Jarosław Kaczyński

Politycy mają krótką pamięć. Zwłaszcza polscy. Taki Bartosz Arłukowicz (aktualnie PO) dzierżący stołek Ministra Od Zdrowia w nowym rządzie Donalda „Charatnąć w gałę” Tuska, jeszcze niedawno (kiedy to występował jako członek opozycyjnego SLD) ostro krytykował zmiany forsowane przez swoją poprzedniczkę, obecnie Marszałkę Sejmu, panią Kopacz. Teraz oczywiście mu się odmieniło. Jak skomentował to środkowy rozgrywający Tusk:

Panta rhei.

Nic dodać, nic ująć. Czas płynie nieubłaganie także dla „lidera opozycji”, Jarosława Kaczyńskiego. Oburzył się on dziś sromotnie na swojego byłego pupila (swoją drogą stadko „byłych zaufanych ludzi Prezesa PiS” rozrosła się ostatnio znacząco):

Radosław Sikorski drastycznie złamał zapisy konstytucji. Wyraźnie stwierdza, że Polska miałaby być członkiem federacji. To sprawa do Trybunału Stanu – powiedział prezes PiS Jarosław Kaczyński, odnosząc się do wystąpienia szefa MSZ w Berlinie. Minister spraw zagranicznych stwierdził, że należy pogłębić integrację w UE. Komisja Europejska mogłaby m.in. za zgodą Parlamentu Europejskiego ingerować w budżety krajów członkowskich.

Cóż za zdecydowana reakcja! Jednak cokolwiek spóźniona drogi panie Kaczyński! Trzeba było protestować kiedy to pański śp. brat podpisywał Traktat Lizboński! Wtedy właśnie był czas aby drzeć szaty i własnym ciałem bronić najświętszej Rzeczpospolitej. Ale wtedy siedział pan cicho, bo co prawda sprzedano niepodległość, ale zrobił to swój! A swoich się nie krytykuje…

Dlatego siedź pan łaskawie cichutko w kąciku i przyglądaj się, jak dzięki twoim i twojego brata decyzjom Polska staje się kolejną republiką federacyjnego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich. Przyłożyłeś do tego tak samo rękę jak Radosław, na którego chciałbyś dziś wszystko zrzucić.

Martin Lee Gore, lider grupy Depeche Mode i Vince Clarke niegdyś (30 lat temu) również lider tego zespołu, a ostatnio muzyk tworzący wraz z Andym Bellem duet Erasure, ogłosili właśnie że w 2012 roku wydany zostanie album będący efektem ich współpracy. Duet posługuje się szyldem VCMG, a zapowiedzią płyty ma być maksi singiel z utworem zatytułowanym „Spock”.

Od 30 listopada wersję singlową utworu będzie można kupić w serwisie Beatport, później (od 12 grudnia) cały EP (zawierający 5 wersji tytułowego utworu) ma być dostępny w sklepach internetowych, w końcu (19 grudnia 2011) premierę będzie mieć 12″ winyl.

Jaki to będzie materiał? Ostatnie dokonania Vince’a w Erasure nie są zbyt porywające. Najnowszy album (premierę miał w październiku), noszący tytuł „Tomorrow’s World” jest nijaki, nieporywający… Remiks utworu „Behind The Wheel”, jaki zrobił na wydaną w tym roku składankę „Remixes 2” Depeche Mode jest po prostu cienki. Ale VCMG to nie tylko Vince, to także (przede wszystkim) Martin!

Obecność Martina Gore przy każdej produkcji muzycznej zapowiada niebanalne melodie, ciekawe aranżacje i poruszających teksty. Przykładem niech będzie drugi album grupy Client, gdzie w utworze „Overdrive” słychać rękę (i głos) Martina:

Albo niesamowity utwór „Cloud 9” z pierwszego albumu efemerycznej grupy OneTwo, którego współautorem jest Gore i gdzie zagrał solo na gitarze:

Jestem prawie że pewny, iż talenty obu panów dadzą efekt godny marki jaką jest Depeche Mode, a którą obaj tworzyli.

Jerzy Turek zagrał w kilkudziesięciu filmach często główne role, ale świetnie wypadał też w epizodach. Młodsze pokolenie pamięta go jedynie ze „Złotopolskich”, ale warto zobaczyć jak dobrze szła mu gra także w innych mundurach niż listonosza.

Ta kompilacja zawiera fragmenty polskich filmów z lat 1961-1977, gdzie wciela się w role głównie żołnierzy (z Ludowego Wojska Polskiego, Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i III Rzeszy), ale też w mechanika LOT-u, milicjanta MO czy inspektora bliżej nieokreślonej służby PRL, a nawet szeregowego diabła prosto ze starego Piekła!

„Daleka jest droga” reż. Bohdan Poręba (1963), „Kwiecień” reż. Witold Lesiewicz (1961), „Piekło i niebo” reż. Stanisław Różewicz (1966), „Czterej pancerni i pies” reż. Konrad Nałęcki (1970), „Paryż – Warszawa bez wizy” reż. Hieronim Przybył (1967), „Hydrozagadka” reż. Andrzej Kondratiuk (1970), „Milion za Laurę” reż. Hieronim Przybył (1971), „Palace Hotel” reż. Ewa Kruk (1977), „Markiza de Pompadour” reż. Józef Hen (1965), „Do przerwy 0:1” reż. Stanisław Jędryka (1969), „Powrót doktora von Kniprode” reż. Hubert Drapella (1965), „40-latek” reż. Jerzy Gruza (1974).

 

Oglądam bardzo dużo filmów, zwłaszcza polskich, przeważnie czarno-białych. Lubię to. Najbardziej podobają mi się te, w których mogę podglądać realia codziennego życia z tamtych lat. Jak to było w PRL-u? To to, co zawsze interesuje mnie najbardziej. Z tej pasji zrodziła się chęć podzielenia się moimi znaleziskami. Stworzyłem więc kilka kompilacji, w których prezentuję w krótkiej formie jakieś zjawisko (lub któregoś artystę) z tamtych czasów.

Na początek pokażę Wam jak wyglądała motoryzacja:

Zawiera fragmenty polskich filmów z lat 1960-1980: „Hydrozagadka”, „150 na godzinę”, „Nie lubię poniedziałku”, „Szerokiej drogi kochanie”, „Plac budowy. Polska.”, „Wyspa złoczyńców”, ” Obrazki z życia”, „Gangsterzy i filantropi”, „Kochajmy Syrenki”, „Milion za Laurę”, „Sobie król”, „Roman i Magda”, „S.O.S.”, „Smarkula”, „Jadą goście jadą…”, „Fucha”.

W telewizorze trwa debata po exposé premiera Tuska. Przywódca PO mówił dziś wyjątkowo krótko, ale treść i wydźwięk jego wystąpienia nie pozostawia żadnych złudzeń. Mamy przesrane.

Ostatnie cztery lata nie mogą być zaliczone pod żadnym pozorem do dobrych dla Polaków. No chyba, że jesteś drogi czytelniku urzędnikiem państwowym. Wtedy wiesz… Było „na bogato”. Ale zwykłemu człowiekowi (takiemu który płaci na tego urzędnika), okres 2007-2011 będzie kojarzyć się jedynie z czasem zaciskania pasa i niepewności. I tak będzie dalej. Tusk nie pozostawia żadnych złudzeń – on i jego towarzysze nie potrafią wykorzystać potencjału Polaków. Jedyne co im wychodzi do dalsze nas zadłużanie. Jednak długi trzeba spłacać, dlatego PO wraz z koalicjantem ogłosił, że zedrze z nas jeszcze więcej.

Niczym innym nie można nazwać tego co dziś zostało przedstawione – była to jedna wielka zapowiedź przykręcania śruby:

  • podwyżka składek na worek bez dna czyli ZUS
  • próba objęcia ZUS-owskim przymusem grup z niego dotychczas zwolnionych
  • wydłużenie czasu przymusowego odprowadzania połowy zarobków na ZUS do 67 roku życia (co spowoduje że emerytury wypłacane będzie mieć być może nawet o połowę mniej osób w porównaniu do sytuacji obecnej – po prostu znacznie mniej Polaków do tego wieku dożyje)
  • likwidacja niektórych ulg
  • bolesne dla dobrze zarabiających gwiazd telewizji ograniczenie 50% ulgi w podatku dochodowym
  • uszczelnienie podatku Belki…

W zamian dostajemy mglistą obietnicę redukcji wielkości polskiego urzędniczego Bizancjum, ale bez szczegółów jak to będzie zrobione i na jaką skalę. Żadnych innych cięć. Nawet zapowiedź stopniowego wprowadzania normalności w polskim rolnictwie jest niejasna i odłożona na „kiedyś”. A znając skuteczność koalicjantów spod znaku zielonej koniczynki, będzie ona raczej należeć do tych 3/4 obietnic premiera Tuska, które nie zostaną zrealizowane.

Nie jestem też przekonany, czy służby mundurowe powinny cieszyć się z obiecanej 300-złotowej podwyżki… Nie dostaniecie tego drodzy Policjanci za darmo. W zamian macie bronić Rządu i Parlamentu (oraz Pana Prezydenta) przed słusznym gniewem Polaków kiedy bieda wyprowadzi ludzi na ulicę. Zastanawiam się tylko czy będzie to przed lipcem 2012 (kiedy ta łapówka ma być wypłacana), czy tuż po?

Co prawda „Młodego Technika” nie ma już w kioskach, ale od czego mamy Internet? Jest w nim bardzo dużo przepisów jak sobie radzić z kłopotami. Niekoniecznie trzeba robić tak jak czynił to Klasyk:

Ale chęci miał dobre.