Upadek Lecha W.
Mo¿ecie nazwaæ to z³o¶liwo¶ci±, ale pan Wa³êsa sobie na to wielokrotnie zas³u¿y³ – na jego blogu “grasuj±” jego przeciwnicy, co i raz wbijaj±c mu szpilki. KILOMAX napisa³:
Nie za dobrze mi siê teraz ”atakuje “Pana Prezydenta bo nie ma kto go broniæ a nie chcê “kopaæ le¿±cego” . Miko³aj S. ola³ swego ”Boga” i nic nie pisze (ps. mo¿e straci³ wiarê) . Ja narazie dajê spokój do koñca tygodnia. L.W te¿ cz³owiek niech ma spokojne ¶wiêta.
Ale po ¶wiêtach obiecujê odrazu wznowiæ moj± dzia³alno¶æ. Oby ktokolwiek chocia¿by Miko³aj S. chcia³ odpieraæ ataki bo jak widaæ sam Pan nie daje rady. A kasowanie komentarzy to nie ³adne zagranie. Ludzie odwiedzaj±cy blog musz± wiedzieæ jakie s± nastroje oszukanego spo³eczeñstwa wobec Pana.Dopóki nie rozliczy siê Pan z przeszo¶ci± to innaczej nie bêdzie. Historia i tak Pana rozliczy.Je¿eli nie ma Pan odwagi za ¿ycia przyznaæ siê do szeregu b³êdów, które Pan pope³ni³ to niech Pan przynajmniej napisze co¶ co bêdzie opublikowane gdy bêdzie Pan ju¿ niebie lub piekle. To wyznanie grzechów zadecyduje oczywi¶cie gdzie Pana dusza pójdzie¯yczê Panu (niechêtnie) Weso³ych ¦wi±t
We¶ m³otek i walnij siê .Czy kto¶ gdziekolwiek na ¶wiecie ma lepsze rozliczenie .Wszystko co tylko mo¿liwe i prawdopodobne udowodni³em i rozliczy³em , poka¿ mi co jeszcze na tej drodze mo¿na zrobic .Ty chcia³by¶ bym sie przyzna³ , to znaczy bym sk³ama³ , by¶ mia³ satysfakcjê ¿e ktokolwiek kiedykolwiek mnie pokana³ .Niezapominaj o moim ha¶le ,,Mo¿na mnie zabiæ ale nie pokonaæProblem jest prosty , tyle dokona³em i w tak nieprawdopodobny sposób , ¿e nie miesci sie wielu Waszych mo¿d¿kach tchó¿liwe mato³y .Nigdy nie bylibyscie wstanie dorównaæ .To Was boli .Tacy pozostanieniecie na zawsze nêdznicy.
Wa
Polecam wywiad Konrada Piaseckiego (RMF FM) z by³ym prezydentem, panem Lechem Wa³ês±:
Widaæ, jak nasz noblista denerwuje siê, gdy padaj± pytania o zmienne zeznania eks-esbeka, Graczyka…
Na ten temat pisa³a Kataryna: O¶wiadczenie Edwarda Graczyka.
P.S.
Pan Lech Wa³êsa bardzo wstydzi siê tego wywiadu i uparcie kasuje do niego odno¶niki, jakie mozolnie wklejam w jego blogu (mojageneracja.pl/1980).
W koñcu tak skomentowa³ moje dzia³ania:
Je¶li mo¿na to facet id¿ do diab³a , takie my¶lenie to SB my¶lenie i starego komucha my¶lenie . Ty jeste¶ z³o¶liwie niereformowalny i bêdê kasowa³ takie gatki .Mo¿na sie ró¿niæ ,ale nie tak .To dwa inne swiaty . Szkoda s³ów.
oraz:
Wywiad jak wywiad , redaktor sie nie popisa³ .Sprawy dzieja siê ró¿ne a On dwa tematy i nic innego .To mnie z irytowa³o i nie dostanie wiecej wywiadu , je¶li bedzie tak nieprzygotowany. Nie ja go pro¶i³em tylko On mnie .Mam tyle innych propozycji ¿e z podobnych mogê rezygnowaæ . Co¶ gosciu powy¿ej a Ciebie co¶ nie chc± m±dralo .
W±tek tutaj: http://www.mojageneracja.pl/1980/blog/454164080494a0bf9c4d88#comments (jego tre¶æ nieustannie siê zmienia, bo Wa³êsa namiêtnie kasuje wszelkie niepochlebne mu wpisy).
Weso
A żeby wiedzieć jakie święto będziemy obchodzić, przytaczam odpowiedni wpis z Wikipedii:
Godowe Święto, Szczodre Gody, Święto Zimowego Staniasłońca – pradawne święto Słowian, przypadające na okolice przesilenia zimowego (21-22 grudnia). Obchodzone przez wszystkie współczesne grupy rodzimowiercze w Polsce (gdyż jest jednym z czterech głównych świąt solarnych).
Oryginalnie święto trwało kilka lub kilkanaście dni. Przez słowiańskich rodzimowierców (zarówno w przeszłości jak i obecnie) uznawane jest za początek nie tylko nowego roku słonecznego, ale też liturgicznego oraz wegetacyjnego. Zwycięstwo światła nad ciemnością symbolizuje moment, w którym zaczyna przybywać najkrótszego (jak dotąd) dnia w roku, a najdłuższej nocy ubywać. Przynosząc ludziom nadzieję, napawając radością i optymizmem, Swaróg – Słońce znów zaczyna odzyskiwać panowanie nad światem. Stary cykl się zamyka – odchodzi stary rok (Stare Słońce umiera), a nowy rozpoczyna się – rodzi się (lub odradza) Nowe (młode) Słońce.
W mowie dawnych Słowian słowo “god” oznaczało “rok”. Oryginalnie nazwą “gody” określano czas przejściowy pomiędzy starym i nowym rokiem (czas “styku” starego i nowego godu – stąd nazwa miesiąca “styczeń”). Wszystkie ludy indoeuropejskie (i nie tylko) posiadają mity o narodzinach (odrodzeniu) Słońca (lub odpowiadającego mu boga). Czas tego odrodzenia archetypowo zawsze przypada na okres końca grudnia, okolice przesilenia zimowego (co jest zrozumiałe, gdy weźmie się pod uwagę mitotwórczą siłę wielowiekowych obserwacji “odradzającego się” w tym czasie na niebie słońca, które we wszystkich kulturach tradycyjnych utożsamiane było z odpowiednimi bóstwami). Na okres przesilenia zimowego przypadały przykładowo największe święta pogańskiego Rzymu (Sol Invictus, Saturnalia).
Staropolską nazwą świąt Bożego Narodzenia były właśnie “Gody”. Taka nazwa do dzisiejszego dnia funkcjonuje jeszcze w polskim folklorze oraz w języku kaszubskim (“Gòdë”), czeskim (“Štědré Hody”) i łużyckim. W Polsce nazwy “Gody” inteligencja przestała używać w osiemnastym wieku, termin pozostał jednak wciąż żywy wśród ludu. Przetrwał w wielu znanych do dzisiaj przysłowiach (w swojej Księdze Przysłów Adalberg podaje tradycyjne 23 przysłowia dotyczące Godów).
Terminem “Gody” określano czas od dzisiejszego Bożego Narodzenia do święta Trzech Króli. Wszystkie wieczory pomiędzy tymi świętami nazywano “świętymi”, co jest pozostałością po rozciągniętych w czasie oryginalnych Szczodrych Godach (“szczodrych wieczorach”). Podczas trwania Godów zaprzestawano wszelkiej pracy fizycznej i spędzano czas na wzajemnych odwiedzinach, przyjmowaniu gości, obdarowywaniu się prezentami i śpiewaniu tradycyjnych, starych pieśni. Duchowieństwo chrześcijańskie, nie mogąc wyplenić tych zwyczajów wśród prostego ludu (który w sprawach obyczaju i tradycji jest zawsze bardzo konserwatywny), umiejętnie zmieniło ich znaczenie zastępując je jasełkami i śpiewaniem kolęd o narodzeniu Chrystusa (co lud przyjął łatwo, gdyż postać Chrystusa zastąpiła w prostej mentalności boga-Słońce, którego narodziny lud świętował w czasie Godów od wieków).
Czas Szczodrych Godów jest czasem przejściowym – pod wieloma względami. Jest to czas śmierci starego słońca i narodzin młodego, końca poprzedniego roku i początku nowego. Gody obchodzone były w sposób wesoły – czas spędzano na ucztach, zabawach i radowaniu się (symbolika nadziei na rychły powrót ciepłych dni i koniec bardzo trudnej dla ludu zimy – koniec czasu śmierci, rozpoczęcie czasu obrastania nowego Słońca w siłę). Stąd przesunięcie pola semantycznego terminu “gody” do dzisiejszej terminologii, w której słowa “gody”, “godowanie”, “godny” oznaczają bogate uczty i biesiady (w szczególności weselne) i doniosłą (echo sakralności) wspaniałość.
Staropolskim terminem “Szczodry Wieczór” określano wieczór przed dniem święta Trzech Króli. Tradycją tego wieczoru było rozdawanie (początkowo tylko dzieciom i krewnym) upominków i tradycyjnych pierogów zwanych “szczodrakami”. Zwyczaj ten dzisiaj przerodził się w tradycję obdarowywania prezentami bliskich w Wigilię. Szczodry wieczór kończył wspomniany wyżej czas “świętych wieczorów” (od Bożego Narodzenia do Trzech Króli).
U Słowian przesilenie zimowe poświęcone było także duszom zmarłych przodków. By dusze zmarłych mogły się ogrzać palono na cmentarzach ogniska i organizowano rytualne uczty (z którymi w późniejszym okresie przeniesiono się do domostw). Był to też szczególny czas na odprawianie wróżb mogących przewidzieć przebieg przyszłego roku np. pogodę i przyszłoroczne zbiory. W pewnych regionach (głównie na Śląsku) w okresie tym praktykowano zwyczaj stawiania w kącie izby ostatniego zżętego snopa żyta. Był on zazwyczaj dekorowany suszonymi owocami (najczęściej jabłkami) oraz orzechami, zaś po święcie pieczołowicie przechowywany aż do wiosny. To właśnie z nasion pochodzących z kłosów tegoż snopa należało bowiem rozpocząć przyszłoroczny siew…
Innym zwyczajem była kultywowana szczególnie w południowej Polsce (na Podhalu, Pogórzu, Ziemi Sądeckiej i Krakowskiej oraz ponownie na Śląsku) tzw. podłaźniczka – udekorowana gałąź jodły, świerku lub sosny wieszana pod sufitem. Powszechne było też ścielenie słomy lub siana pod nakryciem stołu… Wszystko to czyniono dla zapewnienia przyszłorocznego urodzaju. Na przełomie XVIII i XIX wieku tradycję dekorowania snopa żyta (orzechami, jabłkami, drewnianymi ptaszkami i figurkami z ciasta) niemal całkowicie zastąpił przybyły z Niemiec zwyczaj dekorowania choinki (która to ostatecznie, stała się niejako symbolem innego święta jakim jest chrześcijańskie Boże Narodzenie). Wiele pierwotnych słowiańskich zabiegów magicznym (w tym np. wspomniane już ścielenie słomy lub siana pod obrusem) nadal powszechnie jednak praktykowana jest w wielu domach po dziś dzień, choć z czasem nadano im chrześcijański wydźwięk i interpretację – również wyraz “kolęda” pierwotnie oznaczał radosną pieśń noworoczną, śpiewaną podczas odwiedzania znajomych gospodarzy w noc przesilenia zimowego (inna etymologia wiąże słowo “kolęda” z przeniknięciem na obszar słowiańszczyzny łacińskiego słowa calendae, którym określano początek nowego roku – taka interpretacja jest zgodna z przytoczonym w poprzednich akapitach etymologii nazwy “Gody”).
Powiązań “Bożego Narodzenia” ze Świętem Godowym na terenie Polski jest zresztą znacznie więcej. Chrześcijanie obchodzą dzień narodzin swojego zbawiciela 25 grudnia, choć jeszcze w III wieku obchodzono go 6 stycznia – dopiero w okresie późniejszym pojawiła się data 25 grudnia (pierwszy raz wzmiankowana w 336 roku). Przyczyniło się do tego obchodzone wówczas w Rzymie, również pogańskie święto przesilenia zimowego poświęcone rzymskiemu bogu słońca Sol Invictus (Słońcu Niezwyciężonemu). Cesarz Konstantyn, po przyjęciu wiary chrześcijańskiej przyjął termin święta pogańskiego na święto chrześcijańskie (co zresztą w analogiczny sposób uczyniono przyjmując symbolikę krzyża).
Ważnym elementem pradawnych Szczodrych Godów było rytualne obchodzenie domów z figurą symbolizującą nowonarodzone (w dzień przesilenia) Słońce. Zwyczaj ten zmieszał się z mitologią chrześcijańską, dając różne wersje przypowieści zwiastowania gwiazdą betlejemską, zwyczaj wyglądania pierwszej gwiazdy, a także bardzo ważny atrybut obchodzących domy kolędników – gwiazdę.
Obiecanki cacanki
¦wietny materia³ otwieraj±cy oczy ludziom za¶lepionym przez propagandê. Powinien byæ puszczany w TVP co pó³ godziny… Ech… Mo¿e przesadzam, Polacy i tak by nie zrozumieli…
Wigilia z Wojew
Na ‘Onet.pl’ zaatakowa³ mnie nag³ówek: Najlepsi go¶cie na Wigiliê – Tusk i Wojewódzki. O g³upszym po³±czeniu dawno nie s³ysza³em (oczywi¶cie chodzi o Wojewódzkiego i Wigiliê, a nie o Wojewódzkiego i Tuska), wiêc zajrza³em dalej. A dalej by³o jeszcze gorzej:
Wigilijnego karpia polscy internauci najchêtniej zjedliby w towarzystwie polskiego premiera Donalda Tuska oraz kontrowersyjnego showmana znanego z TVN – Kuby Wojewódzkiego – wynika z raportu “¦wiêta w oczach internautów”, który cytuje serwis dziennik.pl.
Tu¿ za nimi w ¶wi±tecznej kolejce do wigilijnego sto³u staliby prezydent Lech Wa³êsa, piosenkarka Dorota Rabczewska, szerzej znana jako Doda, i profesor W³adys³aw Bartoszewski.
S³usznymi w tym ¶wietle wydaj± siê komentarze internautów:
- Coz… jakies 70% internautow to ameby intelektualne…
- CHYBA SIÊ PO-RZYGAM , KARP WIGILIJNY BY SIÊ PRZEKRÊCI£ NA PÓ£MISKU…
- Najlepszy jest zestaw” Doda-Bartoszewski “.Komu¶ przyda³by siê psychoanalityk – albo k±piel w zimnej wodzie…
Ale fakty s± nieco inne a Onet (jak zwykle) je przekrêca. Kiedy pogrzebie siê trochê dalej i dotrze do ¼ród³a, czyli do raportu z badania “¦wiêta w oczach internautów” firmy IMAS, szczegó³y nie s± takie jak chce “redaktor” Onetu:
Gdyby Internauci mieli zaprosiæ na ¦wiêta kogo¶ ze znanych, ¿yj±cych Polaków, najchêtniej zasiedliby do wigilijnego sto³u z osob±, któr± znaj± z telewizji. IMAS International poprosi³ respondentów o otwarte, spontaniczne wskazanie, kogo – ze znanych i ¿yj±cych obecnie Polaków – zaprosiliby do wigilijnego sto³u. Okaza³o siê, ¿e najczê¶ciej wymieniani s± dziennikarze i prowadz±cy programy telewizyjne (23,1%) Dwie pierwsze pozycje w tym gronie zajmuj± naczelni showmani stacji TVN, czyli Kuba Wojewódzki (5,1%) oraz Szymon Majewski (3,0%).
Drug± co do popularno¶ci grup± osób s± politycy. Prawie 20% ankietowanych chcia³oby zje¶æ kolacjê wigilijn± z zawodowym politykiem, najpopularniejszym w¶ród nich (ale tak¿e w ca³o¶ci odpowiedzi) okaza³ siê Donald Tusk (blisko 7% spontanicznych wskazañ). Kolejnym czêsto wymienianym politykiem spontanicznych by³ nasz by³y prezydent Lech Wa³êsa (3,9%) oraz prof. W³adys³aw Bartoszewski (3,1%). Obecny prezydent Lech Kaczyñski uzyska³ 1,3% odpowiedzi i znalaz³ siê na 13 pozycji w tym rankingu.
Kolejne 13% respondentów do towarzystwa podczas Wigilii zaprosi³oby muzyków przede wszystkim Dorotê Rabczewsk± (3,6%) znan± wszystkim jako Dodê oraz Agnieszkê Chyliñsk± (1,5% wskazañ), której nowe oblicze mamy mo¿liwo¶æ obserwowaæ w gronie jury jednego z programów rozrywkowych. Do tego grona w dalszej kolejno¶ci do³±czyliby: Kasia Kowalska, Kasia Nosowska i zespó³ Feel.
Je¿eli chodzi o sportowców najbardziej popularni okazali siê Robert Kubica i Adam Ma³ysz, w przypadku kabaretów – Ani Mru Mru, a najczê¶ciej zapraszane pisarki to polska noblistka Wis³awa Szymborska oraz podró¿niczka i pisarka Beata Pawlikowska.
Ostatnie zdanie jest tu jednak kluczowe:
Nale¿y podkre¶liæ, ¿e najczê¶ciej udzielan± odpowiedzi± na to pytanie by³o „Nie zaprosi³(a)bym nikogo”, wiêkszo¶æ ankietowanych odpowiada³a, ¿e s± to ¶wiêta rodzinne i zamierzaj± spêdziæ je tylko w gronie najbli¿szych.
Czyli: nie jest z nami tak ¼le! Mimo tego, ¿e jeste¶my bombardowani “autorytetami” z ka¿dego medium, jest w nas (w wiêkszo¶ci z nas) na tyle zdrowego rozs±dku, ¿eby nie wpuszczaæ tych napuszonych pawianów do domu. Ale ilu czytelnikom chcia³o siê dotrzeæ do sedna sprawy? Ilu po prostu “³yknê³a” nag³ówek krzycz±cy wprost: Polacy chc± ¶wi±t z Wojewódzkim!
Ja ju¿ naprawdê nie wiem, czy to wci±¿ zwyk³a g³upota pseudo dziennikarzy, czy jednak mo¿a mozolna “praca u podstaw” wys³anników politycznej poprawno¶ci spod znaku z³otego sierpa i m³ota otoczonego dwunastoma gwiazdami, na niebieskiej fladze…
Socjalizm idzie! Trzymajcie si
Drogi tow. Donald Tusk zapowiedzia³ w³a¶nie, ¿e “trzyma oko i ucho na pulsie” i wzorem swoich towarzyszy z bratnich partii socjalistycznych z ca³ego niemal eurosojuza, og³osi³ “plan walki z kryzysem”. Z owego najbardziej rzuca siê w oczy straszna kwota 91,3 mld z³otych, któr± nasza ukochana koalicja zamierza wyrwaæ z naszych kieszeni, ale na szczê¶cie nie jest a¿ tak ¼le. Jak pisze zawsze precyzyjna “Wyborcza”:
Kwota ca³ego planu w wysoko¶ci 91 mld z³ jest umowna, bo zaliczono do niej planowane wcze¶niej obni¿ki podatków oraz dodano porêczenia i gwarancje, które nie s± jeszcze wydatkiem…
Ale nie powinno nas to uspokoiæ zupe³nie, bo z drugiej strony rabunek Pañstwa siê nasili:
Dodatkowo gabinet Tuska chce: (…) aby kierowcy do³o¿yli siê do Rezerwy Solidarno¶ci Spo³ecznej, któr± utworzy po to, by w czasie kryzysu zebraæ pieni±dze na wsparcie najmniej zamo¿nych. Premier zapowiedzia³, ¿e pieni±dze do Rezerwy bud¿et zbierze z „umiarkowanej” podwy¿ki stawek podatku akcyzowego od napojów alkoholowych oraz „samochodów importowanych z silnikami powy¿ej 2 litrów”. Akcyza od tych aut wzro¶nie z 13,6 do 18,6 proc.
a oto co o owej “umiarkowanej podwy¿ce” my¶l± fachowcy:
Przedstawiciele bran¿y samochodowej s± zaszokowani. – Pan ¿artuje! – nie chcia³ uwierzyæ dyrektor Jakub Fary¶ z Polskiego Zwi±zku Przemys³u Motoryzacyjnego grupuj±cego niemal wszystkie przedstawicielstwa firm samochodowych w Polsce. – W ca³ej Europie zapowiada siê wsparcie dla bran¿y motoryzacyjnej w czasie kryzysu i nie s³ysza³em, aby kto¶ planowa³ podnoszenie podatków. To z³y sygna³ dla nabywców samochodów. I nie ma co siê dziwiæ, ¿e koncerny samochodowe omijaj± Polskê ze swoimi inwestycjami, skoro dostaj± takie sygna³y od rz±du – powiedzia³ nam Fary¶.
Krytyki nie kry³ te¿ Wojciech Drzewiecki, szef firmy Samar, ekspert bran¿y motoryzacyjnej. – To jest podwy¿ka stawki akcyzy o 40 proc., wiêc trudno powiedzieæ, ¿e jest umiarkowana. Nasz rynek motoryzacyjny potrzebuje wsparcia, a nie kolejnego uderzenia w ³eb wy¿szymi podatkami – powiedzia³ Drzewiecki. Nie kry³ w±tpliwo¶ci, czy planowa podwy¿ka podatku zapewni oczekiwane przez fiskusa dochody. – Samochody z silnikami ponad 2 litry to tylko 6,3 proc. wszystkich nowych aut sprzedawanych w Polsce. Wszyscy zainteresowani zakupem takich aut bêd± je chcieli kupiæ, zanim podatki pójd± w górê, wiêc teraz ich sprzeda¿ wzro¶nie, ale potem – mocno spadnie. Kierowcy zainteresowani autami z silnikami ponad 2 litry, aby oszczêdziæ na podatkach, bêd± wtedy sprowadzaæ u¿ywane auta – przewiduje Drzewiecki.
Konkluzja mo¿e byæ tylko jedna: podatnik nie mo¿e spaæ spokojnie kiedy rz±d obraduje… A co dopiero TAKI, ultra-europejsko-socjalistyczny rz±d towarzysza Tuska et consortes.

