Mądrzy Japończycy zauważyli to już dawno, a ja, biedny miś, dopiero teraz:

Kosmici są wśród nas!

Mitologia japońska pełna jest istot o nadprzyrodzonych umiejętnościach (o super sile, przechodzących przez ściany lub mogących sterować umysłami innych), którzy na codzień ukrywają się w ciałach zwykłych, szarych ludzi, jakich każdy z nas mija setki co dzień na ulicy.
W odpowiedniej chwili przechodzą oni transformację i zmieniają kompletnie swoje oblicze.

Jedna z takich istot objawiła się właśnie w Rządzie Rzeczpospolitej Polskiej! Pani Zyta Gilowska, „żelazna dama z PO”, obecnie w „PiS”. Kiedy jeszcze była w PO, opowiadała się twardo za drastycznymi obniżkami podatków (słynne 3×15), a kiedy ma już na te podatki wpływ (jest ministrem finansów) to je podnosi! Jedynym wytłumaczeniem jest fakt, że Pani Zyta jest tak naprawdę stworem z obcej planety, który ukrywa się w ciele kobiety a którego zadaniem jest pogrążenie finansowe obywateli RP w celu przygotowania miejsca na podbój Ziemi przez Obcych! Stwór ów udawał tylko „liberała”, chcącego obniżać podatki a w odpowiednim momencie przeszedł transformację i zmienił światopogląd o 180 stopni.
Widocznie nawet w odległych galaktykach wiadome już jest, że kraj nasz chyli się nieuchronnie ku upadkowi i najszybciej będzie można wyludnić niezły kawał terenu, przydatny podczas przyszłej inwazji, właśnie między Bugiem a Odrą. Dodatkową korzyścią jest z pewnością fakt, że Polska znajduje się w dosyć dużej odległości od Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, więc jest mała szansa na to, że operacja Obcych zostanie wykryta przez tamtejszych agentów z niezawodnego przecież wydziału MiB.

A tubylców, nawet gdy coś zauważą i tak już nic nie zdziwi. Nie takie rzeczy się działy w Kraju Nad Wisłą…

Nóż się w kieszeni otwiera:

Za wcześnie na spekulacje co do nowego produktu Springera po ukazaniu się pierwszego numeru. Na razie opiniotwórczość nowego tytułu jest głównie hasłem reklamowym. O tym, czy gazeta codzienna jest opiniotwórcza decydują czytelnicy. Składa się na to jakość dziennikarstwa, ale również i to, czy wydawca i redaktor naczelny przestrzegają fundamentalnych zasad takich, jak niezależność prasy i uczciwa konkurencja rynkowa oraz wierność roli i misji mediów w społeczeństwie. Nie mnie oceniać, jaka jest odpowiedź na te pytania w przypadku nowego projektu niemieckiego koncernu Axel Springer. (Piotr Niemczycki – wydawca ‚Gazety Wyborczej’ i wiceprezes zarządu Agory)

I to mówi jeden z szefów „Gazety Wyborczej”! Najbardziej szmatławej gazety w Polsce! Wszelkie komentarze są zbędne…

Ale już niedługo droga Agoro SA. Plajta już wisi na włosku.

P.S. Ciekawe czy ktoś wie skąd pochodzi tytuł tego wpisu… 🙂

Politycy ze wszystkich niemal frakcji skompromitowali się aż do bólu i ogarnia mnie coraz bardziej intensywne uczucie obrzydzenia kiedy widzę jednego z drugim debila puszących się w telewizji, albo wymądrzających w radio…

Dziś pojawiła się nowa gazeta codzienna pod tytułem „Dziennik”. Kupiłem (1,50 zł). Dobra. Pamiętam jak kiedyś, kiedy jeszcze chodziłem do technikum, kupowałem codziennie „Gazetę Wyborczą”. To trwało parę lat. Cóż, człowiek był młody, głupi… Później wpadł mi w ręce „Najwyższy Czas!”, jeszcze w formacie ‚gazetowym’ a nie tak jak teraz, ‚magazynowym’. Do dziś kupuję każdy numer. Dobrze że pojawił się „Dziennik”. Będzie co czytać pomiędzy jedną środą a drugą.

Dziś przeczytałem felieton pana Zbigniewa Hołdysa (był kiedyś taki zespół „Perfect”, drogie dzieci, to jeden z jego liderów). Sądzę, że jest on w podobnym do mojego nastroju. Swój tekst zakończył w ten sposób:

Przydałaby się jakaś pointa do tego felietonu. Niewiele przychodzi mi na myśl. Może napiszę więc tak: Świat muzyki jest znacznie piękniejszy, niż świat mediów czy polityki. Świat wyobraźni natomiast jest karmą – jedyną siłą, która nadaje muzyce sens istnienia. Gram ostatnio dużo. Mam nadzieję, że ten chaotyczny zbiór myśli potwierdził to w jakiś sposób. (całość)

Ja to ujmę po swojemu:

Jest tyle pięknych zjawisk na tym Świecie, że zaprawdę powiadam wam: dupa wszystko, na pohybel politykasom! Kochajcie się i rozmnażajcie, bo w kupie nas nie ruszą. Kiedyś przyjdzie czas, że za wszystko nam zapłacą i niejedna gęba szczerząca się w tej chwili ze szklanych ekranów spadnie z hukiem tam gdzie jest jej miejsce: do rynsztoka.

Jedno piękne zjawisko na początek „za gratis”: