Archiwum tematów dla Kaczyński

Kaczyński nabroił, Sikorskiego chcą powiesić

Jarosław Kaczyński

Politycy mają krótką pamięć. Zwłaszcza polscy. Taki Bartosz Arłukowicz (aktualnie PO) dzierżący stołek Ministra Od Zdrowia w nowym rządzie Donalda „Charatnąć w gałę” Tuska, jeszcze niedawno (kiedy to występował jako członek opozycyjnego SLD) ostro krytykował zmiany forsowane przez swoją poprzedniczkę, obecnie Marszałkę Sejmu, panią Kopacz. Teraz oczywiście mu się odmieniło. Jak skomentował to środkowy rozgrywający Tusk:

Panta rhei.

Nic dodać, nic ująć. Czas płynie nieubłaganie także dla „lidera opozycji”, Jarosława Kaczyńskiego. Oburzył się on dziś sromotnie na swojego byłego pupila (swoją drogą stadko „byłych zaufanych ludzi Prezesa PiS” rozrosła się ostatnio znacząco):

Radosław Sikorski drastycznie złamał zapisy konstytucji. Wyraźnie stwierdza, że Polska miałaby być członkiem federacji. To sprawa do Trybunału Stanu – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, odnosząc się do wystąpienia szefa MSZ w Berlinie. Minister spraw zagranicznych stwierdził, że należy pogłębić integrację w UE. Komisja Europejska mogłaby m.in. za zgodą Parlamentu Europejskiego ingerować w budżety krajów członkowskich.

Cóż za zdecydowana reakcja! Jednak cokolwiek spóźniona drogi panie Kaczyński! Trzeba było protestować kiedy to pański śp. brat podpisywał Traktat Lizboński! Wtedy właśnie był czas aby drzeć szaty i własnym ciałem bronić najświętszej Rzeczpospolitej. Ale wtedy siedział pan cicho, bo co prawda sprzedano niepodległość, ale zrobił to swój! A swoich się nie krytykuje…

Dlatego siedź pan łaskawie cichutko w kąciku i przyglądaj się, jak dzięki twoim i twojego brata decyzjom Polska staje się kolejną republiką federacyjnego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. Przyłożyłeś do tego tak samo rękę jak Radosław, na którego chciałbyś dziś wszystko zrzucić.

Maksymy Gorkiego

Miałem skomentować taką wypowiedź Marty Kaczyńskiej:

Boeing awaryjnie wylądował- bez otwartego podwozia, na betonowym pasie. Na pokładzie było 230 pasażerów. Nikt nie doznał obrażeń. Samolot jest w całości. Dnia 10 kwietnia 2010 roku TU-154M obniżywszy się znacznie poniżej 100m po zderzeniu z błotnistym podłożem miał się rozpaść na drobne kawałki. Proszę o komentarze.

Ale po co kopać leżącego?

Jak dzieci, jak dzieci!

Już przypadek Lecha Wałęsy dowiódł, że Polak zrobi niemal wszystko za byle paczkę fajek. Nie ma takiej sprawy której nie bylibyśmy skłonni przerżnąć, byle obiecać nam sznur gówno wartych koralików. Aktualna cena za duszę Polaków to 300 miliardów. Jak widać postęp od czasów Wałęsy jest żaden. Tamten dawał po 100 milionów na łebka (zwróćmy uwagę, że w między czasie zdenominowano nam złotówkę w stosunku 1:10.000 – w efekcie łapówka wąsatego elektryka na dzisiejsze pieniądzę to ok. 380 miliardów złotych).

Nie postarał się więc Tusk, ale dzięki skuteczniejszym kanałom propagandowym może mu się udać zupełnie tak samo jak wyszło to naszemu Nobliście. W końcu i jednego i drugiego nikt nie rozliczy ani ze złotówki z tych obiecywanych złotych gór.

Pojął to w mig główny tuskowy konkurent do żłobu i dziś ogłosił Urbi et Orbi:

Jeżeli zostanę premierem, to z całą pewnością będę o tę sumę albo większą zabiegać w Unii Europejskiej. I chciałem powiedzieć, że będę w tej sprawie współpracował z panem przewodniczącym Buzkiem i komisarzem Lewandowskim.

Towarzysz Kaczyński wie, że absolutnie nic się nie stanie jeśli na wątły lep wirtualnych unijnych pieniędzy uda się połapać trochę elektoratu, a później nic z tych pieniędzy nie będzie (albo będzie ich znacznie mniej). Liczy się tylko wynik. Dla wyniku można posunąć się do każdego świństwa. Zupełnie niedawno otwarcie przyznał to prominentny aparatczyk sejmowy (aktualnie PO), Stefan Niesiołowski:

Każda partia prowadzi kampanię w sposób, który zdaniem jej przedstawicieli, może zapewnić wyborczy sukces. Rację ma ten, kto okaże się zwycięzcą. To tak jak z wojną – nie ma, co dyskutować o tym, w jaki sposób ją prowadzić. Jeżeli ktoś wygrał, to znaczy, że był lepszy, nawet jeśli prowadził wojnę w niewłaściwy sposób.

Czy można jaśniej wyłuszczyć zasady walki wyborczej? Czy raczej potwierdzić że owych zasad zupełnie brak?! Polscy (i nie tylko) politycy stosują metody nie różniące się wiele od tych pospolitych przestępców. Rzezimieszków sięgających do kieszeni pasażerów miejskich autobusów, rekietierów wymuszających okupy na drogach, czy alfonsów czerpiących zyski z nierządu. Żaden rozsądnie myślący człowiek nie powierzyłby takim kreaturom nawet złotówki z koszyka pod supermarketem. Ale z zadziwiającą regularnością oddajecie IM pieczę nad CAŁYM swoim majątkiem, BEZPIECZEŃSTWEM siebie i swoich bliskich, że o powierzeniu swoich OSZCZĘDNOŚCI na starość w ICH złodziejskie ręce nie wspomnę…

Wałęsa! Oddaj moje sto milionów!

Parteitag der Frau Waltz

Smutna to przypadłość, ale jakże powszechna wśród dwóch, spokrewnionych ze sobą, największych klas próżniaczych Polski: urzędników i polityków. Nagminnie zapominają skąd im nogi wyrastają. Nie wiem, czy pani Hanna Gronkiewicz-Waltz jako reprezentantka obu tych grup zasługuje na jakąś taryfę ulgową? Hm… Widziałem ją nieraz w TV i sądzę że z pewnością nikomu nie przepuści i kiedy tylko może to zagra nieczysto. Taka natura. Dziś popisała się typowym dla reprezentanta PO „językiem miłości”:

Monika Olejnik: A ten pomysł, żeby był takie… świecące… reflektory?

HGW: To jest w ogóle taki pomysł, powiedziałabym trochę… Chyba autorzy nie zdawali sobie sprawy gdzie był taki pierwszy pomnik. Taki pierwszy pomnik był niestety w latach trzydziestych w Niemczech i to robił taki architekt nazistowski Speer, który dla wrażenia, emocjonalnie robił… To można w Wikipedii przeczytać, sobie tam… Wyguglować przy jakiej to okazji było, więc myślę że byłyby fatalne skojarzenia.

Och, nasza droga Haniu! Chęć przypieprzenia PiS-owi za wszelką cenę zaprawdę zaćmiewa ci umysł. Dokładnie tak samo jak vis vitalis zacnego wicemarszałka Niesiołowskiego (dziś przyznał, że zakończy działalność polityczną w momencie rozwiązania „Prawa i Sprawidliwości” – może Jarosław Kaczyński rozważyłby ten ruch? Po TAKIEJ deklaracji naprawdę warto!).

Gdybyśmy chcieli negować wszystko, co powstało w okresie sprawowania w Niemczech władzy (demokratycznie zdobytej!) przez członków Narodowo-Socjalistycznej Niemieckiej Partii Robotniczej, to mogłoby się okazać, że musimy wykasować całkiem sporą część otaczającej nas rzeczywistości. A jakby się tak dokładniej przyjrzeć, to sama pani HGW stosuje wiele metod tożsamych z tymi, jakimi posługiwali się towarzysze z NSDAP. I to dokładnie w tym samym celu: aby utrzymać władzę. Gdyby wystarczającym argumentem za odrzuceniem projektu świetlnego pomnika upamiętniającego ofiary katastrofy smoleńskiej miałoby być to, że podobne rozwiązanie stosował Albert Speer dla podniesienia nastroju podczas nazistowsich Parteitagów, to co ze stadionem na „Euro 2012„? Wszak Niemcy wybudowali wtedy dziesiątki stadionów (i w ogóle tysiące różnorakich obiektów sportowych). Co więcej, największym dziełem Speera miał być monstrualny „Deutsches Stadion”! Jakąś analogię do „Stadionu Narodowego” gorliwy naciągacz faktów zawsze znajdzie!

Ale stadiony to dopiero początek. Są jeszcze autostrady – popisowe dzieło Donalda Tuska i spółki. Chociaż program ich budowy jest wciąż przycinany, to z pewnością będzie to coś czym PO będzie się chciało chwalić w nadchodzącej kampanii wyborczej. Co prawda jak sama nazwa wskazuje „autostrada” to wynalazek włoski (w 1924 roku oddano pierwszy odcinek z Mediolanu do Varese), ale to właśnie III Rzesza jest kolebką nowoczesnego systemu dróg ekspresowych jakim szczycą się Niemcy. Według optyki pani Hani, należałoby te drogi zaorać i jeździć po nierównych klepiskach, bo przecież to są „pomniki nazizmu„!

Można by jeszcze długo tak wymieniać (np. to naziści wymyślili sztafetę, która przynosi z Grecji ogień olimpijski na każdą kolejną olimpadę), ale doprawdy nie o to chodzi. Niektórym wszystko się kojarzy z seksem, za to inni wykorzystują każdą okazję kiedy tylko mogą przywalić konkurencji. Nawet jak wychodzi to głupio.

Głupich skojarzeń nie mieli amerykanie budując „Tribute in Light„, instalację z 88 (cholercia, toż to zakamuflowane hitlerowskie pozdrowienie!) reflektorów świecących w niebo w miejscu gdzie stały wieże World Trade Center, zniszczone 11 września 2001.

Trochę pokory, Haniu.

Dajcie Kaczorowi więcej


Doprawdy wybitne trzeba mieć umiejętności, żeby tak spierdolić sobie kampanię wyborczą, która nawet na dobre się jeszcze nie rozpoczęła. Jarosław Kaczyński jak widać potrafi wszystko. Przypomnijmy, bo może komuś uciekło:

  1. Kaczyński nie dość że obraził znaczną część swojego wiernego elektoratu wyśmiewając sklepy sieci „Biedronka”, to przy okazji kolejny raz dał dowód swojego skrajnego nieprzystosowania do życia w Polsce początku XXI wieku. Idiotyczny happening z pierwszymi samodzielnymi zakupami to ostateczny dowód na to, że Jarosław Kaczyński jest „nie z tej planety”.
  2. W swoim dziele „Raport o stanie RP” zaatakował Donalda Tuska za to, że jest Kaszubą.
  3. Jako prawdziwy rasista ponowił swój atak na wszystko co „nie Polskie” i zmieszał z błotem Ślązaków.

To bilans tylko ostatnich 10 dni! Jakie grupy społeczne, czy narodowościowe pozostały do obrażenia? Jestem przekonany, że wesoły Jarek nas wkrótce zaskoczy. I to nie raz. Ma gościu talent.

Zadziwia mnie jedynie tylko to, że na jego narodowo-socjalistyczną w gruncie rzeczy partię, zarządzaną w stylu wodzowskim, brnącą od wpadki do wpadki, wciąż chce głosować TAK DUŻO ludzi. Czyżby aż tylu masochistów mamy w Polsce?