Kaczyński PO Podatki Polityka Polska Powódź Układ Wybory
Napisał: Wujek
7 komentarzy
Oddawać kasę!
Rządząca szajka po raz kolejny udowodniła nam, że ma nasze potrzeby daleko gdzieś. Przez 13 lat (od poprzedniej powodzi), nie zrobili praktycznie NIC, żeby ten żenujący skandal nie przytrafił się ponownie. Za to doskonale się za nasze pieniądze bawili…
W sąsiednich krajach buduje się różnorakie budowle hydrologiczne, żeby nie zagroziło im coś tak stosunkowo łatwego do opanowania jak WODA. A u nas? Raczej buduje się więcej kościołów, a w razie kilkunastodniowych opadów deszczu, wystawia się „święte relikwie”, coby nas „chroniły od zguby”… A jeden sukienkowy facet nie dawniej jak wczoraj odkrył, że cała ta powódź to wina tajemniczych samolotów, które rozpylają sekretną mieszaninę podejrzanych substancji w powietrzu, przez co tak intensywnie pada… No comments.
Ale ja nie o tym.
Powódź jest i trzeba będzie naprawić szkody jakie wyrządziła. Co prawda, nasze socjalistyczne rządy wprowadziły obowiązek ubezpieczania nieruchomości na terenach wiejskich m.in. od skutków powodzi, więc teoretycznie większość szkód zrekompensują towarzystwa ubezpieczeniowe, ale trzeba będzie wyremontować wiele dróg, odbudować dziesiątki mostów, kilometry wałów, zapór, kanałów itd. Na to trzeba będzie skądś wziąć pieniądze.
Parę dni temu odezwał się pewien dowcipniś, który stwierdził że należy po prostu podnieść stawkę podatku od towarów i usług (czyli tzw. VAT), do np. 24% i „budżet” w magiczny sposób „zarobi” dodatkowe miliardy, w sam raz do walki ze skutkami powodzi… W pewnym sensie taki solidny gwóźdź do trumny polskiej gospodarki mógłby mieć i pozytywny skutek, bo przyspieszył by nieuchronny przecież upadek obecnego socjalistycznego reżimu, ale ja mam lepszy pomysł:
Zamiast przycinać tu i ówdzie budżet państwa, żeby „wygospodarować” (np. kosztem planowanych inwestycji) pieniądze na odbudowę zniszczonej wskutek powodzi infrastruktury, może po prostu zawiesić dotacje do partii politycznych? Na przykład na DZIESIĘĆ LAT? Dało by to kilkaset milionów złotych, które w innym przypadku partie wydałyby na swoje billboardy, „ekspertyzy” swoich „doradców”, reklamy w TV – czyli CZYSTĄ DEMAGOGIĘ I PROPAGANDĘ.
Nie jest nam ona do niczego potrzebna, a ponieważ wszystkie partie podbierające owe pieniądze z naszych kieszeni w ciągu ostatnich kilkunastu lat były u władzy (dłużej lub krócej, ale jednak), to niech chociaż tak odpokutują swoje zaniedbania. To przede wszystkim ICH WINA!
W pierwszej kolejności, oczekiwałbym deklaracji o poparciu dla tego pomysłu od Bronisława Komorowskiego, który przecież jest kandydatem PO, partii która „od zawsze” miała w programie likwidację owego haraczu na rzecz uprzywilejowanych („jakby w trochę innej lidze„) partii. Zaraz za nim powinien wypowiedzieć się „wrażliwy społecznie” Jarosław Kaczyński, który zarzuca Tuskowi, że „100.000 to za mało” i on „dał by więcej”… No to ma sposobność! Czekamy, towarzyszu Kaczyński!
Oni już się boją!
Życie nie znosi próżni. Ci którzy odchodzą robią miejsce dla nowych. W wyniku ostatnich wydarzeń owego miejsca jest więcej niż zwykle, więc i przestrzeni do zagospodarowania jest teoretycznie jakby więcej. I to boli obecnych właścicieli Polski. Dali temu wyraz na piśmie. A było to tak:
„Młodzież kontra” to cotygodniowa audycja TVP Info, w której politycy odpowiadają na pytania młodzieżowych przybudówek polskich partii. Tradycyjnie obecna jest tam młodzież z UPR. Ostatnia audycja, która nadana została 11 kwietnia 2010, w dzień po wypadku prezydenckiego samolotu, miała inny niż zwykle charakter. Składała się ze wspomnień o gościach programu, którzy zginęli. Na koniec prowadzący zadał pytanie o przyszłość i po raz pierwszy i ostatni w tym odcinku udzielono głosu przedstawicielowi UPR. Oto cała wypowiedź Dobromira Sośnierza:
Prowadzący: Jak sądzicie, jak będzie wyglądać teraz, przy takiej stracie, polska polityka?
Dobromir Sośnierz: No ja myślę, że możemy być spokojni, że polska polityka nie ulegnie żadnej radykalnej zmianie. Przez tydzień czy dwa potrwa taki festiwal hipokryzji między politykami, że będą teraz wszyscy dla siebie sztucznie mili. Po czym oczywiście wszystko wróci do dawnego tonu, wszyscy będą nawzajem skakać sobie do gardeł i wydzierać sobie nasze pieniądze. Ten system wyzysku, który jest w naszym kraju zbudowany, jest odporny na takie zawirowania, więc jedni politycy zastąpią następnych i sprawy w kraju na pewno potoczą się dotychczasowym torem.
Cały program można obejrzeć tutaj: Wydanie specjalne – ofiary katastrofy.
Wielu z nas, znających polskich polityków ma podobne odczucia. Wyraził je także prominentny działacz rządzącej PO, który z niejednej partii chleb jadł i wie o czym mówi, pan Stefan Niesiołowski:
Piotr Wesołowski: Czy zmieniliśmy się przez tydzień narodowej żałoby? Publicyści, księża, socjologowie mówią, że tak wielka tragedia może być swoistym katharsis dla społeczeństwa, także dla polityków. Mamy być lepsi, bardziej dla siebie wyrozumiali.
Stefan Niesiołowski: Ten tydzień był wyjątkowy ze względu na żałobę. Ale nic takiego jak nagła zmiana w zachowaniu polityków nie ma miejsca. I nie może mieć. Jesteśmy normalnym demokratycznym państwem. Pogląd, za którym kryje się opinia, że polscy politycy są gorsi niż w innych państwach Europy i potrzebna jest tragedia, aby stali się lepsi, jest fałszywy. To jest ukryta teza, że Polacy nie dorośli do demokracji. I jak ciągle słyszę o tym politycznym katharsis, to rozumiem, że przez jakiś czas spory polityczne będą łagodniejsze, wolne od insynuacji, haków, wątków personalnych. Ale normą jest spór polityczny, a nie żałoba.
Piotr Wesołowski: Czyli politycy nie będą się bardziej szanować, znowu pojawi się brutalny język?
Stefan Niesiołowski: Przez jakiś czas nastąpi wyciszenie, ale niebawem wszystko wróci do normalnego stanu.
Jak widać, pogląd członka UPR nie jest czymś nadzwyczajnym. Wyraził on po prostu myśli znacznej części polskiego społeczeństwa. Ale nasi polscy hunwejbini z konkurencyjnych do Unii Polityki Realnej partii, czują pismo nosem i postanowili ostatecznie odciąć potencjalnych konkurentów do żłobu od telewizji. Wysmarowali taki, straszno-śmieszny list do władz krakowskiego ośrodka TVP (która produkuje „Młodzież kontra…”):
Pan
Jan Rojek
Dyrektor Oddziału TVP w KrakowiePogrążeni w smutku i powadze tych trudnych chwil, które stały się udziałem wszystkich Polaków, zwracamy się do Pana z apelem o podjęcie działań celem zachowania powagi i odpowiedniego poziomu realizowanego od lat, przez nas wspólnie, programu Młodzież kontra… czyli pod ostrzałem.
Jesteśmy oburzeni i zniesmaczeni zachowaniem grupy reprezentującej podczas ostatniego programu Sekcję Młodzieżową Unii Polityki Realnej. Nienawistne komentarze wypowiadane przez reprezentantów UPR, pełne agresji słowa skierowane do innych uczestników programu, wreszcie brak odpowiedniej dla jakże trudnej chwili powagi, zmuszają nas do wyrażenia oficjalnego protestu przeciwko dalszemu udziałowi reprezentantów UPR i Sekcji Młodzieżowej UPR w programie Młodzież kontra…
Zważywszy, że nie jest to pierwsze tego typu szokujące i naganne zachowanie ze strony reprezentantów wspomnianej organizacji czujemy się w obowiązku zwrócić do Pana z wnioskiem o stałe wykluczenie tych osób z grona uczestników programu. Podejmowane dotąd wielokrotnie przez producentów działania dyscyplinujące jak widać nie przyniosły rezultatów, a dalsze tolerowanie takich zachowań nie jest możliwe. Ogrom oburzenia, jakie wywołało w nas postępowanie przedstawicieli UPR zmusza do działań ostatecznych. Z tego też względu w przypadku dalszego udziału reprezentantów Unii Polityki Realnej we wspomnianym programie zmuszeni będziemy zrezygnować z reprezentowania w nim naszych organizacji i ugrupowań.
Wierzymy jednak, że podziela Pan nasze oburzenie, a stosowne kroki w tej sprawie zostaną wnet podjęte.
Przedstawiciele organizacji uczestniczących w realizacji programu Młodzież kontra...
Pod tym donosem/groźbą podpisały się młodzieżówki PO, PiS, SLD, PSL i SD. Nie poparły go Młodzież Wszechpolska, Partia Pracy i Samoobrona.
Taka reakcja, na tak oczywistą wypowiedź rodzi wiele pytań. Podstawowe to oczywiście DLACZEGO GRUPA TRZYMAJĄCA WŁADZĘ TAK ROZPACZLIWIE BOI SIĘ KONKURENCJI? Czyżby czuli pismo nosem? Czyżby obawiali się, że wobec poważnych zmian na scenie politycznej Polski, rzeczywiście może w końcu znaleźć się miejsce dla „trzeciej drogi” (choć ja bym to nazwał raczej powrotem do normalności), jaką reprezentuje UPR? Nie mam najmniejszych wątpliwości, że o to w tym wszystkim chodzi.
I tak naprawdę nie ważne, że ów skandaliczny list młodych lewicowców z rządzącej szajki nie stał się tematem rozmów w TVP, TVN czy POLSACIE. To też jest element tej układanki. I ten fakt też będzie napinał strunę. Oby pękła ona jak najszybciej.
Gospodarka PO Polityka Polska Socjalizm Układ Wielki Szwindel Wybory
Napisał: Wujek
6 komentarzy
Z tarczą, czy na tarczy?
Politycy socjaldemokratycznej PO co i raz puszą się w TV kreując się na autorów sukcesu, jakim w ich mniemaniu jest wzrost PKB w Polsce, mimo jego spadku we wszystkich bez wyjątku krajach Wspólnoty Europejskiej. Używają tego faktu jako żelaznego argumentu we wszelkich polemikach jakie przez ostatnie miesiące przetaczają się przez polskie media. Argumentują, że wszelkie zarzuty wobec PO, mówiące o nierealizowaniu obietnic wyborczych i ogólnie ślamazarne wprowadzanie jakichkolwiek reform są bezzasadne, bo przecież to oni sprawili, że PKB rośnie…
Czy rzeczywiście jest to niepodważalny dowód na ogromne zasługi Platformy Obywatelskiej? Przypuszczam że wątpię.
PKB (Produkt Krajowy Brutto), to tylko jeden z wielu i raczej nie ten najważniejszy wskaźnik makroekonomiczny. Poza tym, to czym socjaliści z PO się chwalą, to jedynie jego ZMIANA. Czyli chwilowy indeks. Trend. PO-wcy twierdzą, że możemy spać spokojnie, bo „nam rośnie”. Czy w takim razie tacy Niemcy, Duńczycy czy choćby nękani „gigantycznym kryzysem” Grecy powinni nie spać po nocach a ich rządzący powinni ustawiać się w kolejce po rady u Donalda Tuska et consortes? Nie sądzę. Spójrzmy przez moment na realną WARTOŚĆ owego „produktu krajowego”…
Najwyższym może pochwalić się:
- Wielkie Księstwo Luksemburga – 318.435 zł na jednego mieszkańca ale to w końcu jeden z rajów podatkowych.
później są już bardziej normalne państwa:
- Królestwo Norwegii – 265.880 zł na jednego mieszkańca. Czy powodem tak wysokiej wartości ich produktu krajowego jest pozostawanie poza Wspólnotą Europejską? W każdym razie kolejne są wciąż kraje spoza Unii:
- Katar – 262.548 zł na jednego obywatela tego arabskiego kraju.
- Konfederacja Szwajcarska – 192.770 zł na jednego wolnego obywatela Helwecji.
- i w końcu mamy pierwszego przedstawiciela UE. Nie, to nie jest Polska. Piątym z kolei na liście jest Królestwo Danii – 174.922 zł na jednego poddanego Królowej Małgorzaty II.
- Irlandia – 170.451 zł na jednego mieszkańca zielonej wyspy (kto to nam obiecywał „drugą Irlandię”?).
- Zjednoczone Emiraty Arabskie – 155.009 zł.
- Republika Islandii – 149.460 zł (jakiś czas temu pożyczaliśmy im pieniądze – bogacze z nas, no nie?).
- Królestwo Niderlandów – 147.888 zł.
ta lista musiała by być dosyć długa, jeśli chciałby wymienić WSZYSTKIE bogatsze od Polski kraje. Wymienię tylko kilka: Królestwo Szwecji (10), Republika Finlandii (11), Stany Zjednoczone Ameryki Północnej (13), Królestwo Belgii (14), Republika Francji (16), Kanada (18), Republika Federalna Niemiec (19), Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej (20), Singapur (22), Japonia (23), Królestwo Hiszpanii (25), Republika Grecka (27), Republika Słowenii (31), Republika Czech (35), Republika Chorwacji (43), Republika Węgierska (44), Republika Litewska (49) i w końcu:
- Rzeczpospolita Polska (50) - z dochodem narodowym na poziomie 39.003 zł na jednego Polaka…
Jakie ma tak naprawdę znaczenie, czy przyrost polskiego PKB osiągnął właśnie 1,7%? Jest to wzrost o 633 złote. O tyle jesteśmy „sprawniejsi gospodarczo” w stosunku do poprzedniego roku.
W tym samym czasie na jednego Niemca przypada ponad 125 tysięcy złotych! Niech nawet w związku z „kryzysem”, owa suma spadnie o 5%. W dalszym ciągu statystycznie na jednego naszego zachodniego sąsiada przypadać będzie ponad trzy razy tyle wypracowanego dobra niż na pojedynczego Polaka! Niemcy ze swojej pracy mogą się cieszyć trzy razy większym dochodem.
Prawdziwa diagnoza jest taka – w dalszym ciągu jesteśmy „sto lat za Murzynami”. Wszelkie wywyższanie się przez rządzące Polską partie nad innych członków UE jest NIE NA MIEJSCU! Tak naprawdę biedniejsi od nas są tylko Rumuni (61) – 26.225 złotych. Zatkało kakało?
Nie piszę tych gorzkich słów po to, żeby „gasić ducha w Narodzie”, ale dlatego żeby uzmysłowić Wam, jak bardzo ulegacie manipulacjom rządzących i bezmyślnie im podporządkowanych mediów. Liczę, że podczas kolejnych wyborów, kiedy Donald Tusk będzie trąbił wszem wobec w błyskających „spotach” (a zaprawdę powiadam Wam – będzie to czynił na skalę przeogromną – odpowiadającą państwowej subwencji jaką corocznie otrzymuje na swoją działalność jego partia – za rok 2008 było to 37.966.470 zł), że dzięki swoim wrodzonym talentom i nieskończonej trosce o Polskę, uchronił samowtór z bratnim PSL naszą ojczyznę przed „kryzysem”, który zrujnował cały stary kontynent, będziecie mogli zakrzyknąć z oburzeniem – „to ten, który kłamie! On mojej kreski nie dostanie.”
Bo inaczej jak mamy się stać choćby drugą Hiszpanią (25)?
Historia PO Polityka Polska SB Szwindelek Układ Wielki Szwindel
Napisał: Wujek
skomentuj
Polska bezczelność x2
Miałem dziś napisać o tym jak to Donald Tusk stracił dobrą okazję żeby być cicho, kiedy tak skomentował dzisiejszą publikację dawno zapowiadanego opracowania na temat współpracy byłego aparatczyka PZPR (później przez dwie kadencje Prezydenta RP), towarzysza Aleksandra Kwaśniewskiego z SB, w latach 1983-1989 – czyli przez praktycznie całą swoją karierę w PRL (za Gazeta.pl):
- Uważam, że jest już chyba ten czas, by podjąć szybką pracę nad ustawą, która odda IPN historykom względnie neutralnym politycznie, a nie gończym, którzy chcą kogoś koniecznie złapać i zagonić – mówił premier.
Co w mowie zrozumiałej dla zwykłego zjadacza chleba znaczy:
- Nie może być tak, że IPN robi to co robić powinien, czyli że dokumentuje wszystkie ciemne strony PRL. Przecież miał być tylko kwiatkiem do kożucha, bo tak się z towarzyszami dogadaliśmy w Magdalence. Kurtyka za dużo sobie pozwala, więc trzeba będzie Kurtykę odstrzelić i osadzić wcześniej wykastrowany IPN „świadomymi historycznie” ludźmi.
Ale informacja, którą właśnie przeczytałem na Onecie powaliła mnie po prostu na łopatki:
„Wszyscy jesteśmy nienormalni” – pod takim hasłem ruszyła kampania łódzkiej fundacji „Jaś i Małgosia”, która zmienić ma stosunek Polaków do osób niepełnosprawnych umysłowo. Przedstawiciele fundacji zaapelowali też do polityków o wzięcie udziału w sesji fotograficznej z niepełnosprawnymi umysłowo dziećmi.
W ramach kampanii w największych polskich miastach w grudniu pojawią się billboardy i wielkoformatowe reklamy, na których będzie można zobaczyć zdjęcia dwóch dziewczynek z zespołem Downa obok zdjęć osób zdrowych, ale pokazanych w „zwariowany” sposób. Ponad 500 razy w kilku kanałach wyemitowane zostaną też spoty telewizyjne.
Jeżeli będą billboardy, reklamy i spoty w telewizji na skalę masową to znaczy, że fundacja stojąca za tą „akcją” dorwała się do jakichś publicznych pieniędzy. NIE MA INNEJ MOŻLIWOŚCI. Ostatkiem sił pytam: SKĄD ŻEŚTA TĘ KASĘ WYRWALI? Z KTÓREGO FUNDUSZU? KTO SIĘ ZGODZIŁ NA TO, ŻEBY PIENIĄDZE Z NASZYCH PODATKÓW POSZŁY NA TAK DEBILNY CEL?!
I kwestia kluczowa: CZY TO SIĘ KIEDYKOLWIEK SKOŃCZY???
Do przemyśleń w ostatnich godzinach niepodległej Polski
Nasi politycy, wszyscy jak jeden mąż – od lewa (SLD, PSL) do lewa (PO, PiS) – sprzedali za garść paciorków Polskę Socjalistycznemu Związkowi Republik Europejskich. Już za kilkanaście minut wchodzi w życie Traktat ustanawiający Wspólnotę Europejską (w skrócie zwany lizbońskim). Tym samym wszyscy głosujący w ostatnich kilku wyborach na partie zamieszane w jego formalne zatwierdzenie przyłożyli się do de facto utraty niepodległości Rzeczypospolitej Polskiej. Na razie w kilku kluczowych sprawach (np. polityki zagranicznej, czy tzw. „solidarności energetycznej”), ale „lizbona” umacnia przy okazji niedemokratyczny, wręcz totalitarny sposób sprawowania władzy we „Wspólnocie”. Najwyższą władzę w (teraz już oficjalnie istniejącej) Unii Europejskiej w dalszym ciągu mieć będą kapłani nowego europejskiego zakonu władzy – czyli niewybierani demokratycznie Komisarze. Ale powstało nowe stanowisko „Prezydenta UE” i co więcej – zostało w ekspresowym tempie obsadzone. Funkcję tę pełni pan Herman Van Rompuy. Nie słyszeliście o tym? A słyszeliście kto został stosunkowo niedawno wybrany na prezydenta USA? Tak! Ten Mulat, Barack Hussein Obama. Tego to znacie, a „swojego” prezydenta nie? Może dlatego, że nie został wybrany w powszechnym głosowaniu?
Taka jest Nowa Unia. Zbiurokratyzowana, oparta na niejasnych powiązaniach, niedemokratyczna i dążąca do zmarginalizowania lokalnych rządów w nie wiadomo jakim celu… Czemu ma tak naprawdę służyć? Czy tylko zaspokojeniu ambicji kilku zachodnioeuropejskich polityków? Po co tworzony jest ten moloch, który pożera co raz to więcej naszych pieniędzy w imię budowania zupełnie niepotrzebnego paneuropejskiego superpaństwa? Prawdopodobnie dowiemy się o tym bardzo szybko. Już w kilka godzin po desygnowaniu na stanowisko „Prezydenta”, pan Herman von Rompuy ponoć zapowiedział (według „Daily Mail„), że zamierza zastąpić wszystkie symbole narodowe unijnymi a także chciałby ujednolicenia podatków. Gazeta nazywa go po prostu „fanatycznym federalistą” a tytuł artykułu mu poświęconego to po prostu „człowiek bez ojczyzny„.
Jeśli jeszcze macie jakieś wątpliwości czym jest Unia Wspólnota Europejska, to polecam zapis fragmentu obrad Parlamentu:
Miłych snów. I zapamiętajcie co się Wam przyśni! Podobno to ważne co nam się śni na nowym miejscu. A jutro z pewnością budzimy się w INNYM KRAJU.
Gazeta Wyborcza Media Polityka Polska Socjalizm TV Układ
Napisał: Wujek
skomentuj
Nie taki faszysta straszny jak go Wyborcza maluje
Niejaki Piotr Farfał pełni sobie z namaszczenia partyjnego funkcję prezesa TVP. Robi to nie lepiej od poprzednich prezesów, ale zapewne też i nie gorzej. TVP tak naprawdę rządzi się własnymi prawami i żaden prezes nie jest w stanie z dnia na dzień dokonać w niej drastycznych zmian (oczywiście TVP powinna zostać jak najszybciej sprzedana na licytacji – taka jest moja opinia). Naturalne jest także to, że każdy prezes TVP jest atakowany przez siły przeciwne partii która go umieściła na stanowisku. Jeżeli ktoś jest narodowcem, to oczywiście trzeba nazywać go „faszystą”. I tak się robi.
Dziś „Fakt” zamieścił sensacyjne zdjęcia sprzed kilkunastu lat, na których widać młodego Farfała unoszącego prawie ramię w geście faszystowskiego pozdrowienia. Są to prywatne zdjęcia z jakichś imprez, gdzie młodzi chłopcy pozujący na skinów wygłupiają się do kamery. Farfał już dawno przyznał się, że należał do takiego towarzystwa i przeprosił za, jak to nazwał, „błędy młodości”. No i dobrze. Ja w młodości też popełniałem błędy, dla przykładu: głosowałem kiedyś na Unię Demokratyczną… Cóż, młodość-naiwność…
Ale gdy nie ma innego oręża do walki politycznej (jakoś nie widać, żeby prezes tak sterował Telewizją, żeby propagowała faszyzm), to wyciąga się takie stare „rewelacje”. Czy to jest uczciwe działanie? Czy ktokolwiek zarzucał Bronisławowi Geremkowi, że przez 18 lat (w młodości!) był członkiem zbrodniczej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej? A Jackowi Kuroniowi? Czy fakt zasiadania przez Tadeusza Mazowieckiego w organach władzy komunistycznego reżimu PRL (był wtedy posłem!) jest nieustannie podnoszony w prasie? A wreszcie, czy byłej polskiej komisarce UE, Danucie Hübner ktokolwiek uparcie wypomina, że dla kariery (jak sama przyznała), była w młodości (!) aktywną działaczką tejże samej co Geremek partii? Oczywiście według dziennikarzy Michnikowej „Gazety” (która pierwsza rozpoczęła kampanię przeciw Farfałowi), to nie to samo. Można popełnić zbrodnię komunizmu i dalej robić polityczną karierę. Być szanowanym (w pewnych kręgach, czy raczej „salonach”), a po śmierci mieć salę swojego imienia w parlamencie… Ale zbrodnia „faszyzmu” popełniona przez 16-latka nie będzie według tej optyki zatarta nigdy.
Cóż. Relatywizm gazetowyborczy w najczystszej postaci.
Na 4 czerwca
Politycy świętują dziś na potęgę. Świętują, że od 20 lat trzymają władzę i perspektywy mają jasne i szerokie.

Co wydarzyło się 20 lat temu niby wszyscy wiedzą: opozycja dogadała się z komunistami i doszło do wolnych wyborów. Pierwszych w PRL… Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach a te są z całym uporem, systematycznie, drobnymi kroczkami wypychane ze świadomości prostego „ludu”.
Otóż z komunistami dogadała się jedynie tzw. „konstruktywna opozycja„. Takiego określenia używali sami towarzysze w prasowych artykułach uzasadniających rozmowy w Magdalence i przy Okrągłym Stole. Nie każdy miał możliwość zgłaszania swoich postulatów, nie wszystkich wizja Wolnej Polski była brana pod uwagę podczas jawnych (a zwłaszcza tych niejawnych) rozmów. Zaszczytu dostąpili właściwie jedynie ludzie lewicy, wielu byłych członków PZPR (Geremek, Kuroń), lub opozycjoniści wykazujący socjalistyczne, poprawne poglądy (Michnik, Frasyniuk, Bujak). Do „układu” nie miał szans wejść nikt z prawicy. Polska miała się przekształcić w „nowoczesną” republikę chrześcijańsko-demokratyczną.
I doszło do wolnych wyborów 4 czerwca 1989. Czy one rzeczywiście były wolne? Jak wcześniej napisałem karty rozdawali wyłącznie socjaliści. Co więcej, z góry ustalono, że towarzysze dostaną nie mniej niż 35% mandatów. W efekcie u steru stanęła „chadecja” z premierem Tadeuszem Mazowieckim (jednym z założycieli tolerowanych przez komunistów Klubów Inteligencji Katolickiej) i oprócz krótkiego epizodu z nieudolnym premierem Olszewskim, Polska nieprzerwanie przez ostatnie 20 lat jest dokładnie taka jak to „opozycja” z „partią” ustaliła. Mamy wymarzony przez zapatrzonych w Zachód członków PZPR, których młodość przypadła na przełom lat 70/80, „socjalizm z ludzką twarzą„. Jest to państwo Millera i Kwaśniewskiego, niech nikogo nie zwiedzie fakt, iż u steru aktualnie jest Donald Tusk, a przed chwilą stolec premiera grzał jeden z braci Kaczyńskich – to nie świadczy absolutnie o niczym! Trzecia RP płynie twardo kursem na lewo. Co gorsza, ludzie zostali tak wytresowani, że popierają polityków umacniających taki stan rzeczy, bo wydaje im się że będzie tak dla nich lepiej! To szczyt skurwysyństwa: odbierać obywatelom coraz więcej ich ciężko zarobionych pieniędzy i skutecznie im wmówić, że robi im się dobrze oddając ułamek tej kwoty w postaci bzdurnych zasiłków. A pospólstwo się cieszy…
Dla mnie to Wielki Szwindel. I marzę tylko o tym, że kiedyś nastąpi Przebudzenie. Tak jak w 1956 roku nastąpiła gwałtowna zmiana świadomości szerokich mas, jeszcze do niedawna skutecznie (jak się wydawało) ciosanych na kształt „człowieka sowieckiego„. Wcześniej, w pierwszych latach PRL-u wielu (większość?) uwierzyła, że władza „ludowa” jest wspólna, że wszyscy razem będą odtąd współdecydować o Polsce, że zmierzają do socjalistycznej krainy wiecznej szczęśliwości… Po upadku stalinizmu bańka pierwszy raz prysła. Czas zbić ją po raz drugi.
