30 wrz 2009, 23:02

Napisał: admin


1 komentarz

dodajdo.com

Obradowało plenum PO…

Jeden dzień i tyle złego. Łże-prawicowa Platforma Obywatelska kontynuuje swoją złodziejską działalność. Ujawniono dziś kilka decyzji jakie podejmują nasi kochani “liberałowie“:

  • Prąd będzie jeszcze droższy! Dzięki temu, że Ministerstwo Gospodarki (po co taki twór w ogóle istnieje?) dogadało się dostawcami energii elektrycznej co do satysfakcjonującego tych drugich poziomu podwyżek cen, panowie politycy “zrobią dobrze” biednym za pieniądze tych średnio zamożnych. I oczywiście liczą na rewanż przy wyborczej urnie… Szczegóły tego ultra-socjalistycznego rozwiązania tutaj: Uzgodnienia ws. cen prądu dla najuboższych.
  • Z kolei Minister Kultury z dumą ogłosił, że znalazł pieniądze na zupełnie niepotrzebny “Narodowy Instytut Audiowizualny. Gdzie znalazł? Ano tam gdzie wszyscy socjaliści szukają: w naszych kieszeniach… “NInA” ma tworzyć cyfrowe archiwum “polskiego dziedzictwa narodowego”. Kolejny dowód, że nawet teoretycznie tak mało szkodliwy urząd jak Ministerstwo Kultury w końcu zacznie dybać na nasze pieniądze. Do likwidacji! Pieniądze będą pochodzić z dotacji budżetowej (nic dziwnego, że przyszłoroczny budżet przewiduje rekordowy deficyt) i z nowego podatku! Ale uwaga! Jakby co, to Tusk podatków nie podnosi! Jedynie wprowadza nowe… Sam sens ISTNIENIA utrzymywanego z budżetu URZĘDU powołanego do cyfryzacji i dystrybucji (odpłatnej! w końcu nawet jeśli podatnicy już raz zapłacą nowym podatkiem za cyfryzację, nie znaczy że nie mogą zapłacić ponownie za udostępnienie archiwów) jest kompletnie bez sensu! Cyfryzacja jest droga tylko wtedy, kiedy przeprowadza się ją odgórnie, za państwowe pieniądze. Tak naprawdę dzisiejszy stan techniki pozwala na przeprowadzenie tego procesu szybko, tanio i efektywnie. Inna sprawa to udostępnianie. Ale to właścicielom utworów powinno zależeć na czerpaniu zysków z własnych zasobów, nie musi się tym martwić pan minister! Większość materiałów o które chodzi są w gestii TVP. Podobno ma ona problemy finansowe. Dlaczego zatem nie udostępni swoich przepastnych archiwów w Internecie? Oczywiście w jakimś normalnym, otwartym formacie a nie tak jak to robi w tej chwili ze swoimi durnowatymi serialami – w zawodnym i zamkniętym rozwiązaniu MS Windows Media… Szczegóły nowego podatku tutaj: Będzie nowy podatek.
  • Na deser informacja o tym, że polski rząd myśli nie tylko o sobie, ale (niczym kiedyś Jerzy Urban) także o “biednych” Amerykanach: polski podatnik dołoży się (skromne 100.000.000 zł), żeby firma IBM mogła postawić sobie centrum informatyczne we Wrocławiu. W centrum znajdzie zajęcie 2000 osób (czyli wychodzi skromne 50.000 zł na etat). Naiwnie zapytuję: jeśli IBM widzi potrzebę wybudowania jednego ze swoich oddziałów w stolicy Dolnego Śląska, to kurwa dlaczego ja się mam do tego dokładać?? Szczegóły tego wyjątkowo bezczelnego przekrętu tutaj: 100 mln. dofinansowania na centrum IBM.

Ponownie zapytuję:

CZY JEST JESZCZE CHOĆ JEDNA NAIWNA OSOBA, KTÓRA DALEJ WIERZY W BAJKĘ O “PRAWICOWEJ” I “LIBERALNEJ” PLATFORMIE OBYWATELSKIEJ? CZY MAJĄC POGLĄDY KONSERWATYWNO-LIBERALNE MOŻECIE W DALSZYM CIĄGU ZE SPOKOJNYM SUMIENIEM GŁOSOWAĆ NA TYCH BEZCZELNYCH KŁAMCÓW I KRĘTACZY?

No chyba, że zaraza socjalizmu wyżarła wam mózgi już do reszty…

28 wrz 2009, 18:40

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Szczęściarz Polański

Roman Polański

Roman Polański miał sporo szczęścia kiedy szwajcarska policja zaaresztowała go na lotnisku w Zurychu w ostatnią sobotę. Mógł trafić gorzej. Dla przykładu, komuś w Polsce mogło by wpaść do głowy, że “prawo niech prawo znaczy” i potraktować poważnie amerykański list gończy. Wtedy monsieur Polanski miał by do czynienia z polskim wymiarem sprawiedliwości. A mogło by to się skończyć poważną stratą dla światowego dziedzictwa kulturowego. “Liberalny” rząd Donalda Tuska forsuje bowiem ustawę, karzącą pedofilów na kastrację.

Jak to “liberałowie”, Tuskowcy stanowczo podkreślają, że chodzi jedynie o “odwracalny zabieg farmakologiczny“. Czy jednak dla kruchej psychiki wrażliwego artysty (jakim  z pewnością jest Roman Polański), każda tak poważna ingerencja nie niesie niebezpieczeństwa prawdziwie destrukcyjnych skutków? Czyż nie zachodzi obawa, że autor oskarowych “Noża w wodzie“, “Dziecka Rosemary” i “Pianisty” w wyniku lekarskiej intwerwencji straci swój reżyserski pazur? Że przytępione przez silne medykamenty zmysły nie pozwolą mu kolejny raz stworzyć dzieła na miarę owych arcydzieł z przeszłości? Czyż nie był by to koniec Wielkiego Twórcy Kina?

Z pewnością nikt nie ma najmniejszych wątpliwości, że tak by się stało. Z miejsca zawiązało się prawdziwe nie-pospolite (boć to przecie nie “chamstwo”, a faktyczna “elita” się skrzyknęła) ruszenie złożone z rozmaitych ludzi kultury – przeważnie filmowców, mające na celu pociągać za wszelkie sznurki i wywierać wszystkie możliwe naciski na każdego kto mógłby spowodować uwolnienie “wesołego Romka”. Nawet polski Minister Kultury, szanowny pan Bogdan Zdrojewski [PO], jest “zszokowany” aresztowaniem i ewentualnymi jego konsekwencjami. Postanowił poruszyć niebo i ziemię, żeby reżyser został jak najszybciej zwolniony. Zapewne jego szok pochodzi od wiedzy jaką musiał nabyć podczas wewnątrzpartyjnych debat przed poparciem wyżej wspomnianej ustawy kastracyjnej. Minister wie jak traktowani są pedofile w więzieniach, więc dlatego zapewne jego partia (jak to “liberałowie”) postanowiła ulżyć ich losowi i zamienić osadzenie (grożące poważnymi uszczerbkami ciała), na “leczenie”.

Podejrzewam jednak, że Polańskiego nie urządza ani jedna (więzienie) ani druga (kastracja) opcja, więc gdy tylko “pożyteczni idioci” z Polski wykonają swoją robotę i doprowadzą do jego uwolnienia (co stanie się zapewne dosyć szybko), zaszyje się w jakimś bezpiecznym kraju i nie będzie z niego wyściubiał nosa. Ja bym tak zrobił.

Acha – i niech mi nikt więcej nie mówi, że prawo jest równe dla wszystkich, że Temida jest ślepa i wszystkie tego typu bzdury…

26 wrz 2009, 21:20

Napisał: admin


22 komentarzy

dodajdo.com

50.000.000.000 zł

nienażarty zus

Znakomitym dowodem na brak uczciwych zamiarów osób/partii rządzących Polską od 1989 roku jest kompletne ignorowanie problemu tzw. “ubezpieczeń społecznych“. A problem ów gwałtownie nabrzmiewa i wysuwa się na czoło wszystkich bolączek z jakimi muszą się mierzyć Polacy. Politycy u władzy, nie ważne czy to z lewicy, czy też z łże-prawicy, starają się nie widzieć tego co wkrótce dotknie każdego obywatela RP – brak pieniędzy na wypłatę emerytur. Kolejni premierzy żyją w ułudzie wmawiając sami sobie (i wszystkim wokół), że nie muszą się tym martwić, że to będzie problem “tych następnych”. Dlatego nie robią absolutnie nic. A w każdym razie nic dobrego.

Owoż wczoraj właśnie podano do publicznej wiadomości, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych, najpotężniejsza instytucja w Polsce (ten kto obraca największym kapitałem jest najpotężniejszy – to chyba oczywiste), będzie potrzebował w nadchodzącym roku dodatkowo prawie 50 miliardów złotych OPRÓCZ gigantycznej sumy niemal 100 miliardów złotych, które pod przymusem ściąga od wszystkich pracujących Polaków! Inaczej nie będzie w stanie wypłacać “świadczeń”.

Skąd ma się znaleźć owe 50 miliardów? A sprawa jest prosta: oczywiście, z tego samego źródła, co bazowe 100 miliardów – z naszych kieszeni. Rząd pana Donalda Tuska wypłaci 38 miliardów z tzw. “budżetu państwa”, czyli z tej części łupu rządu, którą zabiera nam pod pozorem podatków. Kolejne 7,5 miliarda pochodzić będzie (niespodzianka) również z naszych kieszeni. Tym razem będzie to część środków, które instytucja owa podkradała przez ostatnie kilka lat ze składek “odkładanych” (pod przymusem oczywiście) u niej na spokojną starość… Ten złodziejski plan nosi piękny tytuł “Fundusz Rezerwy Demograficznej“. Niestety, wciąż brakuje jeszcze troszkę do potrzebnej sumy niecałych 50 miliardów, ale możemy spać spokojnie – brakujące prawie 4 miliardy złotych ZUS zamierza pozyskać z kredytów w bankach komercyjnych… Czy muszę pisać skąd wezmą się pieniądze na spłacenie owych kredytów (z odpowiednimi odsetkami oczywiście)?

47Nie mam zamiaru epatować czytelników tego tekstu liczbami z wielką ilością zer. Wszyscy socjaliści zawsze mają gest, kiedy przychodzi wydawać nie przez nich zarobione pieniądze. Po prostu jak krótko to ujął Stefan “Siara” Siarzewski: “mają rozmach, skurwysyny“… Nie w skali jest problem a w zasadach. Tak się składa, że suma jaką ZUS otrzyma dodatkowo z “budżetu państwa” odpowiada niemal dokładnie kwocie jaką wpłacamy do niego w postaci podatku dochodowego od osób fizycznych. Powtórzę: cała kwota jaką oddajemy w postaci podatku dochodowego idzie tak naprawdę na ZUS! Gdybyśmy przeprowadzili szybką ankietę na ulicy zadając pytanie “na co przeznaczane są podatki?”, to jestem absolutnie przekonany, że Polacy wymienią same szczytne cele: na szkoły, na drogi, na szpitale… A prawda jest zupełnie inna: te podatki idą w całości na wcześniejsze emerytury, na które tak chętnie przechodzą ostatnio ludzie jeszcze w kwiecie wieku, na renty dla wszelkiej maści kombinatorów, którzy są dumni ze swojego sprytu zapominając, że dostają pieniądze kosztem swoich młodszych bliskich, w końcu na te wszystkie zasiłki chorobowe za lewe zwolnienia lekarskie, które w Polsce zawsze można było “załatwić” u absolutnie każdego lekarza za kilkadziesiąt złotych…

Jasne chyba jest, że sprawa ZUS-u to w tej chwili najważniejszy problem nad jakim powinni pracować polscy rządzący. Nie nad “tarczą”, nad uchwałami z okazji rocznicy wybuchu wojny, czy Katynia, nie nawet nad sztucznie wywołanym “kryzysem”, na który ostatnio modne się stało zrzucanie wszelkich niepowodzeń w gospodarkach wszystkich krajów Świata… Problemem jest nieefektywna hydra pod tytułem ZUS, która w sposób skrajnie nieracjonalny trwoni większą część wypracowanych przez obywateli III RP pieniędzy. I wciąż chce więcej!

Priorytetem każdego rządu powinna być optymalizacja wydatków na cele socjalne i w perspektywnie osiągnięcie samodzielności ubezpieczyciela(-li), żeby system emerytalny mógł w końcu pracować tak jak został pomyślany: ubezpieczeni powinni rzeczywiście odkładać na swoje emerytury. Składka na ZUS (czy też inną podobną firmę) powinna być INWESTYCJĄ. W dodatku opłacalną inwestycją. Gdyby zysk z ciułania pieniędzy na koncie w ZUS miałby być niższy niż zysk ze zwykłej lokaty w pierwszym lepszym banku, to oczywiste jest, że LEPIEJ ODKŁADAĆ NA STAROŚĆ W BANKU! A w tej chwili nie dość, że pieniądze przez nas płacone nie procentują w najmniejszym nawet stopniu, to nie mamy nawet co marzyć o tym, aby odebrać całą “odłożoną” przez nas sumę w momencie przejścia na emeryturę! Nawet w ratach! Emeryci dostają nędzną część tego co przez lata skrupulatnie wpłacali ZUS-owi. A gdy (nie daj Boże) mają pecha zejść z tego łez padołu przed osiągnięciem wieku przewidzianego ustawą, po którym nabywają prawa do “świadczeń emerytalnych”, lub na “zasłużonym odpoczynku” pożyją niezbyt długo, to cała zgromadzona a nie wykorzystana kwota owego nieszczęśnika staje się łupem ZUS. Czyste złodziejstwo.

Aby zmusić ZUS do lepszego wydawania naszych pieniędzy można zrobić tylko jedno – uwolnić rynek ubezpieczeń. Znieść przymus płacenia składki emerytalnej tylko do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych. Jeśli powstanie rynek ubezpieczeń i każdy będzie mógł WYBRAĆ odpowiadającą mu firmę, wtedy (i tylko wtedy) istnieje szansa na jakąś normalność. Zaraz podniesie się krzyk: “a co z tymi, którzy w tej chwili otrzymują emerytury od ZUS-u, skąd weźmie on pieniądze na ich wypłacanie?“. Dobre pytanie, ale istnieje na nie całkiem dobra odpowiedź: RZĄD DA. Ma z czego. Nasi “kochani” politycy uchwalili przez ostatnie kilkanaście lat takie multum rozmaitych danin publicznych (podatków, akcyz, opłat), na ekstremalnie szerokie spektrum szczytnych (a jakże) celów, że zbierają rok w rok całkiem niezłą sumkę. Pieniądze te są wydawane w sposób skandaliczny, na szereg celów zupełnie zbędnych a najczęściej po prostu tam, gdzie dana grupa polityków ma swój, lub swojego elektoratu interes. Wystarczy ukrócić radosne rozdawnictwo tych wszystkich Tusków, Kaczyńskich, czy innych Napieralskich (że o małym spryciarzu Pawlaku nie wspomnę), a pieniądze na okres przejściowy podczas reformy ubezpieczeń społecznych się znajdą. Nie obejdzie się bez szeregu prostestów (zapewne spektakularnych) różnorakich grup interesów, zdeterminowanych utrzymać obecne chore status quo. Ale rząd silny moralnie i jasno prezentujący swoje racje milczącej grupie elektoratu (tej która zajęta jest pracą i płaceniem podatków zamiast kombinatorstwem i prostestami) nie powinien mieć najmniejszych problemów z przecięciem tego śmierdzącego wrzoda raz i na (miejmy nadzieję) na zawsze.

Czy znajdą się tacy odważni? A czy nasi politycy mają jaja? Oczywiście że nie! To nędzne kreatury myślące tylko o tym jak tu utrzymać się u żłobu i nie dać się zepchnąć kumplom z partii na margines, czyli tam gdzie profity są mniejsze. Z takimi politykami nie ma szans!

Dlatego MUSICIE zmienić głos. Zanim postawicie na kogoś krzyżyk na karcie do głosowania zadajcie sobie trud sprawdzenia jakie poglądy głosi dany kandydat i jego partia. A jeśli była już ona u władzy, to czy wywiązała się z danych obietnic. Tylko tyle a jak bardzo jest to ważne! Nie można, po prostu nie wolno sugerować się emocjami czy tym jak dana partia wypada w TV. Czy jej kampania wyborcza bardziej nam się podoba, czy piosenka wyborcza lepiej wpada w ucho… Liczy się tylko zimna kalkulacja: czy powierzył bym przedstawicielowi tej partii swoje pieniądze? Czy mogę ufać, że mnie nie okradnie?

Zastanówcie się!

22 wrz 2009, 22:06

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Efekty indoktrynacji

Jako że interesuję się historią, historią II Wojny Światowej w szczególności a zwłaszcza interesują mnie wszelkie sprawy związane z III Rzeszą (której estetyka szczerze mnie fascynuje), bez namysłu zakupiłem dzieło stanowiące dwudziestą część serii “Rzeczpospolitej”: “II Wojna Światowa – Wydarzenia – Ludzie – Bojowe Szlaki”. Tom nosi tytuł: “NAZISTOWSKIE RZĄDY“. Jak wszystkie tego typu wydawnictwa, książka jest dobrze wydana, bogato ilustrowana i zawiera sporo ciekawych informacji. Niestety już na samym początku lektury nastąpił niemiły zgrzyt. We wstępie do pierwszego artykułu czytamy:

WSZYSTKO DLA WIELKICH NIEMIEC

Łukasz Gładysiak

Doktryna polityczna Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP) zakładała, że w wyniku prawicowej rewolucji, której początkiem miał być nieudany pucz monachijski z jesieni 1923 roku, powstanie państwo idealne, oparte na silnej i znającej swoją wartość wspólnocie narodowej – Volksgemeischaft. (…)”

NSDAP

Pan mgr Łukasz Gładysiak, jak szybko ustaliłem, jest dokotorantem w Zakładzie Historii Wojskowej UAM w Poznaniu. Nie wiem jaką ocenę otrzymało jego magisterium, ale z politycznej poprawności zdał by z pewnością celująco! Jak można w jednym zdaniu zmieścić tyle błędów, ze sztandarowym “naziści to prawica” (może jeszcze “skrajna”) na czele? Czy szanowny pan Łukasz nie widzi sprzeczności między “narodowosocjalistyczna” i “prawicowa rewolucja“? Poza tym, jak można przymiotnik “prawicowy” łączyć z “rewolucją“? Prawica (ta prawdziwa oczywiście) była, jest i będzie kontrrewolucyjna! Przy tych wszystkich rażących błędach, przekręcenie nazwy partii Adolfa Hitlera na dziwoląg “Narodowosocjalistyczna Niemiecka Partia Robotników” (po polsku to “Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza Niemiec“) to już naprawdę drobnostka…

Pan Gładysiak to młodziutki absolwent jednej z wiodących polskich uczelni. Osoba, której poglądy będą jak sądzę ewoluować i zatoczą niejedne koło…  Ale przerażające jest, że polski uniwersytet produkuje “naukowca” dopuszczającego się tak podstawowych przeinaczeń w popularno-naukowym, ale w końcu NAUKOWYM dziele! Ja jestem na to wyczulony i dlatego krzyczę, ale co z tymi którzy bezwiednie przeczytają taki wstęp i utrwalą sobie to co słyszą w TV albo czytają w “Gazecie Wyborczej” – że zbrodniczy totalitarny reżim Adolfa Hitlera i jego partii to “prawica” a w konsekwencji dojdą do jakże niesłusznego wniosku, że “prawica to zło“? Czy można się potem dziwić, że we wszelkich sondażach wychodzi iż Polacy tęsknią do PRL-u i w głebi sercą chcą komuny. Takiego troszkę lżejszego, nieco łagodniejszego, ale jednak SOCJALIZMU?!

Nie pozwólmy na to!

Na koniec krótki, ale jakże treściwy fragment z dyskusji do hasła “NSDAP” na Wikipedii:

“Błąd rozumienia. Hitler jako zagorzały socjalista nigdy nie bratał się z żadną prawicą, ani prawica z nim.

Ten sam błąd powielają współczesne media, nazywając ruchy neonazistowskie – skrajną prawicą, będącą przecież w rzeczywistości skrajną lewicą. Skrajnej prawicy nie ma i nigdy nie było. Skrajna prawica nie istnieje, a to z tego powodu, iż prawicowość nie może określać się skrajnością wyrażanych poglądów tylko prawością i zgodnością ich z prawami naturalnymi (naukowymi i moralnymi). Ruchy takie jak Młodzierz Wszechpolska itp. nie są ruchami sensu scricto prawicowymi, choć w wielu przypadkach można powiedzieć, iż nawiązują do nurtu prawicowego (szczególnie jeśli chodzi o stosunek do wolności jednostki i prawa do życia od poczęcia).Jednakże polskie ruchy narodowo-socjalistyczne nigdy nie posiadały takiego poklasku i potencjału jak zachodnie, a to z powodu innego charakteru społeczeństwa polskiego, a np. takiego niemieckigo. Przypisywanie Hitlerowi jego niby prawicowość, poprzez jego antykomunizm jest straszną pomyłką i świadczy tylko o ignorancji autora tego typu wypowiedzi. Nieznajomość ekonomiczno-politycznej podbudówki idei Hitlerowskich nie zostawia na nim suchej nitki w tym względzie. Jego socjalistyczne reformy, sterowanie gospodarką i umiejętność propagandy i omamiania społeczeństwa terrorem i swoimi mediami świadczy o jego skrajnie lewicowych poglądach.”

P.S.

Pan Gładysiak spreparował taki oto fotomontaż na swoim profilu w “Naszej Klasie”:

Łukasz Gładysiak

Doprawdy nie wiem co o tym sądzić…

17 wrz 2009, 10:06

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com
15 wrz 2009, 20:01

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Skała, czyli klapa.

Mamy w Polsce urodzaj na śpiewające kobiety. Dziesiątki gwiazd i gwiazdeczek pojawia się i znika ale całkiem spora grupa to diwy będące diamentami w tym morzu błyszczących szkiełek. One zostawiają trwały ślad – piękne piosenki które przechodzą do kanonu. Z pewnością jedną z nich była Kayah. Ale wczoraj wydała swoją kolejną płytę, zatytułowaną: “Skała“. No i po Kaśce. Skończyła się definitywnie.

Skała” to album tworzony przez bardzo długi czas. Jego premiera była wciąż przesuwana, ale nie słychać tej nadzwyczajnej pracy dojrzałej artystki, dysponującej odpowiednimi środkami, gronem profesjonalnych współpracowników i (zwłaszcza) ogromnym doświadczeniem. Płyta nie będzie zaskoczeniem dla kogoś, kto (jak ja) obserwuje karierę Katarzyny Szczot od momentu “Córeczko, wolała bym żebyś była chłopcem”, bo Kayah od zawsze ciągnęło do takiego niezobowiązujące plumkania, jakie zaprezentowała na tej płycie. Ale takie granie jest dobre na jam session wśród przyjaciół, a nie na kolejną po dłuższej przerwie produkcję mainstreamowej piosenkarki pop! Płyta jest senna, bez żadnych wyszukanych aranżacji, bez pomysłów na zaskoczenie słuchacza. Najciekawsze momenty płyty to nawiązujące wprost do albumu “Kamień” z 1995 roku piosenki “Dla mnie to skarb” (duet z kimś brzmiącym jak Piasek – niestety w albumie nie ma ani słowa o tym kto tu śpiewa), “Ocean spokojny już” i piosenka “Jak skała” (która zaczyna się tak naprawdę dopiero po drugiej minucie i sądzę, że wybranie tego utworu na pierwszy “singiel” to ewidentny strzał w stopę – tego nikt nie będzie puszczać w radio). Poza tym, głównym grzechem “Skały” to w mojej opinii brak osoby z pomysłem, która pokierowała by nagraniami, aranżacją i zgraniem całości. W książeczce dołączonej do płyty jako producenci wymienieni są Krzysztof Pszona, Kayah i Andrzej Smolik. Wygląda na to, że te trzy osoby nie potrafiły znaleźć przez dwa lata produkcji jakiejś wspólnej podstawy, wokół której można by zbudować kompletny i spójny utwór jakim jest album popowy. Zamiast tego powstała płyta, którą można streścić jednym zdaniem: “Skała” to remake “Kamienia”, tylko z prostszym, bardziej akustycznym brzmieniem. Czy na to czekają fani Kayah A.D. 2009??

Tak naprawdę, to w “Skale” najbardziej podoba mi się ZDJĘCIE na wewnętrznej obwolucie albumu:

kayah

Może zamiast CD z muzyką, Kayah powinna wydać album z fotografiami? Ja z pewnością zapłacił bym te kilkadziesiąt złotych na dobrej jakości wydawnictwo prezentujące wyłącznie piękne fotosy Kasi. No, ale ci którzy mnie znają wiedzą, że ze mnie niezły fetyszysta…

P.S.

Obrazu rozpaczy i nieprofesjonalizmu dopełnia oficjalna strona internetowa Kayah.pl:

kayah

Promocja albumu najważniejszego wykonawcy wytwórni Kayax to jedna, statyczna strona (zrobiona w znakomitym, ale jednak DOMOWYM edytorze wizualnym iWeb), z kilkoma maleńkimi fotkami i nie działającym filmikiem…  Żenada.

10 wrz 2009, 20:47

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Odrażający, brudni, źli

NiesiolowskiNie mam szczęścia do marszałków. Wczoraj naraził mi się Marszałek Sejmu, dziś Vice-Marszałek. Pan Stefan Niesiołowski to pokraczne indywiduum polskiej polityki o życiorysie pełnym zaskakujących zwrotów. Niegdyś bezkompromisowy bojownik o Wolną Polskę, później zajadły propagator przekształcenia Polski w państwo wyznaniowe (i jednocześnie zdecydowany przeciwnik Unii Europejskiej), a dziś prominentny działacz PO. Pan poseł sprawia wrażenie osoby cierpiącej na szereg zaburzeń emocjonalnych, notorycznie nadużywającej określeń w stylu “haniebny”, “ohydny”, “podły”.

Dziś pan Marszałek dopuścił się rzeczy haniebnej, ohydnej i jednoznacznie podłej. W imię partykularnych interesów partyjnych próbuje bagatelizować zbrodnię popełnioną na narodzie polskim przez Związek Radziecki (Dziennik.pl):

(…)
PiS mówi, że zależy mu przede wszystkim na tym, by w uchwale nazwać Katyń ludobójstwem, a pan ponoć się na to nie godzi. Dlaczego?
Nie ma na to zgody pozostałych klubów. Ale ja się na to też nie mogę zgodzić.
Dlaczego?
Bo to jest nieprawda.
To nie było ludobójstwo?
Nie. To była zbrodnia wojenna. Ludobójstwo to jest zagłada narodu. W historii do tej pory były dwa ludobójstwa: Holokaust i wielki głód na Ukrainie. Katyń to było coś innego. Polscy oficerowie odmówili współpracy z komunistami i zostali zamordowani. Ci, którzy na nią poszli, przeżyli, jak Berling. Poza tym przyjęcie takiego stanowiska miałoby bardzo poważne konsekwencje polityczne.

Otóż pan Marszałek Sejmu RP jest w błędzie. Zbrodnia Katyńska to jeden z ewidentnych przykładów ludobójstwa. Za Wikipedią:

Za ludobójstwo jest w Polsce prawnie uznawana oprócz zbrodni hitlerowskich określonych w wyroku Trybunału w Norymberdze – zbrodnia katyńska (stanowisko prokuratury i Instytutu Pamięci Narodowej, potwierdzone wnioskiem prokuratury ZSRR do Międzynarodowego Trybunału Wojskowego w Norymberdze z 1946, zarzucającym zbrodnię katyńską Niemcom z prawną kwalifikacją zbrodni ludobójstwa).

I jestem przekonany, że nie tylko historyk, ale nawet polski entomolog powinien co do tego nie mieć wątpliwości.

Niesiołowski to jedna z twarzy PO – partii władzy skoncentrowanej nie na haśle “aby Polska rosła w siłę a ludzie żyli dostatniej“, a raczej jak zwykle – “zdrowie wasze w gardła nasze“, czy “rząd się sam wyżywi“. Czy jest jakaś granica łajdactwa, którą muszą przekroczyć rządzący, żeby suweren (czyli tzw. “lud”) w słusznym zrywie ich obalił i wprowadził nową wartość? A czy jest taka brama, przez która nie przejdzie osioł wyładowany złotem? Dziś za złoto wystarczą igrzyska w telewizji. “Taniec z gwiazdami”, albo “M-jak Miłość” i suweren siedzi cicho. Co tam jakiś Niesiołowski…

9 wrz 2009, 20:25

Napisał: admin


1 komentarz

dodajdo.com

Walka klasowa trwa

Komorowski z SLD

Marszałek Sejmu RP, szanowny pan Bronisław Komorowski (PO), to mistrz polityki. Prawdziwy Mistrz! Pierwszej klasy ekspert od nicowania każdej prawdy tak, żeby pasowała do Jego obrazu, Jego wersji rzeczywistości. Zwłaszcza podczas kolejnych kampanii wyborczych pan Komorowski wznosi się na wyżyny swoich umiejętności wmawiania wyborcom że czarne jest białe i na odwrót… Po wyborach jest jeszcze gorzej. Marszałek z racji pełnionego urzędu jest wszędzie i potrafi się wypowiadać na każdy temat. Zdania wypadające potokiem z jego ust są równie gładkie jak pozbawione treści. A także przeważnie wprowadzające słuchaczy w błąd. Przeważnie.

Dziś pan Bronisław próbował swoje “mądrosci” w Polskim Radio. Zapewne w ramach akcji zadymiania wczorajszego skandalu z mianowanym przez premiera Tuska (i nawet przedstawionym przez niego do odznaczenia) prezesem ZUS, podejrzewanym o korupcję na dużą skalę. Marszałka boli i dał tego wyraz, że PiS i SLD zwarły szyki w celu ratowania wpływów w państwowej telewizji (zwanej nie wiedzieć czemu “publiczną”) (Polskie Radio):

Lewica i skrajna prawica zawarły sojusz – mówił w “Sygnałach Dnia” marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Jako przykład podał prace nad ustawą medialną i obsadzenie przez PiS i SLD rad nadzorczych mediów publicznych. Marszałek powiedział, że wie o szerszej współpracy dawnych wrogów, ale nie chciał podać żadnych szczegółów. “Mamy do czynienia z lekko pudrowanym sojuszem, który wkrótce przekształci się w jawna współpracę” – mówił Bronisław komorowski w radiowej Jedynce.

W całym tym steku mało ważnych faktów razi mnie jedno ohydne przeinaczenie. W swoim nieustannym pędzie do zakłamywania rzeczywistości pan Bronisław przezywa “Prawo i Sprawiedliwość” partią PRAWICOWĄ. Co gorsza – “SKRAJNIE PRAWICOWĄ”! Nie mam pojęcia co nasz zacny marszałek ma zamiar osiągnąć tą słowną zabawą, chyba jedynie to, że “skrajna prawica” budzi w Polsce (i wszędzie gdzie polityczna poprawność święci triumfy) wyłącznie ZŁE skojarzenia. Z pewnością jest to jasna deklaracja, że PO nie jest partią prawicową (a “skrajnie prawicową” w szczególności). To dobrze. Należy docenić kiedy przeciwnik jednoznacznie umiejscawia się na scenie politycznej. PO to partia o liberalnej powierzchowności i socjalistyczno-etatystyczna w działaniu. Do prawicy im daleko tak samo jak PSL. Za to powtarzam i powtarzać będę – PiS żadną “Prawicą” (nawet umiarkowaną) nie jest, nie był i zapewne nigdy nie będzie! To partia narodowo-socjalistyczna! Poglądy jej przywódców są przez nich jasno przedstawiane i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości!

Oczywiście pan Komorowski doskonale sobie z tego zdaje sprawę, ale co szkodzi namieszać w głowie maluczkim?

Nie dajcie się.

3 wrz 2009, 18:43

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Towarzysz Kaczyński

Kadencja Lecha Kaczyńskiego potrwa jeszcze aż:

Niestety.

Podczas niedawnej wizyty premiera Federacji Rosyjskiej, Włodzimierza Putina, nasz prezydent dał serię dowodów na kompletny brak zdolności dyplomatycznych. Jego brat mu dzielnie wtórował. Odnoszę wrażenie, że LechKaczyński po prostu bardzo chciał błysnąć czymkolwiek, żeby wyjść z cienia w jakim niewątpliwie się znalazł przez swój brak komunikatywności i napuszone wypowiedzi. No i wyszło jak zwykle. Jedyne co Kaczyńskim wychodzi z ust niemal samoczynnie, to bezpardonowe ataki. Na kogokolwiek kto się nawinie. 1 września postawili poprzeczkę wysoko: oberwało się Putinowi. Skompromitowali się w moim odczuciu ostatecznie.

Za to Donald Tusk brylował przed kamerami i wykorzystał maksymalnie szansę jaką dała mu okazja do pokazania się w towarzystwie szefa jednego ze światowych mocarstw.

Ale wróćmy do braci nikczemnej postury. Prezydent brnie fatalnie dalej i dał dziś tego popis wśród górników (gazeta.pl):

Prezydent Lech Kaczyński jest przekonany, że dziedziny strategiczne – takie jak górnictwo i energetyka – muszą pozostać pod kontrolą państwa. Jak mówił w czwartek podczas uroczystości w 29. rocznicę podpisania porozumienia w Jastrzębiu Zdroju, “nie oddaje się pereł w koronie”.

“Ci, którzy sądzą, że Polska może funkcjonować bez jedynego surowca energetycznego, którego ma pod dostatkiem, czyli węgla, mylą się bardzo. Ci, którzy sądzą, że dobrze by było kopalnie prywatyzować, też mylą się bardzo” – powiedział L. Kaczyński. (…)

Już wcześniej było wiadome, że Lech to “ten bardziej na lewo” z Kaczyńskich, ale tak wyraźnej deklaracji za socjalistyczną, scentralizowaną gospodarką z jego ust jeszcze nie słyszałem. Oczywiście nie raz zdarzało się panu Kaczyńskiemu wypowiadać różne lewicowe brednie, na przykład wtedy kiedy wychwalał niesprawiedliwy, progresywny podatek dochodowy, ale ta deklaracja stawia go w jednym rzędzie z takimi światowymi przywódcami jak Hugo Chavez, czy Fidel Castro.

1 wrz 2009, 23:17

Napisał: admin


skomentuj

dodajdo.com

Na 1 września

sz7tp

70 lat temu po raz kolejny politycy postanowili rozwiązać międzynarodowe spory w sposób naturalny dla swoich czasów – poprzez wojnę.

Plan był prosty: dwa totalitarne kraje ustaliły, że zniszczą odrodzoną Rzeczpospolitą. Prawie im się udało. Tamta tragedia do dziś odbija się nam czkawką i na nic się zdadzą zaklęcia współczesnych, pożal się Boże, “polityków” o ciągłości… Tamtej Polski już nie ma i nigdy nie będzie. Nie ma, bo została zabita. Bo kiedy zabija się elitę narodu, to naród z czasem chamieje. A elitę Drugiej Rzeczpospolitej stanowili zabici przez rosyjskich barbarzyńców w Katyniu oficerowie Wojska Polskiego, profesorowie i nauczyciele mordowani przez Niemców w okupowanej Polsce, polscy przedsiębiorcy wyznania mojżeszowego planowo eksterminowani na terenie wszystkich podbitych zakątków RP, czy w końcu setki tysięcy urzędników państwowych (kiedyś taki tytuł coś oznaczał), lekarzy, prawników albo artystów, których wojenna zawierucha wygoniła z Ojczyzny i nigdy już do niej nie powrócili.

To jest największa strata Drugiej Wojny Światowej. Nie zburzone mury, zniszczone mosty czy spalone wioski! Nawet zrównana z ziemią Warszawa podniosła się do jako takiej świetności w “warszawskim” tempie. Ale co z tego, skoro wypełnili ją INNI ludzie. Bo natura nie znosi próżni. A kiedy brak zdrowej tkanki, zapycha dziury czym popadnie. “Nie matura lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera” – takie powiedzenie było popularne w owym strasznym półwieczu, kiedy rządzili nami politycy przywiezieni w workach po kartoflach z Moskwy (teraz rządzą ich dzieci i wnuki, zatwierdzeni przez Brukselę…). Bardzo szybko w PRL-u zniknął jakikolwiek prestiż który kiedyś był klejnotem osób pełniących funkcje publiczne. Nie mogło zostać zachowane coś, czego nowa “elita” nie pojmowała a nawet pojąć nie chciała! A skutki są widoczne gołym okiem. Wystarczy się rozjrzeć.

Dlatego uważam, że Polska jest największą ofiarą II Wojny. Mimo tego, że polski żołnierz wykazał się nadzwyczajnym męstwem w Kampanii Wrześniowej (nie to co tchórzliwe armie Czechosłowacji, czy Francji), to zostaliśmy bezczelnie zdradzeni przez praktycznie wszystkich, bez wyjątku, “sojuszników”: Francję i Wielką Brytanię, Związek Radziecki a także Stany Zjednoczone, które w imię swoich własnych interesów bez najmniejszych skrupułów wepchnęły nas w szpony Stalina.

Ale jestem ostatnim, który będzie się żalić. Powyższe to jedynie krótkie podsumowanie faktów, żeby nie zdarzyła się taka sytuacja, że za rok lub dwa, przy okazji kolejnej rocznicy, nasi (?) politycy będą przepraszać za rozpętanie światowego konfliktu. O wiele ważniejsze dla nas jest to, żeby w końcu powstać z kolan. Przestać wyliczać rany (czego wybitnym przykładem jest idiotyczne porównywanie polskich strat do “holocaustu” przez aktualnego Prezydenta RP) i stworzyć Nową Polskę. Silną jak za najlepszych czasów (niekoniecznie tych z dwudziestolecia międzywojennego). Silną zarówno zbrojnie, gospodarczo jak i intelektualnie.

Tego nie da się zrobić pod panowaniem obecnie nami rządzących. Oni organicznie nie są zdolni do rzeczy wielkich. Potrafią jedynie kręcić małe interesy na swoją (małą) skalę.

Zmieńcie głos. To tak niewiele.