Sezon na frajerów trwa
Dzień dobry Państwu.
I jak się czujecie? Frajerzy? Stare przysłowie pszczół mówi: „jak rząd mówi że obniży podatki, to tylko mówi – jak mówi że je podniesie, to z pewnością to zrobi”. No to zrobił.
Jak słusznie zauważył Ziemkiewicz:
(…) jak statek ma w dnie dziurę, przez którą wali woda, to można nic nie robić, i to skrajność, i można ją zatkać, i to też skrajność, a można próbować ją po cichutku przytkać starymi gaciami, i to właśnie, według premiera, jest rozwiązanie optymalne, bo statek będzie wodę nabierać trochę wolniej, a krzątanina przy dziurze nie zakłóci beztroski na pokładach pasażerskich.
Ale czego się można innego było spodziewać po partii władzy? Po tworze, który w kupie trzyma tylko jak najdłuższe trwanie u żłobu? Którego jeden z prominentnych przedstawicieli w celu lepszej prezencji zaczął paradować w okularach o zerowych szkłach? Oni naprawdę zrobią wszystko, żeby przedłużyć czas sprawowania przez siebie władzy… Gdyby jeszcze byli wierni liberalnej wizji państwa minimum, gdyby tylko realizowali swój program wyborczy sprzed kilku lat (3×15), to przymknął bym oko na te skutki uderzenia wody sodowej do głowy… A niech tam pobawią się limuzynami, gabinetami i sekretarkami. Niech poprzemawiają, powręczają, uroczyście pootwierają… Byle w tym samym czasie krok po kroku unormalniać Polskę. Najwyraźniej jednak choroba socjalizmu spowodowała zbyt daleko idące zmiany w mózgach szacownych polityków rządzącej koalicji. Po prostu sami zaczęli powątpiewać, że ich pomysły sprawdzą się w Polsce i pożyczyli sobie program od lewicy. Taką diagnozę podał także pan Robert Gwiazdowski:
Przez lata PO twierdziła, że nie wnosi projektów ustaw, bo Kaczyński i tak je zawetuje. Dziś okazuje się, że te szuflady pełne znakomitych programów ograniczały się tylko do jednej, zatytułowanej: „Podwyżka VAT”. To dowód na miałkość polskiej polityki. PO wie, co należałoby zrobić, ale boi się najmniejszego niezadowolenia społeczeństwa. Piłsudski wysiadł z tramwaju z napisem „socjalizm” na przystanku „niepodległość”. A Donald Tusk z tramwaju „liberalizm” wysiadł na przystanku „władza”. Robi wszystko, by utrzymać władzę, a nie pomóc Polsce.
Ja chcę podkreślić jedno: TRZYMAJMY SIĘ ZA PORTFELE! Jeśli „liberał” Tusk zaczyna etap swojego urzędowania na szczycie hierarchii państwowej w którym może praktycznie dowolnie wpływać na to ile kosztują jego rządy od podnoszenia podatków, zamiast od ZMNIEJSZANIA WYDATKÓW tzw. „budżetu”, to jest to wiadomość przerażająca!
W naszym kraju politycy szastają pieniędzmi na prawo i lewo z lekkością pijanego nastolatka, a kiedy w szkatule zaczyna być widać dno, miast refleksji i ograniczenia marnotrawstwa, po prostu przystawia się lufę do czół podatników i żąda WIĘCEJ KASY. Jak to się skończy? Wygląda na to, że ogromną katastrofą. Podejrzewam, że przykład Grecji to przypadek raczej zbyt łagodny…
Moja rada: SPIEPRZAJMY STĄD CZYM PRĘDZEJ! Jedyne czego możemy się spodziewać w tym kraju to ból i wyrzeczenia, oraz nieprzyzwoicie rozrosła próżniacza klasa rządząca, niestety pozbawiona wdzięku rodzin królewskich zachodniej Europy (słoma z butów nie tylko wystaje, ale jeszcze do tego okropnie śmierdzi). Chyba wszędzie za granicą będzie lepiej.
Wyskakuj z kasy!
Głosowałeś? A może na jednego z kandydatów „jakby z innej ligi”? No to WYSKAKUJ Z KASY!
Towarzysz Grzegorz „Woda Sodowa” Napieralski powoli odsłania karty i ujawnia, za co gotów jest poprzeć jednego z konkurentów, którzy przeszli do drugiej tury wyborów prezydenckich. Lista jest oczywiście zgodna z czerwoną linią partyjną i składa się z troski o dobrobyt ludu pracującego miast i wsi:
- podwyżka płacy minimalnej z 42 na 50% średniego wynagrodzenia (czyli na dziś wzrost z ok. 1300 zł do 1700 zł),
- podwyżka najniższych rent i emerytur,
- wprowadzenie „karty seniora”, dającej refundowane z budżetu zniżki w wysokości 50% na bilety wstępu do muzeów, teatrów, basenów i do komunikacji publicznej.
Tyle na początek. Niektórzy szacują bezpośredni koszt owych zmian na 800 milionów złotych (rocznie), co w skali budżetu sumą szokującą nie jest. Ale zastanówmy się, KTO poniesie tego koszty i JAKIE będzie to mieć konsekwencje długoterminowe?
Ad. 1 Podwyżka płacy minimalnej to po pierwsze koszt dla pracodawcy. I to wieloskładnikowy. Przecież za zwiększonym wynagrodzeniem idą wyższe podatki, które stanowią procent od pensji brutto. O pracodawcę państwowego bym się tutaj nie martwił, bo w tym sektorze średnia płaca jest raczej bliższa średniej krajowej a nie minimum. Zasadniczo więc, Państwo nie musiałoby jakoś drastycznie zwiększać swojego budżetu płacowego. A firmy prywatne? Oczywiście tu nie będzie zmiłowania i efekt wzrostu płacy minimalnej może być tylko jeden: WIĘKSZE BEZROBOCIE. Firmy zmuszone do płacenia więcej nie mogą po prostu „zwiększyć swojego deficytu”, tak jak wciąż robi to Państwo. Albo przeorganizują się wewnętrznie, zwiększą wydajność i zwolnią zbędnych pracowników, albo upadną.
Ad. 2 Państwo samo z siebie nie generuję absolutnie żadnych pieniędzy. Wszystko czym dysponuje musi wcześniej odebrać swoim obywatelom. Państwowa instytucja, która wypłaca emerytury i renty (ZUS), jest już od wielu lat pod kreską i jej byt i płynność finansową od dawna podtrzymuje budżet Państwa. Z naszych podatków oczywiście. Ponieważ żaden rząd ostatniego dwudziestolecia nie odważył się na redukcję rozbuchanych wydatków Budżetu z obawy przed spadkiem poparcia, więc nie mamy co liczyć na takie jego działanie i w tym przypadku. Dlatego podwyżka rent i emerytur MUSI skończyć się PODWYŻKĄ PODATKÓW. Innej opcji nie ma. A to dotknie absolutnie każdego Polaka.
Ad. 3 Pomysł karty seniora wydaje się najmniej kontrowersyjny, ale tylko pozornie. Tak naprawdę w zdecydowanej większości instytucji kulturalno-oświatowych (teatrach, muzeach, kinach), a także w rozrywkowych (baseny), czy nawet w komunikacji publicznej, seniorzy mają już znaczne zniżki, łatwe do uzyskania na podstawie legitymacji emeryta (ZUS takie wydaje każdemu swojemu podopiecznemu). Uruchamianie nowego systemu refundacji nowych zniżek, wydawanie nowych kart i rozliczanie setek tysięcy transakcji spowoduje jedynie WZROST BIUROKRACJI. Konieczność zatrudnienia tysięcy nowych urzędników na różnych szczeblach, zamówienia rządowe na nowe systemy informatyczne, samochody dla dyrektorów i prezesów nowo powstałego Urzędu Troski o Seniora – czyli wydatki, wydatki i niekończące się wydatki… Ileż to to nowych okazji do korupcji. No a przecież ktoś będzie musiał obsadzić te wszystkie nowe posadki… Pożytki z całego programu jak zwykle będą mieć przede wszystkim politycy.
Trzy postulaty komunisty Napieralskiego to jak zwykle trzy kolejne zamachy na nasze pieniądze (plus chaos i więcej złodziejstwa w całym kraju). Ciekawe, który Wybrańców Narodu uklęknie przed Zapateralskim i zgodzi się na jego „reformy” w pogoni za wirtualnymi głosami… Choć tak naprawdę, co to za różnica?
Kaczyński PO Podatki Polityka Polska Powódź Układ Wybory
Napisał: Wujek
7 komentarzy
Oddawać kasę!
Rządząca szajka po raz kolejny udowodniła nam, że ma nasze potrzeby daleko gdzieś. Przez 13 lat (od poprzedniej powodzi), nie zrobili praktycznie NIC, żeby ten żenujący skandal nie przytrafił się ponownie. Za to doskonale się za nasze pieniądze bawili…
W sąsiednich krajach buduje się różnorakie budowle hydrologiczne, żeby nie zagroziło im coś tak stosunkowo łatwego do opanowania jak WODA. A u nas? Raczej buduje się więcej kościołów, a w razie kilkunastodniowych opadów deszczu, wystawia się „święte relikwie”, coby nas „chroniły od zguby”… A jeden sukienkowy facet nie dawniej jak wczoraj odkrył, że cała ta powódź to wina tajemniczych samolotów, które rozpylają sekretną mieszaninę podejrzanych substancji w powietrzu, przez co tak intensywnie pada… No comments.
Ale ja nie o tym.
Powódź jest i trzeba będzie naprawić szkody jakie wyrządziła. Co prawda, nasze socjalistyczne rządy wprowadziły obowiązek ubezpieczania nieruchomości na terenach wiejskich m.in. od skutków powodzi, więc teoretycznie większość szkód zrekompensują towarzystwa ubezpieczeniowe, ale trzeba będzie wyremontować wiele dróg, odbudować dziesiątki mostów, kilometry wałów, zapór, kanałów itd. Na to trzeba będzie skądś wziąć pieniądze.
Parę dni temu odezwał się pewien dowcipniś, który stwierdził że należy po prostu podnieść stawkę podatku od towarów i usług (czyli tzw. VAT), do np. 24% i „budżet” w magiczny sposób „zarobi” dodatkowe miliardy, w sam raz do walki ze skutkami powodzi… W pewnym sensie taki solidny gwóźdź do trumny polskiej gospodarki mógłby mieć i pozytywny skutek, bo przyspieszył by nieuchronny przecież upadek obecnego socjalistycznego reżimu, ale ja mam lepszy pomysł:
Zamiast przycinać tu i ówdzie budżet państwa, żeby „wygospodarować” (np. kosztem planowanych inwestycji) pieniądze na odbudowę zniszczonej wskutek powodzi infrastruktury, może po prostu zawiesić dotacje do partii politycznych? Na przykład na DZIESIĘĆ LAT? Dało by to kilkaset milionów złotych, które w innym przypadku partie wydałyby na swoje billboardy, „ekspertyzy” swoich „doradców”, reklamy w TV – czyli CZYSTĄ DEMAGOGIĘ I PROPAGANDĘ.
Nie jest nam ona do niczego potrzebna, a ponieważ wszystkie partie podbierające owe pieniądze z naszych kieszeni w ciągu ostatnich kilkunastu lat były u władzy (dłużej lub krócej, ale jednak), to niech chociaż tak odpokutują swoje zaniedbania. To przede wszystkim ICH WINA!
W pierwszej kolejności, oczekiwałbym deklaracji o poparciu dla tego pomysłu od Bronisława Komorowskiego, który przecież jest kandydatem PO, partii która „od zawsze” miała w programie likwidację owego haraczu na rzecz uprzywilejowanych („jakby w trochę innej lidze„) partii. Zaraz za nim powinien wypowiedzieć się „wrażliwy społecznie” Jarosław Kaczyński, który zarzuca Tuskowi, że „100.000 to za mało” i on „dał by więcej”… No to ma sposobność! Czekamy, towarzyszu Kaczyński!
Fiscus Cristianæ

Pogląd, że „to nie szata tworzy człowieka” co i raz okazuje się piękną, ale jednak całkowicie błędną ideą. W Ameryce każde dziecko wie, że wystarczy ubrać niebieskie rajtuzy i okryć się czerwoną peleryną, żeby od razu nabrać nadzwyczajnych mocy (być silniejszym od pędzącej lokomotywy dla przykładu). Każdy Polak może zaświadczyć, że „za mundurem panny sznurem„. Wizualne przeobrażenie się to co najmniej połowa sukcesu, jeśli mamy objąć jakieś eksponowane stanowisko, sprawować władzę, czy choćby wyraźnie zaznaczyć kto w pociągu sprawdza bilety, a kto ma je okazywać…
W naszym „normalnym inaczej” kraju wdzianie określonego koloru i kroju ubrania, może oprócz prestiżu dawać także wymierne korzyści finansowe. Bardzo wymierne.
Można pobierać opłaty od ludzi pod pozorem pośrednictwa w kontaktach z Bogiem. Co ciekawe, jednocześnie można głosić iż ów Bóg jest wszechobecny i wszechwiedzący, i tak naprawdę żadni pośrednicy do kontaktów z Nim potrzebni nie są… Ale to tylko jedna i wcale nie ta najważniejsza z niekonsekwencji, mimo której tłuszcza daje się doić (i nieraz jest dzięki temu szczęśliwa).
Ale samo „co łaska” nie wystarcza już widać na dostatnie spędzanie czasu na tym „gorszym” ze Światów… Posiadacze czarnych kiecek z białymi kołnierzykami oprócz pensji szkolnych, dopłat do swoich rozległych posiadłości ziemskich, subwencji na swoje uczelnie, dofinansowań do remontów swoich siedzib, finansowania przez Państwo swoich ubezpieczeń społecznych, zwolnień z rozmaitych opłat (na przykład za koncesje dla swoich nośników propagandy), bezpłatnie otrzymywanych setkach nieruchomości, chcą wciąż więcej i więcej. Pragną żywej gotówki i zdają się nie omijać najmniejszej okazji do jej absorpcji. Jednym z bardziej znanych biznesmenów, sytuującym się w rankingu najbogatszych facetów w sukienkach tuż za niezaprzeczalnym liderem krajowym, czyli Stanisławem Dziwiszem, jest Tadeusz Rydzyk. Osobnik ów niemal do perfekcji opanował czerpanie korzyści ze swojego „targetu”, czyli moherowego katolicyzmu (innego niż „elitarny” target Stanisława Dziwisza). Imperium, którego jest właścicielem Rydzyk nieustannie się rozrasta, umiejętnie korzystając z wszelkich udogodnień jakie nasze nienormalne Państwo oferuje tym, którzy przystąpią do tej specyficznej spółki i wdzieją firmowe szaty. Właśnie dziś ujawniono kolejny biznes plan potentata z Torunia „O.Rydzyk: najpierw kościół, później aquapark”:
Wiosną ruszy budowa potężnego kościoła o. Rydzyka w Toruniu. W planach są już kolejne inwestycje: aquapark z hotelem i spa, hala widowiskowo-sportowa z basenem, nowa redakcja TV Trwam i Radia Maryja oraz … przystań jachtowa.
- Przecież to wszystko będzie kosztować setki milionów złotych – mówię patrząc na plany, które architekci redemptorystów złożyli w toruńskim magistracie.
(…) uczelnia i kościół to tylko część planowanego kompleksu Polonia in Tertio Millennio na terenie 22 ha należącym do redemptorystów. Największym z projektowanych obiektów jest aquapark z hotelem, restauracją i tarasami widokowymi, spa i salami konferencyjnym.
Ten Kato-Disneyland z pewnością stworzy poważną ilość dodatkowych miejsc pracy w Toruniu i okolicach, jednocześnie o wiele skuteczniej pustosząc portfele klientów spółki kościelnej z całego kraju. Może przez to uszczuplić wpływy „rodziny z południa”, jaką jest konkurencyjna spółka mieszcząca się w Częstochowie. W ciągu ostatnich kilkunastu lat zainwestowała ona poważne pieniądze w infrastrukturę gastronomiczno-hotelarską w Częstochowie i z pewnością liczy na spokojne kumulowanie zysków… Oj, czyżby czekała nas wojna gangów zakonów?
A przecież można inaczej! NORMALNIE! W najmniejszym stopniu nie przeszkadzał by mi fakt przebierania się dorosłych facetów w sukienki i wyimaginowane kontakty z istotami o nadprzyrodzonych umiejętnościach, jeśli przy okazji płacili by oni IDENTYCZNE jak każdy inny przedsiębiorca PODATKI. Gdyby każdy ich przychód byłby rejestrowany za pomocą kasy fiskalnej. Gdyby JAK KAŻDA INNA OSOBA PROWADZĄCA W POLSCE DZIAŁALNOŚĆ GOSPODARCZĄ, płacili by oni za siebie NORMALNY ZUS… Ja mogę, fryzjerka może, sklepowa z warzywniaka może – to PAN KSIĄDZ NIE MOŻE??! A czemuż to nie?
NIE STAĆ ICH?
Czy zaprawdę najtrudniej jest wprowadzić rozwiązania najprostsze i najsprawiedliwsze?
Pan płaci, pani płaci… Jak to w komunie.
Historia jak z bajki (całość: wyborcza.biz):
Na złote serduszka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wydali ponad 2 mln zł. Kim są właściciele toruńskiej firmy Consus? (…)
Consus w pierwszej lidze jest od bardzo niedawna. Firma powstała już w 2000 r., ale prawdziwe kokosy zbiła dopiero w czasach kryzysu. Zaczynała od ubezpieczeń. Od czterech lat handluje uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla i tu zatrudniająca 18 osób firma z Torunia rywalizuje jak równy z równym z bankami Barclays czy Société Générale. W grudniu 2006 r., kiedy francuska giełda towarowa PowerNext pobiła rekord, sprzedając w jeden dzień 1 mln takich praw, 80 proc. obrotów zrobił właśnie Consus. (…)
Gorąco polecam lekturę tego krótkiego tekstu. Emanuje z niego podziw dla sprawnych polskich biznesmenów, którzy nie dość, że dorobili się gigantycznych fortun „z niczego„, to jeszcze mają dobre serduszka i wspierają działalność Jurka „Sie ma” Owsiaka. Słodkie.
A teraz proszę o chwilę umysłowego wysiłku i udzielenie odpowiedzi na jedno proste pytanie: czyje pieniądze powodują, że panów Wiśniewskiego i Kłapuckiego stać na nieprzerwane wakacje, samoloty do wyłącznej dyspozycji, beztroskie podróże po całym Świecie i wszelkie inne luksusy znane ludzkości? Czyżby to głupie francuskie koncerny pozwalały się ograbiać ze swoich ciężko zarobionych Euro? Pudło. A może to nieudolne zarządy naszych rodzimych firm energetycznych są tak niegospodarne, że Consus mógł spokojnie rosnąć w siłę ich kosztem? Znowu pudło!
Oczywiście fortuny te (i wiele podobnych) mają źródło w naszych kieszeniach. Wszystkich, bez wyjątku, Polaków. Wszyscy korzystamy z energii elektrycznej przy produkcji której generowane jest CO2. I od tego naturalnie przecież występującego w przyrodzie gazu, komuniści będący u władzy każą płacić podatek. A podatek, jak zawsze, zapłaci ten, który jest docelowym odbiorcą danego dobra, na które nałożono konkretną daninę. Czyli zwykły szary człowiek. No i pośrednio wszelkie podmioty używające energii elektrycznej w swojej działalności gospodarczej. Przez co oczywiście rosną ceny. Wszystkiego.
No, ale rządy mogą się chwalić, że działają „pro-ekologicznie„…
Tylko dlaczego za Moje???
P.S.
Nie mam absolutnie niczego do zarzucenia właścicielom Consusa. Oni po prostu łapią okazję, którą rządząca szajka im daje. Głupi by byli, gdyby nie korzystali.
PO idzie po Twoje pieniądze (znowu)!
Partia pana Donalda Tuska (a także Zbigniewa Chlebowskiego, Janusza Schetyny et consortes) gładko przechodzi nad wszelkimi kłodami jakie rzuca jej pod nogi Jarosław Kaczyński (z partii konkurencyjnej). Aferalne zamieszanie jest nawet tak naprawdę na rękę „Prezydentowi z Gdańska„. Media skupiają się na poselskich pyskówkach w Sejmie i walce o stołek przewodniczącego komisji mającej zbadać sprawki „liberałów” i w końcu rząd może sobie rządzić w spokoju, bez wścibskich pytań co bardziej dociekliwych politycznych komentatorów.
Czasem jedynie, co bardziej bezczelny minister „pochwali się” nad czym pracuje:
Podatkiem węglowym w emisję gazów cieplarnianych.
Jak dowiedziała się „Gazeta”, minister środowiska będzie namawiał kolegów z rządu, żeby taki podatek rozważyć także w Polsce. Obowiązuje on już w ośmiu, a wkrótce w dziewięciu krajach UE. (…)
– Będę rozmawiał z wicepremierem ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem o tej propozycji już w najbliższym czasie. Bo to jest genialny, bardzo prosty mechanizm, żeby mieć więcej pieniędzy na działania mające prowadzić do ograniczenie emisji CO2, także w sektorze transportowym – powiedział „Gazecie” Nowicki. (…)
Wbrew czarującej nazwie, podatek „węglowy” będzie naliczany przy sprzedaży paliw do pojazdów mechanicznych. Kierowcy, obok pijących napoje alkoholowe i palących wyroby tytoniowe to prawdziwe dojne krowy każdego socjalistycznego ustroju, a Polski w szczególności. Przypomnę, że z kwoty 4,10-4,30 zł za litr benzyny, jaką płacimy na stacjach benzynowych, zaledwie ok. jedna trzecia to koszt wytworzenia owego paliwa. Wszystko ponad, to podatki. Oprócz powszechnego podatku od towarów i usług (VAT), płacimy także podatki akcyzowy i drogowy. Ten ostatni miał w całości trafiać na budowę nowoczesnych dróg w naszym kraju. Ale stało się jak zawsze – kiedy socjaliści poczuli swoimi niezwykle wyczulonymi na jej zapach nosami forsę, od razu znalazły się ważniejsze cele na które przeznaczają owe grube miliardy rocznie. A kierowcy dalej muszą poruszać się po drogach obrażających wszelkie standardy cywilizowanego świata…
Jestem absolutnie przekonany, że kiedy uchwalony już zostanie ów „ekologiczny” podatek, to najwyżej marne ochłapy z niego trafią na „ekologię” (a i tak spożytkują je krewni i znajomi odpowiedniego królika), ale chciałbym podkreślić, że np. wprowadzając ów „genialny” podatek we Francji, jednocześnie obniżono inne podatki w ramach szczątkowej sprawiedliwości i podkreślenia pro-ekologiczności nowego rozwiązania fiskalnego. Czy możemy liczyć na podobny ruch w Polsce? Sądzę, że nie ma na to najmniejszych szans.
Pamiętajcie jedynie, że kiedy Tusk (czy szerzej: każdy socjalista) mówi, że nie będzie podnosić podatków, nie znaczy to jednocześnie iż nie wprowadzi podatków nowych!
Obradowało plenum PO…
Jeden dzień i tyle złego. Łże-prawicowa Platforma Obywatelska kontynuuje swoją złodziejską działalność. Ujawniono dziś kilka decyzji jakie podejmują nasi kochani „liberałowie„:
- Prąd będzie jeszcze droższy! Dzięki temu, że Ministerstwo Gospodarki (po co taki twór w ogóle istnieje?) dogadało się dostawcami energii elektrycznej co do satysfakcjonującego tych drugich poziomu podwyżek cen, panowie politycy „zrobią dobrze” biednym za pieniądze tych średnio zamożnych. I oczywiście liczą na rewanż przy wyborczej urnie… Szczegóły tego ultra-socjalistycznego rozwiązania tutaj: Uzgodnienia ws. cen prądu dla najuboższych.
- Z kolei Minister Kultury z dumą ogłosił, że znalazł pieniądze na zupełnie niepotrzebny „Narodowy Instytut Audiowizualny„. Gdzie znalazł? Ano tam gdzie wszyscy socjaliści szukają: w naszych kieszeniach… „NInA” ma tworzyć cyfrowe archiwum „polskiego dziedzictwa narodowego”. Kolejny dowód, że nawet teoretycznie tak mało szkodliwy urząd jak Ministerstwo Kultury w końcu zacznie dybać na nasze pieniądze. Do likwidacji! Pieniądze będą pochodzić z dotacji budżetowej (nic dziwnego, że przyszłoroczny budżet przewiduje rekordowy deficyt) i z nowego podatku! Ale uwaga! Jakby co, to Tusk podatków nie podnosi! Jedynie wprowadza nowe… Sam sens ISTNIENIA utrzymywanego z budżetu URZĘDU powołanego do cyfryzacji i dystrybucji (odpłatnej! w końcu nawet jeśli podatnicy już raz zapłacą nowym podatkiem za cyfryzację, nie znaczy że nie mogą zapłacić ponownie za udostępnienie archiwów) jest kompletnie bez sensu! Cyfryzacja jest droga tylko wtedy, kiedy przeprowadza się ją odgórnie, za państwowe pieniądze. Tak naprawdę dzisiejszy stan techniki pozwala na przeprowadzenie tego procesu szybko, tanio i efektywnie. Inna sprawa to udostępnianie. Ale to właścicielom utworów powinno zależeć na czerpaniu zysków z własnych zasobów, nie musi się tym martwić pan minister! Większość materiałów o które chodzi są w gestii TVP. Podobno ma ona problemy finansowe. Dlaczego zatem nie udostępni swoich przepastnych archiwów w Internecie? Oczywiście w jakimś normalnym, otwartym formacie a nie tak jak to robi w tej chwili ze swoimi durnowatymi serialami – w zawodnym i zamkniętym rozwiązaniu MS Windows Media… Szczegóły nowego podatku tutaj: Będzie nowy podatek.
- Na deser informacja o tym, że polski rząd myśli nie tylko o sobie, ale (niczym kiedyś Jerzy Urban) także o „biednych” Amerykanach: polski podatnik dołoży się (skromne 100.000.000 zł), żeby firma IBM mogła postawić sobie centrum informatyczne we Wrocławiu. W centrum znajdzie zajęcie 2000 osób (czyli wychodzi skromne 50.000 zł na etat). Naiwnie zapytuję: jeśli IBM widzi potrzebę wybudowania jednego ze swoich oddziałów w stolicy Dolnego Śląska, to kurwa dlaczego ja się mam do tego dokładać?? Szczegóły tego wyjątkowo bezczelnego przekrętu tutaj: 100 mln. dofinansowania na centrum IBM.
Ponownie zapytuję:
CZY JEST JESZCZE CHOĆ JEDNA NAIWNA OSOBA, KTÓRA DALEJ WIERZY W BAJKĘ O „PRAWICOWEJ” I „LIBERALNEJ” PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ? CZY MAJĄC POGLĄDY KONSERWATYWNO-LIBERALNE MOŻECIE W DALSZYM CIĄGU ZE SPOKOJNYM SUMIENIEM GŁOSOWAĆ NA TYCH BEZCZELNYCH KŁAMCÓW I KRĘTACZY?
No chyba, że zaraza socjalizmu wyżarła wam mózgi już do reszty…
50.000.000.000 zł
Znakomitym dowodem na brak uczciwych zamiarów osób/partii rządzących Polską od 1989 roku jest kompletne ignorowanie problemu tzw. „ubezpieczeń społecznych„. A problem ów gwałtownie nabrzmiewa i wysuwa się na czoło wszystkich bolączek z jakimi muszą się mierzyć Polacy. Politycy u władzy, nie ważne czy to z lewicy, czy też z łże-prawicy, starają się nie widzieć tego co wkrótce dotknie każdego obywatela RP – brak pieniędzy na wypłatę emerytur. Kolejni premierzy żyją w ułudzie wmawiając sami sobie (i wszystkim wokół), że nie muszą się tym martwić, że to będzie problem „tych następnych”. Dlatego nie robią absolutnie nic. A w każdym razie nic dobrego.
Owoż wczoraj właśnie podano do publicznej wiadomości, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych, najpotężniejsza instytucja w Polsce (ten kto obraca największym kapitałem jest najpotężniejszy – to chyba oczywiste), będzie potrzebował w nadchodzącym roku dodatkowo prawie 50 miliardów złotych OPRÓCZ gigantycznej sumy niemal 100 miliardów złotych, które pod przymusem ściąga od wszystkich pracujących Polaków! Inaczej nie będzie w stanie wypłacać „świadczeń”.
Skąd ma się znaleźć owe 50 miliardów? A sprawa jest prosta: oczywiście, z tego samego źródła, co bazowe 100 miliardów – z naszych kieszeni. Rząd pana Donalda Tuska wypłaci 38 miliardów z tzw. „budżetu państwa”, czyli z tej części łupu rządu, którą zabiera nam pod pozorem podatków. Kolejne 7,5 miliarda pochodzić będzie (niespodzianka) również z naszych kieszeni. Tym razem będzie to część środków, które instytucja owa podkradała przez ostatnie kilka lat ze składek „odkładanych” (pod przymusem oczywiście) u niej na spokojną starość… Ten złodziejski plan nosi piękny tytuł „Fundusz Rezerwy Demograficznej„. Niestety, wciąż brakuje jeszcze troszkę do potrzebnej sumy niecałych 50 miliardów, ale możemy spać spokojnie – brakujące prawie 4 miliardy złotych ZUS zamierza pozyskać z kredytów w bankach komercyjnych… Czy muszę pisać skąd wezmą się pieniądze na spłacenie owych kredytów (z odpowiednimi odsetkami oczywiście)?
Nie mam zamiaru epatować czytelników tego tekstu liczbami z wielką ilością zer. Wszyscy socjaliści zawsze mają gest, kiedy przychodzi wydawać nie przez nich zarobione pieniądze. Po prostu jak krótko to ujął Stefan „Siara” Siarzewski: „mają rozmach, skurwysyny„… Nie w skali jest problem a w zasadach. Tak się składa, że suma jaką ZUS otrzyma dodatkowo z „budżetu państwa” odpowiada niemal dokładnie kwocie jaką wpłacamy do niego w postaci podatku dochodowego od osób fizycznych. Powtórzę: cała kwota jaką oddajemy w postaci podatku dochodowego idzie tak naprawdę na ZUS! Gdybyśmy przeprowadzili szybką ankietę na ulicy zadając pytanie „na co przeznaczane są podatki?”, to jestem absolutnie przekonany, że Polacy wymienią same szczytne cele: na szkoły, na drogi, na szpitale… A prawda jest zupełnie inna: te podatki idą w całości na wcześniejsze emerytury, na które tak chętnie przechodzą ostatnio ludzie jeszcze w kwiecie wieku, na renty dla wszelkiej maści kombinatorów, którzy są dumni ze swojego sprytu zapominając, że dostają pieniądze kosztem swoich młodszych bliskich, w końcu na te wszystkie zasiłki chorobowe za lewe zwolnienia lekarskie, które w Polsce zawsze można było „załatwić” u absolutnie każdego lekarza za kilkadziesiąt złotych…
Jasne chyba jest, że sprawa ZUS-u to w tej chwili najważniejszy problem nad jakim powinni pracować polscy rządzący. Nie nad „tarczą”, nad uchwałami z okazji rocznicy wybuchu wojny, czy Katynia, nie nawet nad sztucznie wywołanym „kryzysem”, na który ostatnio modne się stało zrzucanie wszelkich niepowodzeń w gospodarkach wszystkich krajów Świata… Problemem jest nieefektywna hydra pod tytułem ZUS, która w sposób skrajnie nieracjonalny trwoni większą część wypracowanych przez obywateli III RP pieniędzy. I wciąż chce więcej!
Priorytetem każdego rządu powinna być optymalizacja wydatków na cele socjalne i w perspektywnie osiągnięcie samodzielności ubezpieczyciela(-li), żeby system emerytalny mógł w końcu pracować tak jak został pomyślany: ubezpieczeni powinni rzeczywiście odkładać na swoje emerytury. Składka na ZUS (czy też inną podobną firmę) powinna być INWESTYCJĄ. W dodatku opłacalną inwestycją. Gdyby zysk z ciułania pieniędzy na koncie w ZUS miałby być niższy niż zysk ze zwykłej lokaty w pierwszym lepszym banku, to oczywiste jest, że LEPIEJ ODKŁADAĆ NA STAROŚĆ W BANKU! A w tej chwili nie dość, że pieniądze przez nas płacone nie procentują w najmniejszym nawet stopniu, to nie mamy nawet co marzyć o tym, aby odebrać całą „odłożoną” przez nas sumę w momencie przejścia na emeryturę! Nawet w ratach! Emeryci dostają nędzną część tego co przez lata skrupulatnie wpłacali ZUS-owi. A gdy (nie daj Boże) mają pecha zejść z tego łez padołu przed osiągnięciem wieku przewidzianego ustawą, po którym nabywają prawa do „świadczeń emerytalnych”, lub na „zasłużonym odpoczynku” pożyją niezbyt długo, to cała zgromadzona a nie wykorzystana kwota owego nieszczęśnika staje się łupem ZUS. Czyste złodziejstwo.
Aby zmusić ZUS do lepszego wydawania naszych pieniędzy można zrobić tylko jedno – uwolnić rynek ubezpieczeń. Znieść przymus płacenia składki emerytalnej tylko do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jeśli powstanie rynek ubezpieczeń i każdy będzie mógł WYBRAĆ odpowiadającą mu firmę, wtedy (i tylko wtedy) istnieje szansa na jakąś normalność. Zaraz podniesie się krzyk: „a co z tymi, którzy w tej chwili otrzymują emerytury od ZUS-u, skąd weźmie on pieniądze na ich wypłacanie?„. Dobre pytanie, ale istnieje na nie całkiem dobra odpowiedź: RZĄD DA. Ma z czego. Nasi „kochani” politycy uchwalili przez ostatnie kilkanaście lat takie multum rozmaitych danin publicznych (podatków, akcyz, opłat), na ekstremalnie szerokie spektrum szczytnych (a jakże) celów, że zbierają rok w rok całkiem niezłą sumkę. Pieniądze te są wydawane w sposób skandaliczny, na szereg celów zupełnie zbędnych a najczęściej po prostu tam, gdzie dana grupa polityków ma swój, lub swojego elektoratu interes. Wystarczy ukrócić radosne rozdawnictwo tych wszystkich Tusków, Kaczyńskich, czy innych Napieralskich (że o małym spryciarzu Pawlaku nie wspomnę), a pieniądze na okres przejściowy podczas reformy ubezpieczeń społecznych się znajdą. Nie obejdzie się bez szeregu prostestów (zapewne spektakularnych) różnorakich grup interesów, zdeterminowanych utrzymać obecne chore status quo. Ale rząd silny moralnie i jasno prezentujący swoje racje milczącej grupie elektoratu (tej która zajęta jest pracą i płaceniem podatków zamiast kombinatorstwem i prostestami) nie powinien mieć najmniejszych problemów z przecięciem tego śmierdzącego wrzoda raz i na (miejmy nadzieję) na zawsze.
Czy znajdą się tacy odważni? A czy nasi politycy mają jaja? Oczywiście że nie! To nędzne kreatury myślące tylko o tym jak tu utrzymać się u żłobu i nie dać się zepchnąć kumplom z partii na margines, czyli tam gdzie profity są mniejsze. Z takimi politykami nie ma szans!
Dlatego MUSICIE zmienić głos. Zanim postawicie na kogoś krzyżyk na karcie do głosowania zadajcie sobie trud sprawdzenia jakie poglądy głosi dany kandydat i jego partia. A jeśli była już ona u władzy, to czy wywiązała się z danych obietnic. Tylko tyle a jak bardzo jest to ważne! Nie można, po prostu nie wolno sugerować się emocjami czy tym jak dana partia wypada w TV. Czy jej kampania wyborcza bardziej nam się podoba, czy piosenka wyborcza lepiej wpada w ucho… Liczy się tylko zimna kalkulacja: czy powierzył bym przedstawicielowi tej partii swoje pieniądze? Czy mogę ufać, że mnie nie okradnie?
Zastanówcie się!
Optyka podatkowa
Jan Rulewski to ponoć zasłużony „bojownik o wolną Polskę” spod znaku „Solidarności”. Z pewnością zawodowy polityk. Zaliczył niemal wszystkie kadencje Sejmu III RP. Teraz grzeje ławę senatora. I mógłby sobie tak po cichu puszyć się licząc profity, ale nie… Jakaś wewnętrzna siła zmusiła go do wytężenia szarych komórek. Pan senator spłodził „pakiet”. Można go zobaczyć na jego witrynie:
Uwaga: jest to dokument w formacie .doc (MS Word). Nazwa pliku: ‘plik0.doc‘. W treści tego dokumentu zawarte są łącza do poszczególnych projektów ustaw. W taki sposób dzieli się swoją pracą senator z europejskiej partii…
Cały „pakiet” to stek socjalistycznych bzdur. Kolejny dowód na to, że PO to partia czysto socjaldemokratyczna, że wszelkie wysiłki zmierzające do przyklejenia im łatki „liberałów”, czy wręcz „prawicy”, to próby zaklinania rzeczywistości… ”Syntetyczny opis proponowanej regulacji” (fragmenty):
W ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych w części dotyczącej podatkowej ulgi rodzinnej – całkowita likwidacja ulgi i przeznaczenie uzyskanych z likwidacji ulgi środków dla osób najbardziej potrzebujących pomocy państwa; (…)
W ustawie o świadczeniach rodzinnych wprowadzenie zmian w przepisach dotyczących m.in. zasiłków rodzinnych – zwiększenie pomocy. (…)
Podniesienie progu dochodowego dla zasiłków rodzinnych na dzieci i dla młodzieży uczącej się odpowiednio do kwoty 621 zł na osobę, a dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym do kwoty 717 zł na osobę.
Objęcie większej liczby rodzin pomocą z tytułu zasiłku rodzinnego poprzez wprowadzenie regulacji umożliwiającej jego uzyskanie w wysokości połowy kwoty zasiłku w przypadku, gdy dochód na osobę w rodzinie przekracza 621 zł, ale nie przekracza kwoty 923 zł.
Zwiększenie świadczeń dla rodzin wielodzietnych (dodatek rodzinny na każde dziecko w rodzi-nie wielodzietnej).
Zniesienie kryterium dochodowego dla osób, które rezygnują z pracy w celu opiekowania się niepełnosprawnym członkiem rodziny, co oznacza zwiększenie dostępności świadczenia pielęgnacyjnego.
Pięknie. Pan senator swoim wszechogarniającym umysłem wie, że najbardziej potrzebna jest w tej chwili ustawa podnosząca próg dochodowy do dokładnie 621 złotych… Dlaczego nie do 622? Albo 635?? To już zbyt skomplikowane dla nas maluczkich i dziękujmy Bogu za tak oświeconego senatora. Dalej jest jeszcze gorzej. Rulewski niczym tow. Lenin bierze się za regulowanie płac kadry przedsiębiorstw, rozszerza przywileje emerytalne a także wprowadza nowe ulgi w podatkach…
Ciekawsze jest jednak źródło pieniążków, które mają służyć do zrealizowania zasiłkowych roszad pana senatora. Otóż Jan Rulewski zauważył lukę w polskim systemie fiskalnym: mieszkańcy kraju na Wisłą piją sobie w najlepsze napoje gazowane z plastikowych butelek, a taka butelka przecież idealnie nadaje się na przyklejenie znaku akcyzy! Przecież powszechnie wiadomo, że słodki napój to praktycznie samo zło: dużo zabójczego cukru, sztuczne barwniki, konserwanty – po prostu śmierć w butelce! A po opróżnieniu jeszcze zaśmiecają środowisko…
Pomysł senatora Rulewskiego jest prosty jak umysł socjalisty: obłożyć akcyzą każdą butelkę Coca-Coli, Pepsi, Fanty, Sprite, Mirindy, czy rodzimej Hoop-Coli i tysiąca innych napojów sprzedawanych w butelkach PET… Genialne. Ale skok na bank „liberała” Rulewskiego się nie udał. Rozpętała się prawdziwa nagonka i gazety od prawa do lewa pomysł zgodnie wyśmiały. I słusznie. Jest jednak małe „ale”.
Dlaczego każdy kto przeczytał o pomyśle Rulewskiego od razu pukał się w głowę i traktował to jako wybryk zniedołężniałego starca, może trochę ekscentryka, z pewnością socjalisty i przechodził nad tym do porządku dziennego? Dlaczego zgodnie zgadzamy się, że akcyza na colę to głupota, a jednocześnie nie razi nas ten bandycki, nie uzasadniony niczym oprócz nieograniczonego apetytu polityków na nasze pieniądze, haracz jakim jest akcyza? Dlaczego pokornie godzimy się na doliczanie akcyzy do cen benzyny, czy piwa, a następnie jeszcze naliczanie od tak powiększonych cen podatku od towarów i usług (VAT)? Czy nasze państwo zabierając 60% zarobionych przez nas pieniędzy w postaci szeregu podatków (dochodowy, na emeryturę, na zdrowie) i składek (na fundusz gwarantowanych wypłat), naprawdę musi po raz drugi wyciągać rękę i w efekcie zabierać nam jeszcze 20-80% pozostałych pieniędzy (zależnie od tego za co płacimy) w postaci kolejnych podatków? Nie musi! Ale żeby było to możliwe musiał by zmniejszyć swoje bizantyjskie wydatki. Przestać wtrącać się w każdą dziedzinę życia. Skupić się tylko na tym do czego społeczeństwa wymyśliły „rządy” – do obrony przed najeźdźcami i pilnowania porządku w kraju. „Rząd” nie powinien się zajmować absolutnie niczym więcej…

Czy łże-liberałowie z PO są do tego zdolni? Oczywiście że nie.
Dlatego musicie zmienić swój głos. Albo szykujcie portfele na akcyzę od „Polo-Cockty”.
Don Kiszot, czy po prostu samobójca?
Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich byłby oczywiście zupełnie niepotrzebny, gdyby w Polsce zwykli ludzie mieli zapewnione podstawowe prawa, jakie w cywilizowanych krajach mieć powinni. Czyli także możliwości dochodzenia przed niezawisłym sądem swoich racji wobec każdej osoby/instytucji. W tej chwili tego elementarnego prawa jesteśmy pozbawieni a w zamian postawiono nam RPO. Wczoraj zupełnie przypadkowo natrafiłem na informację o ostatnim działaniu Rzecznika (gazeta.pl):
Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski skierował do Trybunału Konstytucyjnego przepisy ustawy o PIT ustanawiające drugą, 32-proc. stawkę podatku dochodowego – poinformowało w poniedziałek biuro RPO.
Chodzi o przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, mówiące że przy podstawie obliczenia podatku od kwoty przewyższającej kwotę 85 528 zł, stosuje się dodatkową stawkę podatkową w wysokości 32 proc. Zdaniem RPO, parlament naruszył tym przepisem szereg wartości i zasad konstytucyjnych. (…)
Nie mam najmniejszych wątpliwości, iż Trybunał Konstytucyjny znajdzie jakieś pokrętne uzasadnienie i odrzuci skargę na ustawy podatkowe. Gdyby tego nie zrobił, zatrzęsło by to podstawami obecnej socjalistycznej republiki Polski. Sejm byłby przecie zmuszony nie tylko usunąć zakwestionowane przepisy z Ustawy, ale także zwrócić ogromne kwoty obywatelom, które odbierał im pod przymusem przez ostatnie kilkanaście lat w zawyżonych podatkach! Liczę na to, że orzeczenie TK spowoduje chociaż wznowienie debaty na temat uczciwszych podatków.
Czas przypomnieć towarzyszom z PO o 3 x 15!



