boni-latarnikOkazało się, iż były agent SB w rządzie PO – min. Michał J. Boni, ma niesamowity dar. Otóż jest on w stałym kontakcie z bogami. W piątek ogłosił urbi et orbi, że z całą pewnością nie ma wśród osób boskich Jego Makaronowatości – Latającego Potwora Spaghetti.

Zaprawdę jedynie dowcip historii mógł spowodować, że Kościół LPS boryka się u zarania z niemal identycznymi szykanami jak wiodące wśród Polaków wyznanie. Widać dwa tysiąclecia ludzkich doświadczeń nie wystarczą aby równość zapanowała we wrażliwej dziedzinie osobistych przekonań. No chyba, że pan Boni ma ochotę zostać santo subito jako obrońca (jedynie słusznej i licencjonowanej) wiary.

Sowy nie są tym czym się wydają… W pokręconym świecie Dawida Lyncha co i raz zaskakiwało nas coś, jak się wydawało, niepojętego. Mam wrażenie, że to co wyprawia się ostatnio w naszym medialno-politycznym grajdołku powoli przekracza granice filmowej fikcji.

Demokracja zatryumfowała u naszych braci Węgrów. Wybrany tam ogromną większością prawicowy parlament zmienił właśnie szereg postanowień węgierskiej konstytucji. Tak zdecydowali Węgrzy. A jak to komentują media? Chciałem napisać „polskie”, ale po tym tekście mam dużo wątpliwości, komu służą szczekające pieski z Czerskiej:

Gazeta Wyborcza o zmianie konstytucji Węgier

Bliżej nie określony „mil” przedstawił budapesztańską decyzję jako wydarzenie równie straszne co ustawy norymberskie. Zaniepokojenie wyraził nawet komunista Barroso! Cóż za mecyje? Chyba nie obejdzie się bez zbrojnej interwencji państw sąsiednich? Inaczej chyba nie można potraktować groźby, jaką wyrazili Eurokomisarze:

Rzeczniczka Komisji Europejskiej zapowiedziała, że w razie konieczności użyte zostaną wszelkie środki, aby na Węgrzech przestrzegane były rządy prawa.

Ale są też w naszym kraju media, w których całą sprawę pokazano tak jak na to zasługuje:

Bankier.pl o zmianie konstytucji na Węgrzech

Isten, áldd meg a magyart!

 

Kaczyński i iPad

Jarosław A. Kaczyński nie może się bardziej skompromitować, więc jego wygłupy w Sejmie nie wywołują na większości Polaków niczego więcej niż chwilowy grymas politowania. Ale zupełnie przypadkowo, ów narodowo-socjalistyczny socjopata dostarczył wysoce akuratnego dowodu na tezę, którą forsuję tutaj od dłuższego czasu: tzw. „demokracja” w obecnej postaci jest całkowicie skompromitowana, przestarzała i nie przystaje do poziomu rozwoju naszej cywilizacji. Wszystko to było widać jak na dłoni podczas kuriozalnego przedstawienia Kaczora.

Jeśli możliwe jest, żeby 400 posłów przez prawie dwie godziny słuchało przemówienia odtwarzanego z iPada, to równie dobrze można było je sobie obejrzeć na YouTube. W Internecie można dyskutować, pracować wspólnie nad rozmaitymi projektami a także… głosować! Ta zgraja darmozjadów pojawiająca się na Wiejskiej w regularnych odstępach czasu, ględząca różne bzdety których nawet sama nie ma ochoty słuchać, za to pobierająca z tego tytułu wysokie apanaże, jest w XXI wieku zupełnie zbędna. Zastąpienie tych wszystkich Tusków, Kaczyńskich, Palikotów, Kaliszów i Kłopotków bezpośrednią demokracją jest proste, efektywne i co najważniejsze mogłoby jeszcze uratować III RP.

Z pewnością nie uczynią tego działania mistrza kreatywnej księgowości – Jana A. Vincent-Rostowskiego (vel. Jacek Rostowski), pełniącego aktualnie funkcję Ministra Skarbu RP. One upadek najjaśniejszej Rzeczpospolitej jedynie przyśpieszą. I będzie to upadek nie z przyczyn naturalnych (jakim byłoby nieuchronne bankructwo finansów publicznych, do którego prostą ścieżką prowadzą działania kolejnych rządów po 1989 roku), ale nastąpi to raczej w sposób gwałtowny i spowodowane będzie brutalną reakcją umęczonych Polaków. Bo do przebrania miarki zostało już bardzo, bardzo niewiele. Kiedy nie wypaliło z fotoradarami, przychody z podwyższonego VAT-u są niższe niż przed podwyżką, a bezrobocie rośnie równie szybko jak w ekspresowym tempie spada PKB naszej „zielonej wyspy”, Rostowski wraz ze swoimi doradcami rozpaczliwie próbuje łatać rozchodzący się na wszystkie strony budżet gdzie tylko się da.

Właśnie wyszło na jaw, że zamierza zmienić treść dziesiątek milionów drukowanych codziennie paragonów fiskalnych, żeby wyeliminować ewentualne oszustwa sklepikarzy. Zupełnie nie przejmuje się przy tym, że naraża wszystkich handlowców na wydatki sięgające w skali kraju setek milionów złotych. Ale o wiele ciekawszy jest pomysł karania klientów nieuczciwych sprzedawców paliw i stali. Jeśli kupisz bak paliwa, albo kilka prętów zbrojeniowych od oszusta, który na podstawione „słupy” wyłudza podatek VAT, to bekniesz. Oczywiście jest możliwe, że ukarany zostanie także ów oszust, ale tobie też się oberwie. Taka sankcja ma wzbudzić podejrzliwość w narodzie. Żeby każdy Polak podchodził do drugiego z nieufnością. Wszystko w imię obrony dochodów budżetowych…

Drodzy rządzący – nie z taką władzą sobie Polacy poradzili… Wystarczy tylko nadepnąć im na odcisk, a wy drepczecie już bardzo blisko. Bójcie się.

Otwieram Internety i czytam z szeroko otwartą paszczą o tym jaki obraz nas – Polaków początku roku 2013 one dają:

Zrzut ekranu 2013-03-4 o 19.04.01

 

Spośród wiadomości dnia w portalu Interia.pl, aż 4 dotyczą okoliczności tragicznej śmierci dzieci…

Zrzut ekranu 2013-03-4 o 19.11.59Fakt.pl dostosowuje się do nowej mody na mięso końskie i prezentuje sklep z dobrej jakości koniną (czyżby interwencja Funduszu Promocji Mięsa Końskiego? – w końcu wiemy na co idą nasze pieniądze…).

Za to niezawodna Gazeta Wyborcza dzień po dniu wiesza psy na swoim niedawnym pupilku:

Zrzut ekranu 2013-03-4 o 19.19.51Nawet znaleźli sobie lokalnego Pawkę Morozowa

A prostak Wałęsa senior powiedział tylko głośno to, co większość Polaków myśli po cichu. Z powyższego wynika zatem, że Polska to kraj mordujących dzieci homofobów, którzy nie jedzą niczego innego niż słodko hasające źrebaczki. W sumie to i tak postęp. Jeszcze kilka lat temu, podczas ostatniej większej fali emigracji na Wyspy Brytyjskie, Angole instalowali po parkach tabliczki informujące barbarzyńców ze wschodu, że tutaj tych ptaków się nie je. I to jest, jak to się mówi, „fakt autentyczny”.

Zrzut ekranu 2013-03-4 o 19.32.19