Zmarł Wujek Dobra Rada. Ten prawdziwy. Niedościgniony wzór. Wszyscy mówią: odszedł Hans Kloss, a przecież nie tylko! Stanisław Mikulski zagrał w trzydziestu sześciu filmach i piętnastu serialach (według Filmwebu). Do tego role w teatrze (także telewizji). Naprawdę rzesze miłośników Klossa nie miały okazji zobaczyć większości dorobku Mikulskiego. Żałujcie. To był naprawdę świetny aktor, z wielkim dystansem do samego siebie. To nieczęste.

Mikulski - Nie tylko Kloss

Dziennik-TVP

Ileż to razy z rozbawieniem oglądałem retransmisje Dziennika Telewizyjnego z lat 80-tych ubiegłego wieku, które to regularnie prezentuje TVP Historia. Nieustannie nie mogę wyjść z podziwu jakież to problemy w pocie czoła rozwiązywali wtedy partyjni towarzysze. Wydawało mi się, że teraz jest inaczej. No niestety – nie jest.

Bodajże wczorajszy Teleexpress pokazał obrazki z brawurowej akcji:

Wietnamskie-kasyno

Wpadli przy pokerze amerykańskim. Policjanci z Centralnego Biura Śledczego i celnicy zatrzymali dziewięcioro Wietnamczyków, którzy prowadzili nielegalne kasyno. Gracze wpadli w jednym z centrów handlowych w Rzgowie pod Łodzią.

Cóż my takiego tutaj widzimy? Dziewięciu wietnamskich handlarzy zabija nudę popijając herbatę i grając w karty. Za swoje. Ponoć mieli ŁĄCZNIE 30 tysięcy złotych i 50 talii kart (cały materiał jest też na profilu CBŚ: https://www.facebook.com/video.php?v=881093158578505&fref=nf). Zostali spacyfikowani przez szturmowy oddział Służby Celnej, choć nikomu nie ukradli ani złotówki.

Od razu przypomina mi się pierwszy odcinek kultowego serialu „07 zgłoś się”. Nie wiem czy wszyscy pamiętają, że dzielny porucznik Borewicz walczy w nim z osobami handlującymi prywatnie… krępliną (rodzaj tkaniny). Co więcej, panowie przestępcy planowali wejść na rynek z czekoladą. Szczęśliwie ludowa milicja wybiła im z głowy te fanaberie.

Dziś poseł może sobie KRAŚĆ kilkadziesiąt tysięcy złotych z sejmowej kancelarii i chodzi wolny. Za to zwykły człowiek za ryzykowanie SWOICH pieniędzy, wielokrotnie zresztą opodatkowanych, w grę losową bez zgody władz zostaje skuty a pieniądze się mu konfiskuje.

Ot, kolejne godne uczczenie XXV lecia Drugiej PRL „wolności”.

Zauważcie jakie wieści przynoszą nam najczęściej dzienniki radiowe, telewizyjne, czy większość internetowych portali. Są ta praktycznie wyłącznie informacje o katastrofach, wypadkach, nieszczęśliwych zdarzeniach, albo aktach przemocy. Jakby nic innego co ciekawe nie działo się już na tym świecie. Ostatnio nie można się było dowiedzieć z polskich mediów np. że Chińczycy wylądowali na księżycu, albo o tym że w Kutnie powstaje nowa wersja popularnego niegdyś samochodu Syrena… Jeśli w faktach albo Teleexpressie pojawi się jakaś informacja ze światka polskiej polityki, to wyłącznie o tym kto kogo akurat obraził (i jak), albo ile ten czy inny poseł ukradł pieniędzy. Akurat to że polscy politycy to kurwy i złodzieje wiemy bez telewizora.

Nie wiem czym tą wyjątkową zgodność polskich tele-przekaźników tłumaczyć, czy jest to TYLKO głupota, czy może też COŚ WIĘCEJ, ale widzę skutek jaki taka polityka informacyjna przynosi. W większości maluczkich mozolnie wyrabia ona przekonanie, iż Świat zewnętrzny to coś strasznego, przed czym zwykły człowiek SAM SIĘ NIE OBRONI. Że zawsze i w każdej sytuacji potrzebne jest czuwające PAŃSTWO.

Doublenaut-Big-Brother-Is-Watching-You

Kiedy jest ciemno – państwo nakaże nosić odblaski, kiedy droga jest za blisko wsi – państwo otoczy ją ekranami dźwiękoszczelnymi, gdy możesz potknąć się i przewrócić – państwo postawi ci barierkę, żebyś mógł się oprzeć, kiedy chciałbyś się zaciągnąć mentolowym papierosem (czy nie daj boże marihuaną) – państwo ci tego zakaże w trosce o twoje zdrowie, kiedy będziesz chciał kupić antybiotyk bo boli cię w płucach – państwo nakaże ustawić się w kolejce do licencjonowanego lekarza, żebyś sam nie podejmował tak straszliwej decyzji, kiedy chciałbyś kupić sobie pistolet Glock 17 bo chcesz się poczuć pewnie w swoim domu – państwo wybije ci to z głowy (przecież mamy jakże skuteczną i przyjazną obywatelom państwową Policję).

Państwo ma być ci ojcem, matką, księdzem i nauczycielem. Do kompletu brakuje jeszcze kochanki.

Nie dziwne zatem jest, że na takim OGROM zadań nasze kochane ludowo-demokratyczne władze potrzebują MULTUM pieniążków. Albo jak to się ładnie mówi w mediach – środków. Szkoda jedynie, że nie wspomina się jednocześnie, że po każdym przykładzie nowej państwowej inwestycji się nie podkreśla, że owe środki to PIENIĄDZE zabrane z NASZYCH PORTFELI. Że władza nie tylko chce (i zabiera) nam wolność, ale także ogołaca nas z co raz większej ilości żywej gotówki!

Zamiast słuchać o tym gdzie się zderzyły dwa tramwaje, że metro zalało, że ktoś wypadł z okna, albo że skazano opiekunkę Villas, chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej o procesie Sumlińskiego w którym prędzej czy później wyjdą arcyciekawe informacje o urzędującym Prezydencie RP, albo o tym że Spotify jest już większe niż iTunes (na razie w Europie).

Przykre jest jednak, że większość tzw. „normalnych ludzi” ma to wszystko dokładnie w dupie i z uwagą śledzi w telewizji jedynie „Taniec z gwiazdami”, albo kolejną galę boksu. Mógłbym się z tym może pogodzić, ale tylko wtedy gdyby odebrać im prawo głosu. Albo dokładniej: nadać ich głosom siłę proporcjonalną do ich wkładu w nasz wspólny budżet. Powinni być z tego zadowoleni. Albo trzeba im to wmówić. Nie powinno być to trudne.