13 lut 2010, 20:10

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Młot na Kaczora

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński zapewne wciąż jest wniebowzięty po decyzji Donalda Tuska o nie kandydowaniu w nadchodzących wyborach prezydenckich. Ma się z czego cieszyć a uboga paleta potencjalnych kandydatów PO na Prezydenta RP może go w owej radości jedynie wzmacniać. Bądźmy szczerzy: Radosław Sikorski lub (tym bardziej!) Bronisław Komorowski, mogą mieć poważne trudności w pokonaniu nielubianego, ale jednak wciąż posiadającego szerokie poparcie w pewnych grupach społecznych Lecha Kaczyńskiego. Komorowski nigdy nie cieszył się jakąś szczególną sympatią szerokich mas wyborców. To polityk miałki, bez poglądów, starający się unikać jakichkolwiek wyraźnych deklaracji w sprawach zasadniczych. Co więcej, wielokrotnie zdarzało mu się w gładkich słowach i z nieodłącznym uśmiechem na twarzy oczerniać innych, przekręcać oczywiste fakty czy wmawiać pasujące jego własnej doktrynie interpretacje zdarzeń, wobec których obiektywna ocena zdawała się stać w jawnej sprzeczności. Wystarczy chociażby przypomnieć jego bezwarunkowe poparcie dla Lecha Wałęsy wbrew oczywistym faktom.

Zupełnie inaczej ma się sprawa z Radkiem Sikorskim. Po pierwsze dla większości Polaków nie jest do końca jasne czy ten Sikorski to tak do końca nasz rodak, czy może jest poddanym brytyjskiej Królowej a w ogóle nie wiadomo co ona tam wyprawiał w Afganistanie… No i ten nie do usunięcia problem z “lady Sikorski“. Pal sześć, że to “silna osobowość”, jak powiedział poseł Palikot. O wiele gorsze jest to, że to prawdziwa amerykańska Żydówka z Nowego Jorku. Co jak co, ale jak każdy prawdziwy Polak wie, “Żydzi zabili nam Chrystusa“. Nie ma najmniejszych szans iżby pierwszą damą Prezydenta RP została potomkini pogromców Zbawiciela. Taki numer nie przejdzie.

Czy w takim razie jesteśmy skazani na kolejne pięć lat z Lechem Kaczyńskim? Jest mała szansa, że nie. Ale wymagało by to nadludzkiego wręcz poświęcenia i nadzwyczaj wytężonej pracy w szeregach Platformy Obywatelskiej. Osobiście wątpię, czy stać ich na jedno i drugie. Ale mój szczwany plan jest taki (oddaję go na zasadzie otwartej licencji Creative Commons):

  1. Donald Tusk wycofał się kandydowania. To dobrze. Teraz to samo muszą zrobić Bronisław Komorowski (niezwłocznie) i Radosław Sikorski (mniej więcej za miesiąc).
  2. W tym czasie, należy wyszukać w szeregach Platformy Obywatelskiej osobę, która zostanie Prezydentem. Musi ona być członkiem partii a nie kimś z zewnątrz, jeśli chcemy żeby nie było najmniejszych wątpliwości, że to kandydat PO. Oczywiście musi to być ktoś godny zaufania, ktoś dla kogo PO jest pierwszą partią w życiu.
  3. Musi to być osoba z drugiego, czy wręcz trzeciego rzędu partyjnego. Ktoś, kto nie jest umoczony we władzę na szczeblu centralnym. Ktoś nie będący członkiem rządu, nie udzielający się w mediach. Może ktoś “z terenu”, pełniący jakąś funkcję w lokalnym samorządzie na prowincji? To dodawało by jakiś procent głosów od wyborców sympatyzujących z PSL.
  4. Kandydat musi odznaczać się nienaganną prezencją, nie mieć kłopotów z wysławianiem się (bez żadnego jąkania się, postękiwania, bez naleciałości regionalnych w wymowie). Jednocześnie nie musi być wybitnym specjalistą w jakiejkolwiek dziedzinie.
  5. Kandydat nie może być młodszy niż 35 lat i starszy niż 50 lat.
  6. No i najważniejsze: musi być kobietą. W pełni tego słowa znaczeniu.

Jeśli Donald Tusk i spółka marzą o przejęciu pełni władzy w Polsce, to taki kandydat ma w mojej opinii największe szanse na zdobycie prezydenckiego stolca a przy okazji idealnie wpasuje się w wielokrotnie przedstawianą przez Tuska wizję struktury władzy w RP: silny premier, reprezentacyjny prezydent.

Gdyby PO miało jaja i zdecydowało się na taki ruch, to z polską “Sarą Palin” mogliby wygrać już w pierwszej turze. Chyba nikt nie ma najmniejszych wątpliwości, że gdyby dać do wyboru Polakom nieporadnego Lecha Kaczyńskiego, albo eurosocjalistę Jerzego Szmajdzińskiego, albo katolickiego fundamentalistę Marka Jurka, albo wyalienowanego Andrzeja Olechowskiego to na ich tle atrakcyjna i inteligentna kobieta ma wygraną w kieszeni! Co więcej, taki ruch zniweczył by sens zastosowania tego samego co zawsze, prymitywnego “sposobu na wrogów” jakiego użycie z nieukrywaną satysfakcją zapowiedział w wywiadzie dla Newsweeka prezes PiS Jarosław Kaczyński. Gdyby zabrać im nawet ten słaby, ale jednak oręż w walce z PO, to partia Kaczyńskich po kolejnej wyborczej porażce odeszła by na zasłużony śmietnik historii najdalej w rok po wyborach.

Tylko czy znowu górą nie będą wybujałe ambicje co poniektórych działaczy PO? Cóż, Polak jest cierpliwy. Wytrzymaliśmy dwie kadencje z kłamcą i pijakiem Kwaśniewskim, to dziesięć lat z mrukliwym Kaczyńskim to dla nas pestka. Ale w 2015 możemy nie mieć już ochoty na prezydenta z PO.

5 lut 2010, 23:09

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Mogło być gorzej, mogłem zostać prezydentem…

Całe szczęście, że jest ten nieszczęsny profesor (jak go skrupulatnie tytułuje Ryszardo Czarneckie) Lech Kaczyński. Na kogóż by mógł zrzucać winę wszelką za swoją nieskuteczność nasz liberalny Donald Tusk gdyby nie Prezydent?! Jak ktoś niedawno skrupulatnie podliczył, Tusk w swoim pierwszym exposé jako Premier RP dał dokładnie 194 obietnice. Jak dotąd nie zrealizował chyba nawet jednej dziesiątej z nich. A i te, które realizacji jakimś cudem się doczekały, nie należą do tych kluczowych, podstawowych. Tych definiujących Platformę Obywatelską jako prawicową formację liberalną.

Jak choćby obniżka podatków. Za pierwszej PO (tej z Rokitą, Olechowskim, czy Płażyńskim), sztandarowym hasłem partii było “3 x 15“. Miało to oznaczać obniżkę podatków i rezygnację z niesprawiedliwych progów. Wszyscy mieli płacić jeden, równy i bezstopniowy podatek:

  • 15% VAT (podatek od towarów i usług)
  • 15% PIT (podatek dochodowy od osób fizycznych)
  • 15% CIT (podatek dochodowy od przedsiębiorstw).

Proste i uczciwe, prawda? Niestety, z takim programem PO nie udało się wygrać wyborów. Jak twierdzą niektórzy dlatego, że Polacy są lewicowi. Ja sądzę, że jest dokładnie odwrotnie. W ofercie PO zabrakło elementu rozliczeniowego a Polacy wciąż życzą sobie rozliczenia komunistów i uwłaszczonej na wspólnym dobru szajki z ich otoczenia. Dlatego wyborcy poparli PiS, które jak wiemy zawiodło na całej linii. Co jak co, ale głównym celem PO jest oczywiście władza, więc do kolejnych wyborów przygotowali się solidnie. Wynajęli speców od marketingu politycznego a ci powiedzieli im, że największe poparcie zyskają unikając trudnych tematów, starając się nie atakować żadnej z grup społecznych no i przede wszystkim obiecując wszystko i wszystkim. No i udało się. Prawie. Bo operacja “Prezydent z Gdańska” zakończyła się maleńkim niepowodzeniem. Pan Donald Tusk zdobył zaszczytne drugie miejsce…

Czy oznacza to, że PO miało przez ostatnie dwa lata związanie ręce? Niestety tego nie wiemy. Nie wiemy, bo liberałowie z PO nigdy nawet nie spróbowali przetestować determinacji Lecha Kaczyńskiego. Co prawda, w dziesiątkach wywiadów jakie udzieliły osoby związane z rządem Platformy Obywatelskiej przy okazji półmetka kadencji, jako powód swojej niemocy podawali przede wszystkim “złego” Prezydenta. Tak się składa, że jest to argument absolutnie fałszywy.

Podam zatem ilość ustaw zmniejszających obciążenia podatkowe w RP autorstwa “liberalnego” rządu Donalda Tuska, które zostały zawetowane przez “niedobrego” Lecha Kaczyńskiego:

0 (słownie: zero),

oto ilość ustaw liberalizujących rynek usług medycznych w Polsce, autorstwa “liberalnego” rządu Donalda Tuska, które zawetował Lech Kaczyński:

0 (słownie: zero),

ilość prób naprawienia nabrzmiewającego problemu tzw. “ubezpieczeń społecznych“, np. poprzez ustawy likwidujące różnorakie przywileje emerytalne, wprowadzające weryfikację rent, likwidujące patologie w KRUS, zaproponowane przez “liberalny” rząd Donalda Tuska, które zostały zawetowane przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego:

0 (słownie: zero).

Takie są fakty. Na ponad 1800 ustaw jakie trafiły do podpisu na biurko Lecha Kaczyńskiego, zawetował on zaledwie kilkanaście, z czego skutecznie (czyli, że weto nie zostało odrzucone przez Sejm i dana ustawa nie weszła w życie) jedynie kilka! To są niepodważalne i łatwo sprawdzalne fakty. To jest prawdziwy obraz “liberałów” z PO. Co więcej, te odrzucone przez Kaczyńskiego ustawy dotyczyły tak naprawdę rzeczy nie związanych bezpośrednio z owymi filarami liberalnego programu Platformy. Prezydent najczęściej blokował reformy w sądownictwie. Kompletna lista ustaw zablokowanych przez Lecha Kaczyńskiego jest następująca:

  1. 10 sierpnia 2006 – weto do ustawy o zmianie ustawy “Kodeks cywilny” oraz niektórych innych ustaw
  2. 1 maja 2008 – weto do ustawy o zmianie “Ustawy o radiofonii i telewizji” oraz niektórych innych ustaw
  3. 3 lipca 2008 – weto do ustawy o zmianie ustawy “Prawo o ustroju sądów powszechnych” oraz niektórych innych ustaw
  4. 24 lipca 2008 – weto do ustawy o zmianie “Ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji” oraz niektórych innych ustaw
  5. 24 listopada 2008 – weto do ustawy o zmianie “Ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych”
  6. 27 listopada 2008 – weto do ustawy o zmianie “Ustawy o zakładach zakładach opieki zdrowotnej”
  7. 27 listopada 2008 – weto do ustawy o zmianie ustawy “Prawo o ustroju sądów powszechnych” oraz niektórych innych ustaw
  8. 27 listopada 2008 – weto do ustawy o wprowadzeniu “Przepisów z zakresu ochrony zdrowia”
  9. 27 listopada 2008 – weto do  “Ustawy o pracownikach zakładów opieki zdrowotnej”
  10. 27 listopada 2008 – weto do ustawy o zmianie “Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji”
  11. 29 listopada 2008 – weto do ustawy o zmianie “Ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych” oraz niektórych innych ustaw
  12. 29 listopada 2008 – weto do ustawy o “Ratyfikacji Konwencji w sprawie kontaktów z dziećmi, sporządzonej w Strasburgu w dniu 15 maja 2003″
  13. 15 grudnia 2008 – weto do “Ustawy o emeryturach pomostowych”
  14. 29 grudnia 2008 – weto do “Ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury”
  15. 12 stycznia 2009 – weto do “Ustawy o dożywotnich emeryturach kapitałowych”
  16. 9 marca 2009 – weto do ustawy o zmianie “Ustawy o systemie oświaty” oraz o zmianie niektórych innych ustaw”
  17. 17 lipca 2009 – weto do “Ustawy o zadaniach publicznych w dziedzinie usług medialnych”
  18. 18 września 2009 – weto do ustawy o zmianie “Ustawy o prokuraturze” oraz niektórych innych ustaw”.

To wszystko. Czy wobec powyższych osiemnaście razy wyrażonych zdań odrębnych można mówić o niemożności przeprowadzenia takich czy innych reform? Albo próby chociażby spełnienia obietnic dzięki którym wygrało się wybory? Nikt poważny nie ma takiego prawa. A oddawanie ponownie głosu na partię, która nie dość że nie ma zamiaru nawet próbować wypełniać swoich obietnic, ale wręcz bezczelnie łże zwalając winę na wszystko oprócz własnej złej woli i lenistwa, jest czystą głupotą. Czego Wam szczerze nie życzę.

9 wrz 2009, 20:25

Napisał: admin


1 komentarz

dodajdo.com

Walka klasowa trwa

Komorowski z SLD

Marszałek Sejmu RP, szanowny pan Bronisław Komorowski (PO), to mistrz polityki. Prawdziwy Mistrz! Pierwszej klasy ekspert od nicowania każdej prawdy tak, żeby pasowała do Jego obrazu, Jego wersji rzeczywistości. Zwłaszcza podczas kolejnych kampanii wyborczych pan Komorowski wznosi się na wyżyny swoich umiejętności wmawiania wyborcom że czarne jest białe i na odwrót… Po wyborach jest jeszcze gorzej. Marszałek z racji pełnionego urzędu jest wszędzie i potrafi się wypowiadać na każdy temat. Zdania wypadające potokiem z jego ust są równie gładkie jak pozbawione treści. A także przeważnie wprowadzające słuchaczy w błąd. Przeważnie.

Dziś pan Bronisław próbował swoje “mądrosci” w Polskim Radio. Zapewne w ramach akcji zadymiania wczorajszego skandalu z mianowanym przez premiera Tuska (i nawet przedstawionym przez niego do odznaczenia) prezesem ZUS, podejrzewanym o korupcję na dużą skalę. Marszałka boli i dał tego wyraz, że PiS i SLD zwarły szyki w celu ratowania wpływów w państwowej telewizji (zwanej nie wiedzieć czemu “publiczną”) (Polskie Radio):

Lewica i skrajna prawica zawarły sojusz – mówił w “Sygnałach Dnia” marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Jako przykład podał prace nad ustawą medialną i obsadzenie przez PiS i SLD rad nadzorczych mediów publicznych. Marszałek powiedział, że wie o szerszej współpracy dawnych wrogów, ale nie chciał podać żadnych szczegółów. “Mamy do czynienia z lekko pudrowanym sojuszem, który wkrótce przekształci się w jawna współpracę” – mówił Bronisław komorowski w radiowej Jedynce.

W całym tym steku mało ważnych faktów razi mnie jedno ohydne przeinaczenie. W swoim nieustannym pędzie do zakłamywania rzeczywistości pan Bronisław przezywa “Prawo i Sprawiedliwość” partią PRAWICOWĄ. Co gorsza – “SKRAJNIE PRAWICOWĄ”! Nie mam pojęcia co nasz zacny marszałek ma zamiar osiągnąć tą słowną zabawą, chyba jedynie to, że “skrajna prawica” budzi w Polsce (i wszędzie gdzie polityczna poprawność święci triumfy) wyłącznie ZŁE skojarzenia. Z pewnością jest to jasna deklaracja, że PO nie jest partią prawicową (a “skrajnie prawicową” w szczególności). To dobrze. Należy docenić kiedy przeciwnik jednoznacznie umiejscawia się na scenie politycznej. PO to partia o liberalnej powierzchowności i socjalistyczno-etatystyczna w działaniu. Do prawicy im daleko tak samo jak PSL. Za to powtarzam i powtarzać będę – PiS żadną “Prawicą” (nawet umiarkowaną) nie jest, nie był i zapewne nigdy nie będzie! To partia narodowo-socjalistyczna! Poglądy jej przywódców są przez nich jasno przedstawiane i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości!

Oczywiście pan Komorowski doskonale sobie z tego zdaje sprawę, ale co szkodzi namieszać w głowie maluczkim?

Nie dajcie się.

3 wrz 2009, 18:43

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Towarzysz Kaczyński

Kadencja Lecha Kaczyńskiego potrwa jeszcze aż:

Niestety.

Podczas niedawnej wizyty premiera Federacji Rosyjskiej, Włodzimierza Putina, nasz prezydent dał serię dowodów na kompletny brak zdolności dyplomatycznych. Jego brat mu dzielnie wtórował. Odnoszę wrażenie, że LechKaczyński po prostu bardzo chciał błysnąć czymkolwiek, żeby wyjść z cienia w jakim niewątpliwie się znalazł przez swój brak komunikatywności i napuszone wypowiedzi. No i wyszło jak zwykle. Jedyne co Kaczyńskim wychodzi z ust niemal samoczynnie, to bezpardonowe ataki. Na kogokolwiek kto się nawinie. 1 września postawili poprzeczkę wysoko: oberwało się Putinowi. Skompromitowali się w moim odczuciu ostatecznie.

Za to Donald Tusk brylował przed kamerami i wykorzystał maksymalnie szansę jaką dała mu okazja do pokazania się w towarzystwie szefa jednego ze światowych mocarstw.

Ale wróćmy do braci nikczemnej postury. Prezydent brnie fatalnie dalej i dał dziś tego popis wśród górników (gazeta.pl):

Prezydent Lech Kaczyński jest przekonany, że dziedziny strategiczne – takie jak górnictwo i energetyka – muszą pozostać pod kontrolą państwa. Jak mówił w czwartek podczas uroczystości w 29. rocznicę podpisania porozumienia w Jastrzębiu Zdroju, “nie oddaje się pereł w koronie”.

“Ci, którzy sądzą, że Polska może funkcjonować bez jedynego surowca energetycznego, którego ma pod dostatkiem, czyli węgla, mylą się bardzo. Ci, którzy sądzą, że dobrze by było kopalnie prywatyzować, też mylą się bardzo” – powiedział L. Kaczyński. (…)

Już wcześniej było wiadome, że Lech to “ten bardziej na lewo” z Kaczyńskich, ale tak wyraźnej deklaracji za socjalistyczną, scentralizowaną gospodarką z jego ust jeszcze nie słyszałem. Oczywiście nie raz zdarzało się panu Kaczyńskiemu wypowiadać różne lewicowe brednie, na przykład wtedy kiedy wychwalał niesprawiedliwy, progresywny podatek dochodowy, ale ta deklaracja stawia go w jednym rzędzie z takimi światowymi przywódcami jak Hugo Chavez, czy Fidel Castro.

Mato

Lech Kaczyñski

Widzia³em wczoraj jak dziennikarka pani Gawryluk rozmawia z JE Lechem Kaczyñskim, pe³ni±cym obecnie funkcjê Prezydenta RP. Biografia JE Kaczyñskiego podaje, i¿ raczy³ on ukoñczyæ szereg szkó³ a nawet pracowa³ w charakterze profesora na Uniwersytecie Gdañskim – czyli przekazywa³ swoj± wiedzê innym. W Polsce takie osoby okre¶la siê mianem “inteligentów”, albo jak chc± niektórzy “wykszta³ciuchów“. I oto doktor Kaczyñski deklaruje siê takimi s³owy:

Je¿eli obni¿ka podatków ma polegaæ na tym, ¿e i ten co zarabia milion miesiêcznie i ten co zarabia tysi±c piêæset maj± p³aciæ taki sam podatek, to ja zawsze bêdê temu przeciw.

By³a to odpowied¼ na pytanie o podatek liniowy…

Gdyby pani Gawryluk by³a prawdziw± dziennikark± (a w ogóle jeszcze tacy w Polsce s±?), to zada³a by JE Prezydentowi kolejne pytanie:

Czy wed³ug pana, 15% podatek od dochodu w wysoko¶ci 1.000.000 z³ (czyli 150.000 z³) jest taki sam jak 15% podatek od 1.500 z³otych (czyli 225 z³)?? Przecie¿ w pierwszym przypadku zap³acony podatek jest 666 razy wy¿szy od drugiego!!!

Ale pani Gawryluk dziennikark± nie jest.

Nie zmienia to faktu, ¿e Pan Prezydent Lech Kaczyñski albo jest analfabet± matematycznym, albo ma za takich swoich wyborców. Co wiêcej: jest analfabet± dyplomowanym!

Pani Gawryluk zapyta³a tak¿e w tym wywiadzie o Lecha Wa³êsê i tu uzyska³a krótk± odpowied¼:

Lech Wa³êsa by³ agentem o pseudonimie “Bolek“.

I ta jednoznaczna ocena zdobi dzisiejsze nag³ówki. A nikt nie zwraca uwagi na rzeczy naprawdê wa¿ne.

A mo¿e inni pseudo dziennikarze maj± tyle samo warte dyplomy co JE Prezydent (pani Gawryluk nie ma ¿adnego – wiêc jest usprawiedliwiona)? Ech, przyda³a by im siê porz±dna klasówka.

1 cze 2008, 22:19

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Czym skorupka za m

Mimo uparczywego tytu³owania panów Kaczyñskich mianem prawicowo-konserwatywnych, ja stojê przy swoim, ¿e s± to zwykli socjali¶ci (Jarek mniej, Leszek bardziej), z tym ¿e pobo¿ni. Dzi¶ JE Prezydent RP wyjawi³ pewien fakt ze swojej przesz³o¶ci, który mo¿e czê¶ciowo wyja¶niæ jego niejasn± orientacjê polityczn± (za portalem Dziennik.pl):

Prezydent przyzna³ w rozmowie z dzieæmi, ¿e kiedy¶ na 1 czerwca dosta³… ¿yciorys Lenina. Taki prezent zrobi³a mu mama. To by³ ostatni prezent jaki Lech i Jaros³aw Kaczyñscy dostali na Dzieñ Dziecka. Mieli wtedy po 21 lat…

21 lat bracia Jaros³aw i Lech Kaczyñscy ukoñczyli w 1970 roku. Rok pó¼niej skoñczyli studia. Jak lektura ¿yciorysu Lenina wp³ynê³a na ich dalsze osi±gniêcia nie mo¿emy mieæ w±tpliwo¶ci m.in. po lekturze co ciekawszych fragmentów pracy doktorskiej Pana Prezydenta (wiêcej tutaj):

(str. 40): Mo¿liwo¶æ d±¿enia administracji zak³adu pracy do realizacji postawionych zadañ kosztem naruszenia uprawnieñ pracowników zosta³a dostrze¿ona ju¿ przez Lenina (“O roli i zadaniach zwi±zków zawodowych w warunkach nowej polityki ekonomicznej” w zbiorze pt. “Lenin o zwi±zkach zawodowych”, str. 345-6).

1 cze 2008, 21:00

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Wazelina Roku

Oglądacie telewizję? No oczywiście że tak. Zapewne różne kanały, ale każdy poświęca TV nieco swojego czasu. Fakt, iż wyciągamy różne wnioski z tego co nam pokazują zasługuje na osobny elaborat… Wczoraj odbyła się “najważniejsza” gala polskiej telewizji – uroczystość wręczenia “Wiktorów“. “Wiktorami” opiekuje się aktualnie TVN, ale nie sądzę, żeby mieli bezpośredni wpływ na wybór laureatów. To się dzieje “samo“.

Nagrody przyznaje “Akademia Telewizyjna”. Składa się z poprzednich zdobywców nagrody. No a jacy zdobywcy, takie wybory! Nagrodami zostali obdarzeni między innymi:

  • Tomasz Lis – 7 “Wiktorów”
  • Justyna Pochanke – 5 “Wiktorów”
  • Kamil Durczok – 5 “Wiktorów”
  • Krzysztof Mroziewicz – 3 “Wiktory”
  • Leszek Balcerowicz – 3 “Wiktory”
  • Aleksander Kwaśniewski – 3 “Wiktory”
  • Monika Olejnik – 3 “Wiktory”
  • Andrzej Turski – 2 “Wiktory”
  • Jacek Żakowski – 2 “Wiktory”
  • Lech Wałęsa – 2 “Wiktory”
  • Leszek Miller – 1 “Wiktor”
  • Jerzy Buzek – 1 “Wiktor”
  • Jan Paweł II – 1 “Wiktor”

i chyba na zasadzie listka figowego:

  • Kazik Staszewski – 1 “Wiktor”
  • Stefan Kisielewski – 1 “Wiktor”
  • Jerzy Urban – 1 “Wiktor”.

“Akademia” nie może zapomnieć o swoich chlebodawcach, dlatego laureatami zostali także:

  • Bożena Walter (TVN, kiedyś TVP)
  • Wiesław Walendziak (TVP)
  • Mariusz Walter (TVN, kiedyś TVP)
  • Nina Terentiew (obecnie Polsat, wcześniej TVP)
  • Zygmunt Solorz-Żak (Polsat)

Oprócz tego statuetki otrzymało wiele osobistości kultury nie zajmujących się polityką, dla przykładu Pan Janusz Gajos dostał aż 6 “Wiktorów”! I w końcu “szeregowe” twarze z okienka, bez politycznego znaczenia (np. Kinga Rusin – 2 “Wiktory”), no ale to kwiatek do kożucha. Główny nurt to “salonowe” towarzystwo wzajemnej adoracji. To ludzie którzy są święcie przekonani, że mogą w tym kraju wszystko i mają (niestety) sporo racji!

W tym roku wyborem zacnego grona, statuetki otrzymali (w nawiasie mój komentarz):

  • Twórca najlepszego programu telewizyjnego: Szymon Majewski (zrozumiałe).
  • Najwyżej ceniony komentator lub publicysta: Bogdan Rymanowski (naciągane, ale “z braku laku…”).
  • Najpopularniejszy polityk: Donald Tusk (oczywiste, w końcu wygrał wybory).
  • Gwiazda piosenki i estrady: Justyna Steczkowska (pomyłka – lubię Justynę, ale w 2007 roku wielu innych artystów odniosło znacznie większe sukcesy niż występ w “Tańcu z Gwiazdami”…).
  • Najlepszy prezenter TV: Justyna Pochanke (za co? Toż Pochanke to prawdziwy “Durczok w spódnicy” – szczyt politycznej poprawności!).
  • Osobowość telewizyjna: Piotr Bałtroczyk (spóźnione, Bałtroczyk jest już dawno wyeksploatowany).
  • Najpopularniejszy sportowiec: Euzebiusz Smolarek (przedwczesne, Ebi dopiero teraz będzie mógł się wykazać – zaczynają się Mistrzostwa Europy).
  • Największe odkrycie telewizyjne: Joanna Liszowska (a kto to?).
  • Najpopularniejszy aktor telewizyjny: Janusz Gajos (sądzę, że Pan Janusz sam ma dość tego splendoru a w 2007 wystąpił jedynie w serialu “Ekipa”).
  • Wiktor publiczności: Kinga Rusin (no comments).

A teraz “Super Wiktory“:

  • Władysław Bartoszewski (za co? Za “dyplomatołków”? Za opluwanie konkurencji do politycznego żłobu podczas kampanii wyborczej??? Skandal!).
  • Leo Beenhakker (to chyba zaklinanie ew. pecha przed Euro 2008).
  • Agnieszka Holland (eh… O co chodzi? Za walkę o przymusowy podatek telewizyjny?).

No i wreszcie, według mnie “Wazelina Roku“:

  • Super Wiktor Specjalny: Maria Kaczyńska.

Mam do pani Kaczyńskiej stosunek absolutnie obojętny, ale proszę wytłumaczcie mi:

Jaką ona jest “osobowością telewizyjną”? Kamera jej nie lubi, media zasadniczo też (laureat Majewski regularnie sobie z niej dworuje w swoim programie), a ona sama nie ma takiego parcia na szkło jak jej poprzedniczka - Jolanta Kwaśniewska (nota bene – w swoim czasie też dostała “Wiktora”).

Czy laur dla Marii Kaczyńskiej można tłumaczyć inaczej niż chęć zadowolenia każdej ze stron? Tak “na wszelki wypadek” – panu Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Jednak duża jest siła pogaństwa w narodzie!

Na tej samej zasadzie za rok trzebą będzie dać nagrodę Zapateralskiemu – nowemu pierwszemu sekretarzowi SLD. Eee… Zbytek ostrożności!