najwyższy poziom) może być jedynie psychologiczny.
Polityka chowania głowy w piasek, którą stosuje rząd pana Donalda Tuska może nam wyjść na zdrowie. Tylko dlaczego nie stosuje jej on np. w sferze podatkowej?
Postępy grabieży
Rządzący nie ustają w wysiłkach mających na celu jak największe uszczuplanie naszych kieszeni. “Ministerstwo Zdrowia”, czyli urząd zajmujący się odbieraniem jak największych pieniędzy podatnikom pod pozorem oferowania w zamian “opieki zdrowotnej” (oczywiście żadnej opieki nie dają, bo za wszystko i tak trzeba płacić, jeśli chce się mieć zrobione dobrze i na czas), pracuje ponoć nad ustawą o “systemie dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych”… Gdy przeczytałem słowo “dobrowolnych” od razu zapaliła mi się czerwona lampka – po co regulować coś, co ma być dobrowolne? Po zapoznaniu się z założeniami ustawy, wszystko stało się jasne (http://wiadomosci.onet.pl/1970067,11,mz_ma_zalozenia_do_projektu
_ustawy_o_dodatkowych_ubezpieczeniach,item.html):
(…) Jak informowało radio RMF FM, w ramach dodatkowego ubezpieczenia pacjent będzie mógł liczyć m.in. na refundację leków. – Chodzi o te wszystkie specyfiki, które aktualnie są na rynku, które nie znajdują się na liście leków refundowanych, które są zdecydowanie droższe, ale również te, które za chwilę wejdą jako innowacyjne – powiedziała RMF FM Kopacz.
Poprzedni projekt, który wycofano w kwietniu ubiegłego roku z komisji zdrowia ze względów proceduralnych, przewidywał dwa rodzaje dodatkowych ubezpieczeń – komplementarne i suplementarne. Pacjent miałby płacić obowiązkową składkę do Narodowego Funduszu Zdrowia, a jednocześnie zyskiwałby możliwość wykupienia dodatkowej polisy.
Projekt przewidywał, że dzięki ubezpieczeniu suplementarnemu m.in. można byłoby być operowanym w wybranym przez siebie terminie czy mieć zagwarantowany pokój o wyższym standardzie. Pacjent mógłby także wybrać lekarza, który będzie go leczył, dodatkową opiekę pielęgniarską, pokryć koszty świadczeń nie tylko szpitalnych, ale również badań diagnostycznych czy leczenia stomatologicznego lub wizyt u specjalisty.
Ubezpieczenie komplementarne miałoby być znacznie tańsze. Pacjent uzyskiwałby prawo do pokrycia kosztów tych świadczeń, które nie będą gwarantowane ze środków publicznych lub tylko częściowo będą refundowane przez NFZ. Oznacza to m.in., że mógłby mieć wykonane świadczenie medyczne inną metodą niż ta, która jest opłacana przez Fundusz. (…)
Czyli jeśli chcesz być w szpitalu obsłużony jak człowiek – to zapłać drugi raz, jeśli chcesz skorzystać z najnowszych leków – zapłać drugi raz, jeśli nie chcesz żeby operował cię lekarz o którym panuje opinia, że jest w zmowie z lokalnym zakładem pogrzebowym – zapłać drugi raz! Nic to, że zdzierają z ciebie przez całe życie grube pieniądzę, które w każdym normalnym kraju wystarczyły by na nowoczesną obsługę medyczną – zapłać drugi raz, bo inaczej zdechniesz!

Nie zapomnijmy przy tym, że dodatkowe “dobrowolne” ubezpieczenie nie spowoduje przecież zmiany mentalności polskich lekarzy i pielęgniarek – w dalszym ciągu będą wyciągać ręce po swoje zwyczajowe łapówki… W tej sytuacji ubezpieczenie “komplementarne” będzie de facto trzecią opłatą za tą samą usługę…
Ale najgorsze, że przyzwolenie na takie działanie “rządu” może spowodować tylko jedno – stopniową degradację koszyka “darmowych”, przysługujących bez “dobrowolnych” dopłat usług! Za jakiś czas, na “zwykłe” ubezpieczenie, to chorzy będą mogli liczyć najwyżej na darmową kapsułkę z cyjankiem.
Nie podoba się to wam?! TO PRZESTAŃCIE GŁOSOWAĆ WCIĄŻ NA TE SAME ŚWINIE!

