Islam zapanuje nad Światem

  1. Kiedy budowali meczety, milczałem – mamy przecież wolność wyznania.
  2. Kiedy wzywali do zabijania niewiernych, milczałem – mamy przecież wolność słowa.
  3. Kiedy wysadzili wieżowce, milczałem – to byli tylko chorzy ekstremiści.
  4. Kiedy wywołali zamieszki, milczałem – to wina systemu i błędnej polityki.
  5. Kiedy uzyskali większość w parlamencie, milczałem – mamy przecież demokrację.
  6. Kiedy wprowadzili w państwie prawo koraniczne a moja żona została ukamienowana za brak chusty na głowie, milczałem – już nie wolno było krzyczeć…

Zachodnia Europa doszła już do punktu 4 powyższej ponurej listy. My (na szczęście) jeszcze nie zaczęliśmy jej realizować. Obroniła nas nasza bieda – nie jesteśmy atrakcyjnym celem imigracji muzułmańskich barbarzyńców.

Ale są wśród nas tacy, którzy mimo wyraźnych znaków na Ziemi nieustannie nawołują do popełnienia samobójstwa i bagatelizują muzułmańskie zagrożenie. Najbardziej ambitna jest na tym polu oczywiście „żydowska gazeta dla Polaków”. Oto fragment tekstu jaki otwiera dziś portal Gazeta.pl:

Niektóre akty terroru można interpretować jako wyraz rozpaczy wynikającej z poczucia obcości i niemożności nawiązania porozumienia. To takie wypaczone komunikaty: „Zobaczcie, jesteśmy!” i domaganie się uznania, szacunku. Choć, oczywiście, haniebnych czynów nic nie usprawiedliwia – mówi prof. filozofii Andrzej Szahaj, komentując makabryczne morderstwo w Londynie, o które podejrzani są ekstremiści islamscy.

Przypomnijmy. Tak według pana profesora od multi-kulti zachowuje się zrozpaczony człowiek pragnący akceptacji:

London-killing_2Brak mi słów. W każdym razie słowa polskiego (?) naukowca są według mnie równie przerażające co czyn owego wyznawcy „religii pokoju” uwidocznionego na powyższym zdjęciu. Obu NIC nie usprawiedliwia.

P.S.

Na szczęście choć Mariusz Max Kolonko mówi jeszcze jak jest:

Porywacze dusz

Rządzącej szajce grunt pali się pod nogami. Kolejne lata rządów PO-PSL pogrążają Polskę w biedzie. Korupcja rośnie w zastraszającym tempie, biurokracja osiąga szczyty nieznane dotąd europejskiej cywilizacji a działania trzymających władzę nakręcają bezrobocie. Krótko mówiąc: dramat.

W tak ciężkiej sytuacji odpowiedzialny mąż stanu podjął by działania zdecydowane, ale konieczne. Wynikałyby one z oceny sytuacji i miałyby za zadanie zastopować niekorzystne zjawiska. Sytuacja jest aktualnie taka: w wyniku nadmiernego fiskalizmu Państwa i absurdalnie wysokich kosztów pracy oraz marnotrawienia pieniędzy na potęgę (vide te wszystkie durnowate kampanie społeczne i monumentalne budowle), kasa państwowa świeci dnem. Co gorsza, dług publiczny przekroczy w 2013 już drugi próg ostrożnościowy (według metodologii stosowanej w UE stało się to zresztą już w roku ubiegłym). Aby odwrócić ten stan należy zlikwidować sprzyjające mu negatywne decyzje polityczne ostatnich lat, zmniejszyć wysokie podatki (w tym skandaliczny podatek od pracy – czyli tzw. ZUS), drastycznie ograniczyć wydatki budżetowe i zredukować (o rząd wielkości!) ilość urzędników.

A co robi pełniący funkcję Ministra Finansów RP Jan Antony-Vincent Rostowski? Dokładnie odwrotnie: podnosi podatki (VAT podniesiony „na chwilę” pozostanie w obecnej wysokości na nie wiadomo jak długo), likwiduje ostatnie ulgi podatkowe, utrzymuje na skandalicznie niskim poziomie kwotę wolną od podatku (w Polsce to od wielu lat niezmiennie 3091 zł – Wielkiej Brytanii: 46.600 zł, Niemczech: 33.000 zł). A do kompletu ogłosił właśnie, że jeszcze bardziej podniesie opresyjność systemu poboru podatków w Polsce, próbując m.in. ukrócić co raz powszechniejszą praktykę przenoszenia siedzib firm do krajów z bardziej liberalnym opodatkowaniem.

Rostowski nie wziął do siebie słów Księżniczki Lei:

– Im mocniej będzie pan zaciskał pięść, tym więcej systemów prześlizgnie się panu między palcami.

Opisała w ten sposób tzw. Efekt Tarkina:

tarkin-effect600

Cóż się dziwić angielsko-polskiemu ministrowi. Jak wiemy nie zapoznał się on nawet z teorią Laffera, więc co tu mówić o mniej znanych prawidłach rządzących (wszech)światem… W każdym razie sądzę, że już niedługo będzie można mówić o Efekcie Rostowskiego:

Im bardziej niedouczony ekonomista zapatrzony w idee Keynesa, stara się zwiększyć wpływy budżetowe z podatków, tym mniej w owym budżecie jest pieniędzy!

A skąd miałyby się tam niby znaleźć? Kto miałby wypracowywać dobro, które może być opodatkowane? Jeśli ostatnimi działaniami rozwiewa się ostatnią nadzieję na pozytywne zmiany w tym kraju, to przekaz dla ciężko pracujących na swoim Polaków jest jeden: spierdalajcie stąd póki jeszcze macie taką możliwość! Rostowski mówi wyraźnie – nie obniżę podatków w Polsce i nie pozwolę wam prowadzić firmy zza granicy. Trwanie ze swoim biznesem w ojczyźnie jest w takim razie bez sensu. W ten sposób PO pozbywa się ostatniej grupy społecznej, która jeszcze utrzymuje ten kraj na powierzchni. Kiedy jej zabraknie, to kto będzie tworzył panu ministrowi budżet? Urzędnicy??

jesus loves you

Kiedy już się wydawało, że największą głupotą mijającej majówki będzie list pasterski Episkopatu Polski….:

Popularność sekt wiąże się zwykle z kryzysem prawdziwej religii, wykorzystywanym perfekcyjnie przez wzmożoną aktywność misyjną tych grup. Głoszone przez nie hasła mają spektrum znacznie szersze, niż tylko religijne; od satanistycznych przez ezoteryczno-okultystyczne po terapeutyczne, ekologiczne, charytatywne i inne. Nierzadko działają pod przykrywką wielkich religii Wschodu, jak buddyzm czy hinduizm, ale równie dobrze mogą być aktywne jako szkoły sztuk walki, filozofii czy medytacji wschodnich, ćwiczeń fizycznych, głównie jogi, ośrodki medycyny niekonwencjonalnej, a nawet szkoły języków obcych.

w którym to katabasy przestrzegają członków własnej sekty przed popadaniem we wpływy innych – „szatańskich” sekt, kiedy to objawił się taki to kwiatek:

Dlaczego jednak ośmiolatki a nie młodsze dzieci? Chodzi o świadomość jaką ma wtedy dziecko – wyjaśnia ksiądz Artur Staniszewski z diecezji warszawsko-praskiej. Młodsze dzieci mają kłopoty ze zrozumieniem pojęć religijnych.

Mowa o zamieszaniu z obniżeniem wieku rozpoczynania szkolnej indoktrynacji a w konsekwencji zmiana momentu, w którym dzieci katolików dostają tablety od rodziców chrzestnych, czyli kiedy dostępują pierwszej komunii.

Szczytem obłudy i śmieszności jest poddawanie w wątpliwość zdolności ośmiolatków do świadomego przystępowania do katolickiego obrządku, kiedy to wszystkie sakramenty są de facto jedną wielką zagadką dla większości wyznawców papieskiej wiary, z chrztem kompletnie nieświadomych NICZEGO niemowlaków na czele!

Jeśli pokropek kilkumiesięcznych bobasów nie stanowi przeszkody w księżowskim procederze, to skąd nagle troska o potrafiące już to i owo skojarzyć ośmiolatki??

Polecam to do przemyślenia w trakcie nudnego (choć jak się wydaje ciepłego), pierwszego majowego roboczego tygodnia.

No jak ma grzmieć? Toż to więcej dowodów na nieistnienie bogów nie trzeba:

Głęboka wiara to najlepszy sposób, by uporać się z bezrobociem i masową emigracją, ponieważ mobilizuje ona do przeciwstawienia się bierności. W ocenie abp. Henryka Hosera właśnie dzięki wierze uda się rozwiązać wiele największych problemów naszego kraju.

Abp Hoser

Prawdziwy bóg nie pozwoliłby na szafowanie swoim imieniem takim oszołomom jak Hoser. Nie jest możliwe, żeby osoba plecąca takie przeczące rozumowi (i to nawet nie jakimś wyrafinowanym teoriom filozoficznym – prostemu chłopskiemu rozumowi) brednie mogła być poważaną figurą w oświeconym społeczeństwie. Kolejny cytat z pana arcybiskupa:

Bez chrześcijaństwa Polska przestanie istnieć. Stanie się społeczeństwem bezpodmiotowym, którym łatwo będzie można manipulować i wykorzystywać.

Bzdura, bzdura, bzdura! To właśnie TERAZ Polacy są omotani przez postsolidarnościową nomenklaturę, która w ramię z pedofilską szajką katabasów leją jad głupoty w zagubione mózgi mieszkańców kraju nad Wisłą…

Jedyna SZANSA to opamiętanie się! To właśnie otrząśnięcie się choroby rzymskiego katolicyzmu, plus wypędzenie wszystkich styropianowych kombatantów i rozpoczęcie budowy NORMALNEJ Polski. Od podstaw.

Polski na miarę osiągnięć XXI wieku. Bo narazie tkwimy po kolana w XX. A może i w XIX.