Archiwum tematów dla Pieniądze

Wszyscy jesteście socjalistami

Wydaje się, że za najlepszą metodę rozwiązywania wszelkich problemów nasza ludowo-demokratyczna koalicja rządząca wraz z umiłowanym przywódcą uważa szpachlowanie, naciąganie, byle jakie zszywanie z tego co jeszcze zostało i tym podobne picowanie. Być może takie podejście zapewnia sukces w światku prywatnych importerów powypadkowych samochodów z Niemiec, ale prowadzenie polityki na szczeblu kraju związkowego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich w tym samym stylu prowadzi prostą ścieżką do upadku.

Widać to jak na dłoni na przykładzie ostatnich zmian w zasadach refundacji leków przez NFZ. Towarzysz Arłukowicz w pocie czoła walczy z problemami, które pracowicie stworzyli politycy dzierżący władzę w Polsce przez ostatnie 20 lat. Nie ma co owijać w bawełnę – polska tzw. „służba zdrowia” i wszystko co z nią związane to chlew, zacofanie i (przede wszystkim) gigantyczne złodziejstwo. Państwo przemocą zabiera wszystkim pracującym co miesiąc pokaźną kwotę składającą się na niezłą sumę, która jest następnie beztrosko marnowana przez skrajnie nieefektywną, scentralizowaną biurokrację.

Bez likwidacji całej tej patologii, zaczynając od samej góry (Ministerstwo Zdrowia), nic się nigdy nie zmieni. Arłukowicz może sobie tworzyć nowe listy leków, może ustalać sztywne ceny i marże, ale bez wypalenia tego zła do samego końca, czyli bez przywrócenia normalności, to znaczy stanu w którym każdy sam decyduje jaką opiekę zdrowotna chce mieć i ile chce za nią płacić, nie ma co marzyć o tanim dostępnie do wysokiej jakości usług medycznych.

Tylko likwidacja dopłat do leków spowoduje obniżkę ich cen! W tej chwili firmy farmaceutyczne robią co tylko chcą z europejskimi rządami, dzięki ich socjalistycznej polityce. Gigantyczne zyski koncernów są limitowane jedynie własną skutecznością negocjacyjną, a ponieważ mają bardzo dużo środków w magiczny sposób wpływających na decyzję polityków (czyli pieniędzy), to mamy to co mamy.

No, ale można też pójść inną drogą. Zaprezentowali to dziś towarzysze z PiS:

Kolejnym krokiem PiS-u będzie projekt ustawy o likwidacji NFZ-u. – Służba zdrowia powinna być finansowana bezpośrednio z budżetu – uważa Błaszczak. Zdaniem opozycji tylko to przyniesie rozwiązanie obecnych problemów polskich pacjentów.

No comments. Brak mi mocy…

55% i Świątynia Zagłady

Nie wiadomo jak posuwa się sprawa z Zieloną Kartą ministra Jana Antony Vincenta (aka „Jacka”) Rostowskiego, znamy za to skutek dzisiejszej akcji podległego mu Ministerstwa Finansów:

Na wtorkowej aukcji Ministerstwo Finansów odkupiło bony zapadające w 2012 r. o wartości 2,486 mld zł. Dzięki temu zmniejszyła się relacja długu do PKB Polski. (…)

Dzisiejsza transakcja w ocenie przedstawicieli MF zmniejszyła relację długu do PKB o kolejne 0,15 proc.

Ta krótka wiadomość charakteryzuje w pełni zakres działań Ministerstwa. Powiem nawet więcej: całego Tuskowego rządu.

Wszystkie co ci łże-liberałowie robią, to rozpaczliwe wysiłki w celu utrzymania się u żłobu. Liczą się tylko i wyłącznie ICH stołki. Nie ma takiej sprawy, której nie byliby skłonni poświęcić w celu odłożenia w czasie wielkiego BUM! A ono i tak nadejdzie. Przy takiej polityce jest to nieuniknione. Gdyby jeszcze zachowali resztki przyzwoitości i za podwyżkami podatków, cięciami w inwestycjach i grabieżą emerytur szła w parze racjonalizacja wydatków budżetowych, to mogłoby to nam wyjść na dobre. Ale Tusk zbytnio uwierzył w to, że jego partia wygrała wybory głosami tzw. „budżetówki”. To jedyna grupa społeczna w Polsce która ma się niczym pączek w maśle i „Premier z Gdańska” nie ma najmniejszej ochoty aby ów błogostan zakłócić.

A niewątpliwe musiałby, gdyby zadłużenie Budżetu przekroczyło 55% PKB. Konstytucja nakazuje w takim przypadku stworzenie zrównoważonego budżetu na rok kolejny i (co gorsza), zamrożenie płac sfery budżetowej. A tego wyborcy Tuska by mu nie darowali.

Może i dobrze… W końcu im wcześniej ludzie wyjdą na ulice, tym lepiej. No, ale na razie groźba konieczności wprowadzenia racjonalizujących reform chyba została oddalona. Ale w nieskończoność i tak nie dacie rady, złodzieje emerytur!

Podkradanie z portfeli trwa i trwać będzie

Platforma Obywatelska wygrała kolejne wybory, premier Donald „Haratnąć w gałę” Tusk poczuł boską moc i zaczął rozstawiać po kątach swoich Parteigenossen… A także przystąpił do dalszego rabowania naszych pieniędzy.

W zaciszu rządowych gabinetów tworzy plan działań na kolejne 4 lata rządów, który ma zaprezentować 18 listopada. Exposé premiera to taka dziwna tradycja w polskim Parlamencie, ponieważ nie wiadomo za bardzo czemu ma ono służyć. Sam Tusk dał bardzo wyraźny dowód na to, że można wtedy naobiecać co tylko naiwna gawiedź (czyli wyborcy) ma ochotę usłyszeć, absolutnie nic z tego nie zrealizować i ponownie wygrać wybory. Tym razem ma być nieco inaczej. Jak ćwierkają wróbelki Premier czuję się tak mocny, że postanowił iść na całość i zaprezentować bardziej prawdziwy program:

Ograniczenie becikowego i ulgi na dzieci, a na dłuższą metę reformy równoważące finanse publiczne. Takie zapowiedzi znajdą się w piątkowym expose premiera Donalda Tuska – stwierdza „Rzeczpospolita”.

„Reformy równoważące finanse publiczne” to eufemizm określający podwyżkę podatków i likwidację praktycznie wszystkich podatkowych ulg. Równoważenie mają więc wziąć na swoje barki wyłącznie podatnicy. Nic nie wiemy aby uzdrawianie budżetu miało się odbywać też po jego wydatkowej stronie. Widać Premier wie, że nie wychodzi mu redukcja liczby urzędników, albo uzdrowienie systemu opieki zdrowotnej, że o setkach innych miejsc gdzie wyciekają budżetowe pieniądze nie wspomnę. Z tego co już wiemy, to:

  • podniesione zostaną składki ZUS dla samo zatrudnionych,
  • zlikwidowane zostaną tzw. „pro rodzinne” ulgi podatkowe dla osób posiadających mniej niż trójkę dzieci;
  • zlikwidowany zostanie 50% „koszt uzyskania przychodu” dla artystów i dziennikarzy (czyli praktycznie zniżka stawki podatku o połowę) z jakiej ta, zazwyczaj wysoko opłacana grupa, cieszyła się nieprzerwanie od kilkunastu lat;
  • podniesienie składki rentowej ZUS;
  • dalszy wzrost akcyzy (oprócz już zapowiedzianych wzrostów od 1 stycznia 2012);
  • podwyżka podatku VAT.
Ani słowa o cięciach w wydatkach. W dalszym ciągu będziemy dopłacać 750.000.000 złotych rocznie do paliwa rolniczego, 730.000.000 złotych na świadczenia pielęgnacyjne i alimenty, 100.000.000 złotych będziemy dopłacać do (obowiązkowych) ubezpieczeń upraw rolnych (dlaczego Rząd nie dopłaca do ubezpieczeń OC samochodów?). Na program „Radosna szkoła” wydamy w 2012 roku 488.000.000 złotych a subwencje dla naszych kochanych partii politycznych wyniosą „zaledwie” 191.000.000 złotych
Największe wydatki w budżecie jednak dopiero przed nami. Podaję za portalem „Bankier.pl”:
W Polsce pracuje prawie pół miliona urzędników. Pieniądze na ich pensje pochodzą z budżetu państwa, którego dochody w przeważającej części pochodzą z podatków płaconych przez wszystkich obywateli (w tym urzędników). Łącznie na wynagrodzenia osób zatrudnionych w sektorze publicznym w 2012 roku przewidziano 26,5 mld zł. Z tego 24,5 mld zł na pensje, a prawie 2 mld zł na dodatkowe wynagrodzenie roczne.
Ciekawe czy jakieś cięcia w tej części wydatków zaprezentuje nam pan Donald. Przypomnę tylko, że 26,5 mld złotych pisze się tak:

26.500.000.000 złotych

 

Będą ‘trzynastki’ dla bankowców

Premier Tusk wespół z Vincentem Rostowskim ogłosili, że szefowie 27 krajów Związku Socjalistycznych Republik Europejskich dogadali się w sprawie dalszego subsydiowania prywatnych instytucji bankowych.

Tusk: Kraje UE doszły do porozumienia ws. pomocy bankom

Oznacza to, że będą one mogły dalej finansować socjalistyczne mrzonki rządów poszczególnych krajów związkowych Unii, bo jak przydarzą się kolejne wpadki (jak w Grecji), to „Unia da”.

W zamian za pomoc banki mają się częściowo nacjonalizować… Jak socjalizm, to na całego!

Wygrani jak zwykle będą szefowie wielkich europejskich banków. Mimo tego, że prowadzą one działalność niezgodną z podstawowymi zasadami jakie panować powinny na rynkach finansowych, to za swoje nierozważne decyzje i szafowanie oszczędnościami setek milionów Europejczyków, zostaną jeszcze sowicie wynagrodzeni. Pieniądze na premie zawsze się znajdą.

Miłych snów, Europejczycy.

Polityk prawdy nie powie…

…chyba że głupi.

Europę musimy ratować za wszelką cenę. Nie łudźmy się, gdyby strefa euro miała się rozpaść, to Europa tego szoku nie przetrwa, ze wszystkimi tego dramatycznymi konsekwencjami politycznymi. (…)

Musimy jasno powiedzieć, że gdyby nie konieczne interwencje Europejskiego Banku Centralnego w sierpniu tego roku, interwencje, które były całkowicie politycznie i prawnie uzasadnione, do dziś nie patrzylibyśmy z trwogą na nadchodzący huragan, ale bylibyśmy nim ogarnięci. Nie mam wątpliwości, że w tamtych gorących dniach EBC uratował Europę. (…)

Warto też się zastanowić, co by się stało, gdybyśmy pozwolili na stopniowy rozpad strefy euro. Gdyby niektóre kraje, biedniejsze, słabsze zostały ze strefy euro wypchnięte? Albo gdyby kraje silniejsze same zdecydowały się ze strefy euro wystąpić? (…)

Na lotnisku spotkałem się z kolegą, który ze mną współpracował w czasach transformacji, a dziś jest prezesem wielkiego banku polskiego. Powiedział mi: „Wiesz po takich wstrząsach, gospodarczo-politycznych, rzadko się zdarza, żeby po 10 latach nie było także katastrofy wojennej. Poważnie się zastanawiam nad tym, żeby dla dzieci uzyskać zieloną karę w stanach„. (…)

Szczera prawda. Ale w ustach prominentnego działacza socjaldemokratycznej i skrajnie proeuropejskiej Platformy Obywatelskiej to jakby przyznać, że król jest nagi. Wszyscy o tym wiemy, ale nikt nie ma dość odwagi żeby to powiedzieć.

No chyba że niewinne dziecko. Albo szaleniec.

W każdym razie tak sformułowana wypowiedź, zaprezentowana na forum europejskiego parlamentu powinna spowodować dwie reakcje: szok i natychmiastową dymisję. Reakcje mediów i polityków wskazują, że to pierwsze miało miejsce, ale jak dotąd brak decyzji premiera Tuska!

A Rostowski szkodzi, bardzo szkodzi! Minister skarbu europejskiego kraju nie ma prawa deklarować, że zastanawia się nad ucieczką do USA, ponieważ sytuacja we współrządzonym przez niego kraju jest krytyczna! Jak powinny zareagować na taką deklarację tzw. „rynki finansowe”? Szkody pójdą w miliardy!

Czas poważnie zastanowić się nad emigracją… USA Obamy oczywiście odpada. Macie jakieś sensowne propozycje?