Droga Kasiu!

011881

Napisałaś komentując mój poprzedni tekst („Polska jakiej nie znamy”), że „wypierasz go z siebie” z powodu nadmiernych uproszczeń. Suponuję tu sobie, że nie tyle „nie zgadzasz się” z moim stanowiskiem, co potrzebujesz szerszego zaprezentowania myśli jakie stanęły u jego źródeł. Śpieszę zatem z wyjaśnieniami:

Rozumiem, że nie będziemy spierać się o to czy Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB, bo w świetle najnowszych twardych dowodów spór taki byłby jałowy. Nawet jeśli jeszcze kilka dni temu niektórzy mogli mieć co do tego wątpliwości, to dziś zaprzeczanie oczywistym faktom świadczyć może jedynie o niewytłumaczalnym zaimpregnowaniu umysłu na ogólnie pojętą wiedzę. Albowiem życie, droga Kasiu, płynie. Rzeczy dzieją się nieustannie. Tak jak nie można wejść dwa razy do tej samej wody, tak osąd zdarzeń podlega nieustannej modyfikacji w miarę nabywania przez nas doświadczenia, czy poznawania opinii innych ludzi (z którymi nie zawsze musimy się zgadzać, czasem przeciwna opinia utwierdza nas we własnym zdaniu, dając ku niemu dodatkowe argumenty). Zresztą, nawet najwięksi apologeci naszego noblisty nie kwestionują samego faktu kolaboracji. Bronią jedynie Wałęsy bagatelizując fakt donoszenia na kolegów z pracy i brania za to pieniędzy, oraz wpierając iż odkupił on swoją (popełnioną za młodu i zapewne „ze strachu”) winę po wielokroć, późniejszymi osiągnięciami i nieskazitelną postawą… Tutaj pozwolę się stanowczo nie zgodzić.

Sądzę bowiem, czemu dałem symbolicznie wyraz w pierwszej części mojego poprzedniego tekstu, że gdyby to nie Wałęsa przewodził „bezkrwawej rewolucji” 1989 roku, to Polska mogłaby być dziś w zupełnie innym miejscu. Zamiast wciąż na nowo zaczynać naszą drogę do powszechnego dobrobytu, uczciwych rządów i bezpieczeństwa, łudząc się iż kolejny rząd, kolejna koalicja jest już tą najlepszą, moglibyśmy JUŻ być bogatym i naprawdę liczącym się krajem Europy. To MY byśmy rozgrywali, a nie NAMI by grano.

Aby przyznać mi rację, musisz jednak Kasiu wykonać pierwszy krok. Musisz wyjść z utkanego wokół siebie bezpiecznego kokonu. Musisz opuścić ciepłe wnętrze swojego leśnego pałacu i pochylić się nad maluczkimi „człowiekami”, co to kręcą się w codziennym pośpiechu, biegając nie wiadomo za czym i po co. Czy wiesz jakie było najczęściej wypłacane wynagrodzenie w 2014 w Polsce? 2000 złotych na rękę… Nie mamy nowszych danych, bo GUS publikuję medianę polskich zarobków raz na dwa lata! Zamiast tego mydli nam co miesiąc oczy ogłaszając „przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw” (aktualnie jest to 4100 zł przed opodatkowaniem – porównując do średniej europejskiej to wciąż przerażająco mało). Cóż, statystyka to piękna nauka. Można dzięki niej udowodnić absolutnie wszystko! Więcej o tym tutaj: „Sprawdź, czy zarabiasz więcej niż połowa Polaków” – przeczytaj koniecznie a później zauważ, jaka część społeczeństwa ma do wydania co miesiąc tyle pieniędzy co Ty? Będzie to z pewnością znacznie mniej niż 5%. Za to ok. 90% zarabia MNIEJ. Moim zdaniem jak na kraj, który już ponad 25 lat korzysta z „niczym nieskrępowanej wolności”, to zdecydowanie słabe osiągnięcie. To po prostu skandal! I niestety nie ma tutaj nikogo innego winnego, niż ludzie którzy przez ten czas nami rządzili.

Wiem że nie pałasz szczególną sympatią do PiS. Rozumiem to i podzielam Twoje uczucie. Jak wielokrotnie na tym blogu pisałem, partia Kaczyńskiego to według mnie narodowo-socjalistyczna szajka. Jak dotąd z pewnością się zgadzamy. Różnice ujawniają się dopiero tutaj: inne szajki dotychczas rządzące po mojemu były nie lepsze, a PO – nawet zdecydowanie GORSZE niż PiS. Ale nie pojmuję, jak nasza wspólna niechęć do partii aktualnie rządzącej miałaby skutkować wspieraniem w kłopotach Wałęsy?! W imię czego? Nawet pomijając esbecki epizod 1970-76 w jego życiorysie, Lech Wałęsa był po prostu bardzo ZŁYM prezydentem. Przykłady? Już podaję:

  1. Koncepcja NATO-bis i EWG-bis. Bardzo niebezpieczne pomysły, które ktoś (zastanów się KOMU to było na rękę…) Wałęsie wbił w głowę i ten przez jakiś czas próbował je zrealizować.
  2. Obalenie rządu Olszewskiego, który podjął próbę (nieporadną, ale jednak) przeprowadzenia lustracji i ujawnienia agentury wśród posłów, senatorów i członków rządu.
  3. Nawoływanie do NIE likwidowania baz Armii Czerwonej w Polsce, tylko do stworzenia polsko-rosyjskich spółek joint-venture na ich terenach (zastanów się…).
  4. Bezczelne przechwycenie teczek SB z dokumentacją swojej działalności i zniszczenie najbardziej kompromitujących materiałów (szczegóły ujawnił audyt jaki zarządził jego następca Kwaśniewski).
  5. Rozwiązanie Sejmu I Kadencji.
  6. Falandyzacja prawa.

Tyle z pamięci. Czy jego prezydentura miała jakieś JASNE strony? Zastanówmy się… Ponoć nakłonił pijanego Jelcyna do zgody na wycofanie się Polski z Układu Warszawskiego. Czy tak było na prawdę nie przekonamy się nigdy. Wiemy to tylko z przekazu samego Wałęsy, a ten jak wiadomo ma dosyć… luźne podejście do prawdy i faktów. Czy wiesz, że jak sama napisała w autobiografii jego żona Danuta, ilekroć mieli problemy finansowe Lechu szedł zagrać w totalizator sportowy i zawsze wygrywał? To się nazywa szczęście… Ciekawe tylko, czy daty owych wygranych nie pokryją się z datami kwitowania przez niego odbiorów pieniędzy za donosy. Ponoć szczegóły mamy poznać już w poniedziałek. Tylko czy Danuśka zachowała szczęśliwe kupony?

Jak widzisz materiału do działania dla czegoś takiego jak popierany dziś przez Ciebie ‚KOD‚ było o wiele więcej, niż daje nam dziś Kaczyński. Wałęsa nie raz podejmował decyzje łamiąc, lub (częściej) omijając prawo. To co zrobiło PiS (a wcześniej rozpoczęła PO) przy okazji członków Trybunału Konstytucyjnego, to naprawdę pikuś… A jednak KOD wystartował właśnie z akcją „JESTEM TW BOLEK”… Kompletne pomieszanie z poplątaniem. Czy Ty widzisz w tym jakiś sens?

Dlaczego mam bronić małego krętacza z Gdańska? Za to że ignoruje prawo, nie ujawnia dochodów ze swoich „wykładów” na całym świecie, obraża w niewybredny sposób swoich przeciwników (odczułem to kiedyś osobiście, kiedy jeszcze Wałęsa prowadził bloga na portalu mojageneracja.pl – po tym incydencie przestałem z nim dyskutować), czy za przypisywanie WYŁĄCZNIE SOBIE zasługi „pokonania komunizmu”! Gdyby to ostatnie było jeszcze prawdą…

A może za bycie ślepo poddanym hierarchom Kościoła Katolickiego? Za napychanie im kabzy niewyobrażalnymi bogactwami przekazywanymi na jego ręce przez chcącą wspomóc ojczyznę Polonię ze wszystkich stron świata („wszystko co otrzymałem przekazałem na Jasną Górę” – te słowa Wałęsa powtarza bardzo często). Za prezentowanie najbardziej prymitywnej odmiany polskiej zaściankowej religijności? TY? Osoba tak racjonalna?! Nie pojmuję…

Wałęsa jest symbolem polskiej bezkrwawej rewolucji 1989 roku. Moim jednak zdaniem było to tylko zgrabne zwodowanie łodzi ratunkowej dla całej wierchuszki PZPR-owskiej, która bez niej zatonęłaby wraz z całą PRL. Desant udał się im nad podziw dobrze. W końcu wykonywali to w większości ludzie w mundurach…

A mogło być naprawdę zupełnie inaczej. Polska już na samym starcie miała bardziej liberalne prawo gospodarcze niż moglibyśmy sobie życzyć dzisiaj! Rząd Mieczysława Rakowskiego (starego socjalisty, ale jednocześnie człowieka prawdziwie inteligentnego i jak się wydaje uczciwego), miał niesamowity atut w osobie Mieczysława Wilczka (koniecznie przeczytaj życiorys tragicznie zakończonego żywota tego człowieka). Dał on Polakom niezwykły świąteczny prezent: 23 grudnia 1988 weszła w życie Ustawa o działalności gospodarczej i Polska nie była już nigdy taka jak wcześniej. Zapewne pamiętasz boom gospodarczy, blichtr i szaleństwo początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku? Zawdzięczamy go właśnie liberalnemu prawu gospodarczemu. Kto wie, gdzie bylibyśmy dziś, gdyby pozwolono rządzić ekipie Rakowskiego? A może ziściłby się scenariusz chiński? Tylko 20 lat wcześniej i przeprowadzony w sposób nieco bardziej cywilizowany?

Tego nie dowiemy się nigdy, bo ekipa twardogłowych generałów pod dowództwem duetu Jaruzelski/Kiszczak dostrzegła w poluźnianiu cugli zagrożenie własnego bezpieczeństwa. Musieli zapewnić sobie glejty nietykalności. Wykonali więc przytaczany już przeze mnie kilkukrotnie skok do przodu i dopuścili do władzy starannie dobranych opozycjonistów. Ci słowa danego generałom dotrzymali – ani Jaruzelski, ani Kiszczak nigdy nie odpowiedzieli za żaden ze swoich czynów… Niestety, kiedy tylko nuworysze władzy umocnili się na swoich pozycjach, kiedy układ sił został sprawdzony w boju, rządzący postanowili wprowadzać upragniony przez siebie „nowoczesny” socjalizm na wzór zachodnioeuropejski. I zaczęło się przykręcanie śruby. To właśnie wtedy ukręcili kurze złota jaja, jak by powiedział Stefan ‚Siara’ Siarzewski.

Wąski i Siara

Polacy bowiem może w sposób nieco chaotyczny, może niekoniecznie zgodnie z żelaznymi prawami ekonomii, ale za to wytrwale i pracowicie, zaczęli się bogacić na własną rękę. Nikt nie oglądał się na państwo, nikt nie wyciągał ręki po dotacje, nie żądał 500 zł na dziecko. Od zera, na składanym łóżku, używanym dostawczakiem na kredyt, w wynajętej piwnicy… Ale na swoim i krok po kroku do przodu. Zaczął się kumulować rodzimy kapitał. Niestety zanim zdążył jako tako okrzepnąć dostał obuchem w łeb. Kolejne rządy prześcigały się rozdawnictwie (oczywiście to co robi dziś PiS to już Himalaje populizmu), co skutkowało oczywiście nieustannym podnoszeniem podatków. Jednocześnie unikały jak ognia tematów trudnych: uczciwej i całkowitej prywatyzacji (co rozwiązałoby już dawno problem nierentownych kopalń) czy uwolnienia ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych (to drugie już nawet było przegłosowane bodajże za Buzka, jednak kolejna ekipa ugięła się lobby lekarskiemu i wszystko odkręciła). Ponieważ problemy narastały, postanowiono rozwiązywać je metodą sprawdzoną w PRL-u: w sytuacji kryzysowej należy zwołać zebranie i wybrać komisję do zbadania problemu. Tak też zwiększano biurokrację na skalę nie znaną dotychczas nad Wisłą, komplikowano prawo nowelizując, sztukując i łatając ustawę za ustawą. Prawo Wilczka miało 5 stron tekstu i 54 artykuły. Obecnie obowiązująca „Ustawa o swobodzie gospodarczej” to już 75 stron i 111 artykułów. Ale to zaledwie drobny ułamek przepisów obowiązujących przedsiębiorców, sama regulacja podatku VAT ma 297 stron…

W powyższych kilku zdaniach streszczam coś o czym można by pisać opasłe tomy. Obraz rabunku dobra wypracowywanego przez Polaków to zaiste mroczna karta naszej współczesnej historii. Tak, są branże, enklawy, regiony którym się powodzi nadzwyczaj dobrze. Najczęściej wtedy, kiedy mają bliski związek z własnością publiczną. Państwowe można doić zasadniczo bezkarnie i bez umiaru… Ale niestety cała Polska to jednak kraj wciąż na początku drogi, wciąż na dorobku, nieustannie borykający się z niedostatkami. Żyjące od wypłaty do wypłaty. Wciąż czekający na swoją szansę, ale ile jeszcze można czekać? Zwłaszcza dziś, kiedy sytuacja międzynarodowa jest napięta jak… przed wojną? Ja nikogo nie straszę, odkładam tę myśl głęboko, ale czułbym się jednak znacznie pewniej gdyby dane mi było żyć w Polsce prawdziwie dostatnej i silnej. Po ponad ćwierćwieczu rządów partii post-solidarnościowych nie mamy ani jednego, ani drugiego.

Rozumiem, że ogarnięcie tego wszystkiego dla Ciebie będzie trudne, że zadziała tu syndrom północnokoreańczyka: osobie wychowanej od dziecka w północnej Korei nie mieści się w głowie inny obraz zewnętrznego świata, niż ten jaki jest jej wbijany dzień po dniu przez reżimowe media. Tak samo Ty możesz mieć problem z zaakceptowaniem prawdy o osobie Wałęsy i innej niż oficjalna wizji historii ostatniego ćwierćwiecza. Jestem świadom, że nie dotrę z tym przekazem do Ciebie… od razu. Ale jestem spokojny, że uda mi się zasiać choć maleńkie ziarenko niepewności do całej tej sprawy. W końcu człowiek uczy się całe życie.

Pozdrawiam najmocniej.

M.