Pan płaci, pani płaci… Jak to w komunie.
Historia jak z bajki (całość: wyborcza.biz):
Na złote serduszka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wydali ponad 2 mln zł. Kim są właściciele toruńskiej firmy Consus? (…)
Consus w pierwszej lidze jest od bardzo niedawna. Firma powstała już w 2000 r., ale prawdziwe kokosy zbiła dopiero w czasach kryzysu. Zaczynała od ubezpieczeń. Od czterech lat handluje uprawnieniami do emisji dwutlenku węgla i tu zatrudniająca 18 osób firma z Torunia rywalizuje jak równy z równym z bankami Barclays czy Société Générale. W grudniu 2006 r., kiedy francuska giełda towarowa PowerNext pobiła rekord, sprzedając w jeden dzień 1 mln takich praw, 80 proc. obrotów zrobił właśnie Consus. (…)
Gorąco polecam lekturę tego krótkiego tekstu. Emanuje z niego podziw dla sprawnych polskich biznesmenów, którzy nie dość, że dorobili się gigantycznych fortun “z niczego“, to jeszcze mają dobre serduszka i wspierają działalność Jurka “Sie ma” Owsiaka. Słodkie.
A teraz proszę o chwilę umysłowego wysiłku i udzielenie odpowiedzi na jedno proste pytanie: czyje pieniądze powodują, że panów Wiśniewskiego i Kłapuckiego stać na nieprzerwane wakacje, samoloty do wyłącznej dyspozycji, beztroskie podróże po całym Świecie i wszelkie inne luksusy znane ludzkości? Czyżby to głupie francuskie koncerny pozwalały się ograbiać ze swoich ciężko zarobionych Euro? Pudło. A może to nieudolne zarządy naszych rodzimych firm energetycznych są tak niegospodarne, że Consus mógł spokojnie rosnąć w siłę ich kosztem? Znowu pudło!
Oczywiście fortuny te (i wiele podobnych) mają źródło w naszych kieszeniach. Wszystkich, bez wyjątku, Polaków. Wszyscy korzystamy z energii elektrycznej przy produkcji której generowane jest CO2. I od tego naturalnie przecież występującego w przyrodzie gazu, komuniści będący u władzy każą płacić podatek. A podatek, jak zawsze, zapłaci ten, który jest docelowym odbiorcą danego dobra, na które nałożono konkretną daninę. Czyli zwykły szary człowiek. No i pośrednio wszelkie podmioty używające energii elektrycznej w swojej działalności gospodarczej. Przez co oczywiście rosną ceny. Wszystkiego.
No, ale rządy mogą się chwalić, że działają “pro-ekologicznie“…
Tylko dlaczego za Moje???
P.S.
Nie mam absolutnie niczego do zarzucenia właścicielom Consusa. Oni po prostu łapią okazję, którą rządząca szajka im daje. Głupi by byli, gdyby nie korzystali.
PO idzie po Twoje pieniądze (znowu)!
Partia pana Donalda Tuska (a także Zbigniewa Chlebowskiego, Janusza Schetyny et consortes) gładko przechodzi nad wszelkimi kłodami jakie rzuca jej pod nogi Jarosław Kaczyński (z partii konkurencyjnej). Aferalne zamieszanie jest nawet tak naprawdę na rękę “Prezydentowi z Gdańska“. Media skupiają się na poselskich pyskówkach w Sejmie i walce o stołek przewodniczącego komisji mającej zbadać sprawki “liberałów” i w końcu rząd może sobie rządzić w spokoju, bez wścibskich pytań co bardziej dociekliwych politycznych komentatorów.
Czasem jedynie, co bardziej bezczelny minister “pochwali się” nad czym pracuje:
Podatkiem węglowym w emisję gazów cieplarnianych.
Jak dowiedziała się “Gazeta”, minister środowiska będzie namawiał kolegów z rządu, żeby taki podatek rozważyć także w Polsce. Obowiązuje on już w ośmiu, a wkrótce w dziewięciu krajach UE. (…)
– Będę rozmawiał z wicepremierem ministrem gospodarki Waldemarem Pawlakiem o tej propozycji już w najbliższym czasie. Bo to jest genialny, bardzo prosty mechanizm, żeby mieć więcej pieniędzy na działania mające prowadzić do ograniczenie emisji CO2, także w sektorze transportowym – powiedział “Gazecie” Nowicki. (…)
Wbrew czarującej nazwie, podatek “węglowy” będzie naliczany przy sprzedaży paliw do pojazdów mechanicznych. Kierowcy, obok pijących napoje alkoholowe i palących wyroby tytoniowe to prawdziwe dojne krowy każdego socjalistycznego ustroju, a Polski w szczególności. Przypomnę, że z kwoty 4,10-4,30 zł za litr benzyny, jaką płacimy na stacjach benzynowych, zaledwie ok. jedna trzecia to koszt wytworzenia owego paliwa. Wszystko ponad, to podatki. Oprócz powszechnego podatku od towarów i usług (VAT), płacimy także podatki akcyzowy i drogowy. Ten ostatni miał w całości trafiać na budowę nowoczesnych dróg w naszym kraju. Ale stało się jak zawsze – kiedy socjaliści poczuli swoimi niezwykle wyczulonymi na jej zapach nosami forsę, od razu znalazły się ważniejsze cele na które przeznaczają owe grube miliardy rocznie. A kierowcy dalej muszą poruszać się po drogach obrażających wszelkie standardy cywilizowanego świata…
Jestem absolutnie przekonany, że kiedy uchwalony już zostanie ów “ekologiczny” podatek, to najwyżej marne ochłapy z niego trafią na “ekologię” (a i tak spożytkują je krewni i znajomi odpowiedniego królika), ale chciałbym podkreślić, że np. wprowadzając ów “genialny” podatek we Francji, jednocześnie obniżono inne podatki w ramach szczątkowej sprawiedliwości i podkreślenia pro-ekologiczności nowego rozwiązania fiskalnego. Czy możemy liczyć na podobny ruch w Polsce? Sądzę, że nie ma na to najmniejszych szans.
Pamiętajcie jedynie, że kiedy Tusk (czy szerzej: każdy socjalista) mówi, że nie będzie podnosić podatków, nie znaczy to jednocześnie iż nie wprowadzi podatków nowych!
Obradowało plenum PO…
Jeden dzień i tyle złego. Łże-prawicowa Platforma Obywatelska kontynuuje swoją złodziejską działalność. Ujawniono dziś kilka decyzji jakie podejmują nasi kochani “liberałowie“:
- Prąd będzie jeszcze droższy! Dzięki temu, że Ministerstwo Gospodarki (po co taki twór w ogóle istnieje?) dogadało się dostawcami energii elektrycznej co do satysfakcjonującego tych drugich poziomu podwyżek cen, panowie politycy “zrobią dobrze” biednym za pieniądze tych średnio zamożnych. I oczywiście liczą na rewanż przy wyborczej urnie… Szczegóły tego ultra-socjalistycznego rozwiązania tutaj: Uzgodnienia ws. cen prądu dla najuboższych.
- Z kolei Minister Kultury z dumą ogłosił, że znalazł pieniądze na zupełnie niepotrzebny “Narodowy Instytut Audiowizualny“. Gdzie znalazł? Ano tam gdzie wszyscy socjaliści szukają: w naszych kieszeniach… “NInA” ma tworzyć cyfrowe archiwum “polskiego dziedzictwa narodowego”. Kolejny dowód, że nawet teoretycznie tak mało szkodliwy urząd jak Ministerstwo Kultury w końcu zacznie dybać na nasze pieniądze. Do likwidacji! Pieniądze będą pochodzić z dotacji budżetowej (nic dziwnego, że przyszłoroczny budżet przewiduje rekordowy deficyt) i z nowego podatku! Ale uwaga! Jakby co, to Tusk podatków nie podnosi! Jedynie wprowadza nowe… Sam sens ISTNIENIA utrzymywanego z budżetu URZĘDU powołanego do cyfryzacji i dystrybucji (odpłatnej! w końcu nawet jeśli podatnicy już raz zapłacą nowym podatkiem za cyfryzację, nie znaczy że nie mogą zapłacić ponownie za udostępnienie archiwów) jest kompletnie bez sensu! Cyfryzacja jest droga tylko wtedy, kiedy przeprowadza się ją odgórnie, za państwowe pieniądze. Tak naprawdę dzisiejszy stan techniki pozwala na przeprowadzenie tego procesu szybko, tanio i efektywnie. Inna sprawa to udostępnianie. Ale to właścicielom utworów powinno zależeć na czerpaniu zysków z własnych zasobów, nie musi się tym martwić pan minister! Większość materiałów o które chodzi są w gestii TVP. Podobno ma ona problemy finansowe. Dlaczego zatem nie udostępni swoich przepastnych archiwów w Internecie? Oczywiście w jakimś normalnym, otwartym formacie a nie tak jak to robi w tej chwili ze swoimi durnowatymi serialami – w zawodnym i zamkniętym rozwiązaniu MS Windows Media… Szczegóły nowego podatku tutaj: Będzie nowy podatek.
- Na deser informacja o tym, że polski rząd myśli nie tylko o sobie, ale (niczym kiedyś Jerzy Urban) także o “biednych” Amerykanach: polski podatnik dołoży się (skromne 100.000.000 zł), żeby firma IBM mogła postawić sobie centrum informatyczne we Wrocławiu. W centrum znajdzie zajęcie 2000 osób (czyli wychodzi skromne 50.000 zł na etat). Naiwnie zapytuję: jeśli IBM widzi potrzebę wybudowania jednego ze swoich oddziałów w stolicy Dolnego Śląska, to kurwa dlaczego ja się mam do tego dokładać?? Szczegóły tego wyjątkowo bezczelnego przekrętu tutaj: 100 mln. dofinansowania na centrum IBM.
Ponownie zapytuję:
CZY JEST JESZCZE CHOĆ JEDNA NAIWNA OSOBA, KTÓRA DALEJ WIERZY W BAJKĘ O “PRAWICOWEJ” I “LIBERALNEJ” PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ? CZY MAJĄC POGLĄDY KONSERWATYWNO-LIBERALNE MOŻECIE W DALSZYM CIĄGU ZE SPOKOJNYM SUMIENIEM GŁOSOWAĆ NA TYCH BEZCZELNYCH KŁAMCÓW I KRĘTACZY?
No chyba, że zaraza socjalizmu wyżarła wam mózgi już do reszty…
50.000.000.000 zł
Znakomitym dowodem na brak uczciwych zamiarów osób/partii rządzących Polską od 1989 roku jest kompletne ignorowanie problemu tzw. “ubezpieczeń społecznych“. A problem ów gwałtownie nabrzmiewa i wysuwa się na czoło wszystkich bolączek z jakimi muszą się mierzyć Polacy. Politycy u władzy, nie ważne czy to z lewicy, czy też z łże-prawicy, starają się nie widzieć tego co wkrótce dotknie każdego obywatela RP – brak pieniędzy na wypłatę emerytur. Kolejni premierzy żyją w ułudzie wmawiając sami sobie (i wszystkim wokół), że nie muszą się tym martwić, że to będzie problem “tych następnych”. Dlatego nie robią absolutnie nic. A w każdym razie nic dobrego.
Owoż wczoraj właśnie podano do publicznej wiadomości, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych, najpotężniejsza instytucja w Polsce (ten kto obraca największym kapitałem jest najpotężniejszy – to chyba oczywiste), będzie potrzebował w nadchodzącym roku dodatkowo prawie 50 miliardów złotych OPRÓCZ gigantycznej sumy niemal 100 miliardów złotych, które pod przymusem ściąga od wszystkich pracujących Polaków! Inaczej nie będzie w stanie wypłacać “świadczeń”.
Skąd ma się znaleźć owe 50 miliardów? A sprawa jest prosta: oczywiście, z tego samego źródła, co bazowe 100 miliardów – z naszych kieszeni. Rząd pana Donalda Tuska wypłaci 38 miliardów z tzw. “budżetu państwa”, czyli z tej części łupu rządu, którą zabiera nam pod pozorem podatków. Kolejne 7,5 miliarda pochodzić będzie (niespodzianka) również z naszych kieszeni. Tym razem będzie to część środków, które instytucja owa podkradała przez ostatnie kilka lat ze składek “odkładanych” (pod przymusem oczywiście) u niej na spokojną starość… Ten złodziejski plan nosi piękny tytuł “Fundusz Rezerwy Demograficznej“. Niestety, wciąż brakuje jeszcze troszkę do potrzebnej sumy niecałych 50 miliardów, ale możemy spać spokojnie – brakujące prawie 4 miliardy złotych ZUS zamierza pozyskać z kredytów w bankach komercyjnych… Czy muszę pisać skąd wezmą się pieniądze na spłacenie owych kredytów (z odpowiednimi odsetkami oczywiście)?
Nie mam zamiaru epatować czytelników tego tekstu liczbami z wielką ilością zer. Wszyscy socjaliści zawsze mają gest, kiedy przychodzi wydawać nie przez nich zarobione pieniądze. Po prostu jak krótko to ujął Stefan “Siara” Siarzewski: “mają rozmach, skurwysyny“… Nie w skali jest problem a w zasadach. Tak się składa, że suma jaką ZUS otrzyma dodatkowo z “budżetu państwa” odpowiada niemal dokładnie kwocie jaką wpłacamy do niego w postaci podatku dochodowego od osób fizycznych. Powtórzę: cała kwota jaką oddajemy w postaci podatku dochodowego idzie tak naprawdę na ZUS! Gdybyśmy przeprowadzili szybką ankietę na ulicy zadając pytanie “na co przeznaczane są podatki?”, to jestem absolutnie przekonany, że Polacy wymienią same szczytne cele: na szkoły, na drogi, na szpitale… A prawda jest zupełnie inna: te podatki idą w całości na wcześniejsze emerytury, na które tak chętnie przechodzą ostatnio ludzie jeszcze w kwiecie wieku, na renty dla wszelkiej maści kombinatorów, którzy są dumni ze swojego sprytu zapominając, że dostają pieniądze kosztem swoich młodszych bliskich, w końcu na te wszystkie zasiłki chorobowe za lewe zwolnienia lekarskie, które w Polsce zawsze można było “załatwić” u absolutnie każdego lekarza za kilkadziesiąt złotych…
Jasne chyba jest, że sprawa ZUS-u to w tej chwili najważniejszy problem nad jakim powinni pracować polscy rządzący. Nie nad “tarczą”, nad uchwałami z okazji rocznicy wybuchu wojny, czy Katynia, nie nawet nad sztucznie wywołanym “kryzysem”, na który ostatnio modne się stało zrzucanie wszelkich niepowodzeń w gospodarkach wszystkich krajów Świata… Problemem jest nieefektywna hydra pod tytułem ZUS, która w sposób skrajnie nieracjonalny trwoni większą część wypracowanych przez obywateli III RP pieniędzy. I wciąż chce więcej!
Priorytetem każdego rządu powinna być optymalizacja wydatków na cele socjalne i w perspektywnie osiągnięcie samodzielności ubezpieczyciela(-li), żeby system emerytalny mógł w końcu pracować tak jak został pomyślany: ubezpieczeni powinni rzeczywiście odkładać na swoje emerytury. Składka na ZUS (czy też inną podobną firmę) powinna być INWESTYCJĄ. W dodatku opłacalną inwestycją. Gdyby zysk z ciułania pieniędzy na koncie w ZUS miałby być niższy niż zysk ze zwykłej lokaty w pierwszym lepszym banku, to oczywiste jest, że LEPIEJ ODKŁADAĆ NA STAROŚĆ W BANKU! A w tej chwili nie dość, że pieniądze przez nas płacone nie procentują w najmniejszym nawet stopniu, to nie mamy nawet co marzyć o tym, aby odebrać całą “odłożoną” przez nas sumę w momencie przejścia na emeryturę! Nawet w ratach! Emeryci dostają nędzną część tego co przez lata skrupulatnie wpłacali ZUS-owi. A gdy (nie daj Boże) mają pecha zejść z tego łez padołu przed osiągnięciem wieku przewidzianego ustawą, po którym nabywają prawa do “świadczeń emerytalnych”, lub na “zasłużonym odpoczynku” pożyją niezbyt długo, to cała zgromadzona a nie wykorzystana kwota owego nieszczęśnika staje się łupem ZUS. Czyste złodziejstwo.
Aby zmusić ZUS do lepszego wydawania naszych pieniędzy można zrobić tylko jedno – uwolnić rynek ubezpieczeń. Znieść przymus płacenia składki emerytalnej tylko do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jeśli powstanie rynek ubezpieczeń i każdy będzie mógł WYBRAĆ odpowiadającą mu firmę, wtedy (i tylko wtedy) istnieje szansa na jakąś normalność. Zaraz podniesie się krzyk: “a co z tymi, którzy w tej chwili otrzymują emerytury od ZUS-u, skąd weźmie on pieniądze na ich wypłacanie?“. Dobre pytanie, ale istnieje na nie całkiem dobra odpowiedź: RZĄD DA. Ma z czego. Nasi “kochani” politycy uchwalili przez ostatnie kilkanaście lat takie multum rozmaitych danin publicznych (podatków, akcyz, opłat), na ekstremalnie szerokie spektrum szczytnych (a jakże) celów, że zbierają rok w rok całkiem niezłą sumkę. Pieniądze te są wydawane w sposób skandaliczny, na szereg celów zupełnie zbędnych a najczęściej po prostu tam, gdzie dana grupa polityków ma swój, lub swojego elektoratu interes. Wystarczy ukrócić radosne rozdawnictwo tych wszystkich Tusków, Kaczyńskich, czy innych Napieralskich (że o małym spryciarzu Pawlaku nie wspomnę), a pieniądze na okres przejściowy podczas reformy ubezpieczeń społecznych się znajdą. Nie obejdzie się bez szeregu prostestów (zapewne spektakularnych) różnorakich grup interesów, zdeterminowanych utrzymać obecne chore status quo. Ale rząd silny moralnie i jasno prezentujący swoje racje milczącej grupie elektoratu (tej która zajęta jest pracą i płaceniem podatków zamiast kombinatorstwem i prostestami) nie powinien mieć najmniejszych problemów z przecięciem tego śmierdzącego wrzoda raz i na (miejmy nadzieję) na zawsze.
Czy znajdą się tacy odważni? A czy nasi politycy mają jaja? Oczywiście że nie! To nędzne kreatury myślące tylko o tym jak tu utrzymać się u żłobu i nie dać się zepchnąć kumplom z partii na margines, czyli tam gdzie profity są mniejsze. Z takimi politykami nie ma szans!
Dlatego MUSICIE zmienić głos. Zanim postawicie na kogoś krzyżyk na karcie do głosowania zadajcie sobie trud sprawdzenia jakie poglądy głosi dany kandydat i jego partia. A jeśli była już ona u władzy, to czy wywiązała się z danych obietnic. Tylko tyle a jak bardzo jest to ważne! Nie można, po prostu nie wolno sugerować się emocjami czy tym jak dana partia wypada w TV. Czy jej kampania wyborcza bardziej nam się podoba, czy piosenka wyborcza lepiej wpada w ucho… Liczy się tylko zimna kalkulacja: czy powierzył bym przedstawicielowi tej partii swoje pieniądze? Czy mogę ufać, że mnie nie okradnie?
Zastanówcie się!
Optyka podatkowa
Jan Rulewski to ponoć zasłużony “bojownik o wolną Polskę” spod znaku “Solidarności”. Z pewnością zawodowy polityk. Zaliczył niemal wszystkie kadencje Sejmu III RP. Teraz grzeje ławę senatora. I mógłby sobie tak po cichu puszyć się licząc profity, ale nie… Jakaś wewnętrzna siła zmusiła go do wytężenia szarych komórek. Pan senator spłodził “pakiet”. Można go zobaczyć na jego witrynie:
Uwaga: jest to dokument w formacie .doc (MS Word). Nazwa pliku: ‘plik0.doc‘. W treści tego dokumentu zawarte są łącza do poszczególnych projektów ustaw. W taki sposób dzieli się swoją pracą senator z europejskiej partii…
Cały “pakiet” to stek socjalistycznych bzdur. Kolejny dowód na to, że PO to partia czysto socjaldemokratyczna, że wszelkie wysiłki zmierzające do przyklejenia im łatki “liberałów”, czy wręcz “prawicy”, to próby zaklinania rzeczywistości… ”Syntetyczny opis proponowanej regulacji” (fragmenty):
W ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych w części dotyczącej podatkowej ulgi rodzinnej – całkowita likwidacja ulgi i przeznaczenie uzyskanych z likwidacji ulgi środków dla osób najbardziej potrzebujących pomocy państwa; (…)
W ustawie o świadczeniach rodzinnych wprowadzenie zmian w przepisach dotyczących m.in. zasiłków rodzinnych – zwiększenie pomocy. (…)
Podniesienie progu dochodowego dla zasiłków rodzinnych na dzieci i dla młodzieży uczącej się odpowiednio do kwoty 621 zł na osobę, a dla rodzin z dzieckiem niepełnosprawnym do kwoty 717 zł na osobę.
Objęcie większej liczby rodzin pomocą z tytułu zasiłku rodzinnego poprzez wprowadzenie regulacji umożliwiającej jego uzyskanie w wysokości połowy kwoty zasiłku w przypadku, gdy dochód na osobę w rodzinie przekracza 621 zł, ale nie przekracza kwoty 923 zł.
Zwiększenie świadczeń dla rodzin wielodzietnych (dodatek rodzinny na każde dziecko w rodzi-nie wielodzietnej).
Zniesienie kryterium dochodowego dla osób, które rezygnują z pracy w celu opiekowania się niepełnosprawnym członkiem rodziny, co oznacza zwiększenie dostępności świadczenia pielęgnacyjnego.
Pięknie. Pan senator swoim wszechogarniającym umysłem wie, że najbardziej potrzebna jest w tej chwili ustawa podnosząca próg dochodowy do dokładnie 621 złotych… Dlaczego nie do 622? Albo 635?? To już zbyt skomplikowane dla nas maluczkich i dziękujmy Bogu za tak oświeconego senatora. Dalej jest jeszcze gorzej. Rulewski niczym tow. Lenin bierze się za regulowanie płac kadry przedsiębiorstw, rozszerza przywileje emerytalne a także wprowadza nowe ulgi w podatkach…
Ciekawsze jest jednak źródło pieniążków, które mają służyć do zrealizowania zasiłkowych roszad pana senatora. Otóż Jan Rulewski zauważył lukę w polskim systemie fiskalnym: mieszkańcy kraju na Wisłą piją sobie w najlepsze napoje gazowane z plastikowych butelek, a taka butelka przecież idealnie nadaje się na przyklejenie znaku akcyzy! Przecież powszechnie wiadomo, że słodki napój to praktycznie samo zło: dużo zabójczego cukru, sztuczne barwniki, konserwanty – po prostu śmierć w butelce! A po opróżnieniu jeszcze zaśmiecają środowisko…
Pomysł senatora Rulewskiego jest prosty jak umysł socjalisty: obłożyć akcyzą każdą butelkę Coca-Coli, Pepsi, Fanty, Sprite, Mirindy, czy rodzimej Hoop-Coli i tysiąca innych napojów sprzedawanych w butelkach PET… Genialne. Ale skok na bank “liberała” Rulewskiego się nie udał. Rozpętała się prawdziwa nagonka i gazety od prawa do lewa pomysł zgodnie wyśmiały. I słusznie. Jest jednak małe “ale”.
Dlaczego każdy kto przeczytał o pomyśle Rulewskiego od razu pukał się w głowę i traktował to jako wybryk zniedołężniałego starca, może trochę ekscentryka, z pewnością socjalisty i przechodził nad tym do porządku dziennego? Dlaczego zgodnie zgadzamy się, że akcyza na colę to głupota, a jednocześnie nie razi nas ten bandycki, nie uzasadniony niczym oprócz nieograniczonego apetytu polityków na nasze pieniądze, haracz jakim jest akcyza? Dlaczego pokornie godzimy się na doliczanie akcyzy do cen benzyny, czy piwa, a następnie jeszcze naliczanie od tak powiększonych cen podatku od towarów i usług (VAT)? Czy nasze państwo zabierając 60% zarobionych przez nas pieniędzy w postaci szeregu podatków (dochodowy, na emeryturę, na zdrowie) i składek (na fundusz gwarantowanych wypłat), naprawdę musi po raz drugi wyciągać rękę i w efekcie zabierać nam jeszcze 20-80% pozostałych pieniędzy (zależnie od tego za co płacimy) w postaci kolejnych podatków? Nie musi! Ale żeby było to możliwe musiał by zmniejszyć swoje bizantyjskie wydatki. Przestać wtrącać się w każdą dziedzinę życia. Skupić się tylko na tym do czego społeczeństwa wymyśliły “rządy” – do obrony przed najeźdźcami i pilnowania porządku w kraju. “Rząd” nie powinien się zajmować absolutnie niczym więcej…

Czy łże-liberałowie z PO są do tego zdolni? Oczywiście że nie.
Dlatego musicie zmienić swój głos. Albo szykujcie portfele na akcyzę od “Polo-Cockty”.
Don Kiszot, czy po prostu samobójca?
Urząd Rzecznika Praw Obywatelskich byłby oczywiście zupełnie niepotrzebny, gdyby w Polsce zwykli ludzie mieli zapewnione podstawowe prawa, jakie w cywilizowanych krajach mieć powinni. Czyli także możliwości dochodzenia przed niezawisłym sądem swoich racji wobec każdej osoby/instytucji. W tej chwili tego elementarnego prawa jesteśmy pozbawieni a w zamian postawiono nam RPO. Wczoraj zupełnie przypadkowo natrafiłem na informację o ostatnim działaniu Rzecznika (gazeta.pl):
Rzecznik Praw Obywatelskich Janusz Kochanowski skierował do Trybunału Konstytucyjnego przepisy ustawy o PIT ustanawiające drugą, 32-proc. stawkę podatku dochodowego – poinformowało w poniedziałek biuro RPO.
Chodzi o przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, mówiące że przy podstawie obliczenia podatku od kwoty przewyższającej kwotę 85 528 zł, stosuje się dodatkową stawkę podatkową w wysokości 32 proc. Zdaniem RPO, parlament naruszył tym przepisem szereg wartości i zasad konstytucyjnych. (…)
Nie mam najmniejszych wątpliwości, iż Trybunał Konstytucyjny znajdzie jakieś pokrętne uzasadnienie i odrzuci skargę na ustawy podatkowe. Gdyby tego nie zrobił, zatrzęsło by to podstawami obecnej socjalistycznej republiki Polski. Sejm byłby przecie zmuszony nie tylko usunąć zakwestionowane przepisy z Ustawy, ale także zwrócić ogromne kwoty obywatelom, które odbierał im pod przymusem przez ostatnie kilkanaście lat w zawyżonych podatkach! Liczę na to, że orzeczenie TK spowoduje chociaż wznowienie debaty na temat uczciwszych podatków.
Czas przypomnieć towarzyszom z PO o 3 x 15!
(Czerwony) jad z głośnika
Lubię radio. Takie prawdziwe, w którym nadają zróżnicowaną muzykę (bo nie ma nic gorszego niż skrajnie sformatowane RadioZET – nadające tygodniami 10 tych samych hitów), gdzie jest miejsce i na publicystykę, na reportaż i na radiowy teatr… Jak widać, jestem słuchaczem Polskiego Radia (tego państwowego). Sporadycznie zdarza mi się przestrajać odbiornik na inne stacje niż “Jedynka” albo “Trójka”. To tak na początek, żeby podkreślić, że lubię radio.

A kilka dni temu zespół “Programu Drugiego” Polskiego Radia postanowił zaprotestować. W sposób dosyć spektakularny – przez całą dobę zamiast zwykłej ramówki słuchacze mogą odbierać jedynie ptasie trele… Ma to być aluzja do tego, że gdy zabraknie pieniędzy na “Dwójkę” (czy szerzej na “Polskie Radio”), to będziemy zmuszeni słuchać właśnie śpiewu ptaków, zamiast Pendereckiego. Rano przedstawiciel (dyrektor, czy ktoś taki – nie pamiętam) stacji narzekał w “Jedynce”, że dzięki zapowiedziom zlikwidowania abonamentu radiowo-telewizyjnego, stale spada ilość osób go płacących i w efekcie “Dwójka” może wkrótce nie mieć pieniędzy na swoją “misję”. Niestety, drodzy Radiowcy, ale według mnie wasze żądania są bolszewickie. Spieszę wyjaśnić dlaczego:
“Dwójka” ma słuchalność na poziomie nie przekraczającym 1%. Jeśli uważacie, że wszyscy podatnicy powinni składać się na waszą stację, bo wy jesteście przekonani, że “gdzieś tam” są słuchacze – to jesteście w błędzie. Równie dobrze moglibyście zażądać odebrania “Jedynce” przychodów z reklam i przekazania wam, bo wam “się należy”. Była by to dokładnie taka sama niesprawiedliwość.
Rozwiązanie jest tylko jedno – natychmiastowa całkowita prywatyzacja Polskiego Radia. Bez absolutnie żadnych warunków. Spółkę powinien przejąć ten, kto da najwięcej pieniędzy (dokładnie tak samo należy postąpić z TVP). Następnie niech nowy właściciel zdecyduje, co chce nadawać na poszczególnych antenach. Jeśli dokona dobrego wyboru, to znajdą się słuchacze a z nimi przyjdą wpływy z reklam, ale także ze sprzedaży praw do retransmisji sygnału w kablówkach, platformach cyfrowych, w Internecie, czy z wydawania nagrań z przeogromnych przecież archiwów PR. Otwórzcie sklep internetowy (coś jak iTunes) z muzyką poważną. Możliwości są ogromne!
I tyle. A jeśli będzie to oznaczać, że w “Dwójce” nie będą już nadawane opery, czy symfonie, to trudno! Pieniądze z podatków nie są po to, żeby dostarczać wrażeń estetycznych posiadaczom wszelkich możliwych gustów muzycznych. Opery równie dobrze można wysłuchać z płyty CD (ze znacznie lepszą jakością niż przez radio FM) a słuchacz nie będzie skazany na wybór redaktora stacji radiowej, tylko będzie mógł go dokonać samodzielnie – płacąc bezpośrednio za to co mu się podoba. Ja jestem przekonany, że prywatyzacja jedynie podniosła by poziom stacji (i obniżyła koszty).
600 milionów to nie koniec – mówi premier Tusk
To jest 205 milionów dolarów amerykańskich:

Te pieniądze zostały skonfiskowane w 2007 roku przez władze Meksyku producentom metaamfetaminy.
To jest dużo kasy.
Premier mojego rządu właśnie tłumaczy się w telewizji hienom żerującym na robotnikach (czyli kreaturom zwanym “związkowcami”), że nie dość iż już rząd “dał na stocznię” ok. 600.000.000 złotych, to da ich jeszcze więcej – w przeliczeniu mniej więcej tyle co na zdjęciu. Hieny mogą spać spokojnie! Tusk precyzyjnie wyliczył, że na przykład umorzono Stoczni Gdańskiej 40.000.000 różnorakich podatków (łącznie z lokalnymi) i 60.000.000 złotych składek emerytalno-rentowych (część podatku ZUS). Skąd się wzięły te pieniądze? Z NASZYCH PODATKÓW, DRODZY OBYWATELE! Wszyscy dorzucamy się do tej góry pieniędzy od lat pompowanej w “kolebkę Solidarności”… I będziecie dokładać dalej, jeśli wciąż będziecie zakreślać niewłaściwą kratkę na kartach wyborczych.
“Wszystkie związki na Powązki” – to jedno z haseł UPR, najstarszej (po SD) partii w Polsce. Związki zawodowe to pasożyt mocno i pewnie uwieszony na szyi polskiej gospodarki. Działacze związkowi są praktycznie nietykalni. Nie można ich zwolnić nawet gdyby ich działania uniemożliwiały prawidłowe funkcjonowanie firmy na której żerują. Takie mamy prawo! Właściciele firm muszą płacić im pensje i udostępniać nieodpłatnie pomieszczenia na ich siedziby. Kilka przykładów kosztów jakie ponoszą duże polskie firmy z powodu obowiązku utrzymywania tych pasożytów:
Money.pl: Związkowcy z rady nadzorczej KGHM zarabiają średnio 2,5 razy więcej niż pozostali członkowie organu spółki. Ci pracujący w biurach związków – 18 tys. zł miesięcznie, czyli 2,2 razy więcej niż zwykli pracownicy. (…) Liczby robią wrażenie, nawet jak na wielkość i przychody spółki (w całym 2008 r. wyniosły one 12,1 mld złotych). Spółka w ubiegłym roku na same płace związkowców wydała 7,5 mln złotych. Tyle kosztują pensje zaledwie 41 związkowców, którzy zostali oddelegowani do tego by dbać o interesy pracowników. (…)
Money.pl: (…) W batalii związków z zarządem JSW chodzi o pieniądze. Spółka do tej pory płaciła pensje 61 działaczom, którzy zostali oddelegowani ze swoich stanowisk do zadań związkowych. Według JSW roczny koszt utrzymania związków to w sumie 16 mln złotych.
- 15,2 mln złotych to kwota potrzebna na pensje i składki ZUS dla szefów związków oddelegowanych na stałe i czasowo, których jest niemało. Poza tym pracodawca musi zapewnić związkom biuro, telefony stacjonarne, a gdy związek reprezentuje 10 procent załogi, opłacić także pensję sekretarki – wylicza Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzeczniczka JSW. (…)
Oczywiście jestem za tym, żeby każdy mógł zrzeszać się gdzie tylko sobie chce. Ale zdecydowanie przeciwko temu, żeby związek był wpleciony w struktury przedsiębiorstwa, żeby był finansowany z jego zysku! Jeśli pracownicy chcą by “opiekował” się nimi związek – to nie się skrzykną i sobie go założą! Ale nie na terenie firmy! Niech ustalą skłądkę, wynajmą pomieszczenie i radzą ile wlezie, jakby tu przechytrzyć pracodawcę…
Oczywiście wiem, że żaden postsolidarnościowy (PO, PiS itp.), czy postkomunistyczny (SLD, PSL itd.) parlamentarzysta nie popełnił by publicznego seppuku ogłaszając, że król jest nagi i trzeba uciąć łeb związkowej hydrze. Tak się nie stanie i dlatego Tusk, czy jego następcy, zupełnie tak samo jak wszyscy poprzednicy, będą chodzić na postronku związkowych bonzów. To oni dziś rozdają karty w grze o polską gospodarkę. I im prędzej się ich odciągnie od stołu, tym większa jest szansa na owej gospodarki uratowanie.
Ale musicie zmienić głos.
Postępy grabieży
Rządzący nie ustają w wysiłkach mających na celu jak największe uszczuplanie naszych kieszeni. “Ministerstwo Zdrowia”, czyli urząd zajmujący się odbieraniem jak największych pieniędzy podatnikom pod pozorem oferowania w zamian “opieki zdrowotnej” (oczywiście żadnej opieki nie dają, bo za wszystko i tak trzeba płacić, jeśli chce się mieć zrobione dobrze i na czas), pracuje ponoć nad ustawą o “systemie dodatkowych, dobrowolnych ubezpieczeń zdrowotnych”… Gdy przeczytałem słowo “dobrowolnych” od razu zapaliła mi się czerwona lampka – po co regulować coś, co ma być dobrowolne? Po zapoznaniu się z założeniami ustawy, wszystko stało się jasne (http://wiadomosci.onet.pl/1970067,11,mz_ma_zalozenia_do_projektu
_ustawy_o_dodatkowych_ubezpieczeniach,item.html):
(…) Jak informowało radio RMF FM, w ramach dodatkowego ubezpieczenia pacjent będzie mógł liczyć m.in. na refundację leków. – Chodzi o te wszystkie specyfiki, które aktualnie są na rynku, które nie znajdują się na liście leków refundowanych, które są zdecydowanie droższe, ale również te, które za chwilę wejdą jako innowacyjne – powiedziała RMF FM Kopacz.
Poprzedni projekt, który wycofano w kwietniu ubiegłego roku z komisji zdrowia ze względów proceduralnych, przewidywał dwa rodzaje dodatkowych ubezpieczeń – komplementarne i suplementarne. Pacjent miałby płacić obowiązkową składkę do Narodowego Funduszu Zdrowia, a jednocześnie zyskiwałby możliwość wykupienia dodatkowej polisy.
Projekt przewidywał, że dzięki ubezpieczeniu suplementarnemu m.in. można byłoby być operowanym w wybranym przez siebie terminie czy mieć zagwarantowany pokój o wyższym standardzie. Pacjent mógłby także wybrać lekarza, który będzie go leczył, dodatkową opiekę pielęgniarską, pokryć koszty świadczeń nie tylko szpitalnych, ale również badań diagnostycznych czy leczenia stomatologicznego lub wizyt u specjalisty.
Ubezpieczenie komplementarne miałoby być znacznie tańsze. Pacjent uzyskiwałby prawo do pokrycia kosztów tych świadczeń, które nie będą gwarantowane ze środków publicznych lub tylko częściowo będą refundowane przez NFZ. Oznacza to m.in., że mógłby mieć wykonane świadczenie medyczne inną metodą niż ta, która jest opłacana przez Fundusz. (…)
Czyli jeśli chcesz być w szpitalu obsłużony jak człowiek – to zapłać drugi raz, jeśli chcesz skorzystać z najnowszych leków – zapłać drugi raz, jeśli nie chcesz żeby operował cię lekarz o którym panuje opinia, że jest w zmowie z lokalnym zakładem pogrzebowym – zapłać drugi raz! Nic to, że zdzierają z ciebie przez całe życie grube pieniądzę, które w każdym normalnym kraju wystarczyły by na nowoczesną obsługę medyczną – zapłać drugi raz, bo inaczej zdechniesz!

Nie zapomnijmy przy tym, że dodatkowe “dobrowolne” ubezpieczenie nie spowoduje przecież zmiany mentalności polskich lekarzy i pielęgniarek – w dalszym ciągu będą wyciągać ręce po swoje zwyczajowe łapówki… W tej sytuacji ubezpieczenie “komplementarne” będzie de facto trzecią opłatą za tą samą usługę…
Ale najgorsze, że przyzwolenie na takie działanie “rządu” może spowodować tylko jedno – stopniową degradację koszyka “darmowych”, przysługujących bez “dobrowolnych” dopłat usług! Za jakiś czas, na “zwykłe” ubezpieczenie, to chorzy będą mogli liczyć najwyżej na darmową kapsułkę z cyjankiem.
Nie podoba się to wam?! TO PRZESTAŃCIE GŁOSOWAĆ WCIĄŻ NA TE SAME ŚWINIE!
Pomysłowe PO
Dobry znak! Socjaldemokraci z PO sami zauważyli, że są zdecydowanie przeszacowani w sondażach i postanowili “coś” z tym zrobić. Jak wszyscy socjaliści, tak i Platformersi, robią wszystko w sposób najgłupszy z możliwych, czyli podnoszą podatki. A dokładniej jeszcze gorzej: WYMYŚLAJA PODATKI NOWE!
Jak donosi Rzeczpospolita (Dodatkowa składka, czyli pomysł na nowy podatek):
Rząd chce wprowadzić dodatkową składkę, z której finansowane będzie wsparcie dla osób wymagających stałej opieki. Wszyscy, nawet rolnicy, mają płacić po 1 – 1,5 proc. dochodu.
- Ostateczna wysokość nowej składki to oczywiście będzie decyzja polityczna – mówi Mieczysław Augustyn, senator PO. Przewodniczy on specjalnemu zespołowi, który składa się z przedstawicieli resortów pracy, zdrowia, parlamentarzystów i ekspertów. Jego celem jest przygotowanie projektu ustawy o opiece długoterminowej i ryzyku niesamodzielności. (…)
Zespół proponuje, by te wydatki zostały sfinansowane dzięki wprowadzeniu dodatkowego ubezpieczenia społecznego – składka miałaby się wahać między 1 a 1,5 procent dochodu. Odprowadzaliby ją wszyscy podlegający ubezpieczeniu zdrowotnemu (pracownicy, przedsiębiorcy, emeryci), ale także rolnicy. Składka w całości byłaby finansowana z dochodu ubezpieczonego. Zmniejszałaby więc jego zarobki.
Przy przeciętnym wynagrodzeniu brutto około 3,1 tys. zł płacilibyśmy więc po 31 – 47 zł miesięcznie. Z wpływów, a można je szacować na maksymalnie 6 – 8 mld zł rocznie, byłby utworzony odrębny fundusz, którym gospodarowałby NFZ. (…)
Popatrzmy na słowa kluczowe owej informacji:
- składka
- podatek
- finansowanie
- dodatkowe ubezpieczenie
- odrębny fundusz
Ergo: cała awantura po to, coby stworzyć KOLEJNĄ SYNEKURĘ RZĄDOWĄ… Następny “fundusz”, stworzony oczywiście dla naszego dobra, jedynie z troski o jeszcze lepsze o nas dbanie… Oczywiście za nasze pieniądze. Ile już takich funduszy powstało? To naprawdę o wiele ciekawsze (czy może raczej bardziej przerażające), niż proste podsumowanie ile Rząd pod przymusem zabiera z naszych kieszeni. To że marnują pieniądze to rzecz oczywista. Każdy widzi to jadąc po dziurawych drogach czy nie istniejących autostradach, kiedy musi skorzystać z porady lekarskiej, kiedy chce coś załatwić w dowolnym urzędzie, albo gdy zobaczy odcinek swojej emerytury… Ale odpowiedź na kluczowe pytanie: GDZIE DO JASNEJ CHOLERY SĄ WYDAWANE NASZE PIENIĄDZE, JEŚLI ZABIERAJĄ NAM ICH WCIĄŻ WIĘCEJ, A DAJĄ ZA TO CORAZ MNIEJ, jest sprawą zasadniczą i co gorsza, skrzętnie pomijaną przez większość mediów.
Na naszych oczach powstaje kolejna czarna dziura. I tworzy ją powszechnie popierany, “liberalny” Rząd. Czy naprawdę popieracie taką łże-prawicę? Czy takiego zamordystycznego liberalizmu chcecie? Czy nie czas przebudzić się i przestać stawiać krzyżyk na tych, którzy mówią jedno a robią to samo co wszystkie świnie przy polskim korycie robiły od 1944 roku?!



