Archiwum dla 3 marca 2009

Atomowe stołki

Szajka rządząca Polska, znalazła sobie nowe koryto:

Kandydatem Pawlaka na pełnomocnika rządu ds. budowy elektrowni jądrowych jest prof. Żmijewski – uchodzący za przeciwnika energetyki jądrowej. Donald Tusk nie chce podpisać tej nominacji od stycznia. (…)

Żmijewski to specjalista w dziedzinie energetyki, wykłada na Politechnice Warszawskiej, był prezesem Polskich Sieci Elektroenergetycznych (państwowej firmy zawiadującej sieciami energetycznymi). (…)

PO i naukowcy mają innego kandydata – wicedyrektora departamentu energetyki jądrowej w Ministerstwie Gospodarki Tomasza Jackowskiego. Według „GW”, apetyt na stanowisko ma też wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld. Ale na nich nie zgadza się Pawlak.

Szef kancelarii premiera Tomasz Arabski powiedział „Gazecie”, że Tusk z Pawlakiem mają w najbliższych dniach rozmawiać o tej sprawie. – Także o Żmijewskim. Umówili się, że znajdą kandydata, który zagwarantuje, że przygotowanie i realizacja projektu energetyki jądrowej będą przebiegały w Polsce szybko – mówi Arabski. „Teoretycznie Tusk może powołać pełnomocnika bez oglądania się na Pawlaka. To jednak mało prawdopodobne. – Ze względu na ostatni kryzys w koalicji nie postawi sprawy na ostrzu noża. Nie będzie drażnił Pawlaka – mówi nasz rozmówca z rządu. – A Pawlak znowu weźmie Tuska na przeczekanie, tak jak było z Joanną Strzelec-Łobodzińską. I Tusk w końcu będzie musiał ustąpić” – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Zauważcie, że nie ważne jaki model atomizacji energetyki wybrać, jak ją sfinansować, jak zapewnić bezpieczeństwo… Najważniejsze jest KTO dostanie nowy STOŁEK i będzie ROZDAWAĆ kasę!

Szajka już wie, że tu kasa jest zacna i gdzie jak gdzie, ale tutaj nie można marnować czasu. Trzeba zawczasu zadbać o SWOJE interesy. W tym Pawlak jest akurat mistrzem.

Jedno jest pewne – z przedstawionych kandydatur jasno widać, że synekura tak czy inaczej wpadnie w ręce SWOJEGO, sprawdzonego na innych lukratywnych stanowiskach urzędasa. A może by tak zatrudnić (za odpowiednie pieniądze) prawdziwego fachowca? Albo najlepiej rozpisać przetarg i przekazać CAŁOŚĆ spraw prywatnemu inwestorowi? Przecież tutaj żaden „pełnomocnik” nie jest potrzebny (no chyba jedynie jako kurier wziątek przepływających między Szajką a przedsiębiorcami)…

Rzetelny jak poseł Borowski

Dziś rano w Polskim Radio 1, poseł Borowski określił propozycję PO (zawieszenia finansowania partii politycznych z budżetu), jako nierzetelną.

Pan poseł nie wyobraża sobie, że partia może utrzymywać się ze składek członkowskich! Dla niego nie ma alternatywy i po prostu stawia podatników przed ścianą: albo dacie nam pieniądze na nasze zajęcia, albo będziemy się korumpować! W normalnym kraju każdy kto wypowie taką deklarację został by przegoniony przez wyborców gdzie pieprz rośnie. Osoba taka to nic innego niż pospolity gangster, który jest w polityce tylko dla własnych korzyści. A przecież nie tak miało być!

Radio kłamie

Kiedy w pierwszym programie Polskiego Radia jest czas największej słuchalności? Prawdopodobnie w okolicach południa. Dziś w serwisie o godzinie 13 spikerka odczytała radosnym głosem, że w niedalekich ode mnie Świebodzicach ujawnił się światowej klasy talent informatyczny!

Marcinek już potrafi instalować programy na swoją Nokię.

26 letni absolwent liceum świebodzickiego i PWSZ w Legnicy, Marcin Grygiel, dokonał rzeczy niemożliwej i uruchomił system operacyjny Windows na zwykłym telefonie komórkowym… Według spikerki jest to nie lada wyczyn, bo Windows na komórce to rzecz powszechna, ale w wersji specjalnej: Windows Mobile, a dzielny Marcin miał uruchomić wersję „normalną”. Podobno już ma propozycje pracy zza granicy. Zabrakło jeszcze na końcu informacji typowego apelu o walkę o stworzenie młodym zdolnym odpowiednich warunków do rozwijania swoich nadzwyczajnych talentów w Ojczyźnie…

Gdybym był w tej dziedzinie tzw. lajkonikiem, to zamyślił bym się jeno nad potęgą umysłu świebodziczanina i przeszedł nad tym do porządku dziennego. Ale troszkę o się na tym znam i wiem, że zasługą Marcina G. jest jedynie wielka cierpliwość!

Otóż wszystko czego on dokonał, to za pomocą ogólnie dostępnego, świetnego emulatora środowiska MS-DOS, czyli programu DOSBox dla systemu Symbian S60 (systemu operacyjnego telefonu Nokia N95) wykonał instalację archaicznego Windows 3.1 z odpowiednich obrazów dyskietek.

Ponieważ emulacja nie jest zbyt szybka (jak to emulacja), a i w normalnych warunkach (czyli np. na komputerze PC z procesorem Intel 386 i 4 MB pamięci RAM) taka instalacja może trwać z godzinę, to na komórce mogła zająć godzin kilka… I to wszystko. Cała zasługa Marcina jest porównywalna z osiągnięciem jakim było by podłączenie do nowoczesnego peceta z Windows Vista zakurzonego napędu dyskietek 5,25″ i wczytanie do programu Microsoft Word 2007 z takiej dyskietki dokumentu tekstowego np. z edytora WordPerfect 6.0 z 1993 roku.

A teraz konkluzja: jakie bzdury z dziedzin nam nie znanych są nam przekazywane co dzień z radia?

Paniusia się żali…

Ludzie się oburzają, ale chyba nie wczytali się w prawdziwy sens tego „rozpaczliwego” listu:

Szanowny Panie Prezydencie

Zdecydowałam się napisać ten list do Pana, ponieważ irytują mnie doniesienia medialne na temat tego, jak bardzo stara się Pan o powrót Polaków, zwłaszcza tych zamieszkałych na Wyspach Brytyjskich, do kraju. Taki powód miała też Pańska wizyta w Londynie 10 stycznia bieżącego roku.

Jeszcze w sierpniu 2008 r. mieszkałam w okolicach Edynburga. Zatrudniona byłam w Brytyjskim Urzędzie Podatkowym Her Majesty Revenue & Customs w dziale podatków. Wiodłam z moją rodziną spokojne życie, pensje moja i mojego partnera pozwalały nam nie troszczyć się o chleb codzienny. Szkoła mojej córki współpracowała z rodzicami, zapewniała nauczyciela będącego jednocześnie tłumaczem, którego zadaniem była pomoc mojej córce w nabyciu umiejętności językowych. (…)

Coś jednak nas tchnęło i zdecydowaliśmy się na powrót. Do Polski przyjechaliśmy pod koniec sierpnia 2008 r. (…)

No pięknie prawdziwi patrioci! Kochali swoją ojczyznę i mimo stabilizacji na obczyźnie postanowili wrócić… Prawda? NIC Z TEGO! Czytajmy dalej:

I, krótko mówiąc, zaczęły się tzw. schody. Szkoła mojej córki to obraz nędzy. Zdewastowany budynek, rozbestwione młokosy, nad którymi nikt nie może zapanować. Dzieci zamyka się w salach i nie wypuszcza na przerwy, [bo] starsi uczniowie mogliby zrobić krzywdę „zerówkowiczom”. (…) Obydwoje z moim partnerem jesteśmy z wykształcenia prawnikami. Nasze umiejętności językowe nie powinny budzić żadnych zastrzeżeń. Mnie się „udało”, znalazłam zatrudnienie w sferze budżetowej jako referent administracyjno-prawny z uposażeniem 2,2 tys. zł brutto, niedługo po przyjeździe. Moja pensja nie wystarcza mi jednak na pokrycie rachunków czy zakup żywności. (…) Mój partner od czterech miesięcy poszukuje zatrudnienia. Nie może jednak przebić się przez sieć kumoterstwa, jaka oplata szczecińskie urzędy i nie tylko urzędy. (…) Jak sprawić, by ponownie uwierzył, że jest człowiekiem z ogromnymi umiejętnościami i potencjałem?

I tu dochodzimy do sedna… „Biedna pani” nie wyobraża sobie innej pracy niż ciepła posadka w „budżetówce”! Poszukanie pracy gdzie indziej, w normalnej firmie, gdzie nie ma sztywnie ustalonej drabiny awansów, gdzie pracodawca musi walczyć nie tylko z konkurencją, ale właśnie także z urzędnikami i w efekcie posada nie musi być pewna na wieki, to dla autorki listu zbyt wielkie ryzyko! A pewnym wytłumaczeniem jej niepowodzeń jest fakt, że (w mojej opinii) młody prawnik, z bardzo dobrą znajomością języka angielskiego nie potrafiący sobie znaleźć pracy w dużym mieście to po prostu pierdoła! Ale jego partnerka nie widzi problemu w braku własnych zdolności, czy nieskuteczności w przekonywaniu potencjalnych pracodawców. Winni są „oni”. Bo nie dali jaśnie panu wracającemu z Wysp posady w urzędzie!

I nie bronię w tym miejscu prezydenta Szczecina, do którego swoje żale owa „nieszczęsna” listem „za zwrotnym potwierdzeniem odbioru” wysłała. Zrobiła to, bo prezydent wcześniej odbył tournée po Wielkiej Brytanii namawiając polskich emigrantów do powrotu właśnie do swojego miasta. Kij mu w oko! Paniusia uwierzyła i się nacięła. Jest to też pewien symbol, jaki poziom naiwności reprezentują urzędniczki (wszakże nasza bohaterka taką była i w dalszym ciągu jest)…

List znajduje się tutaj: List Polki, która wróciła z Wysp, do Krzystka

A komentarze do niego świadczą, że jednak kilka osób ma jeszcze trochę oleju w głowie.

„Rewolucja” w TVN

Witamy w XX wieku. Tzw. „platfroma cyfrowa” n przestawiła kilka swoich kanałów tematycznych (TVN 24, TVN Meteo, TVN CNBC Biznes) na format 16:9. Portal „Media2.pl” nazywa to „rewolucją”. Ja napiszę, że skandalem jest iż zrobiono to tak późno i że zmiana nie objęła sztandarowego kanału ITI, czyli TVN!
Od dawna do łez bawi mnie „SuperKino” w TVN – kompletna parodia: filmy nadawane z dźwiękiem przestrzennym Dolby Digital ale z lektorem. Z obrazem panoramicznym ale nadawanym z czarnymi pasami u góry i dołu ekranu, przez co po powiększeniu na telewizorze 16:9 obraz staje się rozmyty. Do tego wszystkiego aby obejrzeć przeciętnie półtora godzinny film w „SuperKinie”, trzeba przeznaczyć co najmniej o godzinę więcej czasu, bo co jakiś czas projekcja przerywana jest trwającymi kwadrans blokami durnowatych reklam! Przy tym fakt nadawania tych samych filmów w TVN HD w wersji 4:3 (czyli nie panoramicznie), to już po prostu mały pikuś.

A teraz parę faktów. Tak wygląda plansza testowa transmisji telewizyjnej nadawanej (16:9):

Dla nie świadomych: kraje zaawansowane technologicznie (Niemcy, Wielka Brytania), już bardzo dawno temu zauważyły, że standard PAL jest niedoskonały i można go poprawić. Tak powstał PalPlus. Miał on kilka podstawowych zalet i jedną wadę. Wadą była dosyć skomplikowana metoda dekodowania sygnału PalPlus w porównaniu do stosunkowo prostego „czystego” PAL-u. Powodowało to dużą różnicę w cenie telewizorów zawierających tę nowinkę. Poza tym, PalPlus ma same zalety:

  • zwiększona efektywna rozdzielczość ekranu – zastosowano szereg procesów zapewniających upchanie jak największej liczby linii obrazu wewnątrz PAL-owskiego standardu 625 a następnie jak najlepsze ich odtworzenie,
  • wprowadzenie dwóch trybów transmisji: Camera Mode i Film Mode. Ten pierwszy służy do nadawania obrazu rejestrowanego w studio (lub ogólniej: kamerą telewizyjną, czyli 50 pół obrazów na sekundę), drugi używany jest do transmisji filmów (24 lub 25 pełnych obrazów na sekundę). Przy użyciu tego drugiego trybu na odpowiednim telewizorze można cieszyć się niemigającym obrazem 50p (progresywnym),
  • no i najważniejsze: standard PalPlus określa tylko jeden format proporcji obrazu – 16:9. Jeżeli odbieramy sygnał PalPlus na telewizorze PalPlus (z zasady panoramicznym), to zawsze widzimy obraz składający się z 574 aktywnych linii, na całym ekranie. Jeśli mamy zwykły odbiornik (PAL 4:3), to widzimy obraz z czarnymi pasami. Wszystko dzieje się automatycznie i wszyscy są zadowoleni.
A teraz najciekawsze: standard PalPlus ogłoszono w 1990 roku. Tak. To nie jest pomyłka. Prawie 20 lat temu.
I jest on używany nieprzerwanie do dziś. Oczywiście w krajach cywilizowanych. W naszym grajdołku, który właśnie został prześcignięty w cyfryzacji TV nawet przez Białoruś (która po prostu wprowadziła powszechnie dostępną DVB-T gdy u nas cały czas się tylko zmienia koncepcje), coś tak banalnego jak 16:9 wywołuje nagłówek „rewolucja”…
Tak naprawdę „Platforma n” powinna wprowadzić transmisję (chociaż) swoich kanałów w trybie panoramicznym już w momencie swojego startu! Ponieważ każdy klient „n-ki” otrzymał taki sam dekoder (tzw. „n-box”), który potrafi wyświetlać obraz w każdym formacie (SD, HD, 4:3, 16:9 czy anamorficzne 16:9) na każdym telewizorze (wystarczy tylko określić jaki się posiada odbiornik w ustawieniach dekodera), to nie istniała najmniejsza przeszkoda w zrobieniu „skoku technologicznego” już dawno!