Archiwum dla 2 maja 2008

Monice się nie mieści

Monika Olejnik, gwiazda wszelkiego dziennikarstwa w Polszcze, aktualnie opanowała temat nieczęsto stosowanej metody leczenia bezpłodności, zwanej w skrócie in-vitro. Dokąd więc się da, będzie eksploatować ów fikcyjny problem.

Dziś wzięła na widelec posła Jarosława Gowina (PO), w obiektywnej inaczej telewizji TVN24. Pan Gowin to nie to samo co Kaczyński czy Schetyna i wiedział jak rozegrać starcie z upie… no, powiedzmy z upartą Moniką. Nabijanie się z pani Olejnik, której wydaje się że jest awangardową dziennikarką, niemalże pierwszą w kraju feministką, europejką w każdym calu, bezlitośnie obnażającą wady polityków polską Orianą Fallaci, jest poniżej mojej godności. Wspominanie o tej pani na moim zacnym blogu może być żenujące samo w sobie, ale spodobało mi się dziś jak poseł Gowin usadził Monikę (czego raczej „gwiazda” nie zauważyła).

Otóż redaktorka Olejnik zadała panu posłowi pytanie mniej więcej takie: „czyż nie jest oburzające, że o zasadach stosowania metody in-vitro będą decydować posłowie w Sejmie? Toż to przecie nie fachowcy! Powinni się tu raczej wypowiedzieć specjaliści„. Zaczęła nawet coś bredzić o jakiejś komisji(!). Na to Gowin odpowiedział, że „to się nazywa po prostu demokracja – grupka wybrańców może decydować absolutnie o wszystkim!” Odpowiedź jaką usłyszała Monika jest jedyną możliwą na tak postawione pytanie w kraju o ustroju republikańskim i zadawanie go świadczy jedynie o niskiej inteligencji zadającego. Mnie nasunęła się przy okazja taka refleksja: jeżeli pierwszej dziennikarce RP przyszło do głowy kwestionować przywilej demokratycznie wybranego Parlamentu to stanowienia prawa w kwestii medycznej pod pozorem „braku fachowości”, to dlaczego nie przeszkadzało jej do tej pory, że ten sam Parlament decyduje o wysokości naszych podatków (a przecież na ławach nie siedzą wyłącznie ekonomiści), o wysokości kar za przestępstwa (a przecież na ławach nie widzimy jedynie prawników), czy o zasadach ruchu drogowego (a przecież nawet nie wszyscy posłowie mają prawo jazdy)!

Jaki płynie z tego (z „oczywistych oczywistości” plus wkładu Moniki) wniosek?

DEMOKRACJA JEST DO DUPY!

Minister da porno

Urzędnik w randze ministra Schetyna zapowiedział dziś w radio, że będzie „wyrównywać szanse„, rozdając „najbiedniejszym” komputery z dostępem do Internetu. A czegóż to Polacy szukają w Sieci? Oto ranking wyszukiwanych słów (za NetSprint):

sex 100,0%
google 92,1%
allegro 75,3%
gry 58,6%
tapety 58,1%
porno 54,9%
sms 53,1%
praca 45,3%
mp3 43,2%
download 41,0%

Jasne więc staje się jakie to szanse będą od teraz wyrównywać urzędnicy – oczywiście chodzi o równe szanse dostępu do rozrywki. Jak wiadomo, idealne państwo dba o każdą potrzebę swoich obywateli… Jak widzimy, nasze państwo jest tutaj w awangardzie i oprócz chleba dla maluczkich, martwi się także o ich sferę duchową. A że duch u Polaków wątły, to i potrzeby duchowe marne. No, ale jak powiedział Schetyna: „są na to fundusze europejskie i trzeba je wykorzystać”, co zabrzmiało tak, jakby pieniądze owe pochodziły z dobrowolnych składek brukselskich urzędników. W rzeczywistości zapłacą za ten „gest” jak zwykle: wszyscy płacący podatki.

Nie rozumiem dlaczego się ograniczać! Jeżeli urzędnicy stwierdzili, że wszyscy muszą składać się na to, żeby garstka nierobów dostała za darmo rzecz tak łatwo dostępną jak komputer (po leasingowe, firmowe zestawy można kupić na Allegro już za nieco ponad 200 zł – proszę sprawdzić!) i do tego z dostępem do Internetu (najtańszy abonament Neostrady to równowartość kilku paczek papierosów miesięcznie!), to dlaczego nie dorzucić do kompletu dekodera do odbioru Polsatu i prenumeraty Twój Weekend (ew. gratis Gazetę Wyborczą, oczywiście obowiązkowo z Wysokimi Obcasami)??? Owi „najbiedniejsi” mieli by z tego taki sam pożytek jak z komputera!

Proszę mi tu nie pieprzyć o wyrównywaniu szans! Jak zwykle chodzi o łapówkę wyborczą! Tylko dlaczego ja muszę się do tego dokładać?!

Tęsknota za Rzeczpospolitą Ludową

Niedawno mój* premier, a dziś mój* prezydent dają w telewizorni dowody na to, że kapitalizm, kapitalizmem, ale rewolucyjnej czujności zatracić nie można… Tak naprawdę można być porządnym człowiekiem i uchodzić za „liberała„, ale nie można dać poczuć ludziom, że się o nich nie dba! A jak polityk dba o ludzi? Mówi o tym, że IM DA! Oczywiście WYSTARCZY O TYM MÓWIĆ!!! ROBIĆ wystarczy to co zawsze, czyli dbać o SIEBIE i swoją SZAJKĘ.

Zaprawdę żenujące dziś było gdy Lech Kaczyński, w ostatnich słowach przesłuchania jakie „odprawił na nim” dziś wieczorem Tomasz Lis, gorąco zapewniał, iż zdecydowanie jest przeciw „płaskiemu podatkowi” i „zróżnicowaniu oferty medycznej na tą dla bogatych i biednych„… Straszne jest, że z takimi bolszewickimi poglądami można mieć w Polsce kilkanaście procent poparcia, czego dowodzą wyniki sondażu jaki zaprezentował Lis.

Swoją drogą, pytania w owym sondażu („Na kogo zagłosowałbyś, gdyby wybory prezydenta RP odbyły się w ostatnią niedzielę?”) układał spec zaiste wyjątkowy! Odpowiedzi do wyboru:

  • Donald Tusk
  • kandydat niezależny
  • Lech Kaczyński
  • kandydat lewicy
  • nie wiem (czy coś podobnego)…

W sumie można by zapytać – czy jesteś za socjaldemokracją, niewiadomo czym, narodowym socjalizmem, socjalizmem, czy jesteś idiotą i nie wiesz o tym że należy wybrać socjalistę!

Ręce opadają.

* – Pisząc „mój premier„, czy „mój prezydent„, mam oczywiście na myśli fakt, że są to funkcjonariusze pełniący odpowiednie funkcje we władzach Mojego Kraju. Zdecydowanie NIE oznacza to, że są to moi faworyci!!!

Dowcipniś Donald

Premier mojego Rządu, pan Donald Tusk, raczył dziś wypowiedzieć się publicznie za pomocą najpowszechniejszego dostępnego obecnie ogłupiacza, czyli państwowej telewizji (fragment za Onet.pl):

Dwa pokolenia – mówił Tusk – którymi trzeba zająć się w szczególności, to ludzie starsi oraz dzieci i młodzież. Dla tych pierwszych – powiedział – rząd stworzył program przywracania do pracy osób po 50. roku życia.

Szef rządu poinformował też, że rząd przygotowując program prywatyzacji przewidział utworzenie rezerwy emerytalnej, która zagwarantuje „godziwe emerytury„.

Państwo polskie powinno być stać na taki gest„.

Jak zwykle, „piękny Donek” powiedział to, co ludzie chcą usłyszeć – że dostaną więcej pieniędzy „od Państwa”. Ponieważ jednak Tusk jest osobą wielce dowcipną, nie uszczegółowił, od jakiego to „Państwa” owe dutki będą pochodzić… No a odpowiedź jest jak zwykle oczywista: od nas wszystkich, drodzy PAŃSTWO. Co więcej, w swojej wypowiedzi bardzo dokładnie określił, która to część społeczeństwa zapłaci za przywileje innych – będą to normalnie pracujący ludzie w średnim wieku, czyli MILCZĄCA WIĘKSZOŚĆ.

Dzisiejsze wystąpienie jest jednocześnie ostatecznym pogrzebaniem mitu „liberalnego PO” – wirtualnego przeciwieństwa „socjalnego PiS„. Platforma Obywatelska już wcześniej wycofała się z realizacji wszystkich pro-liberalnych postulatów jakie prezentowała w kolejnych kampaniach wyborczych, czyli m.in.:

  • 3×15 – obniżenie podatków poprzez wprowadzenie liniowego podatku dochodowego dla firm i przedsiębiorstw a także ujednolicenie stawki podatku od towarów i usług na poziomie 15%,
  • JOW – wprowadzenie Jednomandatowych Okręgów Wyborczych w miejsce obecnego, skrajnie skomplikowanego systemu wyborczego,
  • zaprzestanie skandalicznego finansowania niektórych partii politycznych z Budżetu Państwa,
  • likwidacja podatku Belki,

ale teraz nie mamy już żadnej wątpliwości, że PO skręca ostro w lewo, śladami PiS. Czy Polacy dadzą się kolejny raz nabrać partii ludzi w wadami wymowy (Tusk, Rokita, Gronkiewicz-Waltz), ale za to z poparciem usłużnych mediów?

Prawda, którą niestety wciąż niewielu widzi, jest taka, że PO i PiS nie tylko wyrastają z tych samych, socjalistycznych („Solidarność„) korzeni, ale tak naprawdę nie różnią się zbytnio od innych polskich partii, otwarcie przyznających się do swojej lewicowości (wszystkie post PZPR-owskie mutacje „socjaldemokratyczne”, czy ich przystawki np. PSL). Pytanie, które zasługuje na szerszą analizę, to czy taki jest zamiar liderów owych partii (Kaczyńskiego i Tuska), iżby wprowadzać w Polsce w pocie czoła socjalizm pod płaszczykiem „prawicy” – czy raczej ludzie ci po prostu inaczej nie potrafią, bo wychowali się PRL-u i wciąż nie mogą wyzwolić się z tamtej mentalności. Tam się edukowali a ich opozycyjna działalność sprowadzała się przecież do walki o „socjalizm z ludzką twarzą„.

Na to przecież wyrazili zgodę przy „Okrągłym Stole„. I słowa jak dotąd dotrzymują.