Och jakże chciałbym znowu się pomylić! Ponuro prorokowałem wcześniej, że wybory na Prezydenta RP wygra ponownie Komorowski. Szczęśliwie uratował Dudę pożyteczny idiota Kukiz. Czy po nadchodzących wyborach stanie się cud i PO jednak NIE będzie w stanie zbudować sejmowej większości? Czy unikniemy niebezpieczeństwa kolejnych czterech lat rządów nieudaczników i złodziei z ludowo-demokratycznej koalicji? Niestety wszystko jest możliwe. Również czarny scenariusz.

Może się okazać, że wybory wygrają narodowi-socjaliści (PiS), ale koalicję stworzy triumwirat PO-PSL-ZL. O ile Zjednoczona Lewica przekroczy 8-procentowy próg wyborczy… Będziemy mieć wtedy powtórkę z ostatnich ośmiu lat. Okradanie Polaków osiągnie prawdopodobnie apogeum, emigracja zarobkowa zapikuje w górę, propaganda multi-kulti (która powoli, ale zauważalnie jest odrzucana przez poddawane jej ze szczególną siłą społeczeństwa zachodnio-europejskie) będzie nam aplikowana na śniadanie, obiad i kolację. Oczywiście możemy zapomnieć o spełnieniu jakiejkolwiek obietnicy wyborczej Platformy „Obywatelskiej”: nie takich obietnic ta szajka nie dotrzymała. Głupi lud wszystko kupi.

Wybór mamy jak zwykle: albo dżuma (PO), albo cholera (PiS). Czy między tymi partiami są jakiekolwiek różnice? Oczywiście że tak! Ale nie wpływają one nijak na życie statystycznego, szarego, przeciętnego Polaka. Co z tego, że działania Platformy są nieco mniej skażone socjalizmem niż to co zapowiada nam Prawo i Sprawiedliwość? Efekt dla kieszeni Polaka-Szaraka będzie i tak taki sam: nic mu nie przybędzie. Nie wzbogaci się. Nie zbliży się nawet do zachodnio-europejskiej średniej. W zamożności obywateli nie mamy szansy przegonić nawet zbankrutowanej ponoć Grecji! Ani pod rządami złodziei z PO, ani pobożnych socjalistów z PiS. Mniej socjalizmu PO odbija sobie jak zwykle: zwiększonym pospolitym złodziejstwem. I tak dupa z tyłu, jak mawiał poeta.

Obecna zmiana warty na pozycji lidera sondaży preferencji wyborczych wynika jedynie z faktu zbyt dalekiego oddalenia się działaczy PO od obywateli. To zadziwiające jak szybko banda prostaków wyemancypowała się na samozwańczą elitę Narodu. Z pewnością po wyborach przyjdzie czas rozliczeń i kto wie – może ster w Platformie przejmą młodzi, żądni władzy i przywilejów się z nią wiążących, działacze? Odzyskanie zaufania wyborców jest doprawdy dla takiego tworu jak PO niezwykle proste. Trzeba tylko wiedzieć czego pragną masy i im to obiecać. Tusk wiedział. Kopacz nie ma pojęcia.

Wcale nie jaśniej jest po drugiej stronie barykady. Co prawda narodowi-socjaliści nieco lepiej wyczuwają nastroje tłumów (stąd wyniki), za to zapowiedzi ich działań wieszczą katastrofalne skutki i jak już raz to było – nie porządzą sobie zbyt długo. Polak może myśli powoli, ale gdy ktoś będzie mu znowu budować PRL, to może się wkurzyć i zasunąć między oczy.

Czy czarnym koniem wyborów okaże się jednak nieśmiertelny JKM i kolejna jego partia KORWiN? Jak dotąd idzie im… różnie. Ostatnio jakby lepiej, ale czekajmy co w związku z lepszymi notowaniami zrobi sam Janusz. Jeśli palnie jakieś kolejne głupstwo, gdy znów pojedzie Hitlerem, to ostatecznie się w moich oczach zdemaskuje… Zobaczymy. Gdyby wytrzymał do wyborów, to ma szansę być języczkiem uwagi i najbardziej pożądanym politykiem w Polsce.

Ewidentnie za to porażką okazał się cały projekt „Kukiz”. Paweł roztrwonił monstrualne poparcie społecznie przez proste zaniechanie. Z nieznanych powodów odmawiał działań politycznych, obracając się w politycznym środowisku. Nie można robić polityki jednocześnie się od niej odżegnując! No chyba, że jest się kompletnym ignorantem. Postawmy już na nim krzyżyk (byle nie wyborczy – to byłby zmarnowany głos). Zasłużył sobie na to.

Na koniec kilka słów należy się sprytkowi Petru. Owo podejrzane indywiduum zbajerowało całkiem nie małą rzeszę wyborców szukających alternatywy dla PO-PiSu. Uwaga, przekaz dla Was: .Nowoczesna nie jest żadną alternatywą dla Platformy. To projekt mający na celu zagospodarowanie „wierzących-niepraktykujących” wyborców PO. Tych, których ośmiorniczki i cielęce policzki zraziły do jedynie słusznej partii wszystkich Lemingów, ale którzy zasadniczo w życiu nie zagłosowaliby na Kaczyńskiego. Taka jest moja opinia. A gdyby nawet okazała się ona błędna, to wystarczająco dużo argumentów przeciwko kanapie pana Petru daje on sam. Przedstawione ostatnio postulaty .Nowoczesnej pokazują wyraźnie, że nie ma on zamiaru na krok odstąpić od platformerskiej narracji, a niektóre są wprost idiotyczne (jak dla przykładu zakaz stosowania dłuższego terminu płatności w obrocie gospodarczym niż 30 dni, albo zasada 2-za-1, czyli konieczność wycofania dwóch ustaw przy uchwalaniu jednej nowej).

W ciekawych nam przyszło żyć czasach. O, jakże ja jednak tęsknię do nudy dnia codziennego. Miałbym wtedy czas by zajmować się różnymi prozaicznymi zajęciami. Np. pisaniem. Na blogu też.

Do zobaczenia!