Janusz Palikot i jego świta nie dają oddechu Polakom. Bombardują wręcz media coraz bardziej kontrowersyjnymi pomysłami. Skupiają na sobie uwagę i mimo tego, że niby mamy w naszym kraju tak wiele telewizyjnych stacji informacyjnych, kupę portali internetowych i całą kolekcję „magazynów opinii”, to nie mówi się o niczym innym tylko o kolejnych pomysłach partii wesołego Janusza.

Ciekawe jak będzie komentowany ich dzisiejszy wybryk:

Będziemy się domagać od przyszłej minister edukacji, by ta książka znalazła się na liście lektur zalecanych do lekcji edukacji seksualnej w szkołach – powiedziała posłanka Ruchu Palikota Wanda Nowicka.

A chodzi o dzieło jakie popełniła Kazimiera Szczuka z koleżanką. Nosi ono tytuł „Duża książka o aborcji” i skierowana jest do młodzieży. Daje szczegółową instrukcję nie tylko jak można dokonać aborcji, ale także jak poradzić sobie z najbliższym otoczeniem, żeby w tym czynie nie przeszkodziło.

Nie odmawiam Szczuce (której szczerze nie cierpię jako osoby wybitniej niekulturalnej – a nie za jej poglądy) prawa do publikowania jakichkolwiek treści. Niech sobie przelewa swoje feministyczne dyrdymały ile tylko starczy jej antysamczego jadu. Ale wara z tym gównem od dzieci!

Swoim idiotycznym postulatem partia Palikota kolejny raz dowodzi, że ma jeden tylko cel: być zawsze przeciw. Nie ma za tym żadnej logiki, żadnego poważnego pomysłu. Tylu Polaków kolejny raz dało się nabrać…

Na szczęście, jeszcze kilka takich wybryków i notowania zaczną im spadać na łeb na szyję. Dobrze że kąsają biznesmenów w sutannach, ale szkoda wielka że na tym nie poprzestają.

Premier Tusk wespół z Vincentem Rostowskim ogłosili, że szefowie 27 krajów Związku Socjalistycznych Republik Europejskich dogadali się w sprawie dalszego subsydiowania prywatnych instytucji bankowych.

Tusk: Kraje UE doszły do porozumienia ws. pomocy bankom

Oznacza to, że będą one mogły dalej finansować socjalistyczne mrzonki rządów poszczególnych krajów związkowych Unii, bo jak przydarzą się kolejne wpadki (jak w Grecji), to „Unia da”.

W zamian za pomoc banki mają się częściowo nacjonalizować… Jak socjalizm, to na całego!

Wygrani jak zwykle będą szefowie wielkich europejskich banków. Mimo tego, że prowadzą one działalność niezgodną z podstawowymi zasadami jakie panować powinny na rynkach finansowych, to za swoje nierozważne decyzje i szafowanie oszczędnościami setek milionów Europejczyków, zostaną jeszcze sowicie wynagrodzeni. Pieniądze na premie zawsze się znajdą.

Miłych snów, Europejczycy.

Wybory 9 października 2011 dają precyzyjny obraz rozkładu sympatii politycznych Polaków. Jest to niestety obraz przygnębiający. Przeważająca większość z nas akceptuje sprawujących władzę socjaldemokratów (PO). Co gorsza, 1/3 głosujących popiera narodowych socjalistów (PiS)! Najgorsze jednak, że ci którzy widzą małość rządzącego kwartetu, skierowali swoją sympatię ku ultra liberalnej (w tym złym, nowym znaczeniu tego słowa) lewicy!! Wynik Palikota trochę mnie cieszy, ale tylko jako wyraźny znak sprzeciwu. Oferta tego spryciarza spod znaku różowego dildo może wstrząsnąć bezmyślnymi poplecznikami PiS, ale nie uratuje Polaków przed bankructwem, które załatwili im solidarnie (!), wszyscy postsolidarnościowi politycy.

Wydaje mi się, że remedium byłaby libertariańska Prawica. Z natury rzeczy – bezbożna.

Ruch taki byłby całkowicie przeciwny do panującej nam obecnie socjaldemokratyczno-ludowej demokracji parlamentarnej i jako taki ma nikłe szanse na zdobycie większości w Sejmie. Jednak z pewnością identyfikuje się z nim bardzo duża część świadomych Polaków mających dosyć obecnego bagna. Są oni zdecydowanie przeciwni szajce dzielącej się władzą od 1989 roku, kochają wolność, szanują prawo własności i czują gniew, kiedy słyszą że kolejny rząd zwiększa ilość urzędników w Polsce, jednocześnie napychając kieszenie klerowi. Warto zjednoczyć tych ludzi. Kto wie, może cierpliwa praca u podstaw zmieni Polaków i awans do Parlamentu RP takiej partii zaskoczy kiedyś skostniałą elitę polityczną, jak zrobił to właśnie Ruch Palikota?

Pojęcie „Prawica” jest w umysłach Polaków automatycznie związane z „Kościołem”. Ale tak samo jak stwierdzenie „Polak to zawsze Katolik” jest nie do końca prawdziwe, tak samo ideologia prawicowa nie musi być łączona z jakąkolwiek postawą religijną. Lewica nie ma monopolu na ateizm. Chodzi o to, żeby wszystkim pokazać, że jest inna droga. W moim odczuciu zupełnie naturalna i logiczna.

Nie potrzebujesz żadnego boga, żeby zgodzić się z tym, że jedynymi zadaniami jakie powinno wypełniać państwo są zapewnienie obrony granic, pilnowanie porządku publicznego i ściganie przestępców, oraz szczątkowa administracja. Wszystko inne (gospodarka, edukacja, sztuka, zdrowie, ubezpieczenia, finanse) powinno działać na zasadach całkowicie wolnorynkowych. Kościół, jako przedsięwzięcie biznesowe, oczywiście też! Ponieważ Państwo nie powinno wspomagać jednych uczestników wolnego rynku kosztem drugich, nie może ono w żaden sposób finansować kościołów. Każdy kościół miałby w wolnym kraju takie same warunki działalności. Analogiczne do tych, jakie mieliby fryzjerzy, rolnicy, bankierzy, stoczniowcy, gorzelnicy, wróżki, czy lekarze. W końcu „żadna praca nie hańbi” – nie powinna też być w żaden sposób faworyzowana. Jeśli na daną usługę czy produkt (strzyżenie, ziemniaki, lokatę, statek, wódkę, wróżbę, diagnozę albo rozgrzeszenie) będzie wystarczający popyt, to kościół będzie mógł w dalszym ciągu prowadzić swoją działalność.

Są to sprawy elementarne, ale niestety daliśmy sobie wmówić, że nie damy sobie rady bez zgrai polityków i setek tysięcy zatrudnionych przez nich urzędników… Och, poradzilibyśmy sobie i co więcej, zostałoby nam w kieszeniach znacznie więcej pieniędzy niż mamy w tej chwili.

Do tematu będę wracać, jak tylko czas pozwoli.

Premier Tusk przeraża. Ale to co mnie zadziwia to fakt, że wciąż tak wielu Polaków mu ufa i zamierzają oddać głos na jego partię…

Donald Tusk chwali się, że bez większych problemów przeprowadził kraj przez trudne chwile. To cud. Ale gdyby się tak dokładniej przyjrzeć, to ostatnie cztery lata nie można nazwać inaczej niż czas bezpowrotnie stracony.

Członkostwo w Unii Europejskiej to dziwna mieszanka korzyści i wyrzeczeń. Sztuką jest prowadzić taką politykę, żeby tych pierwszych było więcej. Polska ma wszelkie predyspozycje, żeby czerpać duże zyski z ogromnego unijnego rynku, który stoi szeroko otwarty dla rodzimych przedsiębiorców. Jedyne co „rząd” musi zrobić, to nie przeszkadzać. I nawet tak prosta czynność wychodzi socjalistom z PO beznadziejnie źle…

Gdyby było mało, że mamy najdroższy w Europie (i jednocześnie najmniej efektywny) system emerytalny, jedne z wyższych podatków, do absurdu posunięty fiskalizm, skomplikowane i nieprecyzyjne prawo (które w dodatku jest nieustannie zmieniane – przeważnie na gorsze). Donald Tusk otwarcie deklaruje, że NIE OBNIŻY PODATKÓW. A teraz zapowiedział, że JESZCZE BARDZIEJ ROZBUDUJE BIUROKRATYCZNĄ KLASĘ PRÓŻNIACZĄ:

Tusk zapowiedział w środę m.in. rozdzielenie Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji; utworzenie ministerstwa cyfryzacji; przekształcenie resortu infrastruktury w resort transportu i powołanie Centrum Planowania Strategicznego.

Tuż przed wyborami premier któremu nie udało się zrealizować chyba ŻADNEJ przedwyborczej obietnicy, a jego zarządzenie mające spowodować ZMNIEJSZENIE ilości urzędników spowodowało oczywiście ZWIĘKSZENIE ich ilości, zapowiada że stworzy KOLEJNE urzędy… Jaki będzie tego skutek? Z doświadczenia wiemy że tylko jeden: dalsze zwiększanie kosztów administracji. W efekcie nie ma co marzyć o obniżce w podatków. Zresztą premier powiedział to w ostatnich dniach wielokrotnie i dobitnie:

Każdy kto przychodzi dzisiaj do wyborców i mówi: dajcie nam władzę, a my obniżymy podatki, kłamie.

Jest to oczywista brednia. Obniżka podatków to JEDYNY sposób na wyjście z kryzysu. Oczywiście musi ona być poprzedzona DRASTYCZNĄ obniżką rozpasanych wydatków budżetowych. Ale do tego trzeba mieć jajca.

Wygląda na to, że jedynym spośród kandydatów do parlamentu który je ma, jest Janusz Palikot. Ruch Palikota to twór dziwny, wręcz podejrzany… Ale dla polskiego Sejmu zdominowanego przez popłuczyny po socjalistach z Solidarności i komunistach z PZPR, szok jaki spowoduje napływ świeżej „dzikiej” krwi od Palikota to jak wzmacnianie rodu w dawnych dobrych czasach, kiedy to hrabina puszczała się z koniuszym…

Może nie będzie lepiej, ale za to na pewno śmieszniej.