Jarosław Kaczyński przemawia do mnie teraz prosto z Sejmu (wygłasza kontr-expose Donalda Tuska) i oczywiście mówi z głowy. Jak wiadomo już starożytni zauważyli, że z pustego i Salomon nie naleje, więc doszukiwanie się sensu w owym słowotoku jest bezcelowe. Wstyd mi jedynie, że J. Kaczyński nie potrafi się pozbyć swojej małości (dosłownej i w przenośni). Nie dość, że każe na siebie czekać całemu Sejmowi, nie potrafi przeprosić za przerwę w obradach, to jeszcze przytacza kompletnie abstrakcyjne zarzuty, dopominając się ostentacyjnie przeprosin od Tuska, za słowa nie-Tuska… Megalomania małych ludzi jest jednak nieskończona.

Dziwne, że najbliżsi (czy raczej najwyżsi np. L. Dorn) ludzie Kaczyńskiego od niego odchodzą a zostają jedynie mali (czy może niewysocy np. P. Gosiewski). Widocznie kompleksy J. Kaczyńskiego ostatnio się pogłębiły. Co smuci.

Przyznaję, czasami byłem naprawdę zły na różne psikusy jaki sprawiał mi Mac OS X, niekiedy brakowało mi kompatybilności z niektórymi programami, czy brak najnowszych gier, ale zupełnie przypadkowo wyleczyłem się z wszelkich wątpliwości… Przez śmieszny w zasadzie splot okoliczności zostałem zmuszony do porzucenia w pracy mojego PowerMaca i przesiadkę na „nowoczesną” maszynę z MS Windows Vista. Nie żebym wcześniej nie miał do czynienia z Windows (używałem niemal wszystkich wersji, a mój pierwszy PeCet miał Windows 3.11 for Workgroups i 4 MB RAM), ale zamiana z dnia na dzień głównego komputera, przy którym spędzam co najmniej 6 godzin dziennie z wygodnego, stabilnego a co (dla mnie) najważniejsze estetycznie dopracowanego i spójnego systemu Mac OS X 10.5 Leopard na Windows Vista Ultimate ukazuje miażdżącą przewagę tego pierwszego. Vista powinna być podręcznikowym wręcz przykładem anty ergonomicznego projektowania. System jest przeładowany dublującymi się panelami kontrolnymi, a zmiana podstawowych ustawień wymaga przedzierania się przez kolejny pytające okienka, czasem powodujące skok na początek łańcuszka zapytań, co może niektórym dostarczać niekończącej się frajdy, ale mnie po prostu denerwuje.

Znacznie gorzej jest estetyką. Jestem przyzwyczajony do wizualnej prostoty i przejrzystości programów autorstwa Apple. Cały interfejs użytkownika jest renderowany sprzętowo poprzez Aqua – rozwiązanie programowe łączące PDF i OpenGL, co daje co najmniej dwie korzyści – system wygląda pięknie, jest precyzyjnie, jednolicie, budowany od strony programowej, każdy program wyświetla wyniki swojej pracy we własnym oknie/teksturze OpenGL, które jest renderowane bezpośrednio przez kartę graficzną i nie obciąża w ogóle procesora! Różnicę widać choćby po tym, jak wygląda przeglądarka systemowa Safari w wersji dla Mac OS X i dla Windows! Ten sam program i diametralnie różny efekt wizualny! Windows po prostu wygląda fatalnie, a do tego jest ślamazarne.

Dlatego, z ulgą otwieram mojego srebrnego MacBooka kiedy wracam do domu. Dziękuję ci, Apple.

Nie mam pojęcia politycy której opcji stoją za tym skandalem, czy są to odchodzący narodowi socjaliści z PiS, czy europejscy socjaldemokraci z PO, a może chrześcijańsko-ludowi socjaliści z PSL. Nie ma to żadnego znaczenia. Faktem jest, że jeśli w Polsce rządzić będzie kiedykolwiek jakieś uczciwe stronnictwo, to odpowiedzialne osoby staną przed sprawiedliwym sądem i odpowiedzą za swoje  złodziejstwa. Oto czytam sobie na Onecie:

Fundacja Lux Veritatis o.Tadeusza Rydzyka dostanie kolejne 15 mln zł na odwierty w poszukiwaniu wód geotermalnych w Toruniu. Decyzję w tej sprawie podjęła dziś rada nadzorcza Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska – informuje portal gazeta.pl. Ojciec Rydzyk chce za pomocą wód termalnych ogrzewać m.in. akademiki swojej Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu. Już w lutym udało mu się uzyskać na ten cel 12 milionów złotych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW). Koszty wzrosły, bo ponoć wykonawcy postanowili zmienić technologię i głębokość wiercenia.

Zapytuję wprost: kiedy katolicy zaczną czytać swoją świętą księgę? Kiedy przestaną grzeszyć bałwochwalstwem, kiedy zburzą urągające Bogu, lśniące od sztucznego blichtru świątynie? Kiedy przepędzą fałszywych pasterzy, niepotrzebnych pośredników między nimi a ich Panem? Bóg jest wszędzie a prawdziwy Kościół, czyli wspólnota wszystkich wiernych, może być równie blisko (jak i daleko) Boga bez nie całkiem pełnowartościowych mężczyzn w sukniach i niespełnionych kobiet w habitach.

Nie mam już siły uzasadniać swojego oburzenia na tak grubą nicią szyty przekręt, jestem pewien, że większość Was czuje podobnie.

Premier rządu Rzeczypospolitej Polskiej – Jarosław Kaczyński z PiS, narzekał właśnie w telewizji na ministra rządu Rzeczypospolitej Polskiej (no bo kto inny może mieć wpływ na prokuratorów, jak nie Prokurator Generalny?) – Zbigniewa Ziobro z PiS, że w kraju grozi „Putinada”…

Lekarze oficjalnie jeszcze się nie wypowiadają (widocznie potrzebne są jednak dokładniejsze, bardziej długotrwałe badania, może w tzw. zakładach opieki zdrowotnej zamkniętych?) ale wszystko wskazuje na to, że mamy do czynienia ze schizofrenią (łac. „Morbus Bleuleri”), nagłą. Jak mówi definicja:

Schizofrenia (gr. σχίζειν , schizein, „rozszczepić” i gr. φρήν, gr. φρεν-, phrēn, phren-, „umysł„, łac. Morbus Bleuleri, MBchoroba Bleulera) – zaburzenie psychiczne znajdujące się w grupie psychoz endogennych. Objawia się upośledzeniem postrzegania lub wyrażania rzeczywistości, najczęściej pod postacią omamów słuchowych, paranoidalnych lub dziwacznych urojeń albo zaburzeniami mowy i myślenia, co powoduje znaczącą dysfunkcję społeczną lub zawodową. Schizofrenia z uwagi na bogactwo przeżyć chorego bywa też określana mianem „choroby królewskiej”. Początek choroby występuje najczęściej we wczesnej dorosłości[1], dotykając 0.4–0.6%[2][3] populacji. Diagnozę stawia się na podstawie wywiadu z pacjentem, a także na podstawie zaobserowanego zachowania.

i dalej:

Początek choroby nagły: w tym przypadku uderza nagła zmiana w sposobie zachowywania się. Może być to atak szału – silne podniecenie z dominującym uczuciem lęku, ostry stan zmącenia, osłupienie, dziwaczność, rozkojarzenie, omamy, ucieczka, próby samobójstwa czy samookaleczenia najczęściej zadawane ostrymi narzędziami tj. żyletki, noże, etc.

Wszystko jest jasne: premier, na skutek osłupienia w jakie popadł po zapoznaniu się z wynikami ostatnich wyborów, nabawił się zaburzeń w postrzegania rzeczywistości oraz urojeń co do swojej pozycji (panie Jarku! To Pan jest tym, który ma w tym przypadku moc sprawczą!), przez co doszło to ciężkiej dysfunkcji społeczno-zawodowej.
Nie pałam zbyt wielką sympatią do pp. Kaczyńskich, jak do wszystkich socjalistów, ale w końcu to ludzie, więc mam nadzieję, że odpowiednie służby rozpoczną wkrótce leczenie i zapobiegą tragedii…