Trybunał Praw Człowieka wydał właśnie wstrząsający wyrok, który nakazuje wypłacenie nieporadnej życiowo Polce (pani Alicji Tysiąc) odszkodowania (prawie 100.000 złotych) za straty moralne. Jakich to strat na moralności doznała od Państwa Polskiego owa osoba? Otóż jak czytam w Gazecie Wyborczej:

Alicja Tysiąc choruje na miopię. Okulista ostrzegał, że ciąża grozi utratą wzroku. Jednak odmówił wydania zaświadczenia, które uprawniałoby do aborcji. Lekarza, który wydał takie zaświadczenie, znalazła dopiero z pomocą Federacji na rzecz Kobiet. Potwierdził on zagrożenie dla wzroku i niebezpieczeństwo związane z trzecim cesarskim cięciem – dwoje dzieci pani Alicji w ten sposób przyszło na świat. Gdy z zaświadczeniem poszła do ginekologa, ten napisał na nim, że nie jest to wskazanie do aborcji. Alicja Tysiąc urodziła córkę. Wzrok pogorszył się jej na tyle, że przyznano jej pierwszą grupę inwalidzką. Nie może wykonywać żadnej pracy z powodu zagrożenia odklejeniem się siatkówki i kolejnymi wylewami do wnętrza oka. Nawet codzienna opieka nad dziećmi grozi jej ślepotą. Dzieci wychowuje samotnie, dostaje 600 zł renty.

Na marginesie: groźnie brzmiąca miopia, to po polsku krótkowzroczność

Z innych przekazów medialnych dowiedziałem się, że wzrok pani Tysiąc ma obecnie ostrość osłabioną do -24 dioptrii. Czyli jest zdecydowanie słaby. Tak słaby, że nasze nadopiekuńcze Państwo przyznało jej tzw. pierwszą grupę inwalidzką i rentę w wyżej wymienionej wysokości. Te wszystkie fakty nie wpływały w dalszym ciągu na moją ocenę całej sprawy, która była jednoznaczna! Mamy do czynienia z osobą nie do końca pełnosprawną umysłowo o czym świadczą jej kolejne ciąże, mimo że:

  1. nie ma pieniędzy na wychowywanie dzieci,
  2. nie posiada rodziny, która jest naturalnym otoczeniem w którym dziecko może się rozwijać,
  3. posiada wadę wzroku mogącą się nasilić w wyniku porodu (dlatego dwie poprzednie ciąże zostały rozwiązane za pomocą tzw. cesarskiego cięcia).

Zdrowa na umyśle osoba w obliczu wyżej wymienionych przeciwwskazań używałaby po prostu najtańszego środka antykoncepcyjnego, czyli prezerwatywy!

No, ale „przebrała się miareczka”, jak powiedział Szyszkownik Kilkujadek, kiedy w wywiadzie radiowym, pan Kuba Strzyczkowski zadał pani Alicji Tysiąc podstawowe pytanie (że też nie przyszło mi ono wcześniej do głowy):

Jaką miała pani wadę wzroku przed ostatnią ciążą?

Odpowiedź p. Tysiąc brzmiała:

-21 dioptrii.

Różnica między wadą -21 a -24 dioptrii jest zapewne wyraźna, ale nie budzi chyba niczyich wątpliwości fakt, że jest nic nie warta w obliczu życia 6-letniej obecnie córeczki pani Tysiąc – tej samej, z którą pokazuje się ona obecnie w telewizji, jednocześnie pomstując na niedobre Władze, że nie pozwoliły jej zabić swego dziecka!!! W normalnym kraju, taka osoba powinna siedzieć w więzieniu za namawianie do zabójstwa. W nienormalnej sytuacji Europy stojącej na skraju upadku moralnego, jest jeszcze za swoje zbrodnicze skłonności i wrodzoną głupotę nagradzana!
Czy rzeczywiście wszystko musi stanąć na głowie? Czy nie wystarczy, że na partie ewidentnie lewicowe mówimy „prawicowe”, że na przymusowy haracz gorszy od jakiegokolwiek znanego z historii podatku mówimy „składka na ubezpieczenie społeczne”? CZY OD TERAZ NA ZEZWIERZĘCENIE BĘDZIEMY MÓWIĆ MORALNOŚĆ??

Mam nadzieję, że jednak nie…