Misja TVP

Dzisiejszy Teleexpress był przedostatnim przed ciszą wyborczą. Aż kipiał od nachalnej propagandy mającej na celu promowanie „jedynego wodza”, Jarosława Kaczyńskiego. Rzygać się chcę.

Szczerze dziwię się, że te wszystkie obłudne frazesy przechodziły tak gładko przez gardło Orłosia… Zresztą możecie sami się przekonać: Teleexpress TVP1, 1 lipca 2010.

Dlatego nie zgodzę się z JKM, że lepiej głosować na Kaczyńskiego, bo to osłabi drugą stronę… To prawda – na krótką metę. Patrząc bardziej perspektywicznie, o wiele ważniejsze jest wyrwanie TVP z rąk narodowych faszystów. Wtedy można mieć nadzieję, że przez tą najpopularniejszą szczekaczkę dotrze do ludu nieco mniej zmanipulowanych treści. A w końcu nadzieję mieć trzeba.

21 cze 2010, 13:09

Napisał: Wujek


2 komentarzy

dodajdo.com

Czerwona Polska

No i wybrało.

Jak to zwykle w Polsce, nie tyle „udzieliło poparcia”, co raczej „głosowało przeciw”. Najlepszym nie-Kaczyńskim okazał się Komorowski. W pierwszych słowach, prawie-prezydent podziękował towarzyszowi Napieralskiemu, podkreślając jak ważne jest żeby istniała mocna lewica… Natychmiast podobnymi słowy wyraził się Kaczyński. Dziś rano w radio, oślizły Czarnecki podkreślał jak to wiele wspólnego mają SLD i PiS jeśli chodzi o poglądy na gospodarkę i sprawy socjalne. A niedouczeni dziennikarze z wiodących mediów będą zapewne pisać o umocnieniu się „prawicy” w Polsce (w końcu Komorowski i Kaczyński zdobyli w sumie prawie 80% głosów), ale oczywiście prawda jest inna – POLSKA JEST CZERWONA JAK NIGDY OD DWUDZIESTU LAT!

Wyniki wyborów mówią jednoznacznie: poparcie ma polityka zwiększa socjał, zmniejszająca wolność, zwiększająca obszary państwowej interwencji. Ludziom podoba się utrzymywanie patologicznej „służby zdrowia”, chcą mieć wszystko „bezpłatne” – nie rozumieją, że jednocześnie muszą za wszystko płacić więcej niż potrzeba! Ich umysły nie przyjmują do wiadomości, że benzyna mogłaby kosztować 2 zł, że to oni płacą niemal 80% podatki a mogliby dostawać większość tych pieniędzy do kieszeni, że normalna opieka medyczna mogłaby być powszechnie dostępna i przy okazji tańsza niż teraz, gdyby nie była zarządzana poprzez nieudolne państwowe twory…

SLD-owskie TVP Info od rana nie ustaje w propagowaniu wyniku Napieralskiego jako niebywałego sukcesu. Wprost nazywają SLD „trzecią siłą” – w domyśle zapewne najlepszą alternatywą dla duopolu PO-PiS… Smutne, bo oczywiście prawdziwą alternatywą do socjalistów z PO i PiS nie są socjaliści z SLD, tylko normalność – czyli PRAWICA

Ile jeszcze trzeba będzie czekać na zmianę mentalną Polaków? Zapewne kilka lat. Pocieszające, że jedyny liberalno-prawicowy kandydat w tych wyborach (JKM), ma zdecydowanie najwyższe poparcie wśród młodych, zwłaszcza wykształconych ludzi. Miejmy nadzieję, że nadchodząca nowa elita naszego kraju wybierze dobrze. Kiedyś.

4 maj 2010, 23:42

Napisał: Wujek


skomentuj

dodajdo.com

Welcome to the real world

Odnoszę wrażenie, że ostatnie wydarzenia (tragedia smoleńska) mają oprócz politycznych także pewne inne, nieoczywiste skutki, które wysuwają się ostatnio na pierwszy plan. Co dziwniejsze, nikt ich nie widzi (lub widząc, nie potrafi nazwać). A są one zaiste zadziwiające…

Do tej pory wszystko było jasne: byliśmy MY (czyli ci prawi, narodowcy, wierni ojcowskiej religii katolickiej, solidarni i wciąż walczący o pełną niepodległość Polski), oraz ONI (postkomuniści, sprzedawczyki, liberałowie, bezbożnicy którzy sprzedali naszą umęczoną ojczyznę Niemcom). Takiego podziału pilnowali bracia Kaczyńscy. I szło im po japońsku: jako-tako. Może dlatego że działali samowtór. Ale jednego z nich Pan powołał przed swoje oblicze i wydawało się, że osamotniony bliźniak nie podoła Misji. Nastąpił jednak cud zaprawdę niespodziewany: w miejsce pojedynczego Lecha Kaczyńskiego, niczym z agenta Smitha zrodziły się całe rzesze ksenofobicznych, zacietrzewionych, wręcz oszalałych z szowinistycznej nienawiści potworków. Dokładnie tak jak w Matriksie, powstali oni poprzez zarażenie normalnych, zdawało by się, ludzi. Takich, którzy nigdy wcześniej nie wykazywali nadmiernego skrętu ni w jedną, ni w drugą stronę. I co gorsza okazało się, że są oni rozmieszczeni w miejscach, w których mogą wyrządzić naprawdę duże szkody. Na przykład w państwowej telewizji.

Wcześniej pałeczkę pierwszeństwa wśród rusofobów dzierżył nasz śp. prezydent. Po jego śmierci przez chwilę wydawało się, że ostatnie przeszkody na drodze ku polsko-rosyjskiemu pojednaniu zostały zniwelowane. Ale perspektywa normalizacji stosunków między RP i FR godziła w status quo obozu MY-ch. Utracili by oni rację bytu. A w kupie trzyma ich jedynie złość, niczym Karguli i Pawlaków. Dlatego gdy zabrakło kapitana, do głosu wyrywają się majtkowie. I trują.

Jestem przeciwko wszelkiej nadmiernej regulacji, nie lubię ONY-ch tak samo jak MY-ch. Wielokrotnie krytykowałem PO, ale teraz cieszę się, że Komorowski nie przyjmie sprawozdania KRRiT i ją odwoła. Cieszę się, że obsadzą TVP swoimi ludźmi, bo w konsekwencji być może nie będę zmuszony do oglądania Pospieszalskiego, Gargas, Ziemkiewicza, czy Sakiewicza. Bo to już nie są ci sami obiektywni dziennikarze. Bo ulegli, w mojej opinii, niczym nie uzasadnionej transformacji. Bo wstąpił w nich duch jednego z braci i w konsekwencji pola rażenia chorej ideologii Kaczyńskich zamiast się skurczyć, uległo znacznemu rozszerzeniu. Stąd te bzdurne teorie spiskowe, wałkowane na wszystkie sposoby w kolejnych telewizyjnych i radiowych audycjach owych polskich agentów Smith. To bezrozumne dopatrywanie się zewnętrznej interwencji, która miałaby spowodować smoleńską katastrofę. To niecierpliwe i ostentacyjne domaganie się prezentowania na bieżąco szczegółów ustaleń komisji badających ów tragiczny lot noszące wręcz znamiona dziecinnej histerii! Zrozumiałej być może u osób wrażliwych w chwili nagłego szoku, ale tutaj prezentują ją doświadczeni dziennikarze a od wydarzenia minęło już kilka tygodni! Czy muszę dodawać, że ostatnią rzeczą jaką robiła by poważnie traktująca swoje zadanie komisja badająca okoliczności katastrofy lotniczej w wyniku której zginął prezydent, było by ujawnianie wszelkich niezweryfikowanych śladów, niepotwierdzonych teorii, czy nieczytelnych dowodów?! Pośpiech jest wskazany przy łapaniu pcheł. I jedynie wtedy. Wypełniacze wirtualnego „testamentu Lecha Kaczyńskiego” chcą nam wmówić, że jest inaczej.

Aby pokonać Matrix konieczny był Neo. Niestety jak na razie nikogo takiego ani widu, ani słychu. Ciekawe jak długo przyjdzie nam na niego czekać? W każdym razie… Doczekamy się. Jeszcze tylko jeden zakręt…

Wake up, Neo. Matrix has you!

19 kwi 2010, 20:18

Napisał: Wujek


skomentuj

dodajdo.com

Oni już się boją!

Życie nie znosi próżni. Ci którzy odchodzą robią miejsce dla nowych. W wyniku ostatnich wydarzeń owego miejsca jest więcej niż zwykle, więc i przestrzeni do zagospodarowania jest teoretycznie jakby więcej. I to boli obecnych właścicieli Polski. Dali temu wyraz na piśmie. A było to tak:

Młodzież kontra” to cotygodniowa audycja TVP Info, w której politycy odpowiadają na pytania młodzieżowych przybudówek polskich partii. Tradycyjnie obecna jest tam młodzież z UPR. Ostatnia audycja, która nadana została 11 kwietnia 2010, w dzień po wypadku prezydenckiego samolotu, miała inny niż zwykle charakter. Składała się ze wspomnień o gościach programu, którzy zginęli. Na koniec prowadzący zadał pytanie o przyszłość i po raz pierwszy i ostatni w tym odcinku udzielono głosu przedstawicielowi UPR. Oto cała wypowiedź Dobromira Sośnierza:

Prowadzący: Jak sądzicie, jak będzie wyglądać teraz, przy takiej stracie, polska polityka?

Dobromir Sośnierz: No ja myślę, że możemy być spokojni, że polska polityka nie ulegnie żadnej radykalnej zmianie. Przez tydzień czy dwa potrwa taki festiwal hipokryzji między politykami, że będą teraz wszyscy dla siebie sztucznie mili. Po czym oczywiście wszystko wróci do dawnego tonu, wszyscy będą nawzajem skakać sobie do gardeł i wydzierać sobie nasze pieniądze. Ten system wyzysku, który jest w naszym kraju zbudowany, jest odporny na takie zawirowania, więc jedni politycy zastąpią następnych i sprawy w kraju na pewno potoczą się dotychczasowym torem.

Cały program można obejrzeć tutaj: Wydanie specjalne – ofiary katastrofy.

Wielu z nas, znających polskich polityków ma podobne odczucia. Wyraził je także prominentny działacz rządzącej PO, który z niejednej partii chleb jadł i wie o czym mówi, pan Stefan Niesiołowski:

Piotr Wesołowski: Czy zmieniliśmy się przez tydzień narodowej żałoby? Publicyści, księża, socjologowie mówią, że tak wielka tragedia może być swoistym katharsis dla społeczeństwa, także dla polityków. Mamy być lepsi, bardziej dla siebie wyrozumiali.

Stefan Niesiołowski: Ten tydzień był wyjątkowy ze względu na żałobę. Ale nic takiego jak nagła zmiana w zachowaniu polityków nie ma miejsca. I nie może mieć. Jesteśmy normalnym demokratycznym państwem. Pogląd, za którym kryje się opinia, że polscy politycy są gorsi niż w innych państwach Europy i potrzebna jest tragedia, aby stali się lepsi, jest fałszywy. To jest ukryta teza, że Polacy nie dorośli do demokracji. I jak ciągle słyszę o tym politycznym katharsis, to rozumiem, że przez jakiś czas spory polityczne będą łagodniejsze, wolne od insynuacji, haków, wątków personalnych. Ale normą jest spór polityczny, a nie żałoba.

Piotr Wesołowski: Czyli politycy nie będą się bardziej szanować, znowu pojawi się brutalny język?

Stefan Niesiołowski: Przez jakiś czas nastąpi wyciszenie, ale niebawem wszystko wróci do normalnego stanu.

Jak widać, pogląd członka UPR nie jest czymś nadzwyczajnym. Wyraził on po prostu myśli znacznej części polskiego społeczeństwa. Ale  nasi polscy hunwejbini z konkurencyjnych do Unii Polityki Realnej partii, czują pismo nosem i postanowili ostatecznie odciąć potencjalnych konkurentów do żłobu od telewizji. Wysmarowali taki, straszno-śmieszny list do władz krakowskiego ośrodka TVP (która produkuje „Młodzież kontra…”):

Pan
Jan Rojek
Dyrektor Oddziału TVP w Krakowie

Pogrążeni w smutku i powadze tych trudnych chwil, które stały się udziałem wszystkich Polaków, zwracamy się do Pana z apelem o podjęcie działań celem zachowania powagi i odpowiedniego poziomu realizowanego od lat, przez nas wspólnie, programu Młodzież kontra… czyli pod ostrzałem.

Jesteśmy oburzeni i zniesmaczeni zachowaniem grupy reprezentującej podczas ostatniego programu Sekcję Młodzieżową Unii Polityki Realnej. Nienawistne komentarze wypowiadane przez reprezentantów UPR, pełne agresji słowa skierowane do innych uczestników programu, wreszcie brak odpowiedniej dla jakże trudnej chwili powagi, zmuszają nas do wyrażenia oficjalnego protestu przeciwko dalszemu udziałowi reprezentantów UPR i Sekcji Młodzieżowej UPR w programie Młodzież kontra…

Zważywszy, że nie jest to pierwsze tego typu szokujące i naganne zachowanie ze strony reprezentantów wspomnianej organizacji czujemy się w obowiązku zwrócić do Pana z wnioskiem o stałe wykluczenie tych osób z grona uczestników programu. Podejmowane dotąd wielokrotnie przez producentów działania dyscyplinujące jak widać nie przyniosły rezultatów, a dalsze tolerowanie takich zachowań nie jest możliwe. Ogrom oburzenia, jakie wywołało w nas postępowanie przedstawicieli UPR zmusza do działań ostatecznych. Z tego też względu w przypadku dalszego udziału reprezentantów Unii Polityki Realnej we wspomnianym programie zmuszeni będziemy zrezygnować z reprezentowania w nim naszych organizacji i ugrupowań.

Wierzymy jednak, że podziela Pan nasze oburzenie, a stosowne kroki w tej sprawie zostaną wnet podjęte.

Przedstawiciele organizacji uczestniczących w realizacji programu Młodzież kontra...

Pod tym donosem/groźbą podpisały się młodzieżówki PO, PiS, SLD, PSL i SD. Nie poparły go Młodzież Wszechpolska, Partia Pracy i Samoobrona.

Taka reakcja, na tak oczywistą wypowiedź rodzi wiele pytań. Podstawowe to oczywiście DLACZEGO GRUPA TRZYMAJĄCA WŁADZĘ TAK ROZPACZLIWIE BOI SIĘ KONKURENCJI? Czyżby czuli pismo nosem? Czyżby obawiali się, że wobec poważnych zmian na scenie politycznej Polski, rzeczywiście może w końcu znaleźć się miejsce dla „trzeciej drogi” (choć ja bym to nazwał raczej powrotem do normalności), jaką reprezentuje UPR? Nie mam najmniejszych wątpliwości, że o to w tym wszystkim chodzi.

I tak naprawdę nie ważne, że ów skandaliczny list młodych lewicowców z rządzącej szajki nie stał się tematem rozmów w TVP, TVN czy POLSACIE. To też jest element tej układanki. I ten fakt też będzie napinał strunę. Oby pękła ona jak najszybciej.

12 kwi 2010, 23:22

Napisał: Wujek


3 komentarzy

dodajdo.com

Mitologia Rzeczpospolitej początku XXI wieku

Właściwie miałem milczeć, ale nie zdzierżę.

Ten tragiczny moment wydał się bowiem doskonałą okazją dla różnorakich łże-prawicowych oszołomów, do pogłębienia rowów jakie dzielą Polaków głosujących na rządzące Rzeczpospolitą partie. Czynią to w sposób haniebny i co mnie najbardziej irytuje – w zupełnej sprzeczności z faktami.

Najpierw był poseł Artur Górski (PiS). Popisał się tak bzdurną teorią, że aż przytoczę ją w całości (za Wprost24.pl):

„Rosjanie chcieli prawdopodobnie uniemożliwić prezydentowi Kaczyńskiemu wzięcie udziału w sobotnich uroczystościach, aby ich ranga i wymowa nie przyćmiła tych sprzed kilku dni. Wiadomo, że prezydent ani z Mińska, ani z Moskwy nie zdążyłby do Katynia, a wtedy uroczystości nie miałyby wymiaru oficjalnego, nie zakłóciłyby w swej wymowie rosyjskiego przekazu sprzed kilku dni – powiedział „Naszemu Dziennikowi” poseł PiS Artur Górski.

Jeśli się złoży w całość informacje, które napływają, nawet, jeśli odnoszą się do różnych scenariuszy, a także weźmie się pod uwagę ewentualne intencje Rosjan, to można powiedzieć, choć bez stuprocentowej pewności, że Rosja jest w jakimś sensie odpowiedzialna za ten nowy Katyń – mówił Górski.

Całkowite embargo, jakie Rosjanie nałożyli na wszelkie informacje na temat katastrofy, mówi samo za siebie. Rekwirowanie taśm z nagraniami, kasowanie zdjęć fotografom, brak zasięgu w niektórych sieciach komórkowych. Wszystko to, według Górskiego, jest bardzo podejrzane.”

Przez wszystkie polskie media przetaczały się tuż po katastrofie tabuny naprędce ściąganych gości, którzy powtarzali jedno, co w takich okolicznościach mówić można: że żal jest ludzi. W tym samym czasie profesjonalne stacje informacyjne – np. CNN, pozwalały dowiedzieć się wielu znaczących INFORMACJI, dla przykładu o miejscu zdarzenia, o pogodzie jaka panowała w tym rejonie, czy choćby o kontekście podróży Prezydenta. Kiedy materiał filmowy z miejsca tragedii w CNN wyglądał na przykład tak:

w naszych stacjach wyglądało to o wiele mniej obrazowo. Najpierw przez wiele godzin mogliśmy oglądać jedynie zapętlony mniej więcej 2-3 minutowy fragment z rosyjskiej telewizji. Kiedy pierwsi wysłannicy TVN, TVP i Polsatu dotarli na miejsce tragedii, po prostu rozłożyli swój sprzęt, ustawili się na tle ogrodzenia lotniska i co jakiś czas odbębniali swoje antenowe wejścia… Zero inwencji.

I tutaj pojawia się kolejna gwiazda mediów, poseł Antoni Macierewicz. Osoba owa to dla mnie PiS-owskie alter ego PO-wskiego posła Stefana Niesiołowskiego (zresztą przez wiele lat działali w jednej formacji: ZChN…). Macierewicz zaczął oczywiście od porównywania wypadku Prezydenta do Mordu Katyńskiego. W moim odczuciu jest to nadużycie zdecydowanie nie na miejscu z powodów oczywistych. Następnie przeszedł do przedstawiania zalet Lecha Kaczyńskiego, co na miejscu jak najbardziej było, z tym że w wykonaniu posła Macierewicza zdecydowanie ponad miarę mijało się z „oczywistymi oczywistościami”.

W tym miejscu być może narażę się miłośnikom PiS, czy co bardziej wrażliwym osobom interesującym się polityką jedynie od wielkiego dzwonu (czyli przy okazji tak smutnych wydarzeń jak ostatnie), ale prawdziwa cnota krytyk się nie boi, więc z góry ostrzegam, że jestem impregnowany na zarzuty o „brak serca”, „niewrażliwość”, czy „niewyparzony język”. W moim odczuciu wiele można powiedzieć o ś.p. Prezydencie Lechu Kaczyńskim, ale nie to że był przedstawicielem „przedwojennej klasy”. No chyba, że działacze PiS otrzymują glejt „przedwojenności” automatycznie z chwilą podpisania deklaracji przystąpienia do partii. Niezależnie od wieku, pochodzenia, czy poglądów. Proszę odróżnić niewątpliwą „chęć” bycia postrzeganym jako reprezentant tamtego, nie istniejącego już niestety świata, od skrzeczącej niczym posłanka Senyszyn RZECZYWISTOŚCI. I w niczym nie zmieniło, w moich oczach, obrazu prezydentury Lecha Kaczyńskiego jego otaczanie się przedstawicielami jednej tylko opcji (narodowo-katolickiej), masowe przyznawanie im odznaczeń, czy w końcu przemożna chęć bycia kojarzonym z określoną opcją polityczną, która to doprowadziła do owej nieszczęsnej katyńskiej eskapady, mającej być w oczywisty sposób medialną przeciwwagą wobec mających miejsce kilka dni wcześniej uroczystości z udziałem premierów Donalda Tuska i Włodzimierza Putina w tym samym miejscu…

Bracia Kaczyńscy wyrastają z PRL-u. Tkwią w nim obiema nogami. Wychowali się w nim, wykształcili. Lech Kaczyński był pracownikiem naukowym na PRL-owskiej uczelni, pisał prace naukowe na PRL-owskie tematy. Skutkowało to w sposób znaczący na polityczną mentalność ich obu. Jeśli miałbym określić, czy są oni bardziej politykami „starej daty”, czy osobami „skażonymi PRL-em” to zdecydowanie skłaniałbym się ku drugiej tezie. Już w pierwszym wpisie na tym blogu, cztery lata temu, pisałem że czas na młodych. Że dosyć już kłótni na politycznym szczycie i nadszedł czas na pokoleniową zmianę. Niestety nic takiego nie miało miejsca. W dalszym ciągu rządzą nami politycy zasłużeni w okresie walki z komuną 20, 30 lat temu. Wywalczyli oni dla nas (częściową) wolność, ale noszą piętno 50 lat niewoli. Nie są zdolni do zdecydowanych działań jakie są niezbędne, jeśli mamy w szybkim tempie gonić naszych bogatszych sąsiadów. Są także dziwnie skłonni do wiecznej i zupełnie zbędnej rywalizacji. Tacy są zarówno Jarosław Kaczyński, jak i Donald Tusk.

Na koniec mam problem. Bo naprawdę cenię pana Rafała Aleksandra Ziemkiewicza, ale jego tekst z Niezależnej.pl zawiera zbyt wiele patosu bez pokrycia jak na 486 słów (tutaj przytoczę ich zaledwie 94):

„Czuję tylko, że pod Smoleńskiem zakończyła się pewna Polska − czy może, marzenie o pewnej Polsce. Polska uosabiana przez niezłomną bohaterkę „Solidarności” Annę Walentynowicz, przez ostatniego prezydenta na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego i przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Katastrofa pochłonęła elitę tej formacji ideowej, która najwyższego dobra upatrywała w narodowej tradycji i historii. Która wysoko hierarchii wartości umieściła cnotę patriotyzmu, służbę państwu polskiemu, o które walczyło tyle poprzednich pokoleń, a które, podarowane współczesnym Polakom nagle wskutek niejasnego, podejrzanego „spisku elit”, nie stało się dla nich wspólnym dobrem tak powszechnie i bezwzględnie szanowanym, jak na to zasługuje.”

Otóż veto, drogi panie Ziemkiewicz! Możesz pan sobie wypisywać, że pod Smoleńskiem zakończyła się jakaś Polska, ale nie opatruj pan tych słów tytułem „KONIEC POLSKI PRAWEJ„! Polska Prawa (w domyśle PRAWICOWA jak sądzę), to nie jest Polska Anny Walentynowicz! Nie wystarczy stać „nie tam gdzie ZOMO”, żeby móc się nazywać PRAWICĄ! Anna Walentynowicz była wieczną działaczką, najpierw ZMP, później Ligi Kobiet. Kiedy w wyniku represji została wyrzucona z pracy na kilka miesięcy przed emeryturą, w jej obronie stanęli inni robotnicy i tak powstały WZZ, przekształcone później w zdecydowanie LEWICOWY Związek Zawodowy „Solidarność” (więcej tutaj: Matka „Solidarności”). To, że czuła niechęć do władz PRL (a jak mówią fakty czasem także do tych III RP), nie czyni ją automatycznie „ikoną Prawicy”. Podejmowane przez nią życiowe decyzje dowodzą raczej, że miała poglądy odmienne. Zupełnie jak Lech Kaczyński.

Proszę wybaczyć, ale polityk wprost sprzeciwiający się wprowadzeniu podatku liniowego i motywujący to jego „niesprawiedliwością”,  konsekwentnie będący przeciw likwidacji rozmaitych przywilejów branżowych, nie wyrażający zgody na zaprzestanie finansowania partii politycznych w Polsce z kieszeń podatników, nie może być w mojej opinii uznany za osobę dbającą o równość obywateli i ich prawo do bogacenia się. A bez tego nie ma prawicowego Państwa Prawa. Polityk ulegający naciskom obcych państw i podpisującą wbrew wielokrotnie wyrażanym przez siebie zastrzeżeniom „Traktat Lizboński, nie może nazywać się obrońcą niepodległości Polski!

Oddajmy cześć, ale nie twórzmy fałszywych mitów. Lech Kaczyński godnie sprawował powierzony mu przez Naród urząd. Ale nie próbujmy przypisywać mu zasług za rzeczy, co do których nie ma wątpliwości, że nie były z jego bajki.

8 sty 2010, 18:22

Napisał: Wujek


skomentuj

dodajdo.com

Wszystko jest polityką?

Wszyscy czują przesyt polityką. Gdyby spytać tzw. „zwykłych ludzi” to każdy powie, że woli oglądać „M-jak Miłość” zamiast czegokolwiek w TV, bo wszędzie są ci okropni politycy i polityka. Też to macie? To wielki błąd!

Już pobieżna analiza tematów jakimi zajmowali się polscy politycy przez ostatnie kilka lat daje przerażający obraz totalnego chlewu, który babrze się jedynie w swoich gównach. Nie ma najmniejszego znaczenia, czy dany poseł, senator, minister albo premier pochodzi z lewicy, z centrum czy z łże-prawicy… Jedyne co może go skłonić do działania to chęć przywalenia konkurencji. Otóż drodzy (w dosłownym tego słowa znaczeniu) panie i panowie parlamentarzyści: nie po to was utrzymujemy, żebyście sobie skakali do oczu, tylko żeby rozwiązywać problemy, usuwać przeszkody w osiągnięciu PRZEZ NAS dobrobytu i zadbać o poprawne działanie służb zapewniających nam bezpieczeństwo (wojsko, policja). Nic więcej!

Kiedy ostatnio widzieliście w TV poważną debatę z udziałem kompetentnych polityków na temat np. wysokości podatków w RP? Albo tego jak ma być finansowana budowa dróg? Czy choć raz Donald Tusk albo Jarosław Kaczyński spotkali się przed kamerami, żeby rzeczowo porozmawiać o nabrzmiewającym problemie tzw. ubezpieczeń społecznych? Po trzykroć nie! Liderzy rządzących Polską partii (czy może powinienem napisać: rozdzierających między sobą Ojczyznę szajek?) nie zajmują się tak przyziemnymi sprawami. Przecież, jak to powiedział kiedyś PRL-owski rzecznik: „rząd się sam wyżywi„. To absolutna prawda, niestety. Tak samo wtedy jak i dzisiaj.

Pewną winę za taki stan rzeczy ponoszą nasi, pożal się Boże, „dziennikarze„. Dla przykładu Monika Olejnik codziennie rozmawia z politykami i zawsze są to osoby z samego świecznika. Premier, marszałek sejmu, przewodniczący, minister, ew. szef komisji… Olejnik nigdy nie spyta o sprawy ważne, zawsze są to bieżące przepychanki. Oto spis tematów z ostatnich dni:

  • 7 stycznia: tow. Napieralski (SLD) oskarża PO o chęć pozbycia się chorych na raka,
  • 6 stycznia: Brudziński (PiS) wiesza psy na PO za machlojki w komisji hazardowej,
  • 5 stycznia: Sikorski (PO) zapewnia, że nie ma żadnego konfliktu między nim a Prezydentem (PiS twierdzi oczywiście dokładnie odwrotnie),
  • 4 stycznia: Krzysztof Kwiatkowski (MS) tłumaczy, że będą bronić ostatniego świadka w sprawie zabójstwa gen. Papały jak niepodległości,
  • 30 grudnia: prymas Muszyński zaprzecza, jakoby Kościół Katolicki narzucał innym krzyże,
  • 29 grudnia: Palikot (PO) pierze publicznie partyjne brudy, zdradzając z kim trzyma w Platformie,
  • 28 grudnia: Kępa (PiS) obrabia tyłek PO, czując się oczywiście skrzywdzona i upokorzona wykluczeniem z komisji hazardowej…

Tak można w nieskończoność… Inna sprawa, że Monika Olejnik ma swój własny, niepowtarzalny styl prowadzenia wywiadów i zasadniczo nie dopuszcza jakiejkolwiek dyskusji w studio. Wygląda to tak, jakby nie potrafiła wyjść poza wcześniej przygotowane ramy wywiadu. Potrafi kilkanaście razy powtarzać jedno pytanie a i tak nie uzyskuje na nie odpowiedzi. Pod tym względem jawi się jako osoba pyskata, upierdliwa ale jednocześnie całkowicie nieskuteczna. Tak naprawdę nigdy z jej wywiadów nie dowiemy się niczego, czego nie wiedzieli byśmy już wcześniej. Po prostu polscy politycy potrafią sobie doskonale z nią radzić.

Zgoła inaczej jest u innej „gwiazdy„: Tomasza Lisa. Ale jedynie pod względem formy. Show Lisa skupia się na takich samych błahostkach jak Olejnik, jedynie przepytuje on polityków hurtowo, po kilku naraz. No i w odróżnieniu od kamiennej twarzy Moniki, Tomasz Lis potrafi grać całym sobą, kreując śmieszne doprawdy zaangażowanie. Treści w tym nie ma oczywiście żadnej. Są za to szarmanckie maniery, eleganckie garnitury i hollywoodzkie oświetlenie.

Dlatego sądzę, że jeśli jest jeszcze szansa na przywrócenie w Polsce normalności, to trzeba zacząć od zmuszenia polityków, żeby zajmowali się POLITYKĄ. Jeśli jakiś poseł robi na lewo interesy, to jest to sprawa dla prokuratury a nie dla innych posłów, którzy akurat mają życzenie występować przez pół roku w TV jako członkowie „komisji”. Jak już wyżej napisałem, nie po to was zatrudniliśmy!

Jeśli historyk napisze pracę ujawniającą współpracę tej czy innej znanej postaci z SB 40 lat temu, to naprawdę nie musi się w tej sprawie wypowiadać premier! Wystarczy, że osoba czująca się pokrzywdzoną podejmie odpowiednie kroki prawne wobec pomawiającego. To nie jest zakres działań Rządu RP!

Wbrew większości, żądam niniejszym WIĘCEJ POLITYKI. Czy może dokładnej:  NIECH W KOŃCU POLITYCY ZAJMĄ SIĘ POLITYKĄ! Realizacja takiego postulatu mogła by u niektórych wybrańców narodu wzbudzić strach. Bo o ile taki Gosiewski, czy Kłopotek doskonale brylują w tym politykierskim gównie, to mogą pogubić się kiedy przyszło by do roztrząsania spraw zasadniczych. Ale tym lepiej. Trzeba jakoś oddzielić ziarna od plew. Co jednak, jeśli na dnie sita kompetencji nie ostanie się całkiem nikt?

29 lis 2009, 22:22

Napisał: Wujek


3 komentarzy

dodajdo.com

Rozlewisko marketingu

Uwaga, uwaga!

Uroczyście ogłaszam, że tegoroczne mistrzostwo Świata i Okolic w najniższych lotów product placement zdobył aktualny hit TVP, serial „Dom nad rozlewiskiem„.

Dom nad rozlewiskiem

Dzisiejszy (dziewiąty) odcinek to już chyba szczyt reklamowego kiczu. Do kolekcji wcześniej reklamowanych produktów doszły kolejne. W sumie oglądając niby serial, jesteśmy narażeni na obcowanie z „dyskretnymi” spotami reklamującymi m.in.:

  1. Samochody „Suzuki”
  2. Olej „Kujawski”
  3. Produkty kawopodobne „Mokate”
  4. Herbatę „Lloyd”
  5. Zmywarki „Bosch”
  6. Krem przeciwzmarszczkowy „Perfekta”
  7. Komputery „Toshiba”
  8. Bezprzewodowy dostęp do Internetu „iPlus”.

Tyle przychodzi mi do głowy na szybko. Być może coś przeoczyłem. Ale nawet taka lista może być chlubą specjalistów od PP pracujących dla realizatorów tego serialu. Mnie za to nasuwa się takie pytanie: czy TVP wlicza te reklamy do limitu czasowego jakiego jest zobowiązana przestrzegać zgodnie z zapisami w swojej telewizyjnej koncesji?

P.S.

Zauważyłem jeszcze:

  1. Gaz w butlach „Gaspol”
  2. Biżuterię „Apart”.
8 paź 2009, 17:56

Napisał: Wujek


skomentuj

dodajdo.com

Kryzys klasy pozbawionej klasy

kaczynski

Szanowny pan Jarosław Kaczyński, prezes narodowo-socjalistycznej partii „Prawo i Sprawiedliwość„, puszył się wczoraj w TV niczym pączek w maśle. Znowu jest w centrum wydarzeń. Ponownie (jak mu się wydaje) rozdaje karty. Swoimi wypowiedziami co i rusz dawał dowody na kompletne oderwanie od rzeczywistości. W trudno skrywaną satysfakcją prorokował rychły koniec socjal-demokratycznej „Platformy Obywatelskiej” i triumfalny powrót „PiS” do upragnionej władzy. Wszystko to czyste fantazje dawno skompromitowanego polityka z partii, której (wciąż za wysokie) wyniki w sondażach stymulują chyba jedynie pieniądze płynące szerokim strumieniem z budżetu („PiS” należy do kartelu, który przyznał sobie prawo pobierania części naszych podatków na swoją działalność).

Ale niczym ślepej kurze ziarno i panu prezesowi trafiło się wczoraj powiedzieć pół zdania zaskakująco trafnej obserwacji:

„obserwujemy upadek klasy politycznej w Polsce”.

Zgadzam się z tym stwierdzeniem całkowicie. Obecni politycy skompromitowali się ostatecznie, całkowicie a niektórzy wielokrotnie. Co więcej, taki Kaczyński chciałby, żeby dać mu JESZCZE JEDNĄ szansę na kompromitację… O co to nie, drogi panie. My na szanse do spaprania spraw kraju musimy patrzeć po gospodarsku! Waćpanu już dziękujemy.

Tak zwana „klasa polityczna” Polski to do prawdy obraz nędzy i rozpaczy. Jak słusznie zauważył pewien mądry człowiek: „gówno nawet gdy założy garnitur pozostanie gównem„. Nic więcej dodawać nie trzeba. Aktualnie gówniany odór jest wciąż tłumiony różnymi działaniami odwracającymi uwagę od spraw istotnych. Najnowsze zamieszanie w sprawie lobbingu wokół ustaw zwiększających podatki od gier również jest takim działaniem. Tak zwana „afera hazardowa” nie powinna mieć w ogóle miejsca! W normalnym kraju rząd nie zajmuje się takimi sprawami! Nie ma potrzeby, bo KAŻDA działalność gospodarcza powinna być obłożona dokładnie takimi samymi, prostymi w obliczeniu i niewielkimi podatkami! Nie ma najmniejszego znaczenia, czy chodzi o kasyno, sklep z mięsem, stację paliw, gabinet lekarski czy kościół! Każda z tych form ludzkiej działalności powstała w celach zarobkowych a politycy nie powinni zajmować się klasyfikowaniem ich według własnego widzimisię… Rzecz tak oczywista a wciąż nieobecna w powszechnej świadomości.

Tylko jak ma się ona dostać do mózgów polskich wyborców, kiedy w przerwach między ogłupiającymi serialami i durnowatymi „tok szołami„, jedyne źródło wiedzy większości Polaków czyli telewizja, raczy ich skupionymi na spektakularnych wątkach pobocznych audycjami publicystycznymi… Tematem września były w nich wydarzenia związane z wybuchem II Wojny Światowej, a w październiku jak widać, będziemy rozprawiać o jednorękich bandytach… Życzę emocji i nagłych zwrotów akcji.

30 wrz 2009, 23:02

Napisał: Wujek


1 komentarz

dodajdo.com

Obradowało plenum PO…

Jeden dzień i tyle złego. Łże-prawicowa Platforma Obywatelska kontynuuje swoją złodziejską działalność. Ujawniono dziś kilka decyzji jakie podejmują nasi kochani „liberałowie„:

  • Prąd będzie jeszcze droższy! Dzięki temu, że Ministerstwo Gospodarki (po co taki twór w ogóle istnieje?) dogadało się dostawcami energii elektrycznej co do satysfakcjonującego tych drugich poziomu podwyżek cen, panowie politycy „zrobią dobrze” biednym za pieniądze tych średnio zamożnych. I oczywiście liczą na rewanż przy wyborczej urnie… Szczegóły tego ultra-socjalistycznego rozwiązania tutaj: Uzgodnienia ws. cen prądu dla najuboższych.
  • Z kolei Minister Kultury z dumą ogłosił, że znalazł pieniądze na zupełnie niepotrzebny „Narodowy Instytut Audiowizualny. Gdzie znalazł? Ano tam gdzie wszyscy socjaliści szukają: w naszych kieszeniach… „NInA” ma tworzyć cyfrowe archiwum „polskiego dziedzictwa narodowego”. Kolejny dowód, że nawet teoretycznie tak mało szkodliwy urząd jak Ministerstwo Kultury w końcu zacznie dybać na nasze pieniądze. Do likwidacji! Pieniądze będą pochodzić z dotacji budżetowej (nic dziwnego, że przyszłoroczny budżet przewiduje rekordowy deficyt) i z nowego podatku! Ale uwaga! Jakby co, to Tusk podatków nie podnosi! Jedynie wprowadza nowe… Sam sens ISTNIENIA utrzymywanego z budżetu URZĘDU powołanego do cyfryzacji i dystrybucji (odpłatnej! w końcu nawet jeśli podatnicy już raz zapłacą nowym podatkiem za cyfryzację, nie znaczy że nie mogą zapłacić ponownie za udostępnienie archiwów) jest kompletnie bez sensu! Cyfryzacja jest droga tylko wtedy, kiedy przeprowadza się ją odgórnie, za państwowe pieniądze. Tak naprawdę dzisiejszy stan techniki pozwala na przeprowadzenie tego procesu szybko, tanio i efektywnie. Inna sprawa to udostępnianie. Ale to właścicielom utworów powinno zależeć na czerpaniu zysków z własnych zasobów, nie musi się tym martwić pan minister! Większość materiałów o które chodzi są w gestii TVP. Podobno ma ona problemy finansowe. Dlaczego zatem nie udostępni swoich przepastnych archiwów w Internecie? Oczywiście w jakimś normalnym, otwartym formacie a nie tak jak to robi w tej chwili ze swoimi durnowatymi serialami – w zawodnym i zamkniętym rozwiązaniu MS Windows Media… Szczegóły nowego podatku tutaj: Będzie nowy podatek.
  • Na deser informacja o tym, że polski rząd myśli nie tylko o sobie, ale (niczym kiedyś Jerzy Urban) także o „biednych” Amerykanach: polski podatnik dołoży się (skromne 100.000.000 zł), żeby firma IBM mogła postawić sobie centrum informatyczne we Wrocławiu. W centrum znajdzie zajęcie 2000 osób (czyli wychodzi skromne 50.000 zł na etat). Naiwnie zapytuję: jeśli IBM widzi potrzebę wybudowania jednego ze swoich oddziałów w stolicy Dolnego Śląska, to kurwa dlaczego ja się mam do tego dokładać?? Szczegóły tego wyjątkowo bezczelnego przekrętu tutaj: 100 mln. dofinansowania na centrum IBM.

Ponownie zapytuję:

CZY JEST JESZCZE CHOĆ JEDNA NAIWNA OSOBA, KTÓRA DALEJ WIERZY W BAJKĘ O „PRAWICOWEJ” I „LIBERALNEJ” PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ? CZY MAJĄC POGLĄDY KONSERWATYWNO-LIBERALNE MOŻECIE W DALSZYM CIĄGU ZE SPOKOJNYM SUMIENIEM GŁOSOWAĆ NA TYCH BEZCZELNYCH KŁAMCÓW I KRĘTACZY?

No chyba, że zaraza socjalizmu wyżarła wam mózgi już do reszty…

Nie taki faszysta straszny jak go Wyborcza maluje

Niejaki Piotr Farfał pełni sobie z namaszczenia partyjnego funkcję prezesa TVP. Robi to nie lepiej od poprzednich prezesów, ale zapewne też i nie gorzej. TVP tak naprawdę rządzi się własnymi prawami i żaden prezes nie jest w stanie z dnia na dzień dokonać w niej drastycznych zmian (oczywiście TVP powinna zostać jak najszybciej sprzedana na licytacji – taka jest moja opinia). Naturalne jest także to, że każdy prezes TVP jest atakowany przez siły przeciwne partii która go umieściła na stanowisku. Jeżeli ktoś jest narodowcem, to oczywiście trzeba nazywać go „faszystą”. I tak się robi.

Dziś „Fakt” zamieścił sensacyjne zdjęcia sprzed kilkunastu lat, na których widać młodego Farfała unoszącego prawie ramię w geście faszystowskiego pozdrowienia. Są to prywatne zdjęcia z jakichś imprez, gdzie młodzi chłopcy pozujący na skinów wygłupiają się do kamery. Farfał już dawno przyznał się, że należał do takiego towarzystwa i przeprosił za, jak to nazwał, „błędy młodości”. No i dobrze. Ja w młodości też popełniałem błędy, dla przykładu: głosowałem kiedyś na Unię Demokratyczną… Cóż, młodość-naiwność…

Ale gdy nie ma innego oręża do walki politycznej (jakoś nie widać, żeby prezes tak sterował Telewizją, żeby propagowała faszyzm), to wyciąga się takie stare „rewelacje”. Czy to jest uczciwe działanie? Czy ktokolwiek zarzucał Bronisławowi Geremkowi, że przez 18 lat (w młodości!) był członkiem zbrodniczej Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej? A Jackowi Kuroniowi? Czy fakt zasiadania przez Tadeusza Mazowieckiego w organach władzy komunistycznego reżimu PRL (był wtedy posłem!) jest nieustannie podnoszony w prasie? A wreszcie, czy byłej polskiej komisarce UE, Danucie Hübner ktokolwiek uparcie wypomina, że dla kariery (jak sama przyznała), była w młodości (!) aktywną działaczką tejże samej co Geremek partii? Oczywiście według dziennikarzy Michnikowej „Gazety” (która pierwsza rozpoczęła kampanię przeciw Farfałowi), to nie to samo. Można popełnić zbrodnię komunizmu i dalej robić polityczną karierę. Być szanowanym (w pewnych kręgach, czy raczej „salonach”), a po śmierci mieć salę swojego imienia w parlamencie… Ale zbrodnia „faszyzmu” popełniona przez 16-latka nie będzie według tej optyki zatarta nigdy.

Cóż. Relatywizm gazetowyborczy w najczystszej postaci.