„Ałtorytety”
Prezydent in spe, znany antydemokrata Bronisław Maria Komorowski, w pierwszych słowach po ogłoszeniu sondażowych wyników wyborów prezydenckich powiedział, że „wygrała demokracja, wygrała polska demokracja”… Ciekawe, czy znany z popełnianych co i raz lapsusów Komorowski zdawał sobie sprawę, że właśnie precyzyjnie określił, w jaki sposób został Prezydentem? Otóż „polska demokracja” to oczywiście karykatura tej demokracji prawdziwej – bez przymiotnikowej. W „polskiej demokracji” kandydaci nie mają równych praw. Niektórzy są lepsi, a niektórzy gorsi. „Jakby z innej ligi”. Ci lepsi mają dziesiątki godzin w usłużnych telewizjach a ci drudzy marne minuty. Ci lepsi dostają corocznie dotację z pieniędzy zabieranych nam przemocą pod postacią podatków, ci gorsi dostają figę z makiem. Sondażownie układają ankietowe pytania w taki sposób, żeby odpowiedź była zgodna z zamiarem ankietujących a potem powtarzają swoje socjotechniczne zabiegi tak długo, aż wpoją w umysły wyborców, że wybór może być tylko jeden. Wtedy poglądy kandydatów nie mają już najmniejszego znaczenia. Głupi naród głosuje tak, jak sobie tego życzy grupa trzymająca władzę – aktualnie jest to „banda czworga”: SLD, PO, PSL i PiS.
Wczoraj o włos wygrał kandydat PO, ale już za rok siły mogą rozłożyć się nieco inaczej. Jedno jest pewne: u władzy będą „sami swoi”.
Wczoraj wieczorem, oprócz nierozważnie wypowiedzianej prawdy o demokracji w Polsce, Komorowski dziękował „autorytetom”. Pomogły mu one (i wartości przez nie reprezentowane) wygrać wybory. Osobnicy owi to: Tadeusz Mazowiecki, Lech Wałęsa i Włodzimierz Bartoszewski… Niezły zestaw. Jeśli to ma być jakaś zapowiedź charakteru i przesłania prezydentury Komorowskiego, to można z całą pewnością stwierdzić, że lepiej nie będzie, ale z całą pewnością śmieszniej. Z takimi pomocnikami?!
Na 4 czerwca
Politycy świętują dziś na potęgę. Świętują, że od 20 lat trzymają władzę i perspektywy mają jasne i szerokie.

Co wydarzyło się 20 lat temu niby wszyscy wiedzą: opozycja dogadała się z komunistami i doszło do wolnych wyborów. Pierwszych w PRL… Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach a te są z całym uporem, systematycznie, drobnymi kroczkami wypychane ze świadomości prostego „ludu”.
Otóż z komunistami dogadała się jedynie tzw. „konstruktywna opozycja„. Takiego określenia używali sami towarzysze w prasowych artykułach uzasadniających rozmowy w Magdalence i przy Okrągłym Stole. Nie każdy miał możliwość zgłaszania swoich postulatów, nie wszystkich wizja Wolnej Polski była brana pod uwagę podczas jawnych (a zwłaszcza tych niejawnych) rozmów. Zaszczytu dostąpili właściwie jedynie ludzie lewicy, wielu byłych członków PZPR (Geremek, Kuroń), lub opozycjoniści wykazujący socjalistyczne, poprawne poglądy (Michnik, Frasyniuk, Bujak). Do „układu” nie miał szans wejść nikt z prawicy. Polska miała się przekształcić w „nowoczesną” republikę chrześcijańsko-demokratyczną.
I doszło do wolnych wyborów 4 czerwca 1989. Czy one rzeczywiście były wolne? Jak wcześniej napisałem karty rozdawali wyłącznie socjaliści. Co więcej, z góry ustalono, że towarzysze dostaną nie mniej niż 35% mandatów. W efekcie u steru stanęła „chadecja” z premierem Tadeuszem Mazowieckim (jednym z założycieli tolerowanych przez komunistów Klubów Inteligencji Katolickiej) i oprócz krótkiego epizodu z nieudolnym premierem Olszewskim, Polska nieprzerwanie przez ostatnie 20 lat jest dokładnie taka jak to „opozycja” z „partią” ustaliła. Mamy wymarzony przez zapatrzonych w Zachód członków PZPR, których młodość przypadła na przełom lat 70/80, „socjalizm z ludzką twarzą„. Jest to państwo Millera i Kwaśniewskiego, niech nikogo nie zwiedzie fakt, iż u steru aktualnie jest Donald Tusk, a przed chwilą stolec premiera grzał jeden z braci Kaczyńskich – to nie świadczy absolutnie o niczym! Trzecia RP płynie twardo kursem na lewo. Co gorsza, ludzie zostali tak wytresowani, że popierają polityków umacniających taki stan rzeczy, bo wydaje im się że będzie tak dla nich lepiej! To szczyt skurwysyństwa: odbierać obywatelom coraz więcej ich ciężko zarobionych pieniędzy i skutecznie im wmówić, że robi im się dobrze oddając ułamek tej kwoty w postaci bzdurnych zasiłków. A pospólstwo się cieszy…
Dla mnie to Wielki Szwindel. I marzę tylko o tym, że kiedyś nastąpi Przebudzenie. Tak jak w 1956 roku nastąpiła gwałtowna zmiana świadomości szerokich mas, jeszcze do niedawna skutecznie (jak się wydawało) ciosanych na kształt „człowieka sowieckiego„. Wcześniej, w pierwszych latach PRL-u wielu (większość?) uwierzyła, że władza „ludowa” jest wspólna, że wszyscy razem będą odtąd współdecydować o Polsce, że zmierzają do socjalistycznej krainy wiecznej szczęśliwości… Po upadku stalinizmu bańka pierwszy raz prysła. Czas zbić ją po raz drugi.
I ty kup sobie Wałęsę!
Jeżeli istnieje jeszcze choć jeden debil, który ufa Lechowi Wałęsie i jego podłym kłamstwom, to jest po prostu tępakiem głupszym nawet od samego naszego “noblisty”.
Czy takiemu sprzedajnemu, bezczelnemu prostakowi można wierzyć? Czy można przyjmować za dobrą monetę jego tłumaczenia, wbrew oczywistym dowodom, że był zawsze przeciw, że nie współpracował, że się nie złamał i że (to już szczyt bezczelności) samodzielnie POKONAŁ KOMUNIZM, jeśli teraz widać jak mamona tego człowieka zaślepiła już w takim stopniu, że śmieje się innym w twarz i przechwala ile to pieniędzy dostaje za sprzedaż swojego wizerunku każdemu, niezależnie od przekonań! TEN CZŁOWIEK EWIDENTNIE JEST GOTÓW WYMIENIĆ WSZYSTKO ZA PIENIĄDZE! Jak inaczej można wytłumaczyć fakt wystąpienia najpierw na zjeździe Europejskiej Partii Ludowej, która stanowi strukturę obejmującą również PO, skąd do Parlamentu Europejskiego startuje poseł Jarosław Wałęsa (starszy brat Przemysława, tego od pomroczności jasnej), syn Lecha Wałęsy, a w kilka dni później być gwiazdą kongresu Libertas, partii skrajnie opozycyjnej wobec EPL! I nie chodzi nawet o bzdurę, którą próbują wcisnąć do głów maluczkim Niesiołowski, czy Olejnik, że Libertas to partia “antyeuropejska”, co jest bzdurą dokładnie taką samą, jak stwierdzenie iż NSDAP to “skrajna prawica”! Libertas jest partią antybiurokratyczną, której celem jest wyrwanie powstającej Unii Europejskiej z paszczy pożerającej ją kasty urzędniczej, na której czele usadowili się prawdziwi władcy nieprzebranych bogactw Starego Kontynentu, czyli unijni komisarze. Owi współcześni kacykowie postanowili umocnić swoją władzę najpierw za pomocą Konstytucji UE, a gdy to się nie udało, poprzez jego przeredagowaną wersję, nazwaną “Traktatem Lizbońskim”…
Drogi Stefanie, szanowna Moniko! Zaprawdę powiadam wam: można być za Wspólną Europą i jednocześnie PRZECIW “Lizbonie”!
Ale wróćmy do niechlubnego tematu tego tekstu.
Dla mnie widocznym znakiem jest dzisiejsza wypowiedź jednego z ostatnich bezrefleksyjnych popleczników Wałęsy, byłego lewicowego działacza związkowego, Władysława Frasyniukahttp://www.dziennik.pl/polityka/article372837/Frasyniuk_Dzis_wstydze_sie_za_Walese.html:
(…)
To dlaczego Wałęsa tam poszedł?
Pokazuje swoje własne ja. Świetnie go znam, on w 70 proc. ma tzw. umysł chłopski, taki spryt chłopski. Ale z tym wiążą się też negatywne cechy, jak pazerność, nadmierne przywiązanie do materialnych wartości. Jak przywódca “Solidarności” mówi, że wziął kasę, i to nie małą, i śmieje się z dziennikarzy, że nisko go oceniają, bo tylko na 50 tys. euro, to jest to kompromitujące. Człowiek, który jest symbolem Sierpnia ‘80, takich rzeczy nie powinien robić. Nie powinien także robić niczego dla kasy. On nie jest człowiekiem, któremu brakuje na chleb. Jest człowiekiem zamożnym. I powinien mieć godność człowieka “Solidarności” i nie schylać się po każde pięć złotych.
Fakt, że Wałęsa wziął wynagrodzenie od Libertas świadczy o pazerności?
On ma taką cechę: grabie grabią do siebie. Dobra doczesne są dla niego niezwykle ważne. Nie pierwszy raz to pokazał. (…)
Frasyniuk zawsze bronił Wałęsy. Za każdym razem, gdy wychodziły na jaw kompromitujące TW “Bolka” dokumenty, Władek niezmiennie podtrzymywał mit przywódcy “Solidarności”… Ale jak widać: “oj, przebrała się miareczka“.
I ty, niewierny Tomaszu, musisz dotknąć rany aby uwierzyć?
Larum graj
Aj waj! Larum grają! Wczoraj Lech Wałęsa (TW “Bolek”), dziś Aleksander Kwaśniewski (TW “Alek”)… A na kogo spadnie katowski miecz jutro? Kto dostanie pocałunek śmierci pojutrze??
Tego boi się Wojciech Olejniczak (SLD). I dlatego w wielkim pośpiechu zapowiada wniosek o odwołanie Janusza Kurtyki ze stanowiska szefa IPN-u.
Drogi Wojciechu! Nie podążaj tą drogą, albowiem zła ona jest i grzechem wielkim jedynie obciążana twa dusza nieśmiertelna będzie po wsze czasy! Czyż to Janusza Kurtyki wina, że i TW “Bolek”, i TW “Alek” i inni, nie znani na razie Tajni Współpracownicy weszli na drogę donosicielstwa? Czy prawe serce szefa IPN mogło by bić spokojnie posiadając wiedzę o prawdziwym obliczu “pogromcy kapitalizmu” Lecha Wałęsy? Czy TY, o zacny Wojciechu, będąc na miejscu owego Janusza, zmilczał byś haniebnie i po trzykroć zaparł się PRAWDY, która zaprawdę cnotą jest najpierwszą i którą to kwiat polityki polskiej na pierwszym mieć miejscu powinien?
Zwłaszcza tak przystojny (co chórem potwierdzą wszystkie fanki “M jak Miłość” – to ta estetyka) kwiat jak TY.
Dopieścili Bolka
“Największy żyjący Polak” nie kazał się długo prosić. Już dziś brylował na konferencji z okazji “20. rocznicy upadku komunizmu w Polsce”. Jeden z głównym sprawców bezbolesnej (dla komunistycznych oprawców) transformacji PRL w RP jest dziś fetowany jako ten, który “pokonał komunizm”! Człowiek, za którego prezydentury bezpowrotnie stracono szansę na oczyszczenie Polski z eSBecko-socjalistycznych szumowin, przez co dziś dożywają sobie oni spokojnej starości dodatkowo opływając w zagrabione nam wszystkim majątki! Zamiast pracować dla przyszłości Polski, Lesiu wolał czyścić archiwa ze swoich teczek…
Co spowodowało odwołanie straszliwej groźby emigracji przez Wałęsę? Może to pokiwanie przez premiera Tuska palcem w kierunku prezesa IPN? Ostrzeżenie, że jak dalej będzie badać przeszłość Wałęsy i (co gorsza) publikować wyniki swoich badań to premier zabierze mu pieniążki? A może szczere słowa wiodącego posła PO, Janusza Palikota, że “ten IPN to trzeba zlikwidować”? Czy raczej wiernopoddańcza demonstracja Tomasza Lisa, który w swoim wczorajszym show nie zawracał sobie głowy zadawaniem Wałęsie merytorycznych pytań a jedynie mile łechtał jego rozbujane ego przytakując mu we wszystkim i szczerze oburzając się na młokosa ośmielającego się podgryzać spiżowy pomnik Noblisty… Oglądając Lisa z trudem powstrzymywałem się od torsji… Nie można mieć najmniejszych wątpliwości, że Tomek szykuje się na wielką karierę polityczną i namaszczenie przez Lecha Wałęsę, na którego niezbyt rozgarnięty elektorat ma chrapkę, było by dla niego nie lada atutem. W każdym bądź razie ostatni raz tak dużą ilość ohydnej wazeliny można było oglądać jedynie w czytanych przez pana Andrzeja Łapickiego kronikach filmowych z okresu stalinowskiego…
Lech Wałęsa – Idea i Historia
Polecam obejrzenie relacji ze spotkania z Pawłem Zyzakiem, autorem biografii politycznej Lecha Wałęsy:
Spotkanie miało miejsce kilka dni temu w Gdynii. Oprócz autora, głos zabrali również m.in. Sławomir Cenckiewicz, Krzysztof Wyszkowski i Anna Walentynowicz.
Koniec fałszywej legendy
Były prezydent RP, Lech Wałęsa w końcu odchodzi na polityczny śmietnik. Robi to w swoim osobistym, oryginalnym stylu, czyli najgłupiej jak można:
Nie żartuję
W związku z kolejnym bezkarnym atakiem na mój życiorys { za paszkwilem, gniotem Cenckiewicza zrobionym z dopasowywanych z całej dokumentacji SB ,różnych kserokopii donosów i raportów SB ] tym razem juz w kolejnym ataku Zyzak , bez żadnych nawet kserokopii, całkowicie od początku do końca ze zmyślonymi obrzydliwymi barbarzyńskimi pomówieniami .
W związku z tym że te ataki wychodzą z instytucji demokratycznych struktur Państwa , o które walczyłem .
Do chwili opanowania w obowiązującym prawie rezygnuje z wszelkiego uczestnictwa w rocznicowych uroczystościach i podobnych spotkaniach .
Demokratyczne Państwo nie może w nieskończoność na cos podobnego pozwalać .
Walczyłem o inne Państwo i inne zachowanie przedstawicieli struktur tego Państwa .
Mimo wszystko od struktur demokratycznego Państwa żądam poszanowania prawa i wyroków sądów , sprawach wątpliwych , a istotnych podjęcia wyjaśnień..
Jeśli i to nie pomoże w następnym ruchu zwrócę wszystkie nagrody i zaszczyty . [poproszę dzisiejszych właścicieli tych pamiątek o zwrot do ofiarodawców ] w następnym ruchu wyjadę z Kraju ]. L.Wałęsa
Wałęsa idzie tutaj śladami jednego ze swoich byłych najbliższych współpracowników, teraz jednego z największych wrogów, czyli Jarosława Kaczyńskiego z jego słynnym „nikt nie będzie nam wmawiać, że białe jest białe a czarne jest czarne„. „Nasz” Lechu chce żebyśmy byli ślepi na pomału przebijającą się do co raz szerszej masy Polaków smutną prawdę o jego kontaktach z SB w latach 70-tych, o układzie z Magdalenki, o próbach zacierania śladów kiedy Wałęsa był prezydentem…
Są to fakty bolesne, sprawy wciąż pełne niejasności i wciąż żywotnie wpływające na obecne polityczne status quo. Cały gang rządzący od 20 lat Polską jest w te sprawki zamieszany (od głównej siły sprawczej, czyli pogrobowców PZPR, przez „panie Waldku pan się nie boi” PSL, aż po „liberałów” z PO).
Czy Wałęsa spełni swoje groźby? Nie sądzę. Patrząc jak do tej pory realizował swoje pogróżki np. wobec Cenckiewicza, czy IPN (miał żądać bodajże milion euro od każdego kto będzie go posądzał o kontakty z SB), jestem przekonany, że niestety będziemy dalej zmuszeni oglądać go polskiej TV i czytać jego wypociny na blogu.
Tako pisze Noblista
Uwaga, poniżej cytuję słowa jakie napisał zacny polski Noblista, wyzwoliciel Europy spod jarzma komunizmu, zbawca Narodu, Lech Wałęsa (pisownia oryginalna):
Kto z Was miał kontakty i zerwał z SB w tamtym czasie, aż się prosi przykład i wyjaśnienie dla niepoważnych wnuków z pnia UB typu Cęckiewicz? Jako przywódca rewolty z 1970 r. musiałem rozegrać to sam do możliwego końca . Rozegrałem jak potrafiłem najlepiej .Kontakty z Sb były tylko w tej koncepcji. Kiedy Sb wydawało sie, że mogą być inne odmówiłem wszelkich rozmów i kontaktów z całkowita odmowa zeznań .Wnuk Ub-eka chce wybielić tym sposobem dziadziusia , udowodnić ze był podobny do Wałęsy , albo z ta myślą zwerbował i przygotował Wałęsę .Wielki bohater z UB Ceckiewicz .Czy można dopuszczać do tego typu dokumentacji ludzi z rodowodem i wychowaniem U-beckim jak w przypadku historyka i literata Ceckiewicza .Niech najpierw opisze rolę swego dziadka Ub-eka .
Od siebie tylko dodam, że ten prostak Wałęsa też mnie kiedyś obraził w podobny sposób, wymyślając od „SB-eckiej rodziny”. Boli TW „Bolka”, gdy mu się przypomina niejasną przeszłość…
Kanty „Okrągłego Stołu”
Pan Rafał A. Ziemkiewicz bardzo sprawnie podsumował to, do czego sam niedawno doszedłem:
Można było się spodziewać, że rocznica Okrągłego Stołu zostanie wykorzystana do powtórzenia po raz kolejny, jeszcze głośniej niż dotąd, rozmaitych fałszów. W istocie było gorzej, niż się na to zanosiło. Czytelnik, widz i słuchacz mediów przysypani zostali lawiną głupstw, kłamliwych stereotypów i zupełnie oderwanego od historycznych faktów samochwalstwa uczestników tamtych wydarzeń.
Składały się one na bajkę o „największym historycznym sukcesie” Polaków w XX wieku. Sukcesie odniesionym jakoby dlatego, że komunistyczni generałowie (którzy jak gdyby pojawili się dopiero w tym momencie dziejów i ich reputacji nie obciąża nic, co miało miejsce wcześniej) w poczuciu odpowiedzialności postanowili oddać władzę opozycji, a działacze tejże opozycji z nie mniejszą odpowiedzialnością powstrzymali się od zemsty i włączyli ich w proces budowania demokracji i wolnego rynku. Większość z tego, co w ostatnich dniach dotarło do Polaków w tzw. przekazie medialnym (rekordy mitotwórstwa pobite zostały podczas rocznicowej sesji w Sejmie), nie wytrzymuje jednak konfrontacji nie tylko z dokumentami, ale i ze zdrowym rozsądkiem. Dlatego, nie wgłębiając się w polemiki z poszczególnymi wypowiedziami, trzeba przypomnieć rzeczy oczywiste.
Cały tekst można przeczytać na stronie Rzeczpospolitej: „Sterta Bzdur o Okrągłym Stole”.
Gorąco polecam!
Prawo? Jakie prawo!
Cieszę się, że tow. generał Czesław Kiszczak, prawdziwy ojciec III RP, raczył rozwiązać nieco język z okazji dwudziestej rocznicy „okrągłego stołu”. Dzięki temu bohater Solidarności, Lech Wałęsa, pokazał nieco wyraźniej swoje prawdziwe oblicze (pisownia oryginalna):
Kłamać nie chcę a prawda jest nie ciekawa i nie na czasie . Są inne czasy i wymagają w wielu tematach odwrotnego zachowania i postępowania jakie bywało w tamtych czasach zniewolenia.
Od dawna , właściwie od zawsze unikałem udziału , spotkań , akademii i wystąpień na ; temat rozmów , negocjacji , okrągłego stołu , rocznic z tymi sprawami związanych , ale w tej sytuacji i w tych sprawach wypowiadają się często moi dawni przeciwnicy .
Opowiadają niekiedy absurdy i niedorzeczności to zmusza mnie do chwilowego odblokowania się . Powtarzam nie chciałem i nie chciałbym o tej przeszłości mówić .
Przeszło i dobrze że minęło .
Poprzednie pokolenie moich rodziców przekazało mnie i nam to mówiąc na skróty ; że zostaliśmy zdradzeni w 1939 i w 1945 r . Tak dostaliśmy się w orbitę sowiecka i komunizmu , przekazując jednocześnie nadzieje że kiedyś uda się z tego uwolnić i tak kształtowany od zawsze wyrosłem na śmiertelnego antykomunistę . Nic tylko bezdyskusyjnie zniszczyć komunizm . Dlatego wszystko w czym żyłem i uczestniczyłem prowadziło mnie i podporządkowało było tylko w tym jedynym kierunku. A więc etapowe zgadzanie się , ugody deklaracje , tylko po to by obalić komunizm zgodnie z testamentem poprzedniego pokolenia .
Czy o tym mogę ja główny prowadzący w tym kierunku z lubością opowiadać , chyba nie , wszyscy inni uczestnicy w tych procesach z różnych powodów tak . Tak rozumując ciesząc się z ostatecznego sukcesu będę unikał tych tematów, bo są nie ciekawe i nie wychowawcze , nie pasujące do tych już nowych wyzwolonych czasów i nowych prostszych możliwych zachowań .Przepraszam , dziękuję .LW
Więcej tutaj: „Czasem mam kaca moralnego”.
Ale nie o tym teraz.
Gwiazda nowej (lepszej, bo politpoprawnej) telewizji, Bogdan Rymanowski, przeprowadził wywiad ze wspomnianym na wstępie towarzyszem generałem. Jako sługus medium powstałego w niejasnych okolicznościach (założonego przez osoby o niejasnych powiązaniach), nie mógł pytać o rzeczy ważne, czy choćby ciekawe. Dla przykładu „jak generał dobierał sobie opozycjonistów”, „czy wśród przedstawicieli strony opozycji byli ludzie nie będący kiedykolwiek agentami SB”, czy choćby „na czym najbardziej zależało opozycji”. Zamiast tego wypytywał wiekowego wojskowego o sprawy trzeciorzędne (śmierć dwóch księży związanych z Solidarnością). Słusznie tedy Kiszczak zdenerwował się, przerwał wywiad i nie wyraził zgody na publikację zarejestrowanego materiału. Ale cóż na to TVN:
TVN24 nie mogła wyemitować całości rozmowy, bo – na mocy prawa prasowego – Kiszczak nie zgodził się na emisję wywiadu. Telewizja TVN24 zdecydowała się jednak nadać końcówkę nagrania, aby wyjaśnić zaistniałą sytuację.
Czyli prawo prawem, ale my jesteśmy przecież TVN! My wiemy lepiej. My możemy więcej!
Mam nadzieję, że Czesław Kiszczak wytoczy bogatej spółce Waltera proces o grubą kasę i nie dość, że go wygra, to jeszcze Rymanowski będzie musiał go publicznie przeprosić. Jeżeli tak się nie stanie, to co może być następne? Jak ma działać Państwo Prawa w kraju, gdzie prawo ostentacyjnie się ignoruje?



