Archiwum tematów dla Kaczyński

Dajcie Kaczorowi więcej


Doprawdy wybitne trzeba mieć umiejętności, żeby tak spierdolić sobie kampanię wyborczą, która nawet na dobre się jeszcze nie rozpoczęła. Jarosław Kaczyński jak widać potrafi wszystko. Przypomnijmy, bo może komuś uciekło:

  1. Kaczyński nie dość że obraził znaczną część swojego wiernego elektoratu wyśmiewając sklepy sieci „Biedronka”, to przy okazji kolejny raz dał dowód swojego skrajnego nieprzystosowania do życia w Polsce początku XXI wieku. Idiotyczny happening z pierwszymi samodzielnymi zakupami to ostateczny dowód na to, że Jarosław Kaczyński jest „nie z tej planety”.
  2. W swoim dziele „Raport o stanie RP” zaatakował Donalda Tuska za to, że jest Kaszubą.
  3. Jako prawdziwy rasista ponowił swój atak na wszystko co „nie Polskie” i zmieszał z błotem Ślązaków.

To bilans tylko ostatnich 10 dni! Jakie grupy społeczne, czy narodowościowe pozostały do obrażenia? Jestem przekonany, że wesoły Jarek nas wkrótce zaskoczy. I to nie raz. Ma gościu talent.

Zadziwia mnie jedynie tylko to, że na jego narodowo-socjalistyczną w gruncie rzeczy partię, zarządzaną w stylu wodzowskim, brnącą od wpadki do wpadki, wciąż chce głosować TAK DUŻO ludzi. Czyżby aż tylu masochistów mamy w Polsce?

Biedroneczko, biedroneczko…

…leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba. Tako rzecze poetka. Towarzysz Jarosław Kaczyński z poezją nie ma wspólnego zupełnie nic, ale nie powstrzymało to go zupełnie od zrobienia z siebie wczoraj (kolejny raz) głupa.

Jarosław Kaczyński

Od bardzo dawna wiadomym jest, że doktor Jarosław Aleksander Kaczyński jest zdecydowanie na bakier z większością społecznych zachowań powszechnych w średniej wielkości kraju centralnej Europy. Do anegdot przeszły jego brak rodziny (nie licząc kota), brak konta w banku, brak prawa jazdy czy liczne słowne wpadki, ze słynnym „głosujcie na Platformę” i „nikt nam nie wmówi że białe jest białe” na czele… Okazało się również, że prezes Kaczyński nigdy samodzielnie nie robił zakupów w sklepie. Aż do wczoraj. Wczoraj się przemógł i przekroczył próg osiedlowego supermarketu. Na uroczystość zaprosił tłum dziennikarzy ze wszystkich mediów. Przywódca PiS w świetle fleszy dokonał wiekopomnego zakupu m.in. ziemniaków (!) i wyszło mu, że zapłacił ZA DUŻO.

O swoim odkryciu nie omieszkał powiadomić żądnych sensacji pismaków. Przy okazji wyszło szydło z worka, kiedy prezes beztrosko stwierdził:

„Oczywiście moglibyśmy iść do „Biedronki”, ale to jest jednak sklep dla najbiedniejszych.”

httpv://www.youtube.com/watch?v=cu71GN-iQN0

No, nie dziwnym jest że prezes nie ma konta w banku ani żadnych oszczędności, mimo tego że od wielu już lat żyje na koszt Państwa pobierając wysokie uposażenie Posła, czy nawet Prezesa Rady Ministrów… Po prostu pan Kaczyński żyje rozrzutnie! Nie zniżyłby się do poziomu plebsu, który kupuje w bieda-sklepie… Z tym że ów pogardzany przez Kaczyńskiego plebs NIE MA WYJŚCIA. Brak słów. I pomyśleć, że te wszystkie upodlone moherowe babcie i dziadki poszłyby za Jarkiem w ogień.

Dziś Jarosław K. brnął dalej i zamiast siedzieć cicho i próbować przeczekać skandal jaki swoją bezczelnością wywołał, zaczął dawać rady. Przypomniał, że jego narodowo-socjalistyczna partia już dawno postulowała wprowadzenie „dodatku drożyźnianego„. W opinii prezesa PiS „600 albo 700 złotych rocznie” diametralnie odmieniłoby los „emerytów, rencistów i rodzin wielodzietnych„.

Panie! Chroń nas od socjalistów. Nawet tych pobożnych…

Czego jeszcze nie rozumieją towarzysze z PiS?

Członkowie i sympatycy PiS to ludzie specjalnej troski. Żądają specjalnego traktowania zewsząd i przy każdej okazji. Cały Świat jest po to, żeby zadowalać widzimisię towarzyszy z „Prawa i Sprawiedliwości”. Tak im się wydaje. Po prezydenckiej katastrofie owa żądza uległa eskalacji. Wczoraj zażyczyli sobie:

„Szef klubu PiS Mariusz Błaszczak razem z warszawskimi radnymi zaapelował „o to, żeby Centrum Nauki Kopernik nosiło imię śp. profesora Lecha Kaczyńskiego”. – Tego wymaga zwykła ludzka przyzwoitość – powiedział poseł Prawa i Sprawiedliwości Adam Hofman.”

Bezczelność. Nie pojmuję, dlaczego prominentni działacze PiS tak uparcie walczą z w miarę pozytywnym wizerunkiem Lecha Kaczyńskiego, jaki (zupełnie niezasłużenie) wykształcił się po jego tragicznej śmierci. Jaki mają cel w tych nieustannych niesmacznych gierkach, wymuszaniu gestów, prymitywnym zrzucaniu winy za wypadek na „określone siły”? Skąd ten egocentryzm? Czyżby wynikał on z jakichś traumatycznych przeżyć z dzieciństwa? Czyżby mama ich nie przytulała? Chyba nie, bo dobrze wiemy, że np. dla Jarka Kaczyńskiego matka zawsze jest najważniejsza. No i Partia. A Partia to On.

Więc jednak egocentryzm, mania wielkości itepe.

I to przez takich małych ludzi i ich słabości my wszyscy jesteśmy zmuszeni oglądać kolejne odcinki niekończącej się telenoweli pod tytułem „Niech tamci ustąpią, bo są be a my jesteśmy cacy”. A powinniśmy zajmować się raczej rzeczami ważnymi. Na przykład to Jarosławowi Kaczyńskiemu może serdecznie dziękować Donald Tusk, że uszła mu płazem podwyżka podatków. Zamiast walczyć o pieniądze „biednych ludzi”, Jarek kontynuuje krucjatę, której celu chyba sam nie widzi. Ale nic to, ważne żeby walka trwała.

A to, że właśnie po raz kolejny Polska została sklasyfikowana przez Bank Światowy na szarym końcu rankingu krajów przyjaznych biznesowi, to oczywiście pikuś. Jesteśmy między Namibią i Tongo. Mentalnie chyba też.

Przypadek Rafała Z.

Coś w tym jest, że ofiara upodabnia się czasem do swego oprawcy. Coś takiego przydarzyło się właśnie znanemu prawicowemu publicyście, Rafałowi Aleksandrowi Ziemkiewiczowi (RAZ).

Swego czasu członek UPR, stały felietonista „Najwyższego Czasu” (za jego lepszych czasów). Jeszcze wcześniej autor poczytnych powieści SF. Od kilkunastu miesięcy niestrudzony orędownik PiS. Co jest dla mnie osobiście bardzo przykre.

Różne są powody przemian, jakim podlegają ludzie. Często to gwałtowne wydarzenia wpływające znacząco na kruchą ludzką psychikę, czasem chciwość i chęć zdobycia wpływów a nieraz po prostu… upływ czasu. Ponieważ mimo wszystko wykluczam iż szanownego RAZ-a kierowałyby pierwsze dwa wymienione przeze mnie bodźce, zakładam że chodzi o druzgoczącą starczą demencję.

Jakiś czas temu RAZ ogłosił na swoim blogu „dowcipny” konkurs:

„Ogłaszam bowiem konkurs na konkretny cytat z dowolnej mojej książki, felietonu, wywiadu lub jakiejkolwiek innej mojej publikacji z dowolnego okresu mej twórczości, który by powyżej cytowane opinie potwierdzał. Zwycięży, kto znajdzie cytat, w którym pieję peany na cześć prezesa PC i PiS, nazywam go genialnym strategiem, wyznaję miłość, wierność oraz to, że mu nie odpuszczę etc.”

Widać doszły go słuchy, że jest postrzegany jako zdecydowany poplecznik PiS, a Jarosława Kaczyńskiego w szczególności. Mnie jednak dziwi reakcja. Zwłaszcza dzisiejsza:

„Jak każdy może sprawdzić − żadnej mendzie jak dotąd nie udało się znaleźć ANI JEDNEGO cytatu, który pokazywałby, jak to schlebiałem czy podlizywałem się Jarosławowi Kaczyńskiemu. Niestety, równie bezradni okazali się wezwani do tego po imieniu, z przeproszeniem, „profesjonaliści”.

Właśnie z myślą o jednym z nich postawiam dać jeszcze OSTATNIĄ SZANSĘ. Myślę o redaktorze Wojciechu Mazowieckim, który raczył napisać w „Gazecie Wyborczej”, że ZIemkiewicz „ostatnio przestał kadzić Kaczyńskiemu”. Skoro tak pisze, że dopiero „ostatnio przestałem”, to widać − mamy wreszcie tego jednego, jedynego, który zna jakiś przykład owego kadzenia! A skoro tak, trzeba mu dać szansę zdobycia nagrody, która mu się słusznie należy.”

Pozwoliłem sobie skomentować tą rozpaczliwą próbę zaklinania rzeczywistości tymi słowy:

G***o prawda, Szanowny Panie Z.

Zupełnie tak samo, jak Pan nie był w stanie udowodnić expressis verbis, że Michnik chronił komunistycznych zbrodniarzy, tak nie da się przytoczyć pańskiego tekstu, w którym wprost chwali pan nieszczęsnego Jarosława K.

Ale wymowa całego ciągu pańskich tekstów z mniej więcej ostatnich 12-miesięcy jest niemal tak samo kaczopoddańcza jak elukubracje Ryśka Czarneckiego…

Pozdrawiam serdecznie.

Ale ów celny tekst nie znalazł uznania w oczach anonimowego moderatora RAZ-owego bloga. Cóż, ich strata!

I tu wracamy do pierwszej sentencji mojego dzisiejszego tekstu. Ziemkiewicz przejął metody Michnika. Tylko że… TAKIE metody doprawdy nie przystają komuś takiemu jak Ziemkiewicz. Ja po prostu czuję niesmak. No chyba, że zmiany w mózgu są już tak poważne, że za moment zostanie on felietonistą Radia Maryja (w oszołomskim portalu niezależna.pl już pisuje).

Cóż, zostanie głosować na SLD, ci chociaż mają stałe poglądy.

Polityka nekrofilów

Narodowa lewica rusza do kontrataku. Jej prezes, Jarosław Kaczyński, udzielił wywiadu prowadzonej przez grupę odpornych na wiedzę oszołomów „Gazecie Polskiej”. W wywiadzie wyjaśnia kilka interesujących kwestii, np. przyznaje, że tuż po katastrofie w której zginął (lub, jak oni to mówią – „poległ”) jego brat, przyjmował farmaceutyki uspokajające. Ciekawe, czy to trwało dłużej? Czy dlatego w kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi mogliśmy podziwiać odmienionego Kaczyńskiego? W każdym razie teraz Jarosław Kaczyński w niczym nie ustępuje samemu sobie sprzed kwietnia… Jest znowu w formie. I jątrzy, kręci, podpuszcza, obraża – robi to co potrafi najlepiej. Zresztą nie tylko on. Jego kamraci z PiS niczym gończe psy ujadają jednym, znanym od lat tonem. Oni po prostu inaczej nie potrafią.

Czy jest w tym cokolwiek dziwnego? Sądzę, że absolutnie nic. Ta formacja, jak sama na każdym kroku podkreśla, tkwi głęboko w katolicko-narodowo-martyrologicznej tradycji. To właśnie ci ludzie reprezentują środowisko nieustannie przypominające polskie klęski. Wręcz się nimi żywiące. To oni wygrzebują z ziemi ciała zmarłych i tworzą z nich sobie amulety, mające mieć „świętą moc”. Czy można więc się dziwić, że nie mogą pogodzić się ze śmiercią? Że mnożą spiskowe teorie (dla mnie numerem jeden jest ta, według której specjalny oddział tajnych komandosów, którzy mają podziemną bazę pod płytą smoleńskiego lotniska, tuż po katastrofie wyszedł tajemnym przejściem i metodycznie, idąc w zwartym szeregu, dobijał ocalałych z katastrofy a później zniknął, wchodząc pod ziemię – wyczytałem to na portalu niezalezna.pl)?

Nie potrafiąc zaproponować nic pozytywnego oprócz oficjalnie głęboko skrywanej, jednak widocznej jak na dłoni, prymitywnej „zemsty za nasze krzywdy”, nie ma żadnego innego lepiszcza, które mogło by ich trzymać w kupie. Nie może więc sobie pozwolić na odwrót od swych średniowiecznych wartości i podjęcie cywilizowanej walki politycznej. My, normalni ludzie, cierpimy przez to podwójnie. Raz, bo jesteśmy zmuszeni do przyglądania się nekrofilskim zachowaniom tej zdegenerowanej grupki i po raz drugi, bo opozycyjne wobec PiS ugrupowania mogą robić cokolwiek, byle zachowywać się zgodnie z oczekiwaniami „przeciętnego wyborcy” i wystarcza to do zdobywania (wręcz powiększania) poparcia. W efekcie PO, partia tak naprawdę mało różniąca się programowo od PiS, ma ogromną rzeszę oddanych zwolenników i nieustannie rozszerza swoje wpływy. Donald Tusk ma za co dziękować Jarosławowi Kaczyńskiemu