Pan Stanisław Michalkiewicz to znany w kręgach konserwatywno-liberalnych publicysta. Człowiek cichy, spokojny, z uporem maniaka starający się edukować swoich rodaków w kierunku większej świadomości czasów w jakich przyszło nam żyć. Starając się dotrzeć do jak największej rzeszy odbiorców, wygłasza co tydzień felieton w znienawidzonym przez wielu Radiu Maryja, w którym stara się przybliżyć słuchaczom bieżącą sytuację w Kraju, w sposób nie skażony przez Polityczną Czerwoną Poprawność jaka obecna jest w Telewizji Państwowej. Opisał więc niedawno jak to paru spryciarzy próbuje wymusić na kolejnym Rządzie RP haracz za mienie utracone przez Polaków narodowości żydowskiej w wyniku Drugiej Wojny Światowej. Miał pecha:

Oni są Żydami.

A znaczy to, że krytykując ich stał się automatycznie antysemitą. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. A konsekwencje są tym bardziej poważne, że Michalkiewicz od dawna krytykuje, nie cierpiącego żadnej krytyki, Adama Michnika, szefa Gazety Wyborczej, przez naiwnych uważanego wciąż za autorytet, męża stanu. Stąd na głowę Michalkiewicza posypały się gromy…

Znam dokładnie treść owego felietonu i nie ma tam przypisywanych mu treści (zaprzeczanie holocaustowi, znieważanie osób ze względu na ich narodowość). Wiem jednak, że

pan Stanisław Michalkiewicz jest osobą o wysokiej kulturze osobistej, rozległej wiedzy i inteligencji wielokrotnie przekraczającej wszystkich dziennikarzy Gazety Wyborczej zebranych do kupy. I drodzy Żydzi: sami sobie stworzyliście kolejnego antysemitę – własną zachłannością i bezczelnością. Wasze ostatnie absurdalne żądania zmian w tekstach polskich modlitw, czy zaprzestania tradycyjnych inscenizacji Misterium Męki Pańskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej są po prostu nie do przyjęcia przez mogącego znieść naprawdę wiele przeciętnego Polaka.

A wszystko ma swoje granice… Antysemitów będzie przybywać!