Raczyłem podsumować ten film:

Krótkim komentarzem:

Polec z kimś takim jak Szumlewicz, to doprawdy osiągnięcie. Zupełnie inaczej rysuje się mi teraz historia UPR/KNP, kiedy widzę na własne oczy jakież to osoby dzierżą/dzierżyły ster w tych partiach. Samborski to znerwicowany fundamentalista katolicki! Do piachu KNP!

Na co zareagował wywołany do tablicy Pan Leszek Samborski:

Czy Pan zechce wyjaśnić na czym polega mój „fundamentalizm katolicki”, który Pan zauważył w tej rozmowie albo w jakiejś innej mojej wypowiedzi? Chciałbym wiedzieć bo to ciekawe zrozumieć jak krąży ludzka czyli Pańska „myśl”.

Ponieważ moja odpowiedź była nieco dłuższa, pozwalam sobie tu ją wkleić, coby ostała się, zamiast zginąć w czeluściach Facebooka:

Leszek Samborski – ja wiem, że źródło może nie najdoskonalsze, ale już początek definicji z Wikipedii wyjaśni chyba mój komentarz: „Fundamentalizm religijny – rygorystyczne przestrzeganie zasad i norm wyznaczonych przez doktrynę religijną połączone często z narzucaniem tych zasad innym członkom społeczności niekoniecznie wyznającym tę samą religię…”.

Po obejrzeniu rozmowy z Pana udziałem naprawdę nie miałem najmniejszych wątpliwości, że postawa którą Pan prezentuje pasuje jak ulał do tego określenia. Gdyby jeszcze reprezentował Pan ZChN, albo chociaż PiS, to wzruszyłbym ramionami i przeszedł nad tym do porządku dziennego – ale przecież to pańskie nazwisko widziałem wielokrotnie w Najwyższy CZAS!, w czasach kiedy kształtował się mój polityczny światopogląd i ten tygodnik (jeszcze w pierwotnej, gazetowej wersji – to już 25 lat!), odpowiada za to co mam w głowie i co stoi (po mojemu) w jawnej sprzeczności z jakąkolwiek wyznaniowością państwową! UPR zawsze była za oddzielenim religii od państwa. Tak ja rozumiem Liberalny-Konserwatyzm.

Pan Szumlewicz, który zazwyczaj bredzi jak każdy lewak, tym razem zupełnie słusznie zauważył, że wspomaganie prywatnej imprezy z pieniędzy publicznych jest naganne. Od miesięcy ze wszystkich stron docierały sygnały o tym, jak to Kościół chce zarobić na ŚDM (czego wymownym symbolem jest fakt iż każdy kto chciał służyć bezpłatną pomocą pielgrzymom, musiał za tę czynność organizatorom ZAPŁACIĆ) i dorzucanie się do tego z pieniędzy podatników uważam za nie na miejscu. Ale spuśćmy już zasłonę milczenia na te pustą i nic nie znaczącą szopkę. Ja czekam tylko na raport, w którym wykazane zostanie ile podatków odprowadził Kościół od niewątpliwych zysków jakie na Światowych Dniach Młodzieży w Polsce osiągnął.

Niestety nie jest to koniec głupot, które raczył Pan popełnić. Otóż pusty śmiech mnie ogarnął, gdy usłyszałem z pańskich ust zupełnie bzdurne stwierdzenie o tym, jakoby to Kościół Katolicki był jakimś klejem, spoiwem, balsamem, który nie dość że trzymał w kupie Naród w chwilach zagrożenia (od ponad tysiąca lat – jak to raczył Pan kilkakrotnie podkreślić), to jeszcze cudownie sprawił, że odzyskaliśmy jakąś „wolność” po roku 1989! Tak mówić może tylko ktoś, kto wiedzę historyczną czerpie z dzieł pokroju Trylogii Henryka Sienkiewicza i przekłada subiektywne uczucia podkolorowane jego fantazją na mechanizmy rządzące prawdziwymi, złożonymi ze skrajnie różnie przysposobionych społecznie ludzi. Słusznie wskazywał pan Szumlewicz (znowu bronię Szumlewicza – co żeś Pan ze mnie zrobił :D), że przez stulecia statystyczny chłop nie miał żadnej świadomości do jakiego narodu należy, a wszelkie religie były potrzebne o tyle, że stanowiły świetne narzędzie do wpajania maluczkim JAKICHKOLWIEK zasad moralnych i podstawowych praw, których przestrzegać należy. W ten sposób państwo było wyręczane w procesie edukacji i dyscyplinowania najniższych warstw swojego społeczeństwa.

Co do bliższych nam wydarzeń, to pańską wiarę w nadprzyrodzone wyzwolenie Polaków spod komunistycznego jarzma, tłumaczyć może tylko przynależność do PO, w której obowiązuje jak wiemy tylko jedynie słuszna wersja wydarzeń roku 1989 („naród pod przywództwem wąsatego elektryka z Matką Boską w klapie poderwał się do walki z totalitarnym reżimem i wywalczył wolność oraz demokrację”). Prawda jest oczywiście zupełnie inna – Jaruzelski et consortes podzielili się władzą dlatego, bo definitywnie skończyły się im pieniądze a nie byli jeszcze na tyle bezczelni, żeby odważyć na się politykę powszechną w dzisiejszym Świecie i dzięki kreatywnej księgowości trwać u steru wbrew wszelkim prawidłowom, które w zamierzchłych czasach stanowiły o rządach prawa… Proszę jeszcze zauważyć, kogo to komuniści wybrali sobie na partnerów – w przeważającej większości ludzi, o których można było powiedzieć wszystko, ale nie to że przejmowali się jakimiś religijnymi nakazami – Geremek, Michnik, Kuroń… nawet Kaczyńscy!

Na koniec – naprawdę przykro mi, że przez lata propagowałem UPR, a potem KNP, mimo kolejnych porażek, błędów politycznych, czy nieustannego sabotowania wizerunku Partii przez samego JKM. Teraz widzę, że jednak warto DOKŁADNIE zapoznać się ze strukturami ruchu, któremu oddaje się głos i serce.

Brzegi

Zabij nie pojmę. O co w tym wszystkim chodziło? Jedyne co jest pewne, to fakt iż firma Kościół Katolicki w Polsce sp. z o.o. zarobiła kupę nieopodatkowanej kasy. Wszystko dzięki temu, że prezes firmy – katolicki celebryta godny naszych czasów – czyli pan Jorge Mario Bergoglio, raczył był nawiedzić spęd ludzki, który nie za bardzo wiedział w jakim celu się w jednym miejscu zgromadził (jak to można było się wielokrotnie przekonać podczas co i raz prezentowanych we wszystkich telewizjach prób wyciągnięcia jakichkolwiek głębszych refleksji od zgromadzonej gawiedzi). Ale nie to było po mojemu najgorsze.

Przerzucając dostępne w moim pudełku telewizyjnym stacje, nie mogłem nie natknąć się na relacje z owego wydarzenia. Bezpośrednie transmisje z nudnych jak flaki z olejem celebracji wypełniały przecież ostatnio całą ramówkę. Musi jakoś owa szopka zmierzała ku końcowi, kiedy na widok tańczących w takt semickich rytmów pielgrzymów poczułem narastające obrzydzenie. Poraziła mnie po prostu ta obca nam kultura, ta semicka estetyka, to podrygiwanie bez sensu, wbrew zasadom religii, którą ponoć się wyznaje! Religi okrutnej, antyludzkiej, wywodzącej się z wierzeń ludów z przeciwnych nam pod każdym względem kręgów. Ale najgorsze było, że ujrzałem jak historia powtarza się znowu. Na moich oczach. Oto tysiąc z górką lat temu, przeżyliśmy najazd obcej nam religii. Chrześcijaństwo wyparło lokalną, opartą na obserwacjach otaczającej nas przyrody, Rodzimą Wiarę. W to miejsce wprowadziło swoich świętych, swoje obrządki, swoje święta. Wyrwało bogów z ich siedzib – koron dostojnych dębów, wód wartkich rzek, ośnieżonych szczytów gór i umieściło swoje semickie bóstwa na kapiących złotem ołtarzach. Dziś kolejne już pokolenie całkowicie zniewolonych Polaków oddaje cześć nie swoim bogom. Jak się wydaje, są to ostatnie już takie igrzyska. Za progiem czai się bowiem kolejny najeźdźca, silniejszy niż bóg Chrześcijan, bo bardziej bezwzględny, bardziej żądny krwi, mający większy posłuch wśród swego ludu… Mowa oczywiście o Islamie.

Za lat trzysta, a może tylko sto, w sercu dzisiejszej Polski odbywać się może bowiem podobna impreza, poświęcona jednak nie jednoosobowemu bogu z roztrojeniem jaźni, którego dziś wyznają moi rodacy, ale obiecującemu harem pełen nieletnich dziewic każdemu męczennikowi za wiarę, Allahowi. Dla mnie zmiana będzie oczywiście duża, ale tak naprawdę czy to jest wielka różnica czy umrze się na dżumę, czy na cholerę??  W każdym razie jeśli sprawy nie zmienią biegu, to jestem absolutnie przekonany, że tak samo jak nasi przodkowie dali zwieść się obcemu nam znakowi krzyża (a właściwie to ryby…), tak nasze dzieci mogą ulec muzułmańskiej ekspansji popartej złotem i dynamitem.

I tutaj pełnego sensu nabiera chińskie przekleństwo: obyś żył w ciekawych czasach… Chyba wolałbym się nudzić.

Pierwszy Sekretarz POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PRAWICY SOCJALISTYCZNEJ, towarzysz Jarosław Kaczyński

Pierwszy Sekretarz POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PRAWICY SOCJALISTYCZNEJ, towarzysz Jarosław Kaczyński

W Warszawie obradowało plenum POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PRAWICY SOCJALISTYCZNEJ. Obradom przewodniczył Pierwszy Sekretarz PZPS, tow. J. Kaczyński. Realizując złożone w trakcie kampanii wyborczej postanowienia, towarzysz Kaczyński upoważnił Przewodniczącą Rady Ministrów tow. Szydło, do wdrożenia kolejnego etapu reformy, która jeszcze bardziej zbliży ustrój naszej ludowej Ojczyzny do jedynie słusznej linii Partii. Zgromadzone gremium bez uwag przyjęło uchwałę o likwidacji jednego z reliktów poprzedniego ustroju, to jest Ministerstwa Skarbu Państwa. Instytucja ta odpowiedzialna była w przeszłości za szereg wypaczeń właściwych poprzedniemu, opartemu na wyzysku ludu pracującego miast i wsi przez kapitalistów systemowi. Funkcjonariusze MSP przez lata działali na szkodę Państwa, prowadząc rabunkową gospodarkę polegającą na wyprzedaży naszych rodowych sreber, pereł krajowej gospodarki, najlepszych firm, których majątek współtworzyły w pocie czoła pokolenia ciężko pracujących Polek i Polaków.

Co gorsza, pracownicy MSP uparcie odmawiali korzystania z najlepszych doświadczeń minionych pokoleń, przez co większa część uzyskanego na sprzedaży majątku narodowego kapitału została bezpowrotnie stracona. Szczęśliwie lud odwołał się w zeszłym roku do doświadczenia i mądrości naszego Dobrotliwego Wodza, towarzysza Jarosława Kaczyńskiego. To pod Jego przywództwem możemy szybko odrodzić naszą wspólna, ludowo-demokratyczną Ojczyznę. Dzięki osobistym wskazówkom jakie przekazał On Przewodniczącej Szydło, do końca czwartego kwartału roku bieżącego utworzony zostanie w miejsce MSP nowy organ – bezpośrednio podległy kierownictwu Partii. Naczelną zasadą jaka przyświecać będzie działalności nowego, sprawniejszego ramienia sprawczego naszego Państwa, będzie skrupulatne i zgodne z zasadami rodzimego socjalizmu PLANOWANIE. Nie może istnieć bowiem sytuacja, w której Partia prowadzić będzie działania bez szerokiej, rozłożonej na wiele lat perspektywy. W nowej lepszej strukturze, opartej o najbardziej propaństwowe pryncypia, dokładnie wiedzieć będziemy jak wzrośnie nasz wspólny majątek i kiedy to nastąpi. Tej oczywistej oczywistości nie był w stanie zapewnić Państwu naszemu żaden dotychczasowy rząd.

Partia, z osobą Dobrotliwego Wodza na czele jest przekonana, że kolejna Dobra Zmiana zostanie żarliwie poparta przez szerokie rzesze obywateli PRL.

Był to komunikat Biura Prasowego Partii.

Po szczegóły nowego rozwiązania odsyłamy szanowne Towarzyszki i Towarzyszy do prasy codziennej:

Premier: Rząd przyjął uchwałę ws. likwidacji MSP

krolzus

Towarzysze z panującej nam aktualnie narodowo-socjalistycznej szajki czują się świetnie na swych posadach. Oswoili się już z gabinetami które im przydzielono, zaprzyjaźnili z przemiłymi (jak zawsze) sekretarkami, nacieszyli się zewnętrznymi oznakami władzy: limuzynami, wypasionymi komórkami, służbowymi mieszkaniami, respektem jaki wywołują wobec maluczkich… Teraz aktyw PiS pragnie czegoś więcej, więc partia im daje: wincyj piniondzów!

Ponoć rząd PiS pobił rekord Europy w ilości urzędników w randze ministra. Opłacamy takich aż 117!  To właśnie im partia postanowiła dać podwyżkę. No bo przecież cudze to się tak lekko wydaje, jak powiedział artysta…

No a co z tego, że obiecywano zupełnie co innego? Przecież towarzysze z PiS-u mają „rację” i głosy społeczeństwa po swojej stronie. Wydaje się im zatem, że mogą więcej… że mogą wszystko!

Każdy Polak tęskni za stabilizacją. Jest stanie znieść wiele, byleby miał co do garnka włożyć i na głowę mu nie kapało. Istnieje jednak owej stoickiej cierpliwości granica. Testują ją wszystkie po kolei rządy post-komunistyczne. Każda partia naciąga strunę, a czasem ją popuszcza. PiS wystartowało z olbrzymim kredytem zaufania (zupełnie niezasłużonym), ale w iście olimpijskim tempie go przejada. W końcu być może, populista Kaczyński będzie ostatnim post-solidaruchurem u steru polskiego państwa. Mam szczerą nadzieję, że tak się stanie.

EU Titanic

Nie, to doprawdy nie ma wielkiego znaczenia, czy wyspiarze powiedzą Unii Europejskiej TAK, czy NIE! Jeśli wyjdą, to nic wielkiego się nie stanie. Paru ustawionych spryciarzy (z obu stron kanału) straci nieco kasy, a Brytyjczycy albo na tym nieco zyskają, albo nieco stracą – zależnie od tego którą opcję polityczną wybiorą sobie w kolejnych wyborach. Mówmy bowiem poważnie: Świat dzisiejszy to globalna wioska. Sieci połączeń gospodarczych ją oplatających nie rozerwą decyzje zgrai nawiedzonych polityków. Choćby nie wiem jak naprężali się brukselscy komisarze, Zjednoczone Królestwo da sobie radę poza Unią. Za to niezależnie od tego czy pozostanie w eurokołchozie, czy nie – to ta będzie musiała się gruntownie przebudować. I to jest dobra wiadomość.

Dobra dlatego, bo dzisiejsza UE to dokładnie to co artysta przedstawił na powyższym obrazku: kolos na glinianych nogach, statek idący na dno… Na pokładzie jeszcze gra orkiestra, kelnerzy roznoszą drinki, ale przez gigantyczne wyrwy w poszyciu wlewa się tyle wody, że los pasażerów wydaje się być już przesądzony. Dla Polski ważne jest, żeby wstać od biesiadnego stołu i szukać pustej szalupy póki czas. Jestem bowiem przekonany, że jeśli nie zajdzie zdecydowana zmiana, to „RMS Unia Europejska” osiągnie dno już w ciągu najbliższego dziesięciolecia. Brexit może ten proces przyśpieszyć o lat kilka, ale może też być punktem zwrotnym! Czerwoną lampką, która będzie widoczna dla wszystkich Europejczyków. Oby tak było.

W każdym razie – cokolwiek się wydarzy, Unia nie będzie już taka jaką znamy dziś. Mniej lub bardziej prawdopodobnych scenariuszy rozwoju wypadków jest całe mnóstwo i branie któregokolwiek z nich za jedyny pewny jest dziś całkowitym szaleństwem. Zdarzyć się może (niemal) wszystko, a jeśli tak, to co sądzicie gdyby sprawy poszły tak:

Zjednoczone Królestwo wychodzi z UE. Na fali wciąż rosnącego niezadowolenia we Francji, Niemczech, Holandii, Szwecji dochodzą do władzy partie uniosceptyczne, antyimigranckie. Co prawda te kraje nie opuszczają Unii, ale wprowadzają szereg zmian mających ograniczyć pomoc dla mniej rozwiniętych jej członków, ograniczają przywileje socjalne dla imigrantów, próbują przerzucić część kosztów związanych z nielegalnymi imigrantami na pozostałe kraje Wspólnoty. Wszystko to generuje solidarny sprzeciw krajów środkowej Europy, które w efekcie zacieśniają współpracę. Stara Unia chcąc wymusić swoje pomysły, grozi różnorakimi sankcjami niepokornym członkom. W odpowiedzi, na bazie Grupy Wyszehradzkiej powstaje Unia Środkowo Europejska. Tworzą ją: Polska, Czechy, Słowacja, Węgry, Rumunia, Litwa, Łotwa, Estonia. Z czasem do UŚE dokooptowane zostają: Rumunia, Bułgaria i… Białoruś!

Taka struktura stanowiłaby zdecydowaną i stosunkowo silną przeciwwagę wobec starej, skostniałej, przesocjalizowanej i targanej niepokojami społecznymi Unii Europejskiej, która bez Wielkiej Brytanii skazana byłaby na powolny rozpad.

Ponoć Polak mądry po szkodzie. Gdyby było tak rzeczywiście i gdybyśmy potrafili przy drugim podejściu do europejskiej integracji uniknąć wszystkich lewackich błędów UE, przyszłość naszą widzę w jasnych barwach. To MY bylibyśmy wtedy ostoją wartości europejskich.