Uwaga, poniżej cytuję słowa jakie napisał zacny polski Noblista, wyzwoliciel Europy spod jarzma komunizmu, zbawca Narodu, Lech Wałęsa (pisownia oryginalna):

Czy może z miotu UB-eków

Kto z Was miał kontakty i zerwał z SB w tamtym czasie, aż się prosi przykład i wyjaśnienie dla niepoważnych wnuków z pnia UB typu Cęckiewicz? Jako przywódca rewolty z 1970 r. musiałem rozegrać to sam do możliwego końca . Rozegrałem jak potrafiłem najlepiej .Kontakty z Sb były tylko w tej koncepcji. Kiedy Sb wydawało sie, że mogą być inne odmówiłem wszelkich rozmów i kontaktów z całkowita odmowa zeznań .Wnuk Ub-eka chce wybielić tym sposobem dziadziusia , udowodnić ze był podobny do Wałęsy , albo z ta myślą zwerbował i przygotował Wałęsę .Wielki bohater z UB Ceckiewicz .Czy można dopuszczać do tego typu dokumentacji ludzi z rodowodem i wychowaniem U-beckim jak w przypadku historyka i literata Ceckiewicza .Niech najpierw opisze rolę swego dziadka Ub-eka .

Od siebie tylko dodam, że ten prostak Wałęsa też mnie kiedyś obraził w podobny sposób, wymyślając od „SB-eckiej rodziny”. Boli TW „Bolka”, gdy mu się przypomina niejasną przeszłość…

Joanna Senyszyn

Stara skrzecząca komunistka, posłanka Joanna Senyszyn, reprezentuje typowy betonowy socjalizm (w odróżnieniu od „nowoczesnego” euro-socjalizmu Platformy Obywatelskiej) i robi wiele złego w polskiej blogosferze uparcie przezywając narodowych socjalistów z PiS prawicą („katoprawicą” – żeby być precyzyjnym).

Ale czasem potrafi celnie ukąsić nie myląc przy okazji pojęć:

Premier Tusk zaproponował prostą receptę na kryzys: „Módlcie sią, żeby kryzysu nie było”. (…) właśnie w Kościele można znaleźć kilka miliardów złotych, które rokrocznie traci budżet państwa na przywilejach duchowieństwa. Najwięcej – ponad 2 mld zł rocznie – tracimy na zwolnieniach kościelnych osób prawnych tylko z podatku dochodowego. Ile w wyniku zwolnień z podatku od nieruchomości, od spadków i darowizn oraz czynności cywilno-prawnych, nie wie nawet ministerstwo finansów. Kwotą 1,5 mld zł rocznie obciążają budżet wynagrodzenia katechetów. Wprawdzie zgodnie z konkordatem, lekcje religii muszą być w szkole, ale wcale nie w wymiarze 2 godz. tygodniowo. Redukując je np. do jednej na dwa tygodnie, zyskamy ponad 1 mld zł rocznie. 100 mln zł zostałoby w budżecie w wyniku likwidacji Funduszu Kościelnego. Od dawna nie ma racji bytu, gdyż Kościół otrzymał od państwa wiącej ziemi niż odebrano mu po 1945 r. Teraz jako największy posiadacz ziemski otrzymuje też ogromne dopłaty unijne. Zamiast przekazywać je dzierżawcom, bezprawnie zatrzymuje. A państwo przymyka oczy na ten proceder…

Całość tutaj: ZNALAZŁAM 3,2 MILIARDA ZŁ

Pani posłanka do Parlamentu tzw. Unii Europejskiej, Lidia Geringer de Oedenberg (primo voto Ulanowska), w patetycznym wpisie na swoim blogu tak oto miauczała z powodu coraz liczniejszych antyunijnych tekstów pojawiających się m.in. w Internecie (fragment):

Furorę w Internecie robią różni mądrale obalający tzw. „euromity”. To, co wywołuje gromki śmiech na sali plenarnej, jako przykład beznadziejnej indolencji, na YouTube „sprzedaje się” jako obnażanie ukrytych unijnych „spisków”. Na internetowych forach ceni się odwagę wszelkich euroignorantów, którzy nie zostawiają na Unii suchej nitki. No dobrze, a gdyby tak dać im moc sprawczą i „wyzwolić” się z Unii, lub też wyobrazić sobie, że nigdy do niej nie wstąpiliśmy …
Puśćmy wodze fantazji:

– Moglibyśmy dalej zbierać pieczątki w paszportach, wypełniać formularze wizowe zwiedzając eleganckie ambasady, by po uiszczeniu opłaty za stempelek wreszcie wyruszyć w świat…

– Moglibyśmy nawiązywać ciekawe znajomości odczekując „swoje” nawet w kilkugodzinnej kolejce na granicy, czy przy okienku jakiegoś „wopisty” na lotnisku…

– Moglibyśmy nie płacić podatków od wynagrodzeń za granicą, tylko dalej pracować na czarno, a nasz polski dyplom oprawić w ramki i spoglądać nań z nostalgią znad zmywaka…

Mój komentarz na te brednie, napisany pod wpływem impulsu był taki:

Zachodzę w głowę, jak tak kłamliwa osoba jak pani Lidia o trudnym nazwisku może nas pouczać o „dobrodziejstwie” tzw. Unii… Ani układ z Schengen (czyli wielostronna umowa o zniesieniu kontroli granicznych), ani wiele podpisanych przez Polskę umów o unikaniu podwójnego opodatkowania, nie mają NIC wspólnego z UE!
Dlatego w dalszym ciągu jesteśmy kontrolowani wjeżdżając do Zjednoczonego Królestwa, które układu nie podpisało, a np. do Norwegii wjeżdżamy bez kontroli, pomimo tego, że członkiem UE w ogóle nie jest!
Co więcej, bycie wewnątrz UE w tych sprawach NIC nie daje, co widać na przykładzie wiz do USA… Na nic nadymanie się Unii. Żadna „jednolita” polityka nic tu nie daje!
A jeszcze o autostradach – jak wprowadzicie nam UNIJNE opłaty za emisję CO2, to nie tylko na drogi nie będzie nas stać, ale i będziemy musieć zastawić ostatnią koszulę…

Zamieszczam, coby nie umknęło.

Pastwienie się na spryciarką Lidią wydaje się być rzeczą banalnie prostą. Dzięki kłamstwom powstawały nie takie imperia jak kolos na glinianych nogach, czyli UE…

O wiele ciekawsze było by opisanie jak to słodka  Lidia potrafi ZARABIAĆ na Unii, bo jest to przypadek typowy i powszechny dla niemal wszystkich euro agitatorów jej pokroju. W skrócie: europosłanka zajmuje się „absorpcją”, jak to się ładnie mówi „środków”, poprzez organizowanie „bezpłatnych” szkoleń. Po szczegóły odsyłam do jej oficjalnej witryny: lgeringer.pl.

Pan Rafał A. Ziemkiewicz bardzo sprawnie podsumował to, do czego sam niedawno doszedłem:

Można było się spodziewać, że rocznica Okrągłego Stołu zostanie wykorzystana do powtórzenia po raz kolejny, jeszcze głośniej niż dotąd, rozmaitych fałszów. W istocie było gorzej, niż się na to zanosiło. Czytelnik, widz i słuchacz mediów przysypani zostali lawiną głupstw, kłamliwych stereotypów i zupełnie oderwanego od historycznych faktów samochwalstwa uczestników tamtych wydarzeń.
Składały się one na bajkę o „największym historycznym sukcesie” Polaków w XX wieku. Sukcesie odniesionym jakoby dlatego, że komunistyczni generałowie (którzy jak gdyby pojawili się dopiero w tym momencie dziejów i ich reputacji nie obciąża nic, co miało miejsce wcześniej) w poczuciu odpowiedzialności postanowili oddać władzę opozycji, a działacze tejże opozycji z nie mniejszą odpowiedzialnością powstrzymali się od zemsty i włączyli ich w proces budowania demokracji i wolnego rynku. Większość z tego, co w ostatnich dniach dotarło do Polaków w tzw. przekazie medialnym (rekordy mitotwórstwa pobite zostały podczas rocznicowej sesji w Sejmie), nie wytrzymuje jednak konfrontacji nie tylko z dokumentami, ale i ze zdrowym rozsądkiem. Dlatego, nie wgłębiając się w polemiki z poszczególnymi wypowiedziami, trzeba przypomnieć rzeczy oczywiste.

Cały tekst można przeczytać na stronie Rzeczpospolitej: „Sterta Bzdur o Okrągłym Stole”.

Gorąco polecam!

Sorki za ciężki tytuł, ale napisać że ‚nóż się w kieszeni otwiera’ to było by za mało. Najpierw cytat (za gazeta.pl):

W ubiegłym tygodniu ZUS wypłacił pierwszej emerytce 917,8 zł, z czego z otwartego funduszu emerytalnego dostała 23,65 zł. Warszawianka na swoim koncie w OFE od 1999 r., czyli od początku reformy emerytalnej, odłożyła niewiele, bo niespełna 6 tys. zł. Dlatego jej świadczenie w części z funduszu jest takie niskie. Resztę dopłaci ZUS.
W przypadku innych kobiet część emerytury z OFE może być znacznie większa. Jednej z kobiet, która w tym roku może przejść na emeryturę, przez dziewięć lat udało się uzbierać nawet 70 tys., co oznacza, że z samego OFE dostanie ponad 285 zł. Do tego dojdzie jeszcze cześć wypłacana przez ZUS.

Chwileczkę: czyli nieszczęsna emerytka (ta druga) „odłożyła” pod przymusem na swoim koncie w ZUS 70 tysięcy złotych i złodzieje z ZUS będą jej wypłacać co miesiąc kawałek tej kwoty, licząc że może ona żyć nieco ponad 20 lat (20,5x12x285 zł = 70.110 zł). Ale co by było, gdyby owe pieniądze ulokować na przeciętnie oprocentowanej lokacie w normalnym banku? Otóż działy by się rzeczy magiczne: same odsetki (bez naruszania kapitału), przy oprocentowaniu lokat np. w Banku Millenium (6,25% w skali roku), dają 365 zł czystego zysku! A jeszcze do niedawna banki przyjmowały lokaty na 8, albo nawet i 9%! A co z procentem składanym od kapitału z całego okresu „oszczędzania” w OFE? Gdyby te pieniądze również pracowały w normalnym banku, to być może zamiast 70 tysięcy było by ich 90, albo i więcej!

A przypominam: same zyski z kapitału były by o połowę wyższe niż jałmużna z OFE!

Co więcej: babcia emerytka mogła by zapisać swoim wnukom całą uzbieraną kwotę 70 tysięcy złotych! To były by jej prywatne pieniądze (równie dobrze mogła by je przegrać w kasynie – wolna wola).

Dlaczego ludzie nie wychodzą na ulice widząc taki przekręt? Przecież są okradani w biały dzień! Czy rzeczywiście Polacy to banda przygłupów, których można ruchać w dupę wmawiając im, że prowadzi się „politykę solidarną” jednocześnie biorąc pieniądze z ich podatków na ogłupiające reklamy na billboardach i w TiVi??

Czy nawet gdy odbiera się wam wasze pieniądze będziecie siedzieć cicho na dupie i narzekać, że nie macie na nic wpływu? A pogonić tą całą bandę! Siły w ręcach nie macie?!