My to mamy pecha. Albo rządzą nami zdrajcy, albo złodzieje, albo po prostu idioci. Najczęściej kombinacja powyższych…

Dzisiejsza władza stara się jak może dorównać wszystkim poprzednim:

  1. Oberminister Morawiecki stwierdził, że wysokie podatki w Polsce to mit, czym uspokoił wszystkich polskich przedsiębiorców, którym nikt do tej pory tego nie uświadomił, myśleli więc, że są jednak zabójczo duże. Aby (jeszcze bardziej) ułatwić im życie, zapowiedział też polepszenie komunikacji na linii Przedsiębiorcy > Urzędnicy, poprzez ustanowienie specjalnego urzędnika (Rzecznika Przedsiębiorców), który będzie mówił swoim kolegom urzędnikom, co mu się wydaje, że myślą przedsiębiorcy. Tak się rozwiązuje problemy w narodowo-socjalistycznej Polsce.
  2. Wiceminister Szmit powiedział, że dopiero teraz PiS wybuduje prawilne autostrady, bo gotowe już A4 i A2 nie służą Polakom, tylko Rosjanom i Niemcom, więc w sumie były niepotrzebne. Ponoć nowa, narodowo-słuszna autostrada ma mieć kształt koła, które nigdzie nie styka się z granicami naszej umęczonej ojczyzny…
  3. Naczelnik Kaczyński znalazł winnych spowolnienia wzrostu gospodarczego w Polsce – to przedsiębiorcy, którzy celowo stają w poprzek sprawiedliwości dziejowej, czyli rządom PiS, w nadziei na powrót do władzy poprzedniej szajki. Nie będzie z tego nic, bo rząd jest gotów na każde poświęcenie swoich obywateli, aby ten cichy protest przeczekać. Jak wiadomo, rząd się zawsze wyżywi.
  4. Posłanka PiS z pajęczyńskiego, pani Beata dwojga nazwisk Mateusiak-Pielucha stwierdziła, iż należy czym prędzej deportować ze świeżo co oddanej we władanie samemu Jezusowi Chrystusowi nazaretańskiemu Polski, wszystkich innowierców, oraz do kompletu ateistów. Ciekawe czy pani poseł wie, że Jezus był Żydem…

Jak widać rządy szajki pana Kaczyńskiego nie różnią się w swojej głupocie zbytnio od szajek pp. Millera, Pawlaka, czy Tuska. Od dziesięcioleci musimy borykać się z tymi samymi zachowaniami: butą, przekonaniem o nieomylności, prymitywną chęcią zemsty no i oczywiście wzbogacenia się, okraszoną niespotykaną dozą czystej głupoty. Takich to mamy przywódców.

Ponoć ileś procent każdego społeczeństwa stanowią osoby z różnego rodzaju umysłowymi ograniczeniami, wadami wrodzonymi i podobnymi niepełnosprawnościami. Czy my stanowimy AŻ TAK zdegenerowaną populację, czy tylko wśród rządzących nami osób mamy do czynienia z nadreprezentacją NIEPEŁNOSPRYTNYCH??

Posiedzenie Rządu PRL

Pobieżny rzut oka na moje wypociny mówi, że pierwszy raz użyłem określenia „narodowo-socjalistyczna” w odniesieniu do PiS ponad pięć lat (w tekście Biedroneczko, biedroneczko…). Choć od tego czasu partia aktualnie rządząca stała się bardziej socjalistyczna niż narodowa, to moja opinia o szajce Kaczyńskiego i spółki spowszedniała i weszła do powszechnego obiegu. Jedynie tępaki z germańskiej opozycji (PO i Nowoczesna) i skrajni debile (Razem) wciąż przezywają „Prawo i sprawiedliwość” prawicą… Za to wszyscy bez wyjątku dostrzegają niesłychane podobieństwo osoby przywódcy PiS do jednego z wodzów jedynie słusznej (swego czasu) partii. Różnice zaznaczają się tylko w określeniu, o którego pierwszego sekretarza chodzi. Niektórzy widzą w Kaczyńskim Gomułkę, JKM pokusił się o porównanie go do Bieruta, ja łudzę się, że jest to „tylko” Gierek.

Wielu marzy o podróżach w czasie i oto na naszych oczach owo marzenie się częściowo spełnia – mamy dziś w Polsce realia społeczno-polityczne żywcem wyjęte z lat siedemdziesiątych XX wieku. Pierwsza połowa dekady, wszystko idzie jeszcze z impetem, rozpędzone pożyczonymi pieniędzmi. Aparat partyjny czuje mandat ludu, piętnuje wady słusznie minionego okresu, nie widzi przy tym swoich. Towarzysze cieszą się przywilejami władzy i pogrążają kraj. Wydaje im się, że odgadują niewypowiedzianą intencję, pragnienie całego narodu, że są ramieniem sprawczym dobrej zmiany, że dzięki Nim w Polsce nastanie kraina wiecznej szczęśliwości. Tak było i (niemal) tak samo jest dziś.

Jedyne co zyskamy dzięki towarzyszom z PiS, to dodatkowe miliardy długu, dalsze ubożenie i rozwarstwianie społeczeństwa, pauperyzację na szeroką skalę. Zapowiedziane już mgliście, ale nawet w takiej niejasnej postaci przerażające, podwyżki podatków, ustalą pozycję umęczonej klasy średniej w Polsce na kolejne lata. Wprowadzenie wizji Kaczyńskiego/Morawieckiego cofnie nas o 40 lat i znów będziemy żyć w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej.  Dowodem tego jest to co widać na co dzień – mamy już niemal komplet cech tamtej Polski:

  1. Partia rządząca obsadza swoimi ludźmi wszelkie możliwe stanowiska. Ponieważ ma ich ograniczoną, w stosunku do własnego zapotrzebowania, ilość to mnoży rządowe posady poprzez pączkowanie państwowych instytucji, ich fikcyjną reorganizację (np. likwidację jednego ministerstwa i utworzenie kolejnego, pod zmienioną nazwą), albo nacjonalizację. Dla nomenklatury miejsca pracy muszą się znaleźć!
  2. Partia wie, że podstawa sukcesu to zadowolenie mas. Zapewnia je sobie dwutorowo: poprzez celnie dawane łapówki (500+, Mieszkanie+ itp.), oraz zmasowane działania propagandowe. Nie bez powodu jednym z pierwszych działań towarzyszy z PiS było opanowanie państwowych mediów. Wiadomo przecież, że kiedy Lenin mówił iż „kino najważniejszą ze sztuk”, nie miał na myśli walorów artystycznych kinematografii, tylko propagandową moc ruchomych obrazków.
  3. Partia tępi „badylarzy”. W latach 70-80 ubiegłego wieku mianem takim określano prywatnych uprawców kwiatów ozdobnych pod szkłem. Byli to zazwyczaj ludzie bardzo majętni i przez to kłuli bogactwem w oczy towarzyszy z PZPR. Wobec badylarzy stosowano wszelkiego rodzaju szykany, najczęściej finansowe. Zupełnie jak dzisiaj wobec prywatnego biznesu. Dzisiejsza Partia także nienawidzi ludzi, którzy bogacą się choćby odrobinę bardziej od „średniej krajowej” (chyba, że należą do grupy trzymającej dziś władzę, oczywiście). Słyszeliśmy przez ostatnie miesiące dziesiątki zapowiedzi podwyżek podatków, zawsze dotykających bogatszych zdecydowanie bardziej, niż biedniejszych. Niektórzy prominentni politycy PiS mówią wprost, że skoro bogaci mają pieniądze, to należy im je zabierać. Mimo, że w kampanii wyborczej obiecywali, że będą podatki obniżać (np. zwiększając kwotę wolną od podatku).
  4. Partia wymachuje szabelką. „Zwarci i gotowi” – to było hasło, którym rząd II RP uspokajał Polaków, iż dopiero co odzyskanej niepodległości już nigdy nie stracimy. Skończyło się to klęską wrześniową, choć teoretycznie nie powinno. Polska w 1939 roku nie odstawała tak bardzo militarnie od Niemiec jak to się dziś powszechnie sądzi. Zawiodło dowództwo i błędy taktyczne, niezrozumienie nowoczesnych metod prowadzenia wojny, ale przede wszystkim – zawarte sojusze. Dawały nam one złudne poczucie bezpieczeństwa, kiedy w rzeczywistości oddawały Polskę na pożarcie Niemcom i Rosji. Zarówno Francuzi, jak i Anglicy, nie traktowali nigdy Polaków jako równorzędnych partnerów. Nie traktują nas tak także i dziś. No i jeszcze „łaska” jaką nieustannie robimy USA… Dyplomacja w wykonaniu PiS leży tak samo, jak działo się to w epoce PRL: polegamy na naszej wątpliwej sile militarnej i „żelaznych sojuszach”. Z Macierewiczem i Waszczykowskim sterowanymi zakulisowo przez Kaczyńskiego, jesteśmy słabi w tych wszystkich kluczowych dla bezpieczeństwa państwa dziedzinach.
  5. Rozgrzeszający etos – wszystkie ekipy po 1989, których politycy wywodzili się z tzw. „demokratycznej opozycji PRL”, uzurpują sobie bezdyskusyjne prawo do sprawowania rządów nie oparte na własnej wiedzy, doświadczeniu życiowym, osiągnięciach biznesowych, czy choćby praktyce na stanowiskach zarządczych, tylko na fakcie iż byli w opozycji do Jaruzelskiego. Ileż to razy słyszeliśmy zarzuty jednych solidarnościowych „kombatantów” wobec drugich, że ci pierwsi mają większe prawo do władzy, zasług, pieniędzy, mądrości… bo byli internowani w stanie wojennym! Jakby sam fakt przesiedzenia w „internacie” kilku dni/tygodni/miesięcy dawał im dożywotni glejt na przywództwo. Zachodzi tu kolejne podobieństwo i to od razu do dwóch zaprzeszłych epok: w dwudziestoleciu międzywojennym obóz Piłsudskiego trzymał mocno władzę opierając się na micie Legionów i kulcie Marszałka. W PRL zasługami, które upoważniały do sprawowania władzy było przejście szlaku bojowego od Lenino do Berlina, albo „utrwalanie władzy ludowej” zaraz po wojnie… Wszędzie tu, wyższe lub niższe funkcje państwowe sprawują ludzie najczęściej się do tego nie nadający… Mierni, ale wierni. To największa tragedia dzisiejszej Polski.

Przyszedł już chyba czas na większą zmianę. Nie może być tak, że gnijemy za życia przez działania niewielkiej w gruncie rzeczy grupy osób! Nas jest więcej! Wielu wydaje się, że „Partia” jest i była zawsze, bo nie da się inaczej. Bo to najlepszy system, bo demokracja jest najdoskonalszym z ustrojów… Trudno wprost takiemu twierdzeniu przytaknąć, ale i zaprzeczyć! Tak samo jak nie można mówić, że kapitalizm się w Polsce nie sprawdził… Bo ani jednego, ani drugiego w czystej postaci NIGDY w Polce nie było! Mamy różnorakie potworki, które udają nie to czym naprawdę są. Dziś rządzą nami ludzie, którzy do władzy doszli dzięki skomplikowanemu, po części niejawnemu systemowi wzajemnych zależności i powiązań. Nie ma to zupełnie nic wspólnego z wolnością, ani nawet demokracją (która wbrew temu co się ludziom wydaje, nie niesie powszechnej szczęśliwości, bo przynosi niewolę każdemu, kto nie należy do dominującej grupy). Władza zależy przede wszystkim od wpływów na działanie kluczowej instytucji państwowej, czyli telewizji i urzędów oraz państwowych firm, które są żywicielami szerokiej rzeszy pasożytujących na pracy normalnych Polaków działaczy partyjnych i ich rodzin.

Czas z tym skończyć. Oswoiliśmy się już faktem, że żyjemy w XXI wieku. Zobaczyliśmy wystarczająco dużo, żeby móc odrzucić zapleśniałe dogmaty minionego stulecia. Nie przystają one zupełnie do nowych wyzwań, do czasów współczesnych. Każą nam utrzymywać wystawną, bizantyjską niemal władzę opartą na samo sobie nadanym prestiżu, zamiast sprawną, efektywną, szybką i tanią administrację na miarę współczesnych czasów. Utrzymując dzisiejsze status quo stoimy wciąż w początkach wieku XX. Sto lat doświadczenia wystarczy. Czas podziękować urzędniczej hordzie, rozgonić dystyngowaną elitę władzy. Czas się ocknąć.

Więcej już niedługo.

Raczyłem podsumować ten film:

Krótkim komentarzem:

Polec z kimś takim jak Szumlewicz, to doprawdy osiągnięcie. Zupełnie inaczej rysuje się mi teraz historia UPR/KNP, kiedy widzę na własne oczy jakież to osoby dzierżą/dzierżyły ster w tych partiach. Samborski to znerwicowany fundamentalista katolicki! Do piachu KNP!

Na co zareagował wywołany do tablicy Pan Leszek Samborski:

Czy Pan zechce wyjaśnić na czym polega mój „fundamentalizm katolicki”, który Pan zauważył w tej rozmowie albo w jakiejś innej mojej wypowiedzi? Chciałbym wiedzieć bo to ciekawe zrozumieć jak krąży ludzka czyli Pańska „myśl”.

Ponieważ moja odpowiedź była nieco dłuższa, pozwalam sobie tu ją wkleić, coby ostała się, zamiast zginąć w czeluściach Facebooka:

Leszek Samborski – ja wiem, że źródło może nie najdoskonalsze, ale już początek definicji z Wikipedii wyjaśni chyba mój komentarz: „Fundamentalizm religijny – rygorystyczne przestrzeganie zasad i norm wyznaczonych przez doktrynę religijną połączone często z narzucaniem tych zasad innym członkom społeczności niekoniecznie wyznającym tę samą religię…”.

Po obejrzeniu rozmowy z Pana udziałem naprawdę nie miałem najmniejszych wątpliwości, że postawa którą Pan prezentuje pasuje jak ulał do tego określenia. Gdyby jeszcze reprezentował Pan ZChN, albo chociaż PiS, to wzruszyłbym ramionami i przeszedł nad tym do porządku dziennego – ale przecież to pańskie nazwisko widziałem wielokrotnie w Najwyższy CZAS!, w czasach kiedy kształtował się mój polityczny światopogląd i ten tygodnik (jeszcze w pierwotnej, gazetowej wersji – to już 25 lat!), odpowiada za to co mam w głowie i co stoi (po mojemu) w jawnej sprzeczności z jakąkolwiek wyznaniowością państwową! UPR zawsze była za oddzielenim religii od państwa. Tak ja rozumiem Liberalny-Konserwatyzm.

Pan Szumlewicz, który zazwyczaj bredzi jak każdy lewak, tym razem zupełnie słusznie zauważył, że wspomaganie prywatnej imprezy z pieniędzy publicznych jest naganne. Od miesięcy ze wszystkich stron docierały sygnały o tym, jak to Kościół chce zarobić na ŚDM (czego wymownym symbolem jest fakt iż każdy kto chciał służyć bezpłatną pomocą pielgrzymom, musiał za tę czynność organizatorom ZAPŁACIĆ) i dorzucanie się do tego z pieniędzy podatników uważam za nie na miejscu. Ale spuśćmy już zasłonę milczenia na te pustą i nic nie znaczącą szopkę. Ja czekam tylko na raport, w którym wykazane zostanie ile podatków odprowadził Kościół od niewątpliwych zysków jakie na Światowych Dniach Młodzieży w Polsce osiągnął.

Niestety nie jest to koniec głupot, które raczył Pan popełnić. Otóż pusty śmiech mnie ogarnął, gdy usłyszałem z pańskich ust zupełnie bzdurne stwierdzenie o tym, jakoby to Kościół Katolicki był jakimś klejem, spoiwem, balsamem, który nie dość że trzymał w kupie Naród w chwilach zagrożenia (od ponad tysiąca lat – jak to raczył Pan kilkakrotnie podkreślić), to jeszcze cudownie sprawił, że odzyskaliśmy jakąś „wolność” po roku 1989! Tak mówić może tylko ktoś, kto wiedzę historyczną czerpie z dzieł pokroju Trylogii Henryka Sienkiewicza i przekłada subiektywne uczucia podkolorowane jego fantazją na mechanizmy rządzące prawdziwymi, złożonymi ze skrajnie różnie przysposobionych społecznie ludzi. Słusznie wskazywał pan Szumlewicz (znowu bronię Szumlewicza – co żeś Pan ze mnie zrobił :D), że przez stulecia statystyczny chłop nie miał żadnej świadomości do jakiego narodu należy, a wszelkie religie były potrzebne o tyle, że stanowiły świetne narzędzie do wpajania maluczkim JAKICHKOLWIEK zasad moralnych i podstawowych praw, których przestrzegać należy. W ten sposób państwo było wyręczane w procesie edukacji i dyscyplinowania najniższych warstw swojego społeczeństwa.

Co do bliższych nam wydarzeń, to pańską wiarę w nadprzyrodzone wyzwolenie Polaków spod komunistycznego jarzma, tłumaczyć może tylko przynależność do PO, w której obowiązuje jak wiemy tylko jedynie słuszna wersja wydarzeń roku 1989 („naród pod przywództwem wąsatego elektryka z Matką Boską w klapie poderwał się do walki z totalitarnym reżimem i wywalczył wolność oraz demokrację”). Prawda jest oczywiście zupełnie inna – Jaruzelski et consortes podzielili się władzą dlatego, bo definitywnie skończyły się im pieniądze a nie byli jeszcze na tyle bezczelni, żeby odważyć na się politykę powszechną w dzisiejszym Świecie i dzięki kreatywnej księgowości trwać u steru wbrew wszelkim prawidłowom, które w zamierzchłych czasach stanowiły o rządach prawa… Proszę jeszcze zauważyć, kogo to komuniści wybrali sobie na partnerów – w przeważającej większości ludzi, o których można było powiedzieć wszystko, ale nie to że przejmowali się jakimiś religijnymi nakazami – Geremek, Michnik, Kuroń… nawet Kaczyńscy!

Na koniec – naprawdę przykro mi, że przez lata propagowałem UPR, a potem KNP, mimo kolejnych porażek, błędów politycznych, czy nieustannego sabotowania wizerunku Partii przez samego JKM. Teraz widzę, że jednak warto DOKŁADNIE zapoznać się ze strukturami ruchu, któremu oddaje się głos i serce.

Brzegi

Zabij nie pojmę. O co w tym wszystkim chodziło? Jedyne co jest pewne, to fakt iż firma Kościół Katolicki w Polsce sp. z o.o. zarobiła kupę nieopodatkowanej kasy. Wszystko dzięki temu, że prezes firmy – katolicki celebryta godny naszych czasów – czyli pan Jorge Mario Bergoglio, raczył był nawiedzić spęd ludzki, który nie za bardzo wiedział w jakim celu się w jednym miejscu zgromadził (jak to można było się wielokrotnie przekonać podczas co i raz prezentowanych we wszystkich telewizjach prób wyciągnięcia jakichkolwiek głębszych refleksji od zgromadzonej gawiedzi). Ale nie to było po mojemu najgorsze.

Przerzucając dostępne w moim pudełku telewizyjnym stacje, nie mogłem nie natknąć się na relacje z owego wydarzenia. Bezpośrednie transmisje z nudnych jak flaki z olejem celebracji wypełniały przecież ostatnio całą ramówkę. Musi jakoś owa szopka zmierzała ku końcowi, kiedy na widok tańczących w takt semickich rytmów pielgrzymów poczułem narastające obrzydzenie. Poraziła mnie po prostu ta obca nam kultura, ta semicka estetyka, to podrygiwanie bez sensu, wbrew zasadom religii, którą ponoć się wyznaje! Religi okrutnej, antyludzkiej, wywodzącej się z wierzeń ludów z przeciwnych nam pod każdym względem kręgów. Ale najgorsze było, że ujrzałem jak historia powtarza się znowu. Na moich oczach. Oto tysiąc z górką lat temu, przeżyliśmy najazd obcej nam religii. Chrześcijaństwo wyparło lokalną, opartą na obserwacjach otaczającej nas przyrody, Rodzimą Wiarę. W to miejsce wprowadziło swoich świętych, swoje obrządki, swoje święta. Wyrwało bogów z ich siedzib – koron dostojnych dębów, wód wartkich rzek, ośnieżonych szczytów gór i umieściło swoje semickie bóstwa na kapiących złotem ołtarzach. Dziś kolejne już pokolenie całkowicie zniewolonych Polaków oddaje cześć nie swoim bogom. Jak się wydaje, są to ostatnie już takie igrzyska. Za progiem czai się bowiem kolejny najeźdźca, silniejszy niż bóg Chrześcijan, bo bardziej bezwzględny, bardziej żądny krwi, mający większy posłuch wśród swego ludu… Mowa oczywiście o Islamie.

Za lat trzysta, a może tylko sto, w sercu dzisiejszej Polski odbywać się może bowiem podobna impreza, poświęcona jednak nie jednoosobowemu bogu z roztrojeniem jaźni, którego dziś wyznają moi rodacy, ale obiecującemu harem pełen nieletnich dziewic każdemu męczennikowi za wiarę, Allahowi. Dla mnie zmiana będzie oczywiście duża, ale tak naprawdę czy to jest wielka różnica czy umrze się na dżumę, czy na cholerę??  W każdym razie jeśli sprawy nie zmienią biegu, to jestem absolutnie przekonany, że tak samo jak nasi przodkowie dali zwieść się obcemu nam znakowi krzyża (a właściwie to ryby…), tak nasze dzieci mogą ulec muzułmańskiej ekspansji popartej złotem i dynamitem.

I tutaj pełnego sensu nabiera chińskie przekleństwo: obyś żył w ciekawych czasach… Chyba wolałbym się nudzić.

Pierwszy Sekretarz POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PRAWICY SOCJALISTYCZNEJ, towarzysz Jarosław Kaczyński

Pierwszy Sekretarz POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PRAWICY SOCJALISTYCZNEJ, towarzysz Jarosław Kaczyński

W Warszawie obradowało plenum POLSKIEJ ZJEDNOCZONEJ PRAWICY SOCJALISTYCZNEJ. Obradom przewodniczył Pierwszy Sekretarz PZPS, tow. J. Kaczyński. Realizując złożone w trakcie kampanii wyborczej postanowienia, towarzysz Kaczyński upoważnił Przewodniczącą Rady Ministrów tow. Szydło, do wdrożenia kolejnego etapu reformy, która jeszcze bardziej zbliży ustrój naszej ludowej Ojczyzny do jedynie słusznej linii Partii. Zgromadzone gremium bez uwag przyjęło uchwałę o likwidacji jednego z reliktów poprzedniego ustroju, to jest Ministerstwa Skarbu Państwa. Instytucja ta odpowiedzialna była w przeszłości za szereg wypaczeń właściwych poprzedniemu, opartemu na wyzysku ludu pracującego miast i wsi przez kapitalistów systemowi. Funkcjonariusze MSP przez lata działali na szkodę Państwa, prowadząc rabunkową gospodarkę polegającą na wyprzedaży naszych rodowych sreber, pereł krajowej gospodarki, najlepszych firm, których majątek współtworzyły w pocie czoła pokolenia ciężko pracujących Polek i Polaków.

Co gorsza, pracownicy MSP uparcie odmawiali korzystania z najlepszych doświadczeń minionych pokoleń, przez co większa część uzyskanego na sprzedaży majątku narodowego kapitału została bezpowrotnie stracona. Szczęśliwie lud odwołał się w zeszłym roku do doświadczenia i mądrości naszego Dobrotliwego Wodza, towarzysza Jarosława Kaczyńskiego. To pod Jego przywództwem możemy szybko odrodzić naszą wspólna, ludowo-demokratyczną Ojczyznę. Dzięki osobistym wskazówkom jakie przekazał On Przewodniczącej Szydło, do końca czwartego kwartału roku bieżącego utworzony zostanie w miejsce MSP nowy organ – bezpośrednio podległy kierownictwu Partii. Naczelną zasadą jaka przyświecać będzie działalności nowego, sprawniejszego ramienia sprawczego naszego Państwa, będzie skrupulatne i zgodne z zasadami rodzimego socjalizmu PLANOWANIE. Nie może istnieć bowiem sytuacja, w której Partia prowadzić będzie działania bez szerokiej, rozłożonej na wiele lat perspektywy. W nowej lepszej strukturze, opartej o najbardziej propaństwowe pryncypia, dokładnie wiedzieć będziemy jak wzrośnie nasz wspólny majątek i kiedy to nastąpi. Tej oczywistej oczywistości nie był w stanie zapewnić Państwu naszemu żaden dotychczasowy rząd.

Partia, z osobą Dobrotliwego Wodza na czele jest przekonana, że kolejna Dobra Zmiana zostanie żarliwie poparta przez szerokie rzesze obywateli PRL.

Był to komunikat Biura Prasowego Partii.

Po szczegóły nowego rozwiązania odsyłamy szanowne Towarzyszki i Towarzyszy do prasy codziennej:

Premier: Rząd przyjął uchwałę ws. likwidacji MSP