Prawna sraczka
Ubawiła mnie bezmyślna szczerość posła Przemysława Edgara Gosiewskiego (PiS), który we wczorajszym porannym wywiadzie dla Trójki przyznał, że tak naprawdę nie był w stanie szczegółowo analizować projektów ustaw, które były mu dostarczane kiedy pełnił funkcję wicepremiera w rządzie Jarosława Kaczyńskiego.
“Niewiele czasu poświęciłem tej ustawie, tak jak i innym. Bo jak ma się 5000 dokumentów, to każdą się zajmuje w taki sam sposób…”
W tym krótkim zdaniu znajduje się genialne podsumowanie całej prawnej sraczki generowanej przez III RP – jeśli nie potrafimy tworzyć prawa wysokiej jakości, to przynajmniej idźmy w ilość… Dwojga imion wybitny aparatczyk narodowo-socjalistycznego “Prawa i Sprawiedliwości” nie wykazuje najmniejszych znamion troski o podmiot, który dał mu wszystkie zaszczyty, który go utrzymuje, funduje eleganckie limuzyny i reprezentacyjne gabinety, darmowe podróże po Świecie, czy pozwala gwiazdorzyć w mediach – czyli o obywateli Rzeczpospolitej. Gosiewski nie widzi absolutnie nic złego w tym, że podsunięto mu projekt ustawy załatwiającej czyjeś prywatne interesy bo, jak sam przyznaje, “taka była umowa między klubem a rządem”… Dla tego człowieka sprawowanie jednej z najwyższych funkcji w państwie to po prostu rozszerzenie wpływów jego partii na obszar całego kraju. Nic więcej. Chciałem napisać, że “w pierwszej kolejności” dbał on o dobro partii, ale tu nie ma jakiejś “drugiej kolejności”, gdzie ewentualnie znalazło by się miejsce na dbanie o obywateli RP… Jeśli dana sprawa nie leży w interesie partii, nie przynosi wymiernych korzyści dla PiS-owskich aparatczyków, czy choćby nie ma bezpośredniego przełożenia na wzrost notowań w sondażach, to partia się nią nie zajmowała. Brutalnie proste.
Co gorsza, 5000 dokumentów to po prostu pikuś. Następcy PiS są lepsi… W ubiegłym roku w samych Dziennikach Ustaw opublikowano 18350 stron tekstu. A przecież zawiera on jedynie same ustawy, rozporządzenia, zatwierdzone i teoretycznie głęboko przemyślane przez Elitę Narodu PRAWO. A co z całą masą dokumentów pośrednich? Przecież często do ustalenia idealnego tekstu ustawy, wielokrotnie zbiera się jedna, czy nawet kilka komisji! Każde z tych ciał tworzy ważne dokumenty, zleca dodatkowe ekspertyzy, zadaje pisemne pytania, wysyła wnioski i otrzymuje na nie odpowiedzi… To są grube dziesiątki tysięcy dokumentów. Jeśli posłowie wymagają od obywateli bezwzględnego przestrzegania CAŁEGO PRAWA, to można chyba wymagać żeby wiedzieli CO UCHWALAJĄ?! W tej chwili jest to oczywiście niemożliwe. Gdyby każdy parlamentarzysta miał zapoznać się choćby z opublikowanymi w Dziennikach Ustaw tekstami, musiałby czytać po 50 stron każdego dnia. 350 stron tygodniowo. 1500 stron na miesiąc… A nie jest to lekka proza nadająca się do poduszki. To teksty zawierające skomplikowane techniczne zagadnienia, naszpikowane fachowymi terminami, w których każdy przecinek może zasadniczo zmieniać sens każdego przepisu. To wymaga skupienia.
Wygląda, że to kiepska fucha, takie posłowanie… No chyba, żeby robić tak jak znakomita większość naszych posłów – brać kasę, chodzić na głosowania i podnosić rękę kiedy pokazuje szef klubu. Nie zadawać pytań, ładnie uśmiechać się na wyborczych wiecach, unikać trudnych tematów… Alleluja i do przodu! P.E. Gosiewski może, to i każdy potrafi.
Takich ich SOBIE wybieracie.
Kryzys klasy pozbawionej klasy
Szanowny pan Jarosław Kaczyński, prezes narodowo-socjalistycznej partii “Prawo i Sprawiedliwość“, puszył się wczoraj w TV niczym pączek w maśle. Znowu jest w centrum wydarzeń. Ponownie (jak mu się wydaje) rozdaje karty. Swoimi wypowiedziami co i rusz dawał dowody na kompletne oderwanie od rzeczywistości. W trudno skrywaną satysfakcją prorokował rychły koniec socjal-demokratycznej “Platformy Obywatelskiej” i triumfalny powrót “PiS” do upragnionej władzy. Wszystko to czyste fantazje dawno skompromitowanego polityka z partii, której (wciąż za wysokie) wyniki w sondażach stymulują chyba jedynie pieniądze płynące szerokim strumieniem z budżetu (“PiS” należy do kartelu, który przyznał sobie prawo pobierania części naszych podatków na swoją działalność).
Ale niczym ślepej kurze ziarno i panu prezesowi trafiło się wczoraj powiedzieć pół zdania zaskakująco trafnej obserwacji:
“obserwujemy upadek klasy politycznej w Polsce”.
Zgadzam się z tym stwierdzeniem całkowicie. Obecni politycy skompromitowali się ostatecznie, całkowicie a niektórzy wielokrotnie. Co więcej, taki Kaczyński chciałby, żeby dać mu JESZCZE JEDNĄ szansę na kompromitację… O co to nie, drogi panie. My na szanse do spaprania spraw kraju musimy patrzeć po gospodarsku! Waćpanu już dziękujemy.
Tak zwana “klasa polityczna” Polski to do prawdy obraz nędzy i rozpaczy. Jak słusznie zauważył pewien mądry człowiek: “gówno nawet gdy założy garnitur pozostanie gównem“. Nic więcej dodawać nie trzeba. Aktualnie gówniany odór jest wciąż tłumiony różnymi działaniami odwracającymi uwagę od spraw istotnych. Najnowsze zamieszanie w sprawie lobbingu wokół ustaw zwiększających podatki od gier również jest takim działaniem. Tak zwana “afera hazardowa” nie powinna mieć w ogóle miejsca! W normalnym kraju rząd nie zajmuje się takimi sprawami! Nie ma potrzeby, bo KAŻDA działalność gospodarcza powinna być obłożona dokładnie takimi samymi, prostymi w obliczeniu i niewielkimi podatkami! Nie ma najmniejszego znaczenia, czy chodzi o kasyno, sklep z mięsem, stację paliw, gabinet lekarski czy kościół! Każda z tych form ludzkiej działalności powstała w celach zarobkowych a politycy nie powinni zajmować się klasyfikowaniem ich według własnego widzimisię… Rzecz tak oczywista a wciąż nieobecna w powszechnej świadomości.
Tylko jak ma się ona dostać do mózgów polskich wyborców, kiedy w przerwach między ogłupiającymi serialami i durnowatymi “tok szołami“, jedyne źródło wiedzy większości Polaków czyli telewizja, raczy ich skupionymi na spektakularnych wątkach pobocznych audycjami publicystycznymi… Tematem września były w nich wydarzenia związane z wybuchem II Wojny Światowej, a w październiku jak widać, będziemy rozprawiać o jednorękich bandytach… Życzę emocji i nagłych zwrotów akcji.
Walka klasowa trwa

Marszałek Sejmu RP, szanowny pan Bronisław Komorowski (PO), to mistrz polityki. Prawdziwy Mistrz! Pierwszej klasy ekspert od nicowania każdej prawdy tak, żeby pasowała do Jego obrazu, Jego wersji rzeczywistości. Zwłaszcza podczas kolejnych kampanii wyborczych pan Komorowski wznosi się na wyżyny swoich umiejętności wmawiania wyborcom że czarne jest białe i na odwrót… Po wyborach jest jeszcze gorzej. Marszałek z racji pełnionego urzędu jest wszędzie i potrafi się wypowiadać na każdy temat. Zdania wypadające potokiem z jego ust są równie gładkie jak pozbawione treści. A także przeważnie wprowadzające słuchaczy w błąd. Przeważnie.
Dziś pan Bronisław próbował swoje “mądrosci” w Polskim Radio. Zapewne w ramach akcji zadymiania wczorajszego skandalu z mianowanym przez premiera Tuska (i nawet przedstawionym przez niego do odznaczenia) prezesem ZUS, podejrzewanym o korupcję na dużą skalę. Marszałka boli i dał tego wyraz, że PiS i SLD zwarły szyki w celu ratowania wpływów w państwowej telewizji (zwanej nie wiedzieć czemu “publiczną”) (Polskie Radio):
Lewica i skrajna prawica zawarły sojusz – mówił w “Sygnałach Dnia” marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Jako przykład podał prace nad ustawą medialną i obsadzenie przez PiS i SLD rad nadzorczych mediów publicznych. Marszałek powiedział, że wie o szerszej współpracy dawnych wrogów, ale nie chciał podać żadnych szczegółów. “Mamy do czynienia z lekko pudrowanym sojuszem, który wkrótce przekształci się w jawna współpracę” – mówił Bronisław komorowski w radiowej Jedynce.
W całym tym steku mało ważnych faktów razi mnie jedno ohydne przeinaczenie. W swoim nieustannym pędzie do zakłamywania rzeczywistości pan Bronisław przezywa “Prawo i Sprawiedliwość” partią PRAWICOWĄ. Co gorsza – “SKRAJNIE PRAWICOWĄ”! Nie mam pojęcia co nasz zacny marszałek ma zamiar osiągnąć tą słowną zabawą, chyba jedynie to, że “skrajna prawica” budzi w Polsce (i wszędzie gdzie polityczna poprawność święci triumfy) wyłącznie ZŁE skojarzenia. Z pewnością jest to jasna deklaracja, że PO nie jest partią prawicową (a “skrajnie prawicową” w szczególności). To dobrze. Należy docenić kiedy przeciwnik jednoznacznie umiejscawia się na scenie politycznej. PO to partia o liberalnej powierzchowności i socjalistyczno-etatystyczna w działaniu. Do prawicy im daleko tak samo jak PSL. Za to powtarzam i powtarzać będę – PiS żadną “Prawicą” (nawet umiarkowaną) nie jest, nie był i zapewne nigdy nie będzie! To partia narodowo-socjalistyczna! Poglądy jej przywódców są przez nich jasno przedstawiane i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości!
Oczywiście pan Komorowski doskonale sobie z tego zdaje sprawę, ale co szkodzi namieszać w głowie maluczkim?
Nie dajcie się.
Wszyscy oni jedni
“Bezprecedensowa propozycja PiS dla PO” krzyczy nagłówek. Okazuje się, że stratedzy “Prawa i Sprawiedliwości” właśnie strzelili sobie w kolano, wszem i wobec potwierdzając, że tak naprawdę nie różnią się niczym od “Platfromy Obywatelskiej”:
- Prosimy, by władze PO pozwoliły nam na wyemitowanie, za nasze pieniądze, spotu wyborczego Platformy z 2007 roku, dzięki któremu PO zwyciężyła w ostatnich wyborach parlamentarnych – powiedział podczas konferencji prasowej poseł PiS Jacek Kurski.
Co dla mnie nie jest niczym nowym. Toż obie te lewicowe partie wywodzą się z tego samego lewicowego pnia – z “Solidarności”! Więc czym mają się różnić? Jedynie wizerunek mają odmienny i to w znaczeniu dosłownym: nie ma co porównywać prezencji Kaczyńskich i Gosiewskiego do Tuska i Sikorskiego…
Chodzi o ten “spot”:
Jakiś mądry-inaczej mózg w sztabie wyborczym PiS popełnił taką głupotę! No chyba, że mają kreta… a jak go rozpoznają, jeśli wszystkie one jednakowo szczekają?
Prawda niepowszechna
W TVP1 zaprezentowano dzi¶ spektakl m³odego re¿ysera Jan Komasy, pod tytu³em “Golgota wroc³awska“. Przedstawia on prawdziw± historiê jednej z tysiêcy zbrodni re¿imu komunistycznego. Pokazuje w jaki sposób komuni¶ci s± w stanie pozbawiæ ¿ycia, mienia, czci, wszelkich podstawowych praw cz³owieka – ka¿dego. Nie wa¿ne czy wroga rzeczywistego, urojonego, czy po prostu przypadkowego. Przedstawia zezwierzêcenie jakiemu uleg³a Polska pod rz±dami Polskiej Partii Robotniczej. Przypominam, ¿e PPR wch³onê³o pó¼niej PPS (Polsk± Partiê Socjalistyczn±) i utworzy³o PZPR (Polsk± Zjednoczon± Partiê Robotnicz±). Ostatnim przywódc± tej zbrodniczej organizacji by³ Mieczys³aw F. Rakowski, ale to za przedostatniego (1981-1990) kacyka, genera³a Ludowego Wojska Polskiego Wojciecha Jaruzelskiego, dosz³o do uk³adu “pobo¿nej” lewicy (Kuroñ, Geremek, Wa³êsa, Mazowiecki, Michnik) ze spadkobiercami stalinowców, w wyniku czego mamy to co mamy. Po krótkiej chwili, kiedy wydawa³o siê, ¿e w koñcu nasta³a Wolna Polska (1989), nowi socjali¶ci (dzi¶ nazywaj± siê PO i PiS – ale po drodze dzia³ali pod wieloma ró¿nymi emblematami) ciê¿ko pracowali ¿eby to wra¿enie zniszczyæ. Niestety z sukcesem.
Dzi¶ prawdê o tym czym jest socjalizm (czy jego szczególna odmiana – komunizm), trzeba wci±¿ wbijaæ do g³ów nie tylko m³odych, ale i starszych. Tzw. zwykli ludzie, ci co to maj± prawo g³osu a decyzjê kogo poprzeæ podejmuj± pod wp³ywem telewizyjnej propagandy, nie zdaj± sobie sprawy, ¿e g³osuj±c na socjalizm zaciskaj± sobie na szyi pêtlê. Nie za mocno, ale za ka¿dym razem cia¶niej. Co gorsza – twierdz± ¿e nic takiego nie ma miejsca! Nie widz± jak bardzo ich wolno¶æ jest krok po kroku ograniczana przez komunê. Jak narodowi socjali¶ci z PiS, albo internacjonali¶ci z euro-socjalistycznej PO zabieraj± im pieni±dze, zabieraj± im prawo do decydowania o swojej w³asno¶ci, zabieraj± im prawo do decydowania o przysz³o¶ci swoich dzieci, krok po kroku wchodz± z buciorami w coraz intymniejsze sfery ¿ycia…
Dlatego g³oszenie prawdy jest nieustannie potrzebne. Dlatego powtarzanie w kó³ko o tym jak by³o jest zawsze podstawow± konieczno¶ci± ludzi ¶wiadomych.
Póki jeszcze mo¿na.
Kaczyński Media PiS Podatki Polska SB Socjalizm TV Wałęsa
Napisał: admin
2 komentarzy
Mato
Widzia³em wczoraj jak dziennikarka pani Gawryluk rozmawia z JE Lechem Kaczyñskim, pe³ni±cym obecnie funkcjê Prezydenta RP. Biografia JE Kaczyñskiego podaje, i¿ raczy³ on ukoñczyæ szereg szkó³ a nawet pracowa³ w charakterze profesora na Uniwersytecie Gdañskim – czyli przekazywa³ swoj± wiedzê innym. W Polsce takie osoby okre¶la siê mianem “inteligentów”, albo jak chc± niektórzy “wykszta³ciuchów“. I oto doktor Kaczyñski deklaruje siê takimi s³owy:
Je¿eli obni¿ka podatków ma polegaæ na tym, ¿e i ten co zarabia milion miesiêcznie i ten co zarabia tysi±c piêæset maj± p³aciæ taki sam podatek, to ja zawsze bêdê temu przeciw.
By³a to odpowied¼ na pytanie o podatek liniowy…
Gdyby pani Gawryluk by³a prawdziw± dziennikark± (a w ogóle jeszcze tacy w Polsce s±?), to zada³a by JE Prezydentowi kolejne pytanie:
Czy wed³ug pana, 15% podatek od dochodu w wysoko¶ci 1.000.000 z³ (czyli 150.000 z³) jest taki sam jak 15% podatek od 1.500 z³otych (czyli 225 z³)?? Przecie¿ w pierwszym przypadku zap³acony podatek jest 666 razy wy¿szy od drugiego!!!
Ale pani Gawryluk dziennikark± nie jest.
Nie zmienia to faktu, ¿e Pan Prezydent Lech Kaczyñski albo jest analfabet± matematycznym, albo ma za takich swoich wyborców. Co wiêcej: jest analfabet± dyplomowanym!
Pani Gawryluk zapyta³a tak¿e w tym wywiadzie o Lecha Wa³êsê i tu uzyska³a krótk± odpowied¼:
Lech Wa³êsa by³ agentem o pseudonimie “Bolek“.
I ta jednoznaczna ocena zdobi dzisiejsze nag³ówki. A nikt nie zwraca uwagi na rzeczy naprawdê wa¿ne.
A mo¿e inni pseudo dziennikarze maj± tyle samo warte dyplomy co JE Prezydent (pani Gawryluk nie ma ¿adnego – wiêc jest usprawiedliwiona)? Ech, przyda³a by im siê porz±dna klasówka.
Wazelina Roku
Oglądacie telewizję? No oczywiście że tak. Zapewne różne kanały, ale każdy poświęca TV nieco swojego czasu. Fakt, iż wyciągamy różne wnioski z tego co nam pokazują zasługuje na osobny elaborat… Wczoraj odbyła się “najważniejsza” gala polskiej telewizji – uroczystość wręczenia “Wiktorów“. “Wiktorami” opiekuje się aktualnie TVN, ale nie sądzę, żeby mieli bezpośredni wpływ na wybór laureatów. To się dzieje “samo“.
Nagrody przyznaje “Akademia Telewizyjna”. Składa się z poprzednich zdobywców nagrody. No a jacy zdobywcy, takie wybory! Nagrodami zostali obdarzeni między innymi:
- Tomasz Lis – 7 “Wiktorów”
- Justyna Pochanke – 5 “Wiktorów”
- Kamil Durczok – 5 “Wiktorów”
- Krzysztof Mroziewicz – 3 “Wiktory”
- Leszek Balcerowicz – 3 “Wiktory”
- Aleksander Kwaśniewski – 3 “Wiktory”
- Monika Olejnik – 3 “Wiktory”
- Andrzej Turski – 2 “Wiktory”
- Jacek Żakowski – 2 “Wiktory”
- Lech Wałęsa – 2 “Wiktory”
- Leszek Miller – 1 “Wiktor”
- Jerzy Buzek – 1 “Wiktor”
- Jan Paweł II – 1 “Wiktor”
i chyba na zasadzie listka figowego:
- Kazik Staszewski – 1 “Wiktor”
- Stefan Kisielewski – 1 “Wiktor”
- Jerzy Urban – 1 “Wiktor”.
“Akademia” nie może zapomnieć o swoich chlebodawcach, dlatego laureatami zostali także:
- Bożena Walter (TVN, kiedyś TVP)
- Wiesław Walendziak (TVP)
- Mariusz Walter (TVN, kiedyś TVP)
- Nina Terentiew (obecnie Polsat, wcześniej TVP)
- Zygmunt Solorz-Żak (Polsat)
Oprócz tego statuetki otrzymało wiele osobistości kultury nie zajmujących się polityką, dla przykładu Pan Janusz Gajos dostał aż 6 “Wiktorów”! I w końcu “szeregowe” twarze z okienka, bez politycznego znaczenia (np. Kinga Rusin – 2 “Wiktory”), no ale to kwiatek do kożucha. Główny nurt to “salonowe” towarzystwo wzajemnej adoracji. To ludzie którzy są święcie przekonani, że mogą w tym kraju wszystko i mają (niestety) sporo racji!
W tym roku wyborem zacnego grona, statuetki otrzymali (w nawiasie mój komentarz):
- Twórca najlepszego programu telewizyjnego: Szymon Majewski (zrozumiałe).
- Najwyżej ceniony komentator lub publicysta: Bogdan Rymanowski (naciągane, ale “z braku laku…”).
- Najpopularniejszy polityk: Donald Tusk (oczywiste, w końcu wygrał wybory).
- Gwiazda piosenki i estrady: Justyna Steczkowska (pomyłka – lubię Justynę, ale w 2007 roku wielu innych artystów odniosło znacznie większe sukcesy niż występ w “Tańcu z Gwiazdami”…).
- Najlepszy prezenter TV: Justyna Pochanke (za co? Toż Pochanke to prawdziwy “Durczok w spódnicy” – szczyt politycznej poprawności!).
- Osobowość telewizyjna: Piotr Bałtroczyk (spóźnione, Bałtroczyk jest już dawno wyeksploatowany).
- Najpopularniejszy sportowiec: Euzebiusz Smolarek (przedwczesne, Ebi dopiero teraz będzie mógł się wykazać – zaczynają się Mistrzostwa Europy).
- Największe odkrycie telewizyjne: Joanna Liszowska (a kto to?).
- Najpopularniejszy aktor telewizyjny: Janusz Gajos (sądzę, że Pan Janusz sam ma dość tego splendoru a w 2007 wystąpił jedynie w serialu “Ekipa”).
- Wiktor publiczności: Kinga Rusin (no comments).
A teraz “Super Wiktory“:
- Władysław Bartoszewski (za co? Za “dyplomatołków”? Za opluwanie konkurencji do politycznego żłobu podczas kampanii wyborczej??? Skandal!).
- Leo Beenhakker (to chyba zaklinanie ew. pecha przed Euro 2008).
- Agnieszka Holland (eh… O co chodzi? Za walkę o przymusowy podatek telewizyjny?).
No i wreszcie, według mnie “Wazelina Roku“:
- Super Wiktor Specjalny: Maria Kaczyńska.
Mam do pani Kaczyńskiej stosunek absolutnie obojętny, ale proszę wytłumaczcie mi:
Jaką ona jest “osobowością telewizyjną”? Kamera jej nie lubi, media zasadniczo też (laureat Majewski regularnie sobie z niej dworuje w swoim programie), a ona sama nie ma takiego parcia na szkło jak jej poprzedniczka - Jolanta Kwaśniewska (nota bene – w swoim czasie też dostała “Wiktora”).
Czy laur dla Marii Kaczyńskiej można tłumaczyć inaczej niż chęć zadowolenia każdej ze stron? Tak “na wszelki wypadek” – panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Jednak duża jest siła pogaństwa w narodzie!
Na tej samej zasadzie za rok trzebą będzie dać nagrodę Zapateralskiemu – nowemu pierwszemu sekretarzowi SLD. Eee… Zbytek ostrożności!
T
Niedawno mój* premier, a dzi¶ mój* prezydent daj± w telewizorni dowody na to, ¿e kapitalizm, kapitalizmem, ale rewolucyjnej czujno¶ci zatraciæ nie mo¿na… Tak naprawdê mo¿na byæ porz±dnym cz³owiekiem i uchodziæ za “libera³a“, ale nie mo¿na daæ poczuæ ludziom, ¿e siê o nich nie dba! A jak polityk dba o ludzi? Mówi o tym, ¿e IM DA! Oczywi¶cie WYSTARCZY O TYM MÓWIÆ!!! ROBIÆ wystarczy to co zawsze, czyli dbaæ o SIEBIE i swoj± SZAJKÊ.
Zaprawdê ¿enuj±ce dzi¶ by³o gdy Lech Kaczyñski, w ostatnich s³owach przes³uchania jakie “odprawi³ na nim” dzi¶ wieczorem Tomasz Lis, gor±co zapewnia³, i¿ zdecydowanie jest przeciw “p³askiemu podatkowi” i “zró¿nicowaniu oferty medycznej na t± dla bogatych i biednych“… Straszne jest, ¿e z takimi bolszewickimi pogl±dami mo¿na mieæ w Polsce kilkana¶cie procent poparcia, czego dowodz± wyniki sonda¿u jaki zaprezentowa³ Lis.
Swoj± drog±, pytania w owym sonda¿u (“Na kogo zag³osowa³by¶, gdyby wybory prezydenta RP odby³y siê w ostatni± niedzielê?”) uk³ada³ spec zaiste wyj±tkowy! Odpowiedzi do wyboru:
- Donald Tusk
- kandydat niezale¿ny
- Lech Kaczyñski
- kandydat lewicy
- nie wiem (czy co¶ podobnego)…
W sumie mo¿na by zapytaæ – czy jeste¶ za socjaldemokracj±, niewiadomo czym, narodowym socjalizmem, socjalizmem, czy jeste¶ idiot± i nie wiesz o tym ¿e nale¿y wybraæ socjalistê!
Rêce opadaj±.
* – Pisz±c “mój premier“, czy “mój prezydent“, mam oczywi¶cie na my¶li fakt, ¿e s± to funkcjonariusze pe³ni±cy odpowiednie funkcje we w³adzach Mojego Kraju. Zdecydowanie NIE oznacza to, ¿e s± to moi faworyci!!!
Dowcipni
Premier mojego Rz±du, pan Donald Tusk, raczy³ dzi¶ wypowiedzieæ siê publicznie za pomoc± najpowszechniejszego dostêpnego obecnie og³upiacza, czyli pañstwowej telewizji (fragment za Onet.pl):
Dwa pokolenia – mówi³ Tusk – którymi trzeba zaj±æ siê w szczególno¶ci, to ludzie starsi oraz dzieci i m³odzie¿. Dla tych pierwszych – powiedzia³ – rz±d stworzy³ program przywracania do pracy osób po 50. roku ¿ycia.
Szef rz±du poinformowa³ te¿, ¿e rz±d przygotowuj±c program prywatyzacji przewidzia³ utworzenie rezerwy emerytalnej, która zagwarantuje “godziwe emerytury“.
“Pañstwo polskie powinno byæ staæ na taki gest“.
Jak zwykle, “piêkny Donek” powiedzia³ to, co ludzie chc± us³yszeæ – ¿e dostan± wiêcej pieniêdzy “od Pañstwa”. Poniewa¿ jednak Tusk jest osob± wielce dowcipn±, nie uszczegó³owi³, od jakiego to “Pañstwa” owe dutki bêd± pochodziæ… No a odpowied¼ jest jak zwykle oczywista: od nas wszystkich, drodzy PAÑSTWO. Co wiêcej, w swojej wypowiedzi bardzo dok³adnie okre¶li³, która to czê¶æ spo³eczeñstwa zap³aci za przywileje innych – bêd± to normalnie pracuj±cy ludzie w ¶rednim wieku, czyli MILCZ¡CA WIÊKSZO¦Æ.
Dzisiejsze wyst±pienie jest jednocze¶nie ostatecznym pogrzebaniem mitu “liberalnego PO” – wirtualnego przeciwieñstwa “socjalnego PiS“. Platforma Obywatelska ju¿ wcze¶niej wycofa³a siê z realizacji wszystkich pro-liberalnych postulatów jakie prezentowa³a w kolejnych kampaniach wyborczych, czyli m.in.:
- 3×15 – obni¿enie podatków poprzez wprowadzenie liniowego podatku dochodowego dla firm i przedsiêbiorstw a tak¿e ujednolicenie stawki podatku od towarów i us³ug na poziomie 15%,
- JOW – wprowadzenie Jednomandatowych Okrêgów Wyborczych w miejsce obecnego, skrajnie skomplikowanego systemu wyborczego,
- zaprzestanie skandalicznego finansowania niektórych partii politycznych z Bud¿etu Pañstwa,
- likwidacja podatku Belki,
ale teraz nie mamy ju¿ ¿adnej w±tpliwo¶ci, ¿e PO skrêca ostro w lewo, ¶ladami PiS. Czy Polacy dadz± siê kolejny raz nabraæ partii ludzi w wadami wymowy (Tusk, Rokita, Gronkiewicz-Waltz), ale za to z poparciem us³u¿nych mediów?
Prawda, któr± niestety wci±¿ niewielu widzi, jest taka, ¿e PO i PiS nie tylko wyrastaj± z tych samych, socjalistycznych (“Solidarno¶æ“) korzeni, ale tak naprawdê nie ró¿ni± siê zbytnio od innych polskich partii, otwarcie przyznaj±cych siê do swojej lewicowo¶ci (wszystkie post PZPR-owskie mutacje “socjaldemokratyczne”, czy ich przystawki np. PSL). Pytanie, które zas³uguje na szersz± analizê, to czy taki jest zamiar liderów owych partii (Kaczyñskiego i Tuska), i¿by wprowadzaæ w Polsce w pocie czo³a socjalizm pod p³aszczykiem “prawicy” – czy raczej ludzie ci po prostu inaczej nie potrafi±, bo wychowali siê PRL-u i wci±¿ nie mog± wyzwoliæ siê z tamtej mentalno¶ci. Tam siê edukowali a ich opozycyjna dzia³alno¶æ sprowadza³a siê przecie¿ do walki o “socjalizm z ludzk± twarz±“.
Na to przecie¿ wyrazili zgodê przy “Okr±g³ym Stole“. I s³owa jak dot±d dotrzymuj±.


