Reżimowe media smażą od kilku dni Wałęsę, o którym wiadomo jest już właściwie wszystko od lat co najmniej paru. Opiniotwórczy spin-doktorzy mają jednak nadzieję owym roastem przykryć nieco kolejne porażki rządu Dobrotliwego Wodza i jego pomagierów. Na krótką metę może i da to nieco oddechu towarzyszom z PiS, ale ile można jechać na Bolku? Spuśćmy raczej zasłonę milczenia na tego nieszczęśliwego człowieka. Nie zanosi się ani na to, żeby on sam przeprosił za swoje wszystkie sprawki, ani żeby jego niepoprawni poplecznicy spuścili już z tonu. Pomiot post-solidarnościowy ujada bowiem tak zajadle, że słuchać hadko. Szczekanie byłego działacza Solidarności Frasyniuka wydaje się najbardziej doniosłe:

Michał Gostkiewicz: Jak się pan czuje z tym, że potwierdzono autentyczność podpisów Lecha Wałęsy na dokumentach „TW Bolka”?

Władysław Frasyniuk: – Gdyby był taki dokument, w którym Lech Wałęsa napisałby „kocham pana, panie Jaruzelski, Lech Wałęsa”, to w niczym nie zmieniłby polskiej historii. W niczym! Chcę, żeby wszyscy mieli świadomość, że gdyby nie było Lecha Wałęsy w latach 80., to nie byłoby tej wspaniałej „Solidarności”. I ta część Europy, która dziś się nazywa „Środkową”, pewnie pozostawałaby „Wschodnią”.

Ilekroć słyszę, lub czytam tę ludzką mendę uzurpującą sobie prawo do pouczania wszystkich od prawa do lewa, na każdym temat i z byle okazji tylko z racji tego, że był kiedyś wśród tych, których namaściła poprzednia komuna do roli „konstruktywnej opozycji”, to czuję niesmak graniczący z mdłościami. Nie, panie Frasyniuk! Nie masz pan jak zwykle racji! Niczego MY zwykli ludzie, nie zawdzięczamy Wałęsie! To tylko WY gloryfikując i odrealniając sposób przejęcia przez WASZ obóz władzy, wmawiacie wszystkim, że nie było innej drogi! Gówno prawda!

Wbrew temu co z uporem maniaka powtarza Wałęsa, to nie on w pojedynkę „odzyskał niepodległość”, ani nawet nie dokonała tego klika doradców „Solidarności”. Możesz sobie Frasyniuk pierdolić jak długo chcesz, ale nikt rozsądny nie przytaknie twierdzeniu, że najlepsze czym pochwalić się mógł w owym czasie 38 milionowy Naród, to Lech Wałęsa. Bądźmy poważni. To właśnie jemu (a właściwie wianuszkowi jego mitotwórców), postanowiła pokojowo przekazać część władzy poprzednia komuna, bo go dokładnie znała, bo miała na niego papiery (jak na większość magdalenkowych „autorytetów moralnych”) i była pewna, że będzie nad tym procesem panować. I wiele się nie pomylili. Bo to WY pozwoliliście poprzedniej komunie uwłaszczyć się na naszym wspólnym majątku. W zamian za zewnętrzne znamiona władzy pozwoliliście starym komuchom spokojnie (i w dostatku) doczekać swych dni.

Ale jeszcze gorsze jest to, że wasze ograniczone horyzonty umysłowe nie potrafiły sprostać wyzwaniom współczesnego Świata. Cóż, zaprawieni w waszej (pożal się Boże) „konspiracji”, nie byliście w stanie choćby spróbować stać się awangardą myśli liberalno-wolnościowej w Europie. Zamiast skoku do przodu, zadaliście NAM bolesny cios w brzuch, wciskając na siłę skompromitowane ideały zgniłej zachodniej socjal-demokracji…

To dzięki wam mamy dziś w Polsce powtórkę z PRL. To dzięki wam ciągniemy się w ogonie Europy, choć posiadamy wszelkie warunki do tego, żeby jej raczej przewodzić. Wy po prostu inaczej nie potraficie. Jesteście skażeni komuną. Knuciem, kombinowaniem, podsłuchem, inwigilacją, nakazem, donosem, partyjniactwem, kolesiostwem, oszustwem, przekupstwem, kłamstwem… Z wami na czele Polska nigdy nie dojdzie do dobrobytu i bezpieczeństwa. I nawet nie próbuj, Frasyniuk, odżegnywać się od dzisiejszej władzy Dobrotliwego Wodza Jarosława Kaczyńskiego i jego kliki – to twoje plemię, to twoja krew, to twój plugawy etos.

Tak długo jak wasza banda będzie mieć wpływ na losy Polski, tak długo nie będzie tu dobrze. Spierdalaj!

 

011881

Napisałaś komentując mój poprzedni tekst („Polska jakiej nie znamy”), że „wypierasz go z siebie” z powodu nadmiernych uproszczeń. Suponuję tu sobie, że nie tyle „nie zgadzasz się” z moim stanowiskiem, co potrzebujesz szerszego zaprezentowania myśli jakie stanęły u jego źródeł. Śpieszę zatem z wyjaśnieniami:

Rozumiem, że nie będziemy spierać się o to czy Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB, bo w świetle najnowszych twardych dowodów spór taki byłby jałowy. Nawet jeśli jeszcze kilka dni temu niektórzy mogli mieć co do tego wątpliwości, to dziś zaprzeczanie oczywistym faktom świadczyć może jedynie o niewytłumaczalnym zaimpregnowaniu umysłu na ogólnie pojętą wiedzę. Albowiem życie, droga Kasiu, płynie. Rzeczy dzieją się nieustannie. Tak jak nie można wejść dwa razy do tej samej wody, tak osąd zdarzeń podlega nieustannej modyfikacji w miarę nabywania przez nas doświadczenia, czy poznawania opinii innych ludzi (z którymi nie zawsze musimy się zgadzać, czasem przeciwna opinia utwierdza nas we własnym zdaniu, dając ku niemu dodatkowe argumenty). Zresztą, nawet najwięksi apologeci naszego noblisty nie kwestionują samego faktu kolaboracji. Bronią jedynie Wałęsy bagatelizując fakt donoszenia na kolegów z pracy i brania za to pieniędzy, oraz wpierając iż odkupił on swoją (popełnioną za młodu i zapewne „ze strachu”) winę po wielokroć, późniejszymi osiągnięciami i nieskazitelną postawą… Tutaj pozwolę się stanowczo nie zgodzić.

Sądzę bowiem, czemu dałem symbolicznie wyraz w pierwszej części mojego poprzedniego tekstu, że gdyby to nie Wałęsa przewodził „bezkrwawej rewolucji” 1989 roku, to Polska mogłaby być dziś w zupełnie innym miejscu. Zamiast wciąż na nowo zaczynać naszą drogę do powszechnego dobrobytu, uczciwych rządów i bezpieczeństwa, łudząc się iż kolejny rząd, kolejna koalicja jest już tą najlepszą, moglibyśmy JUŻ być bogatym i naprawdę liczącym się krajem Europy. To MY byśmy rozgrywali, a nie NAMI by grano.

Aby przyznać mi rację, musisz jednak Kasiu wykonać pierwszy krok. Musisz wyjść z utkanego wokół siebie bezpiecznego kokonu. Musisz opuścić ciepłe wnętrze swojego leśnego pałacu i pochylić się nad maluczkimi „człowiekami”, co to kręcą się w codziennym pośpiechu, biegając nie wiadomo za czym i po co. Czy wiesz jakie było najczęściej wypłacane wynagrodzenie w 2014 w Polsce? 2000 złotych na rękę… Nie mamy nowszych danych, bo GUS publikuję medianę polskich zarobków raz na dwa lata! Zamiast tego mydli nam co miesiąc oczy ogłaszając „przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw” (aktualnie jest to 4100 zł przed opodatkowaniem – porównując do średniej europejskiej to wciąż przerażająco mało). Cóż, statystyka to piękna nauka. Można dzięki niej udowodnić absolutnie wszystko! Więcej o tym tutaj: „Sprawdź, czy zarabiasz więcej niż połowa Polaków” – przeczytaj koniecznie a później zauważ, jaka część społeczeństwa ma do wydania co miesiąc tyle pieniędzy co Ty? Będzie to z pewnością znacznie mniej niż 5%. Za to ok. 90% zarabia MNIEJ. Moim zdaniem jak na kraj, który już ponad 25 lat korzysta z „niczym nieskrępowanej wolności”, to zdecydowanie słabe osiągnięcie. To po prostu skandal! I niestety nie ma tutaj nikogo innego winnego, niż ludzie którzy przez ten czas nami rządzili.

Wiem że nie pałasz szczególną sympatią do PiS. Rozumiem to i podzielam Twoje uczucie. Jak wielokrotnie na tym blogu pisałem, partia Kaczyńskiego to według mnie narodowo-socjalistyczna szajka. Jak dotąd z pewnością się zgadzamy. Różnice ujawniają się dopiero tutaj: inne szajki dotychczas rządzące po mojemu były nie lepsze, a PO – nawet zdecydowanie GORSZE niż PiS. Ale nie pojmuję, jak nasza wspólna niechęć do partii aktualnie rządzącej miałaby skutkować wspieraniem w kłopotach Wałęsy?! W imię czego? Nawet pomijając esbecki epizod 1970-76 w jego życiorysie, Lech Wałęsa był po prostu bardzo ZŁYM prezydentem. Przykłady? Już podaję:

  1. Koncepcja NATO-bis i EWG-bis. Bardzo niebezpieczne pomysły, które ktoś (zastanów się KOMU to było na rękę…) Wałęsie wbił w głowę i ten przez jakiś czas próbował je zrealizować.
  2. Obalenie rządu Olszewskiego, który podjął próbę (nieporadną, ale jednak) przeprowadzenia lustracji i ujawnienia agentury wśród posłów, senatorów i członków rządu.
  3. Nawoływanie do NIE likwidowania baz Armii Czerwonej w Polsce, tylko do stworzenia polsko-rosyjskich spółek joint-venture na ich terenach (zastanów się…).
  4. Bezczelne przechwycenie teczek SB z dokumentacją swojej działalności i zniszczenie najbardziej kompromitujących materiałów (szczegóły ujawnił audyt jaki zarządził jego następca Kwaśniewski).
  5. Rozwiązanie Sejmu I Kadencji.
  6. Falandyzacja prawa.

Tyle z pamięci. Czy jego prezydentura miała jakieś JASNE strony? Zastanówmy się… Ponoć nakłonił pijanego Jelcyna do zgody na wycofanie się Polski z Układu Warszawskiego. Czy tak było na prawdę nie przekonamy się nigdy. Wiemy to tylko z przekazu samego Wałęsy, a ten jak wiadomo ma dosyć… luźne podejście do prawdy i faktów. Czy wiesz, że jak sama napisała w autobiografii jego żona Danuta, ilekroć mieli problemy finansowe Lechu szedł zagrać w totalizator sportowy i zawsze wygrywał? To się nazywa szczęście… Ciekawe tylko, czy daty owych wygranych nie pokryją się z datami kwitowania przez niego odbiorów pieniędzy za donosy. Ponoć szczegóły mamy poznać już w poniedziałek. Tylko czy Danuśka zachowała szczęśliwe kupony?

Jak widzisz materiału do działania dla czegoś takiego jak popierany dziś przez Ciebie ‚KOD‚ było o wiele więcej, niż daje nam dziś Kaczyński. Wałęsa nie raz podejmował decyzje łamiąc, lub (częściej) omijając prawo. To co zrobiło PiS (a wcześniej rozpoczęła PO) przy okazji członków Trybunału Konstytucyjnego, to naprawdę pikuś… A jednak KOD wystartował właśnie z akcją „JESTEM TW BOLEK”… Kompletne pomieszanie z poplątaniem. Czy Ty widzisz w tym jakiś sens?

Dlaczego mam bronić małego krętacza z Gdańska? Za to że ignoruje prawo, nie ujawnia dochodów ze swoich „wykładów” na całym świecie, obraża w niewybredny sposób swoich przeciwników (odczułem to kiedyś osobiście, kiedy jeszcze Wałęsa prowadził bloga na portalu mojageneracja.pl – po tym incydencie przestałem z nim dyskutować), czy za przypisywanie WYŁĄCZNIE SOBIE zasługi „pokonania komunizmu”! Gdyby to ostatnie było jeszcze prawdą…

A może za bycie ślepo poddanym hierarchom Kościoła Katolickiego? Za napychanie im kabzy niewyobrażalnymi bogactwami przekazywanymi na jego ręce przez chcącą wspomóc ojczyznę Polonię ze wszystkich stron świata („wszystko co otrzymałem przekazałem na Jasną Górę” – te słowa Wałęsa powtarza bardzo często). Za prezentowanie najbardziej prymitywnej odmiany polskiej zaściankowej religijności? TY? Osoba tak racjonalna?! Nie pojmuję…

Wałęsa jest symbolem polskiej bezkrwawej rewolucji 1989 roku. Moim jednak zdaniem było to tylko zgrabne zwodowanie łodzi ratunkowej dla całej wierchuszki PZPR-owskiej, która bez niej zatonęłaby wraz z całą PRL. Desant udał się im nad podziw dobrze. W końcu wykonywali to w większości ludzie w mundurach…

A mogło być naprawdę zupełnie inaczej. Polska już na samym starcie miała bardziej liberalne prawo gospodarcze niż moglibyśmy sobie życzyć dzisiaj! Rząd Mieczysława Rakowskiego (starego socjalisty, ale jednocześnie człowieka prawdziwie inteligentnego i jak się wydaje uczciwego), miał niesamowity atut w osobie Mieczysława Wilczka (koniecznie przeczytaj życiorys tragicznie zakończonego żywota tego człowieka). Dał on Polakom niezwykły świąteczny prezent: 23 grudnia 1988 weszła w życie Ustawa o działalności gospodarczej i Polska nie była już nigdy taka jak wcześniej. Zapewne pamiętasz boom gospodarczy, blichtr i szaleństwo początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku? Zawdzięczamy go właśnie liberalnemu prawu gospodarczemu. Kto wie, gdzie bylibyśmy dziś, gdyby pozwolono rządzić ekipie Rakowskiego? A może ziściłby się scenariusz chiński? Tylko 20 lat wcześniej i przeprowadzony w sposób nieco bardziej cywilizowany?

Tego nie dowiemy się nigdy, bo ekipa twardogłowych generałów pod dowództwem duetu Jaruzelski/Kiszczak dostrzegła w poluźnianiu cugli zagrożenie własnego bezpieczeństwa. Musieli zapewnić sobie glejty nietykalności. Wykonali więc przytaczany już przeze mnie kilkukrotnie skok do przodu i dopuścili do władzy starannie dobranych opozycjonistów. Ci słowa danego generałom dotrzymali – ani Jaruzelski, ani Kiszczak nigdy nie odpowiedzieli za żaden ze swoich czynów… Niestety, kiedy tylko nuworysze władzy umocnili się na swoich pozycjach, kiedy układ sił został sprawdzony w boju, rządzący postanowili wprowadzać upragniony przez siebie „nowoczesny” socjalizm na wzór zachodnioeuropejski. I zaczęło się przykręcanie śruby. To właśnie wtedy ukręcili kurze złota jaja, jak by powiedział Stefan ‚Siara’ Siarzewski.

Wąski i Siara

Polacy bowiem może w sposób nieco chaotyczny, może niekoniecznie zgodnie z żelaznymi prawami ekonomii, ale za to wytrwale i pracowicie, zaczęli się bogacić na własną rękę. Nikt nie oglądał się na państwo, nikt nie wyciągał ręki po dotacje, nie żądał 500 zł na dziecko. Od zera, na składanym łóżku, używanym dostawczakiem na kredyt, w wynajętej piwnicy… Ale na swoim i krok po kroku do przodu. Zaczął się kumulować rodzimy kapitał. Niestety zanim zdążył jako tako okrzepnąć dostał obuchem w łeb. Kolejne rządy prześcigały się rozdawnictwie (oczywiście to co robi dziś PiS to już Himalaje populizmu), co skutkowało oczywiście nieustannym podnoszeniem podatków. Jednocześnie unikały jak ognia tematów trudnych: uczciwej i całkowitej prywatyzacji (co rozwiązałoby już dawno problem nierentownych kopalń) czy uwolnienia ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych (to drugie już nawet było przegłosowane bodajże za Buzka, jednak kolejna ekipa ugięła się lobby lekarskiemu i wszystko odkręciła). Ponieważ problemy narastały, postanowiono rozwiązywać je metodą sprawdzoną w PRL-u: w sytuacji kryzysowej należy zwołać zebranie i wybrać komisję do zbadania problemu. Tak też zwiększano biurokrację na skalę nie znaną dotychczas nad Wisłą, komplikowano prawo nowelizując, sztukując i łatając ustawę za ustawą. Prawo Wilczka miało 5 stron tekstu i 54 artykuły. Obecnie obowiązująca „Ustawa o swobodzie gospodarczej” to już 75 stron i 111 artykułów. Ale to zaledwie drobny ułamek przepisów obowiązujących przedsiębiorców, sama regulacja podatku VAT ma 297 stron…

W powyższych kilku zdaniach streszczam coś o czym można by pisać opasłe tomy. Obraz rabunku dobra wypracowywanego przez Polaków to zaiste mroczna karta naszej współczesnej historii. Tak, są branże, enklawy, regiony którym się powodzi nadzwyczaj dobrze. Najczęściej wtedy, kiedy mają bliski związek z własnością publiczną. Państwowe można doić zasadniczo bezkarnie i bez umiaru… Ale niestety cała Polska to jednak kraj wciąż na początku drogi, wciąż na dorobku, nieustannie borykający się z niedostatkami. Żyjące od wypłaty do wypłaty. Wciąż czekający na swoją szansę, ale ile jeszcze można czekać? Zwłaszcza dziś, kiedy sytuacja międzynarodowa jest napięta jak… przed wojną? Ja nikogo nie straszę, odkładam tę myśl głęboko, ale czułbym się jednak znacznie pewniej gdyby dane mi było żyć w Polsce prawdziwie dostatnej i silnej. Po ponad ćwierćwieczu rządów partii post-solidarnościowych nie mamy ani jednego, ani drugiego.

Rozumiem, że ogarnięcie tego wszystkiego dla Ciebie będzie trudne, że zadziała tu syndrom północnokoreańczyka: osobie wychowanej od dziecka w północnej Korei nie mieści się w głowie inny obraz zewnętrznego świata, niż ten jaki jest jej wbijany dzień po dniu przez reżimowe media. Tak samo Ty możesz mieć problem z zaakceptowaniem prawdy o osobie Wałęsy i innej niż oficjalna wizji historii ostatniego ćwierćwiecza. Jestem świadom, że nie dotrę z tym przekazem do Ciebie… od razu. Ale jestem spokojny, że uda mi się zasiać choć maleńkie ziarenko niepewności do całej tej sprawy. W końcu człowiek uczy się całe życie.

Pozdrawiam najmocniej.

M.

 

 

Minęło już ponad ćwierć wieku odkąd obywatele PRL przegonili szajkę rządzącą swoim krajem pod szyldem „sojuszu robotniczo-chłopskiego”. Dzięki w pełni demokratycznym wyborom i uwolnionej  (tłumionej przez dziesięciolecia) przedsiębiorczej żyłce Polaków, doskonałemu położeniu na przecięciu najważniejszych szlaków handlowych Europy, zasobnym w naturalne bogactwa ziemiom i wyjątkowej przyrodzie przyciągającej turystów, kraj nad Wisłą w szybkim tempie nadrabiał zaległości w stosunku do liderów kontynentu. Z czasem okazało się, że największym jego bogactwem stali się sami obywatele. Na tle starzejących się krajów zachodniej Europy, młoda i stale powiększająca się Polska bez problemów poradziła sobie z problemem zapewnienia godnej starości emerytom. W osiągnięciu tego z pewnością pomogły miliony imigrantów z krajów ościennych, którzy u nas właśnie postanowili szukać swojego szczęścia. Rozpędzona gospodarka zapewniła każdemu z nich dobrze płatne miejsce pracy.

Bogaci obywatele mogą pozwolić sobie na luksus bezpieczeństwa. Zapewnia im je Wojsko Polskie. Wyposażone w najnowocześniejsze technologie światowe, często rodzimej produkcji. Dowodzone przez wyszkolone od zera bez komunistycznych naleciałości kadry. Oczyszczenie armii i innych służb (policji, sądownictwa itd) było możliwe dzięki sprawnie przeprowadzonej dekomunizacji połączonej z lustracją, które były jednymi z pierwszych inicjatyw ustawodawczych Sejmu III RP. Cały majątek państwowy sprzedano na publicznych licytacjach. Szczątkowy rząd, wraz z prezydentem i niewielkim parlamentem nie mają zbyt wiele do roboty, przyglądając się jedynie jak bogacą się obywatele, którzy oddali władzę w ich ręce.

Tak być mogło.

Ale kiedy PZPR traciła grunt pod nogami, jej najsprytniejsi aparatczycy postanowili wykorzystać wszelkie atuty jakie mieli do dyspozycji. Rzutem na taśmę oddali władzę w ręce precyzyjnie przez siebie wyselekcjonowanych ludzi. Takich, którymi mogli sterować. Takich, na których mieli kompromitujące papiery. Takich, o których wiedzieli że poddadzą się szantażowi. I ten manewr wyszedł im lepiej niż mogli śnić w najśmielszych marzeniach… Żadnemu z pogrobowców Partii nie spadł włos z głowy. Co więcej, co obrotniejsi z nich zagarnęli niewyobrażalnie wielką część państwowego majątku. Przebolelibyśmy to, ale niestety nowa władza wywodziła się w dużej części z lewackich „intelektualistów” o poglądach zbyt radykalnych nawet dla PZPR! Kiedy więc te wszystkie Mazowieckie, Kuronie, Michniki, Geremki i Balcerowicze zaczęły w nowej Polsce budować „Socjalizm z Ludzką Twarzą” a przewodził im pół-idiota Wałęsa, to to MUSIAŁO się skończyć źle.

Michnik, Wałęsa, Kiszczak

Dlatego nie mówcie mi, że kiedy na jaw wychodzą twarde fakty o agenturalnej przeszłości Lecha Wałęsy, to jest to tylko historia. Że jest tak jak napisał arcy-łotr Tomasz Lis „Wałęsę mogą pocałować. Wiemy gdzie„. Nie, nie po stokroć nie! To brutalne TU i TERAZ. To dzisiejsza bieda ogromu społeczeństwa, to gigantyczny deficyt budżetowy, to wielomiliardowe wyłudzenia VAT-u, to przepłacone autostrady, to słaba armia, to miliony polskich młodych ludzi uciekających za granicę za chlebem i godnym życiem! Wałęsa zwojował wiele dobrego, ale wyłącznie dla siebie (i ewentualnie swojej najbliższej rodziny). Cały obóz postsolidarnościowy ciężko zatruł życie polityczne i gospodarcze Polski na dziesięciolecia. Będzie nam się to odbijać czkawką jeszcze przez długie lata.

Dlatego należy piętnować Wałęsę dotkliwie i do końca. Niech będzie kolejnym symbolem: zniewolenia Polaków przez niby to pokonany reżim tzw. komunistyczny. I niech to będzie jego ostatnia rola. Nie wolno jednak zapominać o wszystkich wałęsowych „pomocnikach”. O całym wywodzącym się z tego skażonego środowiska „Solidarności” zbiorze ludzi, którzy od 1989 roku dzierżą w naszym kraju władzę. Najwyższy czas odpowiednio im za wszystko „podziękować”.

Nadchodzą ciężkie czasy. Nie ma już na co czekać.

Otwieram Internety i czytam z szeroko otwartą paszczą o tym jaki obraz nas – Polaków początku roku 2013 one dają:

Zrzut ekranu 2013-03-4 o 19.04.01

 

Spośród wiadomości dnia w portalu Interia.pl, aż 4 dotyczą okoliczności tragicznej śmierci dzieci…

Zrzut ekranu 2013-03-4 o 19.11.59Fakt.pl dostosowuje się do nowej mody na mięso końskie i prezentuje sklep z dobrej jakości koniną (czyżby interwencja Funduszu Promocji Mięsa Końskiego? – w końcu wiemy na co idą nasze pieniądze…).

Za to niezawodna Gazeta Wyborcza dzień po dniu wiesza psy na swoim niedawnym pupilku:

Zrzut ekranu 2013-03-4 o 19.19.51Nawet znaleźli sobie lokalnego Pawkę Morozowa

A prostak Wałęsa senior powiedział tylko głośno to, co większość Polaków myśli po cichu. Z powyższego wynika zatem, że Polska to kraj mordujących dzieci homofobów, którzy nie jedzą niczego innego niż słodko hasające źrebaczki. W sumie to i tak postęp. Jeszcze kilka lat temu, podczas ostatniej większej fali emigracji na Wyspy Brytyjskie, Angole instalowali po parkach tabliczki informujące barbarzyńców ze wschodu, że tutaj tych ptaków się nie je. I to jest, jak to się mówi, „fakt autentyczny”.

Zrzut ekranu 2013-03-4 o 19.32.19

 

 

O tym nie przeczytacie w mediach głównego nurtu, choć powinna być to wiadomość dnia:

Warszawa, 19 maja 2012 r.

    Oświadczenie

    Od 20 lat mamy do czynienia z wciąż ponawianymi próbami zakłamywania
biografii Lecha Wałęsy, a w konsekwencji również i polskiej historii.
W tym destrukcyjnym dziele, niestety, uczestniczą również sądy. Wydają one
wyroki sprzeczne z udokumentowaną wiedzą historyczną. Ofiarą tak pojętej
„prawdy sądowej” stał się m.in. Krzysztof Wyszkowski.

    Chcąc przerwać ten proces destrukcji polskiego życia publicznego, my,
niżej podpisani – po zapoznaniu się z opracowaniami badawczymi oraz
zawartymi w nich dokumentami historycznymi, których prawdziwość nie został
podważona przez żadne poważne publikacje naukowe – stwierdzamy, iż według
aktualnego stanu wiedzy:

    1.    Lech Wałęsa był w latach 70. (rejestracja czynna obejmuje okres
1970-1976) tajnym współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa o ps. „Bolek”;
    2.    Donosił na kolegów i brał za to pieniądze;
    3.    W okresie urzędowania Lecha Wałęsy jako Prezydenta RP,
wypożyczył on podstawowe dokumenty dotyczące swojej osoby, z których
najważniejsze zaginęły i nigdy nie zostały zwrócone do archiwum.

    W obronie prawdy historycznej oraz wolności słowa apelujemy do
wszystkich ludzi dobrej woli o dołączenie się do naszego oświadczenia.
    Protest ma charakter otwarty. Wszystkich, którzy pragną złożyć swój
podpis pod oświadczeniem zapraszamy do wysyłania zgłoszeń na adres:

listwobroniewyszkowskiego@gmail.com

- z podaniem imienia, nazwiska, miasta i profesji -

lub do odwiedzenia strony www.petycje.pl

Sygnatariusze Oświadczenia
(stan na środę, 23 maja 2012, godz. 12.00)

1.    ks. dr Adam Adamski Cor – UAM
2.    Przemysław Alexandrowicz – KIK 
3.    Anna Amanowicz – dziennikarka
4.    Mirosław Andrałojć – archeolog 
5.    dr Aleksandra Andruszewska – Instytut Włókien Naturalnych, Poznań
6.    dr hab. Bartłomiej Andrzejewski – PAN 
7.    prof. dr hab. Marek Andrzejewski – Uniwersytet Szczeciński
8.    prof. dr hab. Wiesław Antkowiak – UAM .....

Tutaj następuje ciąg dalszy listy – w sumie 712 nazwisk osób reprezentujących elitę inteligencji naszego kraju. Całość można zobaczyć tutaj: http://rebelya.pl/post/1939/oswiadczenie-sawomira-cenckiewicza-lech-waesa-b?saved=1.

Powyższe „Oświadczenie” to symbol rozpaczy i bezsilności. Sprzeciw wobec zakłamania Wałęsy i jego popleczników. Odczytuję go jako krzyk NIEZGODY! Niezgody dla III RP, która powstała na kłamstwie „Okrągłego Stołu”, w której ten jest na wierzchu, kto ma lepsze haki na konkurencję. Gdzie zwykły obywatel jest NIKIM wobec nietykalnej kasty władzy.

Oczywiście media trzymające władzę w tym kraju mają tak bardzo nieczyste korzenie (obie wiodące prywatne stacje TV powstały w niejasnych okolicznościach, za nieznanego pochodzenia pieniądze i zostały założone przez osoby powiązane ze służbami specjalnymi PRL – to są FAKTY, czy komuś to się podoba, czy nie), a telewizja tzw. „publiczna” jest przedmiotem nieustannych przepychanek – zagrywek przedstawicieli aktualnej władzy, którzy zawsze potrafią zapewnić sobie jej przychylność, lub wręcz bierną usłużność. TVP zawsze będzie się starać prezentować „jedynie słuszną” wersję rzeczywistości. A w niej nie ma miejsca na Wałęsę – Bolka.

Czy jestem zadowolony z ostatecznego upadku Wałęsy? Niestety nie. Nikt chcący znać prawdę już od dawna nie mógł mieć najmniejszych wątpliwości co  faktu jego współpracy z SB i bezczelnego zacierania śladów podczas swojej prezydentury. Dowodem jest choćby powyższa lista nazwisk. Tak jednoznaczna deklaracja tak dużej liczby poważnych osób NIE MOŻE wynikać z jakiegokolwiek impulsu! To dawno ugruntowany, oparty na bezspornych dowodach pogląd, który po prostu teraz znalazł swoją emanację w postaci „Oświadczenia”. Nie cieszę się z tego faktu, bo uważam że Polacy zasługiwali na to, żeby wszystkie tego typu sprawy zostały już dawno upublicznione, rozliczone  a winni przestępstw przykładnie ukarani. To, że z górą 20 lat po „rewolucji Solidarności” wciąż musimy WALCZYĆ o prawdę o Wałęsie to prawdziwa porażka. Porażka nas wszystkich.

Mam zatem nadzieję, że jeśli nie przez TVN, Polsat czy TVP, to chociaż przez wciąż stosunkowo wolny Internet, prawda ta zostanie ostatecznie upowszechniona i będziemy mogli zakończyć epokę PRL. Czas najwyższy wygonić go z umysłów Polaków. Twojego też!